wtorek, 23 września 2014

8 miesięcy do ślubu, czyli... zwiększamy tempo :)

100layercake
Pomimo mojego blogowego odliczania czasem mam wątpliwości co do ilości miesięcy, które jeszcze zostały do ślubu. Tym razem zastanawiałam się czy dziś będzie 7 czy 8. Jednak 8. Ufff, jeszcze nie jest tak strasznie mało ;)

[NPM] Co zdajesz na maturze?
[Siostra cioteczna] Wybrałaś już sukienkę do ślubu?
[NPM] Gdzie wybierasz się na studia?
[SC] Jak planujesz się uczesać?
[NPM] O czym z Tobą można porozmawiać?
[SC] O wszystkim, byle nie o mnie.
[NPM] Jak ja Cię doskonale rozumiem!

Nawet nie wiecie jakie "macie szczęście", że pisze bloga, tu się czasem wygaduję i macie pojęcie o ślubie większe niż moja rodzina. Bo niektórych, biegających za mną z pytaniami, już bywa mi szkoda. Zdecydowanie muszę zacząć ćwiczyć ślubne rozmowy na żywo ;) 8 miesięcy to dobry moment.

Dziś przeraziłam się patrząc na swój harmonogram i liczbę rzeczy do zrobienia na 11-8 miesięcy przed ślubem. Dla przypomnienia: 

11-8 miesięcy przed ślubem warto: 
- wybrać świadków,
- zamówić samochód do ślubu,
- zamówić oprawę muzyczną ceremonii,
- zamówić wybrane atrakcje weselne: oświetlenie, candy bar, drink bar, pokaz sztucznych ogni, fotobudkę itd.,
- określić liczbę gości, którzy będą potrzebowali noclegu,
- stworzyć listę prezentów,
- zapisać się na nauki przedmałżeńskie,
- rozpocząć poszukiwania wizażysty i fryzjera,
- zacząć pracę nad figurą i kondycją fizyczną. 

W chwili obecnej mam każdy z tych punktów poruszony (rozgrzebany to jednak adekwatniejsze słowo), a w 100% zrealizowane są jedynie 2 (+ lista prezentów, której nie chcemy)! Nie mam pojęcia co dokładnie z punktu 3 chciałabym mieć. Jestem przekonana co do candy i drink baru. Wiem, że nie chcę pokazu sztucznych ogni, nad wizją oświetlenia się głowię (nie chcę nic kojarzącego się dyskotekowo), mam rosnące wątpliwości co do fotobudki (zastanawiam się czy nawet moja okrojona jej wizja jest fajna) i kilka nowych pomysłów (np. food truck'i). Na pocieszenie mogę dodać, że łatwiej idzie mi realizacja punktów z dalszych miesięcy, z jednym wyjątkiem: niech się część z kupnem sukni ślubnej nie zbliża zbyt szybko.

Kilka rzeczy nie jest mojej myśli. Prawdopodobnie będziemy musieli szukać samochodu. Osoba o której myśleliśmy, że może nas zawieźć, niestety nie jest tym pomysłem zafascynowana tak jak my i woli być tylko i aż gościem. Innych, "wizytowych" samochodów w naszych rodzinach nie ma. Wszystkie są wielkie, długie, siedmioosobowe lub z wielkimi bagażnikami. A ja tę miłość mam w genach i za X lat też będę jeździła jakimś niewizytowym olbrzymem ;)

Druga sprawa idąca częściowo nie po myśli: księdzu nie podobają się nasze ukończone 10 lat temu (prawie tyle będzie w dniu ślubu) kursy małżeńskie. Osobiście, poza małym dyskomfortem z powodu konieczności znalezienia dodatkowego czasu na taki kurs, nie mam nic przeciwko. Jestem ciekawa co usłyszę, mam na oku księży, którzy zrobią to dobrze :) i będzie kolejny materiał do wpisu na blogu ;) PM jednak nie widzi już tylu plusów
  
[Koleżanka] Co Cię najbardziej wzrusza na myśl o Twoim ślubie?
[NPM] Serio? Wczorajsze tanie bilety do NYC na które nie wolno mi sobie pozwolić. 

Czasem (zawsze, gdy oficjalnie nie odliczam i nie mam nie co przerazić) mam przeogromną ochotę, aby było już po. Aby bez wyrzutów sumienia móc odkładać każdą złotówkę na zupełnie inny cel, aby móc zainwestować w bloga, aby był jeszcze piękniejszy ;) Blog też się już nie może doczekać, bo zdecydowanie sobie na to zasłużył.

Podsumowując... Jeszcze tylko jesień, zima i wiosna :)

P.S. Wyjątkowo mocno obecnie poszukuję samochodu do ślubu, oprawy muzycznej ceremonii (chór mi się marzy :D, znacie jakiś wart polecenia?), tortu i candy baru, być może dekoratora lub kwiaciarni nie ograniczającej się jedynie do kwiatów (a bawiącej się też papierem). Najlepiej w świętokrzyskim lub sąsiadujących z nim województwach. Jeśli możecie kogoś polecić, to będę wdzięczna za pomysły :)

24 komentarze:

  1. Zespół epa fantastyczna oprawa ślubów w kościele.

    OdpowiedzUsuń
  2. Do kościoła polecam chór Mariański z parafii ojców Misjonarzy z Krakowa,http://www.chormarianski.krakow.pl/historia.html - byłam na mszy, gdzie robili oprawę - coś pięknego!

    OdpowiedzUsuń
  3. A dlaczego nie możecie jechać taksówką? :-)
    Muszę powiedzieć, że bycie "po" bardzo mocno zmienia perspektywę... Zupełnie inaczej czytało mi się ten wpis niż poprzednie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o taksówce. A pomyślę. U nas łączna trasa to troszkę ponad 100 km, więc nie wiem co się lepiej będize opłacać.
      Olga Cecylia, jesteś "po"? I jak jest? :D

      Usuń
    2. Tak, jesteśmy po. Różnicy wielkiej nie ma, bo jesteśmy razem już ponad dekadę, ale... fajnie mieć chłopaka, miło narzeczonego, jednak kiedy ktoś Ci głośno mówi przed grupą ludzi, że już zawsze, to najlepsze uczucie na świecie :-) Poza tym obrączka nie haczy mi o rękawiczki jak pierścionek ;-)

      Na taką trasę to bym jednak wzięła któryś rodzinny samochód. Bo właściwie co Ci przeszkadza ten wielki bagażnik? Nawet lepiej, kwiaty zmieścisz do środka ;-)

      Usuń
    3. Idealna relacja :) I mam wrażenie, że podobnie będę to dobierać.
      Nie będzie kwiatów :P Bagażnik i samochód są bardziej towarowe niż osobowe. Samochód jest mało... wizytowy. Ale będę dzielnie szukać, może u kogoś znajdę coś czego się nie spodziewałam ;)

      Usuń
  4. hm jesteś z województwa śwętokrzyskiego? co do ciast, to albo dorotka albo bracia janusz na boh. w-wy. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tj. ja, tyle, że ja ze stolicy województwa ;) aaaa duża odwaga co do sukienki w czerwone grochy, aleeee kiecka super :):):)pozdrawiam!

      Usuń
  5. A jakie auto bylo brane pod uwage?:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zleci jak jeden miesiąc! :)
    Trzymam kciuki za wszelkie decyzje, na pewno będą odpowiednie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Siemka...Osobiście znam kilkanaście zespołów muzycznych i to bardzo profesjonalnych. Dużo zależy od budżetu jak przewidujesz na oprawę muzyczną...Co do aut to także znam kilka firm, ale zdecydowana większość jest z Warszawy. Z zespołami jest łatwiej, ponieważ mogą dojechać do "klienta". Jak masz jakieś "pytania" to pytaj śmiało (znasz mojego maila). Hm...jakby to powiedzieć...Jestem w branżę ślubną zdecydowanie bardziej zaangazowany niz Ci sie wydaje...I najpoerw wybierz fason sukni...ponieważ jeśli wybierzesz tzw.księzniczkę to będzie Ci trudno wejść do małego auta. Do auta musisz wejść spokojnie bez żadnego szarpania i czuc się wewnątrz swobodnie...Znam się z zespołem VIVA BAND (lidera zapewne znasz z wielu programów TV)...Pozdrawiam Monteki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monteki, chodził mi o zespół/grupę do kościoła. Nie wiem czy się zrozumieliśmy.
      I masz rację co do samochodu. Mnie przeraża każde upychanie 5 osób, w tym jednej w wielkie sukni, do jednego auta.
      Dziękuję, w razie potrzeby będę korzystać z maila :)

      Usuń
    2. Jeżeli chodzi o oprawę kościelną to polecam Rocha Dobrowolskiego, z Kielc, rózne warianty oprawy można wybrać. Ja też się skłaniam ku jego ofercie.

      Usuń
  8. To odliczamy razem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię czytać Twojego bloga, sama mam ślub w czerwcu ale czy te wszystkie plany, harmonogramy, cuda to nie jest przerost formy nad treścią? Sama na początku myślałam, że to jest tyyyyle pracy ale bez przesady. Nie cuduję z candy barami, fotobudkami, papierowymi ozdobami, nie zatracam się w tym wszystkim. Zamiast tego wiecznie się stopuję i przestawiam na myślenie także "po" a przede wszystkim myślę o tym dniu, jako czymś przełomowym, co rozpocznie moją przyszłość z obecnym Narzeczonym. Skupiamy sie na kwiatkach, samochodach, bibelotach i drobiazgach, których goście (oprócz przyszłych Panien Młodych) nie zauważą (przyznajcie się - kto pamięta, czy kolor serwetki był dopasowany do bukietu PM?) a nam zaprzątają głowę. Motyw przewodni? Miłość. Tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nusia, tu jest blog, tu musi być forma ;) A poza tym: 1) lubię organizować, więc i w przypadku ślubu daje mi to frajdę, 2) lubię ładne zdjęcia i na takie liczę.
      Motyw przewodni: meksyk ;) "Zapach" w powietrzu: miłość :)

      Usuń
  10. Jeżeli chodzi o oprawę Mszy proponuję rozeznać się w Parafiach - często schole podejmują się śpiewu i grania na ślubach. U nas tak właśnie było! Nawet teściowa sceptycznie nastawiona "po co to, kolejny zbędny wydatek którego nikt nie zauważy" chwaliła po ślubie wybór. Z uwagi na mój "wybredny" charakter cena była dość wysoka. Jednak nie żałuję nawet jednej wydanej złotówki!
    Aha - pamiętaj aby ustalić z organistą dodatkową oprawę przez scholę.

    Ps. jeżeli jesteś z O-ca mogę polecić "naszą" scholę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Osobiście wydaje mi się, że bardzo przesadzasz i niepotrzebnie stresujesz przyszłe Panny Młode. My zorganizowaliśmy swoje wesele na 120 osób w ciągu 6 miesięcy a jesteśmy z Wrocławia, gdzie o dobrą salę, zespół, makijażystkę czy fryzjera o fotografie nie wspominając jest bardzo ciężko. Wszystko wyszło pięknie i elegancko a goście bawili się świetnie. Sukienkę zamówiłam 3 miesiące przed ślubem. Zespół 4 miesiące wcześniej, salę z sześciomiesięcznym wyprzedzeniem. Myślę, że zapewnienie gościom food tracków, fajerwerków i tym podobnych atrakcji to lekka przesada. Ten wieczór mija bardzo szybko, nie tylko Wam, ale również rodzinie i przyjaciołom. Im więcej atrakcji będziesz miała, tym bardziej ludzie się rozpierzchną i przestaną skupiać się na Was i na zabawie, nie będą też mieli czasu ze sobą porozmawiać, bo co chwilę będą zapraszani do oglądania kolejnych 'wow'. Uwierz mi, że czas mija bardzo szybko i po 12 godzinach czujesz się jakby minęła sekunda. Dodatkowo przy tych wszystkich atrakcjach będziesz zestresowana, bo zamiast się zrelaksować i skupić na gościach będziesz się zastanawiała czy food track dojedzie, czy fajerwerki wystrzelą, czy wszystko będzie na czas - bo tak to wygląda w rzeczywistości. Chyba, że będziesz prosiła mamę, tatę lub świadków, żeby wszystkiego dopilnowali za Was - dzięki czemu prawdopodobnie zepsujesz im imprezę. Warto skupić się na znalezieniu rewelacyjnego zespołu, bo to właśnie zespół tworzy klimat oraz na znalezieniu sali, w której serwują dobre jedzenie w wystarczających ilościach. Dobrze jest znaleźć florystkę, która przywiezie piękne kwiaty. Ważne też żeby w kościele ktoś pięknie śpiewał, bo zazwyczaj goście nie śpiewają, więc ktoś musi stworzyć nastrój. Ważne jest by ksiądz przygotował piękne kazanie i był na tyle otwarty i zabawny by niespodziewane sytuacje obrócić w żart (na przykład gdy nagle wysiądzie w kościele mikrofon). Suknię ślubną zazwyczaj wybiera się w pół godziny. Zarówno z perspektywy swojej jak i moich koleżanek, które brały ślub wygląda to tak, że wchodzisz do salonu, widzisz pierwszą suknię, którą jesteś zachwycona i czujesz 'to jest to'. Często jest to model zupełnie inny niż ten, o którym marzyłaś od dziecka. Często okazuje się, że w wyśnionej princessie nie wyglądasz jak księżniczka tylko jak kloc, a o wiele bardziej pasuje skromna suknia z delikatnej koronki. Fajnie jeśli wesele ma motyw przewodni lub chociaż jakieś logo, które przewija się na zaproszeniach, winietkach i w dekoracjach. Grunt to nie przesadzać, bo z tego super wydarzenia ludzie powinni zapamiętać uśmiechniętą Parę Młodą a nie tylko moc atrakcji, które widzą na festynach. Wszystkim Pannom Młodym polecam wyluzować - im bardziej Para Młoda jest spontaniczna i zrelaksowana tym lepiej bawią się goście. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale rewelacyjnie napisane;)))) az szkoda ze juz koniec;) nie masz czasem jakiejs strony/bloga ? Hehe

      Usuń
    2. To nie przesada, to chęć zrobienia wszystkiego powoli i bez stresu związanego z tym, że wszystko na gwałt trzeba robić już, bo zostało mało czasu. Dla mnie tak jest spokojniej i pewniej :)
      Nie jestem z tych, które będą płakać, że ludzie się rozpierzchli i nie chcą tańczyć. Jeśli ludzie będą woleli inne atrakcje, to ich wybór, nikogo nie będę zaganiać do tańca.
      Atrakcji nie będzie u mnie dużo. Wymienione w punkcie to tylko opcje z których mogą skorzystać czytelnicy (podane przykłady), u mnie zostanie z połowa (głównie jedzenie i z 2 inne).
      Suknię ślubną w pół godziny? Szczerze zazdroszczę, bo ja sobie tego nie wyobrażam. Mnie się chyba za mało sukienek podoba...

      Usuń
    3. Droga Anonimowa, NPM nie stresuje nas, tylko przedstawia możliwe opcje, pomysły, inspiracje... Moim zdaniem blog jest genialny;) Chciałabym poruszyć kwestię wyboru sukni. Nie zgadzam się z tym, że trwa to pół godziny. Przymierzyłam jakieś 25 różnych sukienek. Połowa z nich podobała mi się na wieszaku, do drugiej połowy nie byłam przekonana. W 3/4 wyglądałam "ładnie". Ale dopiero ta dwudziesta piąta i to - podkreślam - dopiero kiedy ją założyłam, okazała się TĄ jedyną. A co do organizacji ślubu w 6 miesięcy - cóż, moja świadkowa śpiewa w zespole weselnym i kiedy my zaczęliśmy organizować ślub (rok i cztery mies. przed ostateczną datą) musieliśmy i chcieliśmy dopasować termin do jednego z jej pięciu wolnych weekendów w okresie czerwiec - wrzesień. A więc, możliwa jest organizacja wszystkiego nawet w 3 tygodnie. Ale jeśli mamy wizję, swoje "must be", a także ważne osoby, które mają już jakieś terminy wykluczone, a których nie może zabraknąć u nas, to wszystko trzeba dobrze zgrać i przygotować odpowiednio wcześniej:)

      Usuń