wtorek, 7 lutego 2017

Czego nie lubiłam i nadal nie lubię w polskich weselach?

Mitchell Orr
Nie lubię nie lubić i nie lubię narzekać. Wolę porozumiewać się w języku z krainy jednorożców, a w rzeczywistości: doceniać i chwalić to co zachwyca, zamiast zajmować się tym co irytuje. Czasem, jak typowego człowieka, kusi mnie taki negatywny temat, bo są rzeczy o których... nie da się napisać inaczej. Dziś więc się skuszę ;)

Bardzo chciałam, aby ta lista nie była długa, aby nie była wylewaniem żali i pomyj na polskie wesela (bo są coraz lepsze i to trzeba podkreślać), dlatego postanowiłam ograniczyć ją do trzech punktów. 

Czego nie lubiłam i nadal nie lubię w polskich weselach?

To nie moje poczucie humoru 

Mam tu na myśli... dużo. 
Oczepiny i zabawy. Wymagające wystawiania się na pośmiewisko, psujące wizerunek biorących w nich udział osób i organizatorów (tu o jednego worka wrzucę zespół/wodzireja i Parę Młodą, bo to odpowiedzialność zbiorowa) i wywołujące zażenowanie u obserwujących. Od dmuchania w talerz z mąką, przez rozbieranie się, po kopulowanie na niby. Wszystko w celu wygrania... flaszki lub... "śmiesznej" nagrody (np. taśmy z wesela, czyli papieru toaletowego).
Typowo ślubne teksty, którymi obkleja się buty, auta i co tylko się da. Niby śmieszne, niby straszne. W większości przypadków żenujące (dla osób jak ja - bez odpowiedniego poczucia humoru). O nich już kiedyś było, w moim pierwszym hejterskim tekście ;)
Złe zachowania. Przymuszanie do tańca ("Chodź zatańczyć z wujkiem" ledwo trzymającym się na nogach), picia ("Ze mną się nie napijesz?"), uczestnictwa w zabawach ("No chodź cykorze, to tylko zabawa")... Przesada z alkoholem, rozwiązły język, brak umiaru... Wszystko to na co się nie zdecydujecie i usłyszycie, że "jesteście sztywne, nie potraficie się bawić, nie macie poczucia humoru, a przecież to tylko zabawa".

Dziwne myślenie i głupie gadanie

Są rzeczy o których ludzie nie potrafią mówić. Mówią z zażenowaniem, onieśmieleniem, chamstwem, wścibstwem, brakiem wiedzy, poczuciem niedowartościowania, brakiem spełnienia/zadowolenia ze swojego życia...
Tym razem nie mam tu na myśli Pary Młodej, ale całe jej otoczenie i "mądrości", które można od niego usłyszeć.
"Zobaczysz, po ślubie wszystko się zmieni..." Samo. Na lepsze lub gorsza, a dokładniej: na takie jakiego byś nie chciała.
"Po co wam ślub?", "Po co to robisz w tak młodym wieku?, "Teraz Wam się zachciało, po tylu latach z cywilnym i dziećmi?"
"Wyjdź za mąż. Dlaczego masz mieć lepiej niż ja?" ;)
"To teraz możesz jeść do woli i tyć."
"No stary, teraz już przepadłeś, już Cię po ślubie nie zobaczymy", "Masz już swoją kotwice, kule u nogi, idziesz na smycz."
"Nie wiem co będzie w przyszłym roku, bo przecież po ślubie nie będziesz mieć czasu."
"Gdzie masz narzeczonego?", "Co robicie w sobotę?", "Co myślicie o tym?"... Bo teraz to już tylko Wy, nie Ty i on (i o tym, mniej więcej, też na blogu było) ;)
"To co, ślub i od razu dzieci? Bo nie ma na co czekać."
I mój zasłyszany hit: "Co, boisz się nocy poślubnej? Nie bój się. Trochę poboli, ale zapomnisz o tym."     
Dobrze się bawicie? ;) Bo ja... jestem przerażona.

Przesada

Przaśność to takie popularne słowo, ale... chyba niewłaściwe. Bo ja lubię motywy gypsy, bo lubię odwagę, kolor i oryginalność, które są trudne i czasem ocierają się o kicz.
Nie lubię za to przesady i nadmiaru. Nie lubię ślubnych zdobień na każdej duperelce (butelkach, domu, aucie...), przebierania się i grania lepszej/bogatszej/piękniejszej niż zazwyczaj - ten jeden raz w życiu, poczucia, że ten dzień jest tak wyjątkowy, że lepszego nigdy nie będzie. Nie lubię wszystkiego co jest "za bardzo", "za dużo", bez większego celu i sensu, bo trochę na pokaz.

I teraz pomyślcie sobie jaką reklamę wesel i małżeństwa robimy dzieciakom, które na takie imprezy zabieramy... lub którym pokazujemy je na zdjęciach czy filmie.

P.S. Ja wiem, że nie wszystkie wesela tak wyglądają. Ale wiem też, że nie wszystkie wyglądają tak doskonale jak pokazuje je nam internet. I bardzo chciałabym widzieć wszystko, a nie tylko to co miłe dla oczu.

11 komentarzy:

  1. To serio napisala autorka tego bloga?? Nie wierze...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się. Ślub nie musi być tandetą, a niestety najczęściej jest.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem na jakich weselach autorko bywalas,ale nie każde tak wygląda i musi wyglądać. Rzecz gustu młodych. I jakich ma gości. Na moim weselu nie było żadnej przesady ani gości którzy mówią takie życzy.Wszystko przystrojone delikatnie ale pięknie. Osób było 70.slub w pięknym dworku. Nie można każdego wesela traktować tak samo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie każde wesele musi tak wyglądać i tak wygląda. Ale nadal takie wesela odbywają się w Polsce, choć w internecie wydaje się, że nie. To też nie są wyłącznie moje obserwacje, bo sama nie byłabym w stanie tyle dostrzec i usłyszeć. To wpis na podstawie kilkudziesięciu, może nawet setki, relacji z wesel z którymi się spotkałam w ostatnim czasie.

      Usuń
    2. a to przepraszam ;) ja byłam na 3 weselach w ostatnim czasie i żadne nie wyglądało tak jak z twoich obserwacji.no szkoda hihi ;) na przyszłość życzę samych pięknych i z klasą wesel ;)))

      Usuń
  4. Mam podobne podejście. Dlatego planujemy z narzeczonym uroczysty obiad weselny.

    OdpowiedzUsuń
  5. to młoda para kreauje swoje wesele, wybór sali, wystrój sali, dekoracje atrakcje weselne i przebieg oczepin, widziałem wiele...., można tak - dokładnie tak jak się chce..., taki jaki ma się gust, styl, wrażliwość artystyczną, wyczucie estetycznegoi smaku. Miłego dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sa rzeczy nad ktorymi nie da sie zapanowac. Bo o ile zabawy i wszelkiego rodzaju rozrywki ustalilam z Narzeczonym i DJ'ami - to znaczy zero oblesnych, wulgarnych, glupich zabaw. Czy np. wesela bez napisow "game over" itp to jak mozna wplynac na zachowanie gosci? Przeciez nie zabronie mowic im jak sie maja zachowywac, co mowic, ile pic... Nasze wesele bedzie na ok.80 osob, jest troszke inne. Malo przasne, bardziej zalezy nam na atmosferze. Dbamy o wyglad sali-skromny i elegancki. Duza wage przykladamy nie tylko do wesela ale i do slubu-to poczatek dla Nas cudownej przygody...Ale nie wiem jak ugryzc to co tu pisalas. co jest niezalezne od Nas i chyba jednak nie da sie wlozyc wszystkich do jednego worka...Goscie sa dorosli wiedza ile maja pic co mowic jak sie zachowywac. i wiadomo ze przykroscia okaze sie jesli goscie przesadza z alkoholem bedzie klotnia czy cos takiego. Ale jak to moze zmienic Para Mloda? Uwazam ze wesela wygladaja tak jak wygladaja poniewaz to bardzo duzo jednak zalezy od gosci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie odpowiadacie i nie jesteście w stanie odpowiadać za zachowania gości.
      Ja mam tylko nadzieję, że to będzie się zmieniać i ludzie będą sobie z tego zadawali sprawę (albo ktoś im to wytknie ;)),

      Usuń
  7. Świetny i pouczający wpis! Warto go przeczytać przed organizacją ślubu i wesela!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie rozumiem oburzenia na autorkę i słów krytyki w stylu "to nie jest niepoprawne". Łatwo wpaść w taką pułapkę, gdy spędza się dziesiątki godzin na Pintereście, blogach polskich i zagranicznych, gdzie wszystko wygląda tak pięknie i wszystko wydaje się być w dobrym guście. Zdarza się coraz częściej, ale wciąż nie jest to normą.

    Sama byłam w zeszłym sezonie na "stereotypowym" weselu z tymi wszystkimi żenującymi zabawami i przaśnymi dekoracjami i w pierwszym momencie łapałam się za głowę, bo myślałam, że takie klimaty już dawno za nami. Ja nie bawiłam się dobrze, ale 90% gości tego wesela bawiło się znakomicie - ich zdaniem było tam wszystko to, co powinno być.

    OdpowiedzUsuń