środa, 23 marca 2016

SHARE WEEK 2016: Najlepsze blogi (ślubne) wg NPM

Słyszeliście o SHARE WEEK 2016, organizowanej przez Andrzeja Tucholskiego, akcji polecania autorów przez autorów? Niezależnie od odpowiedzi → czytajcie dalej :)
Może macie blogi i sami bierzecie w niej udział? Chętnie poznam Wasze polecenia :)
Albo... szukacie blogów wartych czytania? To w ramach akcji polecę Wam coś: ślubnego, poślubnego i cudownie oderwanego od ślubnej rzeczywistości :)


W ramach małego wyjaśnienia: Czym jest SHARE WEEK i na czym polega?
SHARE WEEK to akcja polegająca na poleceniach autorów przez autorów (blogów przez blogerów, kanałów youtubowych przez youtuberów).
Na swoich blogach/youtubach możecie polecić innym... ile osób tylko zechcenie, ale...  jeśli chcecie swoje polecenia zgłosić w formularzu Andrzejowi, to do zgłoszenia musicie wybrać jedynie trzy.
Akcja trwa od 21 marca do 3 kwietnia. Wszystkie pozostałe, dokładne!, informacje o niej znajdziecie tu.

A teraz czas na moje mało odkrywcze  typy :)

Blogi (prawie) ślubne:

1. Madame Allure - bloga Mai się nie czyta, jego się pochłania :) Gdybyście mnie zapytali, którego bloga ze ślubnej blogosfery wystawiłabym w szranki z najlepszymi w swoich kategoriach polskimi blogami, to byłby to tylko i wyłącznie blog Mai. Nikogo więcej, nawet mój ;)

2. Pomysł na ślub - rok temu Justyna do zestawienia trafiła za normalność i dobre pisanie, dziś chyba dlatego, że jej myślenie o ślubach jest dość bliskie mojemu, chyba najbliższe w całym ślubno-blogowym świecie. Mądre, normalne i... już chyba przestanę "nam" słodzić ;)

3. TropiMy Przygody
To blog, który z założenia powinien wylądować w zestawieniu w innej kategorii ("Blogi o życiu po ślubie"), ale nie wyląduje. To blog o podróżach, którym początek dał ślub i pomysł na #‎neverendinghoneymoon‬ :) To coś co dla mnie jest najpiękniejszym, najwłaściwszym, najidealniejszym podejściem do ślubu. No i... dla takich zdjęć z welonem, to ja nawet mogłabym mieć welon :D

4. Planujemy razem - gdy czasem myślę o tym "jakie niektórzy maja estetyczne blogi/portale, jakie praktyczne, jakie ja mam z tego powodu kompleksy ;)", to myślę o Ludwice i jej stronie :) W mojej opinii to blog/portal, który pięknie goni Bridelle i tworzy im coraz większą konkurencje.
Miałam mały problem ze sklasyfikowaniem Planujemy razem. Już w nazwie widnieje słowo "portal", nie blog, ale wyjątkowo, w tym roku, nie wyobrażam sobie bez nich tego zestawienia.

5. Bridelle - bo nie wymienić Bridelle to grzech. Gdybym miała obiektywnie kogokolwiek z tego rankingu ukoronować, to nie miałabym wątpliwości :D

6. Zrób swój ślub - choć czasem potwornie się z Maćkiem nie zgadzam, to nie mogłoby ich tu zabraknąć. Za spotkania blogerów i z racji tego, że jako jedyni "z nas" trafili do zestawienia wpływowych blogerów.

Myśląc o innych blogach, pomyślanym też o swoim. Czasem mam wrażenia, że pomimo tego, że chcę pisać przede wszystkim dla innych, to pisze bloga bardziej dla siebie. Takiego jakiego JA chciałabym czytać. I nieskromnie mówiąc: nie idzie mi źle, bo nikt inny nie pisze bardziej dla mnie i w moim guście, haha ;)

Rok temu w gratisie zamieściłam Wam listę najlepszych tekstów, które przeczytałam. W tym z tekstami było słabiej (to jeden wyjątek - najpiękniej o "zamiast kwiatów"), więc podrzucę Wam dwa/trzy profile na instagramie, które warto śledzić (do siebie nie odsyłam, bo mnie trzeba śledzić z czystej sympatii) :)
weddingbykwiatyimiut
hellomaymagazine

Blogi... o życiu po ślubie, bo podobno takie istnieje*:

Dobre polecenie bloga powinnam zaczynać od zdania "autor(ka) dobrze pisze" i tu się to sprawdza: Ewa dobrze pisze i dobrze się ją czyta, Michalina dobrze pisze i dobrze się ją czyta, Asia dobrze pisze i dobrze się ją czyta.
Nawiasem mówiąc: wszystkie dziewczyny poznałam dzięki NPM, więc to bardzo mile subiektywna lista :)

1. Mocem - blog o miłości :), przygotowaniu do małżeństwa i małżeństwie, które jest fajne (nawet fajniejsze niż sam ślub i wesele). Przy okazji to pierwszy blog, który przychodzi mi na myśl po haśle "ludzie po ślubie" :)

2. Krótkie nóżki - Michalina, którą poznaliście na moim blogu w GNPM, a dziś możecie (razem ze mną) zachwycać się nią na jej stronie. Bo ja u niej jestem w stanie zachwycić się każdym słowem spod jej palców!

3. Pióroipusz - Asie też znacie z GNPM, a na jej blogu znajdziecie świat w którym chciałoby się zostać na zawsze - cudownie spokojny, kojący i pięknie naturalny.

*moje-wirtualne wolno się rozkręca

Blogi tak bardzo ulubione, bo nie-ślubne:


1. Tematyka, którą czytam nałogowo i z największą, nieskrywana przyjemnością, to... podróże. Nie jest to miejsce na wymienienie wszystkich wartych uwagi blogów w tej kategorii, więc wyjątkowo wybiorę jeden blog, który w ostatnim roku najbardziej zachwycał mnie zdjęciami: Duże Podróże. Nie mogę nie dodać, że ostatnio (od lektury tekstu o samotnie podróżujących matkach) jestem ZAKOCHANA w Somos dos

2. Szafa Sztywniary i Styledigger. Najlepiej piszące blogerki w polskiej blogosferze. I Zwierz popkulturalny. I... na tym chwilowo zakończę, aby się nie rozpędzić. Tylko jeszcze dodam, że u tej trójki i tak najbardziej lubię relacje z podróży :D

Mój SHARE WEEK 2015 znajdziecie tu.

poniedziałek, 21 marca 2016

2 miesiące do ślubu, czyli to się dzieje naprawdę [Dagmara]

Diana McGregor Photography / greenweddingshoes
Dobra, do ślubu zostały równe dwa miesiące, skończyły się przelewki, skończyło się udawanie, że to nas nie dotyczy. To się dzieję naprawdę! :D Za dziesięć dni będę mogła powiedzieć, że biorę ślub w PRZYSZŁYM miesiącu. No nie powiem, robi to na mnie wrażenie. ;)

Maj już naprawdę jest blisko, w powietrzu czuć już wiosnę, a długoterminowa prognoza pokazuje nawet 17 stopni na koniec marca. Czyli dzieję się, dzieję się to na co tak długo czekałam. To już nie tylko jest ten rok, ale to jest ta wiosna i już za momencik ten miesiąc.

Co się działo przez ostatni czas?
- rozdawanie zaproszeń – ostatecznie i definitywnie zakończone ;)
- wieczór panieński – wybrałyśmy wraz z moją przyjaciółką (i najlepszą świadkową) najbardziej dogodny termin - dwa tygodnie przed ślubem. Ja zajęłam się też sporządzeniem listy osób, które chciałabym żeby ze mną świętowały. Reszta już się dzieje poza mną ;)
- próbna fryzura i próbny makijaż – przyszła pora żeby zająć się i tym tematem. Na próbną fryzurę idę w tym tygodniu, a próbny makijaż postanowiłam zrobić dość późno, bo dopiero dwa tygodnie przed ślubem, ale dzięki temu będę miała okazję go sprawdzić w warunkach imprezowych, czyli na wieczorze panieńskim. Gorzej jak nie wypali i na chwilę przed ślubem zostanę bez makijażystki, ale jestem dobrej myśli. ;)
- protokół przedślubny – jeszcze w lutym udało nam się spisać protokół. Utwierdziłam się przy okazji w tym, że wybraliśmy najlepszy możliwy kościół i najlepszego księdza. Tyle się zdążyłam nasłuchać różnych historii związanych z tym tematem, że aż ciężko mi uwierzyć, że trafiliśmy na takiego człowieka. Wiem, że dzięki niemu ten ślub będzie jeszcze bardziej niezapomnianym przeżyciem.
- zapowiedzi – kilka dni temu byłam w swojej parafii (jako, że ślub bierzemy w innej) zanieść zapowiedzi. Na początku kwietnia będą do odebrania. Teraz jeszcze musimy tylko zająć się zapowiedziami PM.
- pierwszy taniec – za nami pierwsza indywidualna lekcja tańca i przyznam szczerze, że naprawdę dawno się tak nie uśmiałam. ;) Tancerze z nas marni, a PM bardzo zależało żebyśmy poszli na kurs i jednak nauczyli się jakiegoś bardzo prostego układu. Ja co prawda zaraz po wejściu do szkoły tańca już chciałam uciekać, ale czego się nie robi z miłości. ;) Trafiliśmy na bardzo sympatycznego instruktora i mam cichą nadzieję, że po kilku lekcjach jednak coś z tego sensownego wyjdzie, a ja nauczę się opanowywać śmiech. ;)
- soczewki kontaktowe – zastanawiałam się czy w ogóle o tym tu pisać, bo nie jest to ślubny temat, który dotyczy każdej panny młodej, ale może komuś się przyda. ;) Ja na co dzień chodzę w okularach choć na szczęście moja wada nie jest zbyt wielka. Do tej pory myślałam, że na ślub po prostu te okulary zdejmę, może będę widzieć trochę mniej wyraźnie, ale tragedii nie będzie. Ostatnio jednak zaczęłam łapać się na tym, że naprawdę kiepsko widzę bez okularów, nie poznaje ludzi z daleka itd. A przecież na własnym ślubie chcę zobaczyć jak najwięcej i z całych sił nacieszyć się tym dniem i otaczającymi nas ludźmi. Zdecydowałam się w związku z tym spróbować soczewek kontaktowych i była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Okazało się, że nie mam z używaniem ich najmniejszego problemu, a moje oczy też dobrze znoszą nawet kilkanaście godzin. Ogółem lubię swoje okulary i podejrzewam, że zakończę przygodę z soczewkami zaraz po ślubie, ale bardzo cieszę się, że zdecydowałam się spróbować.
- obrączki – odebraliśmy nasze obrączki i są dokładnie takie jakie nam się marzyły. Okazało się, że obrączkę PM jednak będziemy musieli odrobinę powiększyć, ale udało nam się to załatwić bez żadnych problemów. Leżą w szufladzie i czekają na maj. :)
- tablice rejestracyjne – zamówiliśmy tablice z naszymi imionami i datą. Poza tym nie planujemy w ogóle zdobić samochodu.
- sesja narzeczeńska – ustaliliśmy termin i prawdopodobne miejsce, kupiliśmy balony, a ja powoli kompletuje swój strój. Sesję będziemy robić dopiero pod koniec kwietnia, ale już się nie mogę jej doczekać.
- drobiazgi – kupiliśmy zimne ognie na wesele (marzą nam się z nimi zdjęcia), muchę dla PM (choć nie ma jeszcze całej reszty ubioru), drewniane pudełko na ankiety, a ja skompletowałam do końca swoją ślubną biżuterię i bieliznę.
Nie wiedziałam, że tego aż tyle. ;)

Podsumowując – to już naprawdę, naprawdę blisko! Coraz częściej słyszę pytanie czy się stresuje. Nie stresuje się ani odrobinę tylko mocno, mocno się cieszę i odliczam poszczególne dni. Nie wiem czy ten stres jeszcze przyjdzie czy nie. Póki co wychodzę z założenia, że czym mam się stresować? Przecież nawet jeśli coś pójdzie nie tak, nawet jeśli zapomnimy o jakimś drobiazgu albo będzie tego dnia lał deszcz, to i tak to będzie piękny, wymarzony i przede wszystkim nasz ślub.

Co jeszcze przed nami? Ustalenie menu, dogranie wszystkich szczegółów z usługodawcami, nauka pierwszego tańca, ubranie PM, moje przymiarki sukni, próbny makijaż, próbna fryzura, sesja narzeczeńska, podziękowania dla gości, podziękowania dla rodziców, dokupienie i zrobienie paru rzeczy typu pudełko na koperty, zapowiedzi i pewnie jeszcze parę innych mniej istotnych rzeczy. Zdążymy ze wszystkim. ;)

piątek, 18 marca 2016

Czy ślub w piątek to dobry pomysł?

Apryl Ann Photography  via greenweddingshoes
Piątkowe śluby stają się coraz popularniejsze i w mojej opinii są bardzo dobrym pomysłem, a w niektórych sytuacjach: wręcz idealnym. Niestety, nie zawsze tak jest, bo ślub w piątek do inne, czasem dodatkowe, trudności.
Nie chcę Was tym wpisem zniechęcić do takiego pomysłu, a raczej wspomnę o tym co warto wziąć pod uwagę organizując taki ślub i wesele.

Piątek jest świetnym dniem na zawarcie związku małżeńskiego!
1. Bo dlaczego nie? Każdy dzień jest dobry, wszystko jest kwestia odpowiedniego podejścia  :)
2. Po ślubie jeden dzień więcej wolnego…  dla Was :)
3. Sobota będzie dniem w którym możecie zorganizować poprawiny (najczęściej poza salą weselną na której będzie odbywać się kolejne wesele), a gościom zostanie jeszcze niedziela na spokojny powrót do domu.
4. Będzie Wam łatwiej o dostępność niektórych usług i potencjalne zniżki (piątek ≠ rabat). Z pewnością nie spotkacie kolejek u fryzjerki czy makijażystki, a część sal, zespołów, fotografów itp. będzie dysponowała wolnym terminem.
5. Piątkowe wesele jest możliwe także w przypadku ślubów kościelnych, a uzyskanie dyspensy (proboszcza parafii, na terenie której odbywa się zabawa) nie stanowi już większego problemu (większego = czasem ten "problem" jest).

O tym czy piątkowy termin będzie problematyczny zdecyduje czas rozpoczęcia przygotowań i podejście Pary Młodej. Wiele par decyduje się na piątek, gdy wszystkie soboty, które biorą pod uwagę w danym roku są już zajęte. Takie rozwiązanie w dużej mierze generuje kilka z minusów o których będziecie mogli przeczytać poniżej.

Ale...
1. Wszyscy usługodawcy zazwyczaj (bo piątki są coraz popularniejsze) pracują w soboty, więc piątki będą mieli wolne, prawda? Niestety nie jest to tak proste. Jeśli nie rezerwujecie usług z dużym wyprzedzeniem, to prawdopodobne jest, że najpopularniejsi usługodawcy będą mieli już zajętą sobotę dzień po Waszym ślubie. Jeśli nawet nie będą pracować na drugim końcu Polski, to mogą nie być chętni na pracę dwie noce z rzędu.
2. Goście, którzy jeśli będą chcieli marudzić, to będą marudzić, ale Wy dacie im do tego kolejny powód.
Często wesele w piątek oznacza dla większości konieczność wzięcia wolnego dnia albo utrudnionym przez korki dojazdem. Piątek w trakcie długiego weekendu? Tu nawet ja bym marudziła (przy dalszej rodzinie), bo ja wszystkie długie weekendy mam z góry zaplanowane ;)

Przy piątkowym weselu warto gości o imprezie poinformować dużo wcześniej (wysyłając save the date), podkreślając, że to piątek (goście będą spodziewali się soboty i do ostatniego momentu mogą szykować się na sobotę) i gościom weselnym zostanie udzielona dyspensa (to ważne przy mocno religijnych rodzinach).
3. Koniecznie upewnijcie się jak wyglądają godziny pracy usługodawców. Są sale, które wesela piątkowe kończą wcześniej, aby mieć czas na przygotowanie miejsca na kolejne wesele. I podobnie mogą pracować pozostali usługodawcy.

Organizowaliście lub organizujecie piątkowy ślub? O czy warto wiedzieć zabierając się za realizacje takiego pomysłu?

czwartek, 17 marca 2016

Najpiękniejsze zaproszenia ślubne znajdziesz... we Wrocławiu :)))

Lubię być dumna... Z siebie jak z siebie, ale wyjątkową satysfakcję daje mi możliwość bycia dumną z tego co mnie otacza. Ludzi, projektów, miejsc... Dziś, na potrzeby bloga, mogę być dumna z tego jak przezdolnych ludzi tworzących zaproszenia ślubne i dodatki ma Wrocław.

Kogo takiego?

Paper Project
"Ja się w nich potwornie kocham.". I naprawdę nie trzeba więcej, aby napisać, że dla mnie to najlepszy duet w Polsce.




Soap Bubble
Kreatywni, potrafiący spełnić każde, nawet najdziwniejsze, papiernicze marzenie ;) U nich na stronie nawet ja się nie nudzę.



  
Cudowianki
Minimalistycznie? Ekologicznie? Kolorowo? Z morzem kwiatów? Dokładnie to dostaniecie u dziewczyn :) Ich dodatki świetnie (tak naturalnie!) prezentują się na rustykalnych słodkich stołach :)




Paper Story

Napisać tu coś obiektywnie? O dziełach Ani nie potrafię :) Bo uwielbiam i polecam (zwłaszcza tę naklejkę na buteleczce... i krówki i...), z ogromami sympatii w ramach dodatku :)
 


 
This One Day

Od kilku miesięcy mam małą obsesję na punkcie łapaczy snów i zaproszenie poniżej jest jednym z moich ulubionych! Dla przewidujących dominację lampek w dekoracji jest numer 2. Prosto i cudnie!




MagnetCards
Save the Date i zaproszenia połączone z magnesem są coraz popularniejsze i coraz częściej spotykane, ale w mojej prywatnej opinii oni nie mają sobie równych :)



 
P.S. O kimś zapomniałam?

środa, 16 marca 2016

Modnie czy stylowo - jak powinien wyglądać Twój ślub?

Tiffany Hughes Photography
Wyjdźmy z założenia, że ślub i wesele organizujecie raz w życiu i żadne inne przyjęcie nie będzie nawet namiastką tego dnia. Chcecie, aby było wyjątkowo, modnie, stylowo... Czasem niestety te dwa ostatnie pojęcia kłócą się ze sobą. I co wtedy? Jesteście odważne i nie boicie się eksperymentów czy stawiacie na spokojną i pewną klasykę?

Motywy/tematy/kolory są po to, aby ślub i wesele były jak najbardziej dopasowane do Pary Młodej, były na tyle spersonalizowane, aby zrobić wrażenie i zostawić w przebiegach wszystkie inne - identyczne wesela. Z lekkością, łatwością, świeżością, bez wymuszenia, sztuczności i zadęcia. Idea niezwykle słuszna, nie sądzicie? Jednak momentami trudna w realizacji.

Modnie, oryginalnie i...
Wszyscy doskonale znają definicję słowa "modne", a ja pozwolę sobie okroić je do jednego słowa "popularne". To co modne bardzo szybko staje się powszechne. To modne wesela zbierają najwięcej pochwał i rzesze chcących je skopiować osób. Aby się wyróżnić trzeba być albo pierwszym, albo najlepszym. Nie brzmi to kusząco, prawda?
Inaczej możemy zinterpretować słowo "oryginalnie". Oryginalnie to inaczej, to nietypowo, to często w sposób, który reszta świata będzie bała się papugować. Oryginalnie to odważyć się na coś na co inni nie mają odwagi, a część osób tego nie zrozumie. 
Co często łączy oba słowa? Większa chęć przykucia uwagi.
Co myślicie widząc Pannę Młodą w czarno-czerwonej sukni? Albo prościej... w trampkach? W sukience, która pasek ma kolorystycznie dopasowany do niebieskich butów? Dwa lata temu była "na czasie", dziś jest "ok", za 10... może zastać wrzucona do szuflady z napisem "kicz"? Są rzeczy, które nawet ja lubię ze świadomością, że zmieszczą się tam z niebywałą łatwością.

Stylowo, klasycznie i bezpiecznie
Coco Chanel uparciuchów uczyła, że "Moda przemija, styl pozostaje.". Miała kobieta rację. Jeśli zerkniecie na zdjęcia ślubne Waszych mam, babć i prababć to przekonacie się, że to co klasyczne jest najbezpieczniejsze, że może podobać się nawet za 60 lat. Nie wywoła wyrzutów sumienia, myśli "co ja sobie wtedy myślałam" i wielkiego rumieńca na policzkach, gdy Wasze ślubne zdjęcia obejrzy wnuczka. I nie będziecie żałować.

"Złoty środek" dla bojących się, a jednak chcących szaleć?
Najbezpieczniejsze jest to co odzwierciedla Parę Młodą w 100%, coś prywatnego i osobistego, coś co jest dla nich stałą wartością, coś czego nie będą żałować, bo w tym momencie są tego maksymalnie pewni - tak bardzo jak tego, że obok stoi ta właściwa osoba :) I może w tym co wywołuje takie uczucia warto motywów przewodnich szukać?

Czy warto postawić na oryginalność?
To pytanie na które każda z Was powinna odpowiedzieć sobie sama. Ja Wam powiem, że tak i za chwilę to uargumentuję. Branża ślubna, nawet jeśli będzie oryginalność opierać o klasykę, to też będzie liczyć, że zaszalejecie, bo... oni się każdym kolejnym podobnym do poprzedniego pomysłem nudzą i potrzebują czegoś innego (a Wy macie tylko jeden pomysł i jedną okazję na wykorzystanie go). 
Czy będziecie żałować, że podjęłyście kontrowersyjnie modne lub oryginalne decyzje? To zależy od Was, od Waszych osobowości, charakterów, tego... jak będziecie zmieniać się z czasem i jak świat obok Was będzie się zmieniał. To coś czego nie przewidzicie w 100%. Najtrudniej będzie osobom zmiennym, bez dystansu do siebie i z potrzebą bycia "na czasie". Często, za X czasu, ma się ochotę wszystko zrobić inaczej. Dlatego może warto "tym dniem" cieszyć się dokładnie w tym momencie, tak na 200%, nie zakładając co będzie w przyszłości?

wtorek, 15 marca 2016

Ślub i wesele w polskiej telewizji

Mam, chyba prawdziwe, wrażenie, że w ostatnim czasie stacje telewizyjne postawiły sobie za cel... spopularyzowanie ślubów i wesel. Był czas na śpiewanie, tańczenie, gotowanie... Teraz czas na śluby, w bardzo polskim wydaniu.

Ja, "zaglądająca do telewizora" głównie na transmisje sportowe, miałam okazję obejrzeć trzy nowo powstałe polskie programy. Głównie z myślą; "piszę o ślubach, nie wypada nie orientować się w temacie i może się nie dokształcić". Jak wrażenia? Mniej więcej... średnio? ;)

Salon sukien ślubnych Polska
O Salonie sukien ślubnych pisałam już kiedyś na blogu. Wspominałam o tym, że poziom jest dobry (i nie ma co porównywać do wersji z USA, bo tej nie dorównamy nigdy, choćby osobowościowo), że Stefano pomimo lekkiego skrępowania wypada dobrze jako sojusznik Panien Młodych, że najbardziej irytująca jest ilość gwiazd na metr kwadratowy i ilość łzawych historii. O tym wszystkim przeczytacie pod tym linkiem.
Dziś, pisząc o kolejnym programie i serialu inspirowanym ślubami, muszę stwierdzić, że Salon sukien ślubnych wypada na ich tle najlepiej: najciekawiej, najbardziej merytorycznie i najmniej irytująco.

I nie opuszczę Cię aż to ślubu
Przewrotna nazwa, w mojej głowie jawiąca się jako coś co Parom Młodym może poplątać język przed ołtarzem ;) Nie do śmierci, a do ślubu - przecież to tak łatwo pomylić!
Jeśli nie czujecie na sobie presji związanej ze ślubem, to musicie ten program obejrzeć. Jeśli nie czujecie jej nadal, zaproście do siebie Izabelę Janachowską, która udzieli Wam kilku praktycznych rad, ale i wywróci oczami na informację, że nie wiecie dokładnie jakie macie kwiaty i jak będą wyglądały Wasze dekoracje, nie umiecie tańczyć i nie do końca się tym przejmujecie (przecież jakoś to będzie), a bezpośrednio przed ślubem lecicie na wakacje (to zdrowo, polecam!). Można tak? Można! Czy to złe? Jeśli nie jesteście osobami, które nie czują potrzeby bycia perfekcjonistami, które nie rozpłaczą się na widok niewymarzonego bukietu, którym nie popsuje dnia pomyłka (albo i pięć) w pierwszym tańcu, to... nie pozwólcie nikomu tego w sobie zabić. Możecie o perfekcjonizmie słuchać, nawet ja napiszę Wam także o wersji idealnej, ale tylko po to, abyście Wy świadomie i ze swoją wewnętrzną radością mogli wszystko zrobić z dystansem, bez spiny, po swojemu, na opak i bez sensu - jeśli tylko tak chcecie :)
Wylewająca się z programu presja "doskonałego dnia, którym trzeba się przejmować" mnie przytłoczyła. Bo gdyby nie to, to nie było tak źle ;)

Powiedz TAK
Tym razem... serial, realizowany przy wsparciu/doradztwie prawdziwych konsultantek ślubnych.
Serial przeciętny. Z baaaardzo irytującą (tak odrzucająco, nie intrygująco) główną bohaterką, która prawdopodobnie zostanie konsultantką ślubną, bo wszyscy ja do tego namówią, a ona musi mieć się z czego utrzymać. Kiepska motywacja do zostania konsultantką? Nawet nie, każda jest dobra. Też mnie kiedyś dziwiło, ze można po poważnych studiach chcieć "rozwieszać balony". Tym co jest poza moim tolerancyjnym zasięgiem jest jej nastawienie i nieszczęśliwe miny, non stop.
Jak w serialu prezentują się śluby i wesela? Zwyczajnie. Nijako. Bez pomysłu. Bardzo nie chciałabym mieć takiego obrazu ślubów, wesel i konsultantek ślubnych jak ten przedstawiony w serialu, bo... dla mnie jest antyreklamą wszystkiego co ślubne i wpisuje się w moje myślenie o tym sprzed 3 lat. Hm... To ja już wole perfekcyjnie irytującą bohaterkę filmu o tym samym tytule :)

Z tego tekstu prawdopodobnie nie wynika to, że bardzo się cieszę, że takie programy są w telewizji, że popularyzują śluby i wesela, że jest ich coraz więcej, a dzięki temu ktoś z konkurencyjnej stacji podstawia im poprzeczkę i muszą (a przynajmniej wypadałoby) podnosić poziom. Ja na to liczę i nieustannie w to wierzę :)

A Wy oglądacie jakieś polskie ślubne seriale/programy? Jak Wam się podobają?