niedziela, 6 kwietnia 2014

Nazwisko po ślubie

slubowisko.pl
Czasem, gdy chciałam dokuczyć mojemu PM twierdziłam, że jak mnie kocha, to zmieni nazwisko na moje. Nie chcielibyście widzieć w tej sytuacji jego miny. Tak samo nie chcielibyście zobaczyć mojej, gdy ktoś mnie pyta co z nazwiskiem. Bo dla mnie sprawa jest oczywista… Przynajmniej częściowo ;)

W Polsce zarówno kobiety jak i mężczyzny mają wybór w kwestii nazwisk. Mogą zostać przy swoim, mogą zmienić na nazwisko żony/męża, mogą dodać nazwisko żony/męża do swojego (kolejność jest tu dowolna, choć „lepiej”, i tak jest sugerowane, wygląda taka sama u obojga).
Co z dziećmi w sytuacji, gdy oboje z małżonków mają nazwisko dwuczłonowe? Również mogą takie dostać, ułożone w dowolnej kolejności lub w kolejności nazwisko matki + nazwisko ojca (gdy para nie może dojść do porozumienia, które ma być pierwsze, cóż – taka sprawiedliwość ;) ). Jeśli dziecko będzie dziewczynką i po latach postanowi przyjąć nazwisko swojego męża i jednocześnie pozostać przy rodowym, będzie musiało z jednego członu rodowego nazwiska zrezygnować (chyba lepiej dziecku oszczędzić zamieszania i pisania długich nazwisk).

Dlaczego warto zmienić nazwisko?
Bo tradycja, bo mąż i jego rodzina się ucieszą, bo nie lubi się swojego, bo chce się mieć całą rodziną (już z dziećmi) to samo nazwisko… Więcej pomysłów nie mam.

Dlaczego nazwiska nie zmieniać?
Poprosiłam niemal wszystkie swoje koleżanki pracujące pod starym nazwiskiem (z własną firmą lub działalnością naukową) o opinię na temat tego czy po zmianie nazwiska miały jakieś problemy, małe zamieszania, spadek rozpoznawalności i dochodów. Miały, wszystko po trochu. Zmiana nazwiska nie jest wizerunkowo i finansowo opłacalna. Pracując przez wiele lat na swoje konto i swoje nazwisko nie jest łatwo je z dnia na dzień zmienić. U mnie z podobnych względów również nie będzie.
Inne "straszne" historie mówią o tym jak bardzo trudno było kobietom przyzwyczaić się do nowych nazwisk. Jak nie pamiętały o zmianie, jak nie reagowały na wołanie, jak nie rozpoznawały się na listach osób... Nazwisko jest czymś z czym niektóre osoby czują się bardzo związane i gdy myślą o sobie, to przychodzi im na myśl jako drugie. Kim jesteście? U mnie na pierwszym miejscu pojawia się zawód, na drugim imię i nazwisko.

Kompromis
Mąż zadowolony. Jedna rodzina i jedno nazwisko (mama ma tylko w środku mały "gratis"). Jeśli kobieta za kilkanaście lat pójdzie na wywiadówkę i się przedstawi, to nikt nie będzie miał wątpliwości które dziecko jest jej.
Nie zawsze jednak nazwiska dobrze razem wyglądają. Czasem brzmią śmiesznie, czasem się dziwnie rymują (u mnie oba kończą się na dwie takie same literki, ale nie brzmi to tragicznie),czasem są za długie.

Na szczęście!
Decyzja o zmianie nazwiska nie jest podejmowana raz na zawsze. Po ślubie można zarówno zmienić nazwisko na nazwisko męża, jak i wrócić do panieńskiego. Więc spokojnie, to nie jest tak groźne jak odcinanie głowy ;)

Co zrobię ja?
Zdecydowanie odpada u mnie opcja numer jeden – nie zmienię nazwiska. Prawdopodobnie nie zdecyduję się na zostanie przy swoim (choć bardzo je lubię), a będę miała dwuczłonowe (te potencjalne dzieci i fakt, że chciałbym mieć z nimi wspólne nazwisko mnie przekonują). Ale… wszystko jeszcze przede mną, więc decyzję mogę jeszcze zmienić kilka razy ;)

18 komentarzy:

  1. Z tymi potencjalnymi dziećmi jest problem o tyle, ze jeśli będziesz chciala, mając swoje nazwisko, a dziecko nazwisko męża, wyjechac za granice, to musisz mieć dodatkowe papierki ze sobą, typu pisemna zgoda malzonka na wywóz bobasa;) to tak z wlasnego doświadczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. O tym nie wiedziałam, a jak widać jest istotne.
      Przy nazwisku dwuczłonowym, w tym jednym takim jak u dziecka, problemu już nie ma, tak?

      Usuń
  2. Ja przyjmę nazwisko męża. Nie wiem w jakiej profesji pracujesz, ale taka zmiana nazwiska najczęsciej rzutuje na lekarzy czy prawników. Ja na szczęście (albo niestety;)) nie wykonuje żadnego z tych dwóch zawodów, dlatego mogę spać spokojnie, że moja zawodowa kariera nie legnie w gruzach po przyjęciu nazwiska męża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam chyba podobnie do lekarzy i prawników. Sama się zatrudniam i korzystam sporo z polecania przez innych.

      Usuń
    2. Mój narzeczony i ja jesteśmy "prawnikami". Generalnie każdemu z Nas powinno zależeć na swoim nazwisku, jednak z uwagi na moje jeszcze niewielkie osiągnięcia w temacie śmiało mogłabym brać jego nazwisko.

      Z tym, że nazwisko mojego przyszłego męża w ogóle nie pasuje do mojego imienia. Myślę poważnie nad podwójnym ale pasuje tylko w konfiguracji imię-jego nazwisko - moje nazwisko - czyli ostatecznie i tak przedstawiałabym się dotychczasowym.

      Problem życia a żadne rozwiązanie nie daje 100% zadowolenia :P

      Usuń
  3. Ja z moim nie jestem związana więc decyzja raczej jasna. Ale pewnie gdybym była to bym tak jak ty postąpiła najlepszy sposób i kompromis.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja będę miała dwuczłonowe, ale tylko z takiego względu, że:
    - mam na imię Kasia - moja bratowa też Kasia - przyjęła nazwisko męża więc nazywamy się identycznie :)
    - moja przyszla teściowa to też Kasia, więc jakbym zmieniła na nazwisko przyszłego męża to bym się nazywała identycznie jak teściowa :)
    Jak dla mnie jest to najlepsze rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja (jeszcze ;)) pod swoim nazwiskiem oszałamiającej kariery nie zrobiłam, więc moje nazwisko do rozpoznawalnych nie należy, niemniej jednak jestem bardzo mocno związana z moim nazwiskiem rodowym, choć nie jest ono pięknie brzmiące czy w jakiś sposób wyjątkowe. Jest to zwykłe nazwisko, ale nie chcę z niego rezygnować. W mojej rodzinie nie ma już żadnych mężczyzn, którzy mogliby przedłużyć nazwisko rodowe o kolejne pokolenie, co też jest powodem, dla którego ja nie chcę się z nim rozstawać po ślubie ;)
    Myślałam zawsze o tym, żeby mieć podwójne, ale dla rodziny mojego PM takie połączenie brzmi po prostu śmiesznie. Nazwiska są tej samej długości, więc nie wiem, czy takie połączenie jest odpowiednie. Gdy rodzina mojego PM wyśmiewa mój pomysł podwójnego nazwiska, mam ochotę zostać tylko przy swoim, żeby zrobić im na złość :P
    Mam jednak wrażenie, że chodzi tu przede wszystkim o męską dumę, która mocno cierpi, jeśli kobieta nie chce przyjąć nazwiska męża.
    Myślę więc, że ja będę mieć nazwisko podwójne (nawet jeśli to połączenie będzie śmieszne), a dzieci tradycyjnie tylko nazwisko ojca.
    Osobiście jeśli chodzi o nazwiska, to widziałam naprawdę dziwne kombinacje, coś w stylu zmiana z panieńskiego „Wróbel” na „Wrona” po mężu, bądź podwójne coś w stylu „Nowak-Nowak” (Nowak panieńskie i Nowak po mężu ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja usłyszałam, że moje podwójne też będzie dziwne, bo oba kończą się na "ek" i się rymują ;) ale mam to gdzieś.
      Są takie nazwiska jak "Nowak-Nowak"? Myślałam, że jak jest identyczne, to zostaje jedno panieńskie i nie trzeba go zmieniać.

      Usuń
    2. Ja wśród znajomych miałam dziewczynę o nazwisku BRUKSELKA i...jej przyszły mąż miał na nazwisko tak samo! :D Żadne nie zmieniło nazwiska :).

      Usuń
  6. ja przyjmę nazwisko męża :) dlaczego? mimo że swoje BARDZO LUBIĘ.. i zyskałam jakąś tam "popularność" co w moim zawodzie jest cenne.. to jestem tradycjonalistką. Dwuczłonowe odpada.. dlaczego? bo z doświadczenia wiem ze ludzie i tak gadają jedno bo nie chce im się mówić całości ;-) kocham wręcz swoje nazwisko.. no ale co tradycja to tradycja.. jedyną opcją byłoby przyjąć moje nazwisko przed męża.. ale to też tradycjonalista.. więc nie bylo długiego zastanawiania się ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja uwielbiam swoje nazwisko :) ale jestem tradycjonalistką i przyjmę nazwisko męża. a Po drugie wiem z doświadczenia że ludzie i tak zawsze gadają jedno bo całości nie chce im się wypowiadać. a po trzecie.. wole aby cała rodzina nosiła jedno i to samo nazwisko :) jedyną opcją było jeszcze przyjęcie mojego nazwiska ale mój narzeczony też jest tradycjonalistą i się nie zgodził ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. A my postanowiliśmy, że ja biorę dwuczłonowe i dzieci również będą je miały. szczerze? nie przekonuje mnie gadanie o tym długim pisaniu, mi napisanie przyszłego nazwiska zajmuje sekundę dłużej, a dzieci będą miały na czym ćwiczyć literki :) już słyszałam jaka głupia jestem, jak skrzywdzę dzieci itd. ale tak postanowiliśmy i mój przyszły mąż mnie w tym wspiera :) stwierdził nawet, że jak się wkurzy to też będzie miał dwuczłonowe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja nie wiem co zrobie, bo pod swoim nazwiskiem mam juz publikacje naukowa, a zanim sie pobierzemy bede miala ich kolejnych pare. Myslalam o podwojnym nazwisku, ale wydaje mi sie, ze w Szwecji, gdzie mieszkamy nie jest to zbyt popularne i obawiam sie, ze moglabym miec jakies drobne klopoty przez to. No i poza tym lubie swoje nazwisko.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jeszcze nie planuję małżeństwa, ale już wiem, że zmienię moje nazwisko z rozkoszą. Swojego nienawidzę i bardzo wiele nieprzyjemności mnie z jego powodu spotkało, szczególnie w latach szkolnych :(.

    OdpowiedzUsuń
  11. Punkt widzenia zależy oczywiście od punktu siedzenia. Wszystko fajnie, jeżeli narzeczony ma się nazwisko ładne, niekoniecznie oznaczące coś konkretnego... Zawsze myślałam że przyjmę nazwisko męża,, nawet nie chciałam podwójnego, bo uważam to za mało praktyczne. Jednak los bywa przewrotny i obecnie mam spory problem z naszymi nazwiskami, a mianowicie są to synonimy przedmiotu codziennego użytku - moje jest to określenie staropolskie, ale ładne w swoim brzmieniu i nie każdy wie co oznacza, niestety nazwisko narzeczonego jest po prostu brzydkie i tak jednoznaczne, że chociażby ze względu na przyszłe dzieci nie chce go przyjąć. Narzeczony wielokrotnie opowiadał, że naśmiewano się z Niego ze względu na nazwisko i wiem, że w przypadku naszych dzieci też tak będzie. Niestety On się nie chce zgodzić na przyjęcie dla siebie i dzieci mojego, a podwójne nazwiska ze względu na znaczenie nie wchodzą w grę. Kocham narzeczonego i chciałabym nosić z nim jedno nazwisko, niestety mam spory problem z zaakceptowaniem jego nazwiska. Obecnie już jesteśmy obiektem żartów wśród znajomycj - że znaleźliśmy się jak w korcu maku...osobiście mnie to wcale nie bawi, wręcz sprawia mi przykrość...ale nie zrozumie tego osoba która nie była w takiej sytuacji...

    OdpowiedzUsuń
  12. Przy ostatniej wizycie w Domu Rodzinnym Narzeczonego, Przyszła Teściowa wprost zapytała się, czy już myśleliśmy nad nazwiskami. Ja uwielbiam swoje, najchętniej zostawiłabym dwuczłonowe z "kreseczką", jednak jest ono długie, a i nazwisko Przyszłego Męża do najkrótszych nie należy (właśnie wyliczyłam, że oba mają po 9 liter i kończą się na "-ski". Widzi ktoś wpisywanie tego w jakąkolwiek rubryczkę w urzędach?) - ta opcja odpada.
    Nie wyobrażam sobie mieć innego nazwiska, niż moja Rodzina. Więc chyba tradycyjnie przyjmę Jego nazwisko...

    OdpowiedzUsuń
  13. ja mam nazwisko męża już ponad 7 lat... a cały czas czuję jakbym wyrzekła się swojej rodziny- nazwiska z rodzinnego domu :(
    już od paru lat zbieram się by iść do USC i zmienić chociaż na dwuczłonowe (koszt ok 40 zł w urzędzie) i dokonać wymiany wszystkich dokumentów...
    gdybym jeszcze raz dokonywałabym tego "niby wyboru" nie patrząc na gadanie rodziny męża, rodowe nazwisko na pewno zostałoby pomimo,że oboje mamy długie i z końcówką "ska", "cka"
    Dziewczyny, jeśli macie wątpliwość porozmawiajcie o tym z kimś np z siostrą... na szybkiego nie decydujcie

    OdpowiedzUsuń