sobota, 5 kwietnia 2014

Czy wesele jest warte tych pieniędzy?

elle
Każdy na to pytanie powinien sobie odpowiedzieć sam, w zgodzie ze swoim sercem, rozumem i portfelem. Moja odpowiedź jest krótka i prosta: nie. A wesele jednak będzie… ;)

Wspominałam Wam rano, że uczestniczę we Wrocławskim Festiwalu Podróżników Równoleżnik Zero. Obsesyjnie uczęszczam na wszystkie tego rodzaju imprezy, siedzę na prelekcjach jak zaczarowana, niesamowicie zazdroszczę tym, którzy mają okazję jeździć i zwiedzać więcej niż ja, a w ostatnim okresie żal mi każdej złotówki, która będzie przeznaczona na ślub i wesele, a nie na podróże.


Mogłabym jechać do Peru na trzy tygodnie za 4,5 tysiąca (to realna kwota)… Ale nie jadę, bo inwestuję w jakiegoś usługodawcę, który poświęci mi tylko noc. Następny "odbierze" mi kolejną możliwość wyjazdu w miejsce o którym marzę (ja marzę niemal o każdym, po co się ograniczać?). Wypadałoby odrobinę oszczędzić i pojechać na skromniejsze wakacje, bliżej na weekend majówkowy itd.
 

Wesele, bardzo często, wymaga dużych nakładów finansowych. Czy jest ich warte? Ponownie odpowiem, że nie. Jest tysiące innych rzeczy na które z przyjemnością wydałabym te pieniądze. Ale… muszę przyznać, że wesele ma swoje plusy (i jak na jednorazową inwestycję, jest do przebolenia i przeżycia).

Co sprawia, że pomimo przekonania „wesele nie jest warte tych pieniędzy” brnę w ten projekt nadal?
1. Zdjęcia. Takich jak ze ślubu (i w 100% autentycznych) nie będę miała przy żadnej innej okazji.

2. Lubię się ubierać, zwłaszcza na wesela ;)
3. Podobają mi się rodzinne spotkanie.
4. Mam okazję do realizacji osobistego projektu pt. „Wesele” i zrobienie wszystkiego po swojemu. To kuszące ;)
5. Mogę planować najdoskonalszą na świecie podróż poślubną (i tak ją nazywać).
6. Z pewnością jeszcze jest coś o czym w chwili obecnej zapominałam. Ale jest!

Co zrobić, aby mniej bolało?

1. Włączyć podróże we wszystkie etapy planowania wesela. Sesja narzeczeńska, ślubna podróż poślubna, wieczór panieński, zakup sukienki i  gdzie tylko się da.
2. Nie rezygnować i nie oszczędzać na czymś co dla nas ważne. Przygotowania do ślubu bez odpoczynku od nich w postaci wakacji, majówek i innych długich wakacji są nie do zniesienia. Przynajmniej ja nie potrafię nie chcieć brać urlopu od tego tematu (byle do świąt i byle do maja!) ;)

Co Wy myślicie o weselnych wydatkach? Nie szkoda Wam czasem pieniędzy, które można przeznaczyć na coś dla Was ważniejszego – milszego, przyjemniejszego, praktyczniejszego? Czy może ślub i wesele nie maja sobie równych marzeń?

18 komentarzy:

  1. Ja spoglądam na to z zupełnie innej perspektywy. Jeśli myślimy tylko i wyłącznie o tym, że wszystko kosztuje, to moim zdaniem nie warto organizować wesela. Po co, jeśli wszędzie będzie się miało poczucie, że za te pieniądze mogłabym pojechać na wakacje.

    Poza tym nie okłamujmy się, przcież po ślubie da się spełnić swoje marzenia i wyjechać w wymarzoną podróż - koszta w większości przypadków zwraca się chociaż w części.

    Poza tym na polskie śluby zaprasza się średnio około 100 - 120 osób, przy takiej ilości nie dziwię się, że koszta rosną nieproporcjonalnie. Na moim slubie było blisko 60 najwazniejszych osób, z którym jestem blisko i też wesele było piękne, radosne i połowę tańsze (jeśli już ptarzymy na kwestie finaswe).

    Z trzeciej strony to jest bodajże jeden jedyny dzień w życiu, kiedy wszyscy spotykają się Twojego powodu. Drugi taki zdarza się owszem, ale nie już tak przyjemny - jesli wiesz o czym mówię.

    Oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania i dobrze, że poruszasz taki temat. Jednak patrzenie na ten dzień przez pryzmat pieniędzy mija się z celem. Jeśli podejmuje się decyzje to trzeba się liczyć z wydatkami.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas za wesele płacą rodzice a my zbieramy zyski w postaci kasy na remont mieszkania. Boli mnie jak widze ile kasy to wszystko kosztuje i jeśli miałabym płacić z własnej kieszeni to niezdecydowałabym się. Rodzice jednak chcą wesela,a że ja nie mam nic przeciwo to ciesze się, że z zebranych pieniędzy będzie na remont :)

    OdpowiedzUsuń
  3. My bierzemy ślub dla siebie nie dla gości nie dla pieniędzy. A skoro zdecydowaliśmy się na ślub to chcemy zorganizować to wg. Naszych marzeń. .

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony Ślub i wesele są moim marzeniem, ale z drugiej mam wiele innych marzeń - szczególnie tych o podróżach. Wydawanie pieniędzy na wesele od samego początku było dla mnie trudne dlatego gdzie tylko się da robimy oszczędności, robimy coś sami lub z czegoś rezygnujemy tak by było super ale byśmy nie musieli rezygnować z podróży przez następne 3 lata :) Ale bardzo denerwuje mnie to ze wszystko co ma etykietę "ślubne" jest co najmniej 4 razy droższe niż to samo bez tej etykiety i staram się "oszukiwać" system i kupuje to co nie ma etykiety ale nie widać że jest nieślubne :P
    D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Wszystko, co "ślubne" jest o wiele droższe! Ostatnio przekonałam się o tym pytając o koszt uczesania w salonie fryzjerskim :/ To samo w przypadku dekoracji, szkoda, że ja nie jestem ani trochę uzdolniona plastycznie - wtedy z pewnością robiłabym dekoracje sama - niższy koszt, dokładnie wg mojego gustu, miłe spędzenie czasu... A tak pozostaje tylko płacić.

      Usuń
  5. Każdy kto planuje wesele zdaje sobie sprawę, że jest to ogromny wydatek. Przeciętny koszt wesela dwudniowego aktualnie to ok. 50 tyś złotych. Mimo to, warto! To będzie jeden z piękniejszych Naszych Dni :) i chcemy, żeby Nasi Goście byli przy Nas i cieszyli się Naszym szczęściem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 50 000 zł? Do konca zycia bym sie nie wyplacila :-(

      Usuń
    2. Dokladnie... Niestety ale tak wszystko jest drogie z etykietka slubna

      Usuń
    3. nasze wesele też wychodzi w granicach 50 - 60 tys., pomimo zamawiania większości rzeczy przed sezonem ślubnym i tak nie wychodziło najtaniej

      Usuń
  6. Między innymi też dlatego my nie robimy tradycyjnego wesela, a obiad + zabawę w klubie. Zapraszamy najbliższych, czyli ok 60 osób. Suknia kupiona używana za 40% ceny wyjściowej, fotografie będą robić nam koleżanki za znacznie mniejsze pieniądze, wybieramy najprostsze obrączki (bo akurat takie nam najbardziej odpowiadają) i wiele rzeczy załatwiamy sami. Prawdopodobnie i tak nie zejdziemy poniżej 10 tys., ale nie jest to jakaś powalająca kwota, jak np. 30 czy 50 tysięcy ;) W tym roku wakacje będą skromniejsze, ale przecież i tak jest tyle pięknych miejsc, które można zobaczyć za mniejsze pieniądze np. Bornholm, a my jesteśmy podróżnikami, którzy wolą namiot niż piękny hotel ;) A potem możemy pojechać w wypasioną podróż poślubną!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie to jest nieetyczne. Ludzie na świecie głodują, umierają z pragnienia, noszą sandały z opon i mieszkają w gliniankach, a ja mam na kieckę na jeden raz wydać kwotę wystarczającą na roczne utrzymanie rodziny w kraju trzeciego świata?

    Czułabym się źle, gdybym przepuściła taką kasę. Niezależnie od tego, czy sama miałabym ją zarobić, czy dostałabym w prezencie.

    Zainwestujemy w fotografa i w dobre jedzenie - czyli rzeczy, na które wydajemy pieniądze również na co dzień. Rezygnujemy za to z mnóstwa jednorazowych pierdółek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie sprawa jest prosta. Jeżeli ktoś chce sie pobrać to i tak kościół zorganizuje, ubranie PM, fotograf, kamerzysta, samochód do ślubu także trzeba zorganizować. Dochodzi tak naprawdę rozliczenie wesela, które przeważnie w ok 80% się zwróci. Jeżeli tak miałoby być to dlaczego mieli byśmy zrezygnować ze spotkania całej rodziny? Niestety skoro nie z tej okazji to przeważnie zostają pogrzeby.. Nawet jeżeli miałoby się zwrócić 50% kosztów samego wesela to i tak zorganizowałbym bez wahania. Kwestia podejścia i stosunków rodzinnych. Nigdy nie zapomnę chyba jak na swoim weselu tańczyłem nawet z własną prababcią :) W rodzinie siła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie liczmy na to ze sie zwroci... Zalezy jakim kosztem robi sie wesele :-) nam sie jedzenie zwrocilo :-)

      Usuń
  9. Wesele to duży wydatek, ale dobrze zorganizowane zostawi niezapomniane wspomnienia, piękne zdjęcia- tak jak pisałaś oraz wiele wiele więcej.
    Kto z nas nie chodzi na imprezy z ludźmi z pracy, sylwestra, urodziny do kolegi czy po prostu spotyka się ze znajomymi- policzmy te roczne wydatki (ale tak uczciwie, z kosztem kosmetyków, nowych ciuchów, benzyny/taxówki, prezentów, alkoholu).

    I czy jesteśmy z tego zrezygnować tylko dlatego że dużo kosztują?

    Nie.

    Bo pozwalają się integrować, dostarczają pozytywnych wspomnień... i najważniejsze nie pracujemy po to by mieć pieniądze by zjeść i iść do pracy znowu... tylko po to by cieszyć się z życia! A jeśli choć raz przez głowę przemknęło nam że potrzebujemy takich wspomnień, to zróbmy to. Na Peru jeszcze będzie czas:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam mała rodzinę-18 osób jużlicząc z chłopakiem siostry, chrzestnymi itd. często się z nimi spotykam. Nie lubię być w centrum uwagi ani nie lubię jak mi sie mówi co mam robić (pokrój tort, pocaluj męża, tańcz na środku jak wszyscy się gapią, pocałuj męża, rzuc welonem etc.) Nie mam nic do powiedzenia w kwestii wesela. Płaci mój narzeczony i jego matka, która już 'rozsadza gości' wg jej uznania, wtraca sie w czesc za którą płaci narzeczony... oraz to, ze garnitur z outletu jest za tani i powinien sobie kupić w salonie, bo z tym coś jest na pewno nie tak. Nienawidzę wesela, sto razy bardziej wolalabym wszystkie ważne osoby zaprosić na3-4 h na przyjęcie do restauracji. mama nie może mi w żaden sposób pomoc finansowo, a dodatkowo opiekuje się sparalizowaną babcią, ktorej na tym 'pięknym weselu' nie będzie. Reszteczki 'honoru' rodziny bede bronić w ten sposób, ze suknię kupię sama za pieniądze zarobione na stażu studenckim. Także dla mnie to nie jest najwazniejszy dzień w życiu i nie uważam żeby było watro robić wesele. Argument ze jest to okazja żeby się spotkać jest słaby, bo jak nam na kimś zależy to się z nim spotkamy bez szczegolnej imprezy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Za każdym razem gdy przechodzę obok biur podróży czy widzę ofertę nowej lustrzanki jest mi żal ze musze z tym czekać. Bo wesele. Bo sami płacimy. Ale... ciesze się tym nadchodzącym tylko naszym dniem ;) i zawsze gdy robi mi się smutno bo czegoś nie kupię poprawiam sobie humor oglądaniem obrączek bądź poszukiwaniem welonu do sukni ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Według mnie wesele nie jest warte tych pieniedzy. Ale to moje zdanie. Zareczylismy sie z narzeczonym, a miesiąc później mieliśmy juz podjęta decyzje o wyjeździe zarobkowym za granice, bo w Polsce nie odlozylibysmy takich pieniedzy w 1,5 roku. Wiec zdecydowanie mogę powiedzieć, ze nie, to nie jest warte takich pieniedzy, takich decyzji i zmieniania zycia. Ale narzeczony marzył o prawdziwym weselu, wiec bedzie. Zazdroszcze osobom, które maja sponsorowane wesele w całości przez rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli patrzymy na wesele pod kątem imprezy, gdzie zapraszamy i karmimy gości, my organizujemy muzykę i inwestujemy w ciuchy (suknia garnitur) to nie - nie jest warte. Tak samo wygląda sylwester czy jakaś domówka i wychodzi dużo taniej. Nawet zrobienie 18 tych urodzin w wynajętym lokalu (nawet weselnym!).
    Ale jeśli patrzymy na to jak na uroczystość, jak na przeżycie, jak na huczne zwieńczenie sakramentalnego "TAK" i pamiątknę na całe życie, na jedyne takie wydarzenie w Twoim życiu, gdzie bez żalu możesz przehulać tyle kasy - to wg mnie jest warte :D Ja planuję zrobić moje wesele w 100% po mojemu, ma to być wesele z naszych marzeń - i wg mnie to "nie ma ceny". Ale jesteśmy zawzięci, chcemy sami opłacić nasze wesele więc prawie każdy zarobiony grosz odkładamy. I wydam te pieniądze na to wesele z wielką przyjemnoscia :D

    OdpowiedzUsuń