piątek, 14 marca 2014

Kochani, będziemy mieli dziecko

Zastanawialiście się kiedyś nad wykorzystaniem na swoim ślubie pomysłu "zamiast kwiatów", poproszeniem gości o przyniesienie czegoś w zamian? Ja jestem ogromną zwolenniczką tego typu akcji. Pomimo swojej przeogromnej miłości do kwiatów, które w tym dniu uważam za niepraktyczne (zwiędną zanim na nie będę miała okazję spojrzeć), mam wrażenie, że mogę zrobić coś większego, coś co na samą myśl cieszy mnie równie mocno jak podróż poślubna i ślubne zdjęcia, a momentami nawet bardziej.

Gości w takim liściku, dołączonym do zaproszenia, można poprosić o wszystko. O wino, książki, a także wsparcie, razem z nami, działań które uważamy za słuszne. Można zbierać karmę dla psów (i nie ważne, że śmierdzi!), przybory szkolne i maskotki dla dzieci, co tylko i dla kogo tylko sobie wymyślicie. Ważne, abyście uznali to za istotne.

Ja na chwilę obecną jestem przekonana w 100%, że nie chcę kwiatów. Wiem w co będę chciała zaangażować gości i mam przeogromną nadzieję, że się uda. Wiem też, że jako "nałogowa" wolontariuszka mam świadomość (własną wizję opartą na doświadczeniach) tego co jest warte wsparcia.

I bez wątpliwości, zastanowienia, chwili wahania mogę Wam polecić projekt Stowarzyszenia Wiosna "Kochani, będziemy mieli dziecko". Tak, projekt stowarzyszenia odpowiedzialnego za Akademię Przyszłości i Szlachetną Paczkę.

O co chodzi w projekcie? 
Pary Młode zamiast kwiatów (ale nie tylko, doczytajcie do końca) przeprowadzają wśród gości zbiórkę z której środki przekazują na rzecz dzieci z Akademii Przyszłości. Ktoś nie słyszał o Akademii? To ogólnopolski program, który pomaga dzieciom w potrzebie. Dzieciom, które potrzebują nie tylko wsparcia w nauce, ale i drugiego człowieka, który pokaże im, że są mądre i ważne, że potrafią i mogą wygrywać. Potrzebują człowieka, który w nie uwierzy i ich tej wiary w siebie nauczy. Brzmi pięknie? Brzmi, ale wiecie co? To działa.

Dlaczego polecam i jestem święcie przekonana, że mam rację?
Byłam wolontariuszką Akademii Przyszłości. Po pierwszym spotkaniu informacyjnym wyszłam oczarowana ideą projektu. Potem przekonałam się, że to wcale nie jest łatwe. Wymaga ogromu pracy ze strony samych dzieciaków, Wolontariuszy (i wszystkich tworzących Akademię, wybaczcie nawias). Mam jednak wrażenie, że im więcej serca w coś włożysz, tym bardziej cieszą Cię widoczne efekty. Cieszy Cię każda czwórka u dziecka, przy piątce skaczesz do sufitu i śmiejesz się do siebie przez pół dnia po każdym sukcesie. Bo pomagasz człowiekowi stawać się coraz lepszym, pewniejszym siebie, poczuć się ważnym - a ja nie wyobrażam sobie lepszego zajęcia. Więc... Warto mieć dziecko przed ślubem, warto w ten projekt inwestować - a ja pod tym podpisuję się obiema rękami i czym tylko dam radę.
Jeśli będziecie mieli jakieś pytania, coś Was zastanowi, zainteresuje, możecie pisać do organizatorów i do mnie (mogę wydawać się bardziej obiektywna i skłonna do gadania na wszystkie tematy).

Wspomniałam na początku, że mam swój pomysł na "zamiast kwiatów", związany z moją (przyszłą) fundacją. Do chwili w której mojej fundacji nie ma, projekt "Kochani, będziemy mieli dziecko" nie ma, w mojej osobistej ocenie, sobie równych (żadnego innego nie jestem tak pewna). Momentami było mi żal tego, że na jednym weselu nie ma więcej miejsca na podobne działania. A potem, w mgnieniu oka, dotarło do mnie, że wcale nie trzeba ograniczać się do jednej akcji, ani rezygnować z kwiatów. Można Akademii pomóc odrobinkę z innej strony. I nawet uszczęśliwić (mojego) tatę ;)

Czy wszędzie w Polsce  na weselach jest zwyczaj tańczenia za pieniądze? ;) Młoda Para zarabia na wózek dla dziecka tańcząc z gośćmi, którzy wrzucają opłatę za taniec do koszyczków pilnowanych przez świadków. Przez realizacją tego pomysłu zapierałam się rękami i nogami (mój PM jeszcze bardziej), a mój sprytny tata starał się nas nawet przekupić pomysłem "Zbierajcie na podróż poślubną". Dopiero teraz stwierdzam, że taki taniec może mieć sens i można, po raz kolejny lub w zamian "zamiast kwiatów", zbierać... na dziecko. Po co na wózek, najlepiej od razu na starsze dziecko z Akademii Przyszłości. To co, ktoś zainteresowany tańcem za pieniądze? ;) Bo ja już prawie tak (tylko mojego PM uświadomię).
Motyw wesela? Charytatywne ;) I mnie się to nawet podoba :D

P.S. Dobra, kusi mnie też zobaczenie reakcji gości na komunikat "Kochani, będziemy mieli dziecko" ;) No i "Niepoprawna Panna Młoda tańczy za pieniądze" też brzmi zabawnie (choć nie chcielibyście tego oglądać) ;)

Strona www na której znajdziecie więcej informacji o projekcie: Kochani, będziemy mieli dziecko
Polecam,
NPM

4 komentarze:

  1. Właśnie takich fantastycznych wolontariuszy ma AKADEMIA! Nic dziwnego, że z dziećmi dzieją się cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł. My zamiast kwiatów poprosiliśmy o datki do skarbonki, którą po mszy będzie trzymać jeden ze świadków. Środki też przeznaczamy na jedną z polskich fundacji :)
    Kwiaty dla mnie są totalnie bez sensu... W rodzinie był przypadek, że kwiatów para młoda dostałą tyle, że większość wiązanek skończyła w wiadrach w piwnicy, bo w domu się już nie mieściły - więc nawet niczyjego wzroku nie miały okazji nacieszyć, szkoda kasy...

    OdpowiedzUsuń
  3. My bierzemy udział właśnie w akcji "Kochani, będziemy mieli dziecko!" :) Pomysł jest fantastyczny, cel niesamowity, a wszyscy goście są jak do tej pory bardzo pozytywnie zdziwieni kiedy otwierają zaproszenia i czytają dołączoną wizytówkę informującą o akcji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. My zamiast kwiatów prosiliśmy o pieniążki na operacje dla chorego przyjaciela na raka :)

    OdpowiedzUsuń