poniedziałek, 3 marca 2014

Najtrudniejsi weselni goście

Flickr
Grupą gości, która spędza sen z powiek niemal wszystkim są dzieci. Czy je zapraszać? Czy organizować dla nich specjalne stoły, kąciki, dodatkowe atrakcje? Czy zatrudniać animatorów do pilnowania i prowadzenia zabaw? Z obserwacji wiem, że nawet bez tego wszystkiego, dzieci sobie dobrze na weselach radzą. Mam na swojej liście inną grupę gości, która zawsze jest zaniedbywana, a wg mnie wymaga wyjątkowej uwagi. Tych, którzy już nie są dziećmi, a do dorosłych im sporo brakuje. Nastolatki.

Na potrzeby tego tekstu i swojego wesela muszę zdefiniować pojęcie "nastolatków". Dla mnie to osoby w wieku 15-17 lat. Wszyscy starsi, ale będący jeszcze uczniami szkół średnich znajdują się pomiędzy tą kategorią, a dorosłymi. Myślę, że im samym dam możliwość zdecydowania o tym do której grupy woleliby należeć (i gdzie siedzieć, biorąc pod uwagę fakt, że nastolatki na stołach nie będą miały alkoholu).

Kwestią, która jako jedyna w temacie nastolatków jest powszechnie poruszana, jest odwieczne pytanie: od jakiego wieku lub ilu lat związku (znam nastolatki w długi związkach) wypada taką osobę zapraszać z osobą towarzyszącą? Ja pobieżnie przeglądając listę osób młodych na moim weselu muszę stwierdzić, że tych łapiących się do grupy nastolatków będzie dużo. Jestem pewna, że zaproszenia z osobami towarzyszącymi dostaną wszyscy mający ukończone 18 lat. Cała reszta dostanie samodzielne zaproszenia, ale tylko dla nich. W całym tym gronie mam jedną osobę, którą, jeśli ona sama zechce, wyróżnię: będzie to moja chrześnica, która w dniu mojego ślubu będzie miała skończone 16 lat. Wiem, podobno takie wyróżnienia kogokolwiek nie są ładne, ale cóż… są ważni i ważniejsi, a ona będzie należała do moich ulubionych gości.

Drugie pytanie brzmi: Gdzie ich usadzić? Zdecydowanie samodzielnie, z dala od rodziców, którzy mogą ich krępować ;) Przy osobnym stole (lub części stołu), we własnym towarzystwie, tak aby mogli czuć się jak najlepiej.

Co zrobić, aby siedzenie przy stole z bandą nieznajomych nastolatków nie było dla nich stresujące i dziwne? Zintegrować ich. Zapoznać ze sobą. Np. jakiś tydzień przed ślubem.

Na Śląsku, choć niektórzy twierdzą, że w innych rejonach też, istniał zwyczaj budowania drużyny. Młodzi ludzie na kilka tygodni przed weselem brali udział w spotkaniu integracyjnym. Mieli tam okazję do zapoznania się ze sobą, a także zaplanowania wspólnego, drobnego prezentu. Po raz drugi widzieli się w dniu poprzedzający ślub, gdy spotykali się pod domami Panny Młodej i Pana Młodego, aby dekorować drzwi wejściowe i bramy (tworzyli tzw. korony). Podczas ceremonii zaślubin, dobrani w pary (wiem, to może się niektórym nie spodobać), tworzyli orszak stojący za Parą Młodą, a przy wychodzeniu trzymali kwiaty lub inne ozdoby nad głowami małżonków. Podczas wesela drużyna siedziała niedaleko Pary Młodej i stanowiła głównych kandydatów do oczepinowych zabaw (współczuję!) ;)

Z całego opisu zwyczaju spodobały mi się dwie rzeczy: możliwość zapoznania się oraz poczucia się pełnoprawnym, ważnym i potrzebnym gościem. Z pewnością nie chciałabym przywiązywać młodych do mojego stołu i zastąpić nimi drużbów i druhny. Bardzo spodobał mi się jednak pomysł zintegrowania ich poprzez jedno wspólne spotkanie, a potem wykorzystanie ich do pomocy przy jakimś drobnym zajęciu. Wyzwaniem jest więc tylko znalezienie większej ilości czasu przed weselem. Ale dam radę ;)

O atrakcjach, które można zapewnić nastoletnim gościom podczas wesela nie będę pisała w tym poście. Na to przyjdzie czas w jednym z kolejnych, gdzie pojawią się na pomysły uniwersalne, będące rozrywką dla wszystkich gości. I tam nie będzie nic o tańczeniu, jedzeniu i piciu ;)

13 komentarzy:

  1. Masz rację ta grupowa wiekowa zdecydowanie jest najtrudniejsza - ani to dorośli ani to dzieci. Zaprosiliśmy kilka osób w tym wieku, ale nieoficjalnie już wiem, że co najmniej 1 z nich nie przyjdzie, bo uważa, że będzie się tam nudzić. W sumie rozumiem, taki głupi wiek, może i faktycznie by się tam nudziła. Czekam z niecierpliwością na zapowiadany post o atrakcjach dla nastoletnich gości ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jak byłam w takim wieku też nie lubiłam chodzić na wesela, a teraz bardzo żałuję, że na kilku właśnie przez to nie byłam. Ale też uważam, że to trudna grupa. Ja mam w planach zrobić mini rozpoznanie czy taki nastolatek/tka ma dziewczyne/chłopaka i czy chciałby z nim przyjść i według tej wiedzy zapraszać :) Mam nadzieje, że sie uda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślałam, że najgorsza jest bachorlandia, dopóki nie ogarnęłam tego wpisu. Skoki hormonów powyższej grupy mogą być równie niebezpieczne. Trzeba wziąć pod rozwagę. Czekam na wpis jak ich zająć. Skoro nie jedzenie i picie (% odpadają) to ciekawe co zostaje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. mnie będą dzieci od 3+ młodzieży tej 15+ będzie bardzo mało gdyż większość już porosła i ma już własne dzieci dlatego tych maluchów będzie sporo;) Sama jestem ostatnią z rodziny zaliczająca się do młodzieży co za mąż będzie wychodzić ;p najmłodsza jestem z dziewczyn więc zamykam ten krąg Panien w rodzinie;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do tych osób towarzyszących to jest to problem. Faktycznie - 13 latka z osoba towarzyszącą zapraszać głupio, ale 16 latek już wg mnie spokojnie z taką osobą może się stawić, a będzie czuł się lepiej. Sama byłam na weselu jako osoba towarzysząca dla mojego obecnego chłopaka, a miałam wtedy lat 16( 6 lat temu!). Byliśmy wtedy ze sobą prawie rok, ale kuzynka P. zaprosiła nas razem. Miała nosa, że będziemy ze sobą długo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zaproszenie osób towarzyszących dla nastolatków +16 to jakieś 10 dodatkowych osób. Za dużo, więc z tego rezygnuję.

      Usuń
    2. Warto też pomyśleć o tym, że w tym wieku jednak posiadanie stałego chłopaka/dziewczyny to nie jest standard i zapraszając kogoś z osobą towarzyszącą albo zmuszamy do poszukiwań takiej osoby na ostatnią chwilę, albo do oglądania przez całą imprezę "zakochanych", co pogłębia depresję każdego nastoletniego singla:P:P

      Usuń
  6. Popieram Kochać Siebie - jak 16 latek/latka z Waszej rodziny będą mieć "partnera", a zaprosisz bez, nie sądzę by zaszczycili obecnością.

    OdpowiedzUsuń
  7. Integrowanie może być fajnym pomysłem, ale dość trudnym do zorganizowania jeśli to osoby z wszelkich części kraju. My na szczęście nie mamy tego problemu - cała rodzina narzeczonego jest bardzo dobrze zintegrowana, a moja jest mała ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis! Poruszyłaś bardzo ważne dwie kwestie. Sama dwukrotnie nie zostałam zaproszona we dwoje. Raz gdy mieliśmy oboje 17 lat i bylismy parą od roku, co rozumiem. Niestety drugi raz bardzo bliska mi osoba nie zaprosiła mnie z chłopakiem, pomimo że miałam 19 lat i to były już 3 wspólne lata, w tym dwie wspólne studniówki. Do tego siedziałam z rodzicami przy stole, nikogo nie znałam i była to dla mnie beznadziejna impreza.

    Sama postanowiłam zaprosić nastoletnie kuzynostwo z partnerami po wcześniejszym dyskretnym wywiadzie z rodzicami - co by uniknąć sytuacji, w której młodzi poczują się zobligowani do znalezienia kogokolwiek albo kuzynka będzie załamana, że nie ma z kim iść ( to też niemiłą sytuacja). Niestety nie wiem gdzie ewentualnie ich posadzić, ale na razie jeszcze daleko do tego.

    OdpowiedzUsuń
  9. To już chyba trzeci wpis, który zaliczam do ulubionych na tym blogu ♡ Postanowiłam jednak wypowiedzieć się pod właśnie z tym z dwóch powodów: kilka lat temu zostałam zaproszona na ślub - jedno zaproszenie dla całej rodziny, ani słowa o osobach towarzyszących. Być może to niegrzeczne z mojej strony, ale zaczęłam myśleć, z kim pójdę, nie byłam wtedy z nikim etc... Po czasie postanowiłam jednak podpytać, czy mogę przyjść z osobą towarzyszącą w sytuacji, gdzie nie było to wspomniane w zaproszeniu.
    PM uśmiechnęła się i powiedziała tylko, że jeśli jestem z kimś albo znam kogoś naprawdę dobrze to wtedy tak, ale jeśli mam na siłe szukać partnera i potem mamy się męczyć to żeby odpuścić (co uznałam za szalenie mądre i postanowiłam sobie, że jeśli kiedykolwiek będę miała dylemat z os. towarzyszącą czy bez to najpierw zrobię research!). Ostatecznie i ja i siostra byłyśmy z osobami towarzyszącymi i nawet zrobiono z nas drużynę ;) (tak, ja jestem ze Śląska :D)
    Zwyczaj drużyny to nic innego jak zaangażowanie druhen (i krew mnie zalewa jak słyszę, że to nowa moda, która przybyła zza oceanu) Fajnie to nazwałaś - orszak :D Ta, tak trochę jakby PM była królową balu, a druhny stanowiły jej dwórki :) Słyszałam o "dobieraniu w pary", aczkolwiek byłam na kilku weselach i nikt mnie w parę nie dobrał, przyszłam ze swoim chłopakiem i to z nim stałam "w orszaku" :) Co do oczepin nikt nikogo nie zmusza do tego :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. jeśli osób w podobnym wieku jest wiele to rzeczywiście można sobie odpuścić OT. ale jeśli to pojedyncze wyjątki to uważam że byłoby miło właśnie żeby się nie nudzili. dla mnie wesela były atrakcyjne tylko wtedy gdy miałam z kim iść...

    OdpowiedzUsuń