środa, 8 lutego 2017

Galeria Niepoprawnych Panien Młodych: Kasia

Historia Kasi i Mikołaja:

Na początku miał być Ślub w stylu "dwa placki i dwa Świadki", ale mój Tata uparł się, że chce zatańczyć ze swoją córką na jej weselu, więc trzeba było tę wizję trochę rozszerzyć :) Poza tym na co dzień zajmujemy się fotografią ślubną (Dwa Serca Fotografia Ślubna) i kochamy śluby oraz piękne zdjęcia, więc to też nas do czegoś zobowiązuje :)
 
Ślub odbył się 30 kwietnia wśród rozkwitających wiśniowych drzewek. Ponieważ wiosna jest naszą ulubiona porą roku, nie mogło być inaczej :) 
Uwielbiamy spacery po lesie i koty dlatego postawiliśmy na kocie dodatki oraz rustykalny styl. Większość dodatków stworzyliśmy sami, a salę ubieraliśmy własnoręcznie według naszej wizji przy małej pomocy moich rodziców. Rok przed ślubem układaliśmy bukiety z lawendy (lawenda w kwietniu? To możliwe!) i przygotowywaliśmy pachnące woreczki w podziękowaniu dla Gości. Cała sala pachniała potem lawendą :) Mikołaj sam wyczarował "poduszeczkę" na obrączki, drogowskazy oraz pompony, które zawiesił rano przed Ceremonią. Razem z mamą zbierałyśmy słoiki po przetworach i ozdobiłyśmy je koronką i jutą. Plastry z drewna powycinał nam mój brat. Drewniane skrzynki dostaliśmy od mojego Chrzestnego. Kącik wspomnień z drewnianą księgą gości i zdjęciami ślubnymi naszych rodziców i dziadków wyczarował mój Tata. Nalewki oraz wino zrobiliśmy z eko owoców z ogródka rodziców, a cytrynową lemoniadę na słodki stół zrobiła moja Mama. Filcowe kotki na torcie to dzieło mojej kuzynki Agaty (Stara Szwalnia Agaty). Kocie kolorowanki (dla dorosłych woreczki z pachnącą lawendą, a dla dzieci kolorowanki) okazały się strzałem w 10, ponieważ dzieci były zachwycone i od razu wzięły się za kolorowanie, a rodzice mogli poszaleć na parkiecie. Prawdziwe rodzinne DIY, które bardzo nas do siebie zbliżyło i sprawiało nam ogromną radość! Jesteśmy dumni, że sami ogarnęliśmy to wszystko i zostaliśmy docenieni :)

Chcieliśmy aby podczas naszego ślubu panowała luźna atmosfera oraz było bardzo rodzinnie i udało się :) Zaprosiliśmy tylko najbliższą rodzinę i przyjaciół. W dniu ślubu było ciepło i pięknie świeciło słońce. Dodam, że przez cały tydzień przed Ślubem padał deszcz, ale nie baliśmy się go, ponieważ byliśmy przygotowani i kupiliśmy piękną parasolkę oraz kalosze. Miałam też przygotowaną drugą krótszą suknię (aby nie pomoczyć długiej), którą potem wykorzystałam na sesji plenerowej.

Mikołaj czekał na mnie wraz z Gośćmi w sadzie, a mnie poprowadził Tata. Dopiero gdy wyszłam i zobaczyłam wszystkich, którzy są tu dla nas i przez nas, to dopadł mnie ogromny stres i wzruszenie. Tata nie pomagał kiedy dostrzegłam jego łzy, gdy mnie zobaczył i usłyszał motyw przewodni "Gry o Tron" grany na skrzypcach przez naszego przyjaciela Lecha (razem z Tatą jesteśmy wielkimi fanami "Gry o Tron"). Obrączki (z drzewa palisander santos z wpalanymi kamieniami) niósł nam mój 4 letni bratanek Borys na plastrze drewna z mchem. Przysięgi napisaliśmy sami i wyznaliśmy sobie miłość otuleni promieniami słońca, a co jakiś czas niedaleko nas sarny przebiegały między drzewkami. Goście byli zachwyceni i wzruszeni. Po Ceremonii zostaliśmy obrzuceni płatkami róż i zrobiliśmy wspólne zdjęcia. Następnie pojechaliśmy na przyjęcie do Karczmy i bawiliśmy się do białego rana :)

Tworząc playlistę dobieraliśmy tak utwory, aby każdy mógł potańczyć mając na uwadze to, że jest wiele świetnych piosenek i niekoniecznie trzeba się bawić przy disco polo :). Zrezygnowaliśmy z zabaw, ponieważ wiedzieliśmy, że Mateusz świetnie poprowadzi imprezę i nie trzeba będzie na siłę wyciągać Gości na parkiet. Tort podaliśmy zaraz po obiedzie, do pierwszej kawy, tak żeby każdy jeszcze z niezmęczonym i trzeźwym umysłem dobrze go zapamiętał i spróbował :) (ta cisza przy jedzeniu i szepty zachwytu mówiły wszystko…) Z tradycyjnych akcentów na przyjęciu był tylko pierwszy taniec oraz rzut bukietem i muchą. Postawiliśmy na minimalizm i świetnie to się sprawdziło.

Nie będę dawać rad w stylu "nie denerwuj się", bo to niemożliwe by nie denerwować się tym dniem :) Napiszę tylko, że przy całym stresie nie zapomnijcie o SOBIE i nie pozwólcie by nieistotne rzeczy wyprowadziły Was z równowagi, gdy coś pójdzie nie po Waszej myśli, bo gwarantuję, że zawsze coś się takiego przytrafi. Pamiętajcie, że to Wasz dzień i Wasza uroczystość i to Wy macie być zadowoleni i szczęśliwi :) Chłońcie ten czas całym sobą i zapamiętajcie jak najwięcej pięknych chwil! 
Aha i pamiętajcie zabrać ze sobą igłę z nitką, bo a nuż się przyda :)

Zdjęcia: Bajkowe Śluby
Ceremonia ślubna: Ślub Humanistyczny Joanna Humerczyk
Wiśniowy Sad: Piotr Muzyka
Przyjęcie: Karczma Borowianka w Ostrowie Wlkp.
Makijaż: Dominika Wiśniewska Elzedani Make Up
Muszka drewniana: The Bow Bow Ties
Lawenda: Lisie Pole
Biżuteria Kasi: Ania Kruk
Obrączki: Nordwood Rings
Tort: Cukiernia "Gusto" Ostrów Wlkp.
Kotki na torcie: Stara Szwalnia Agaty
Na skrzypcach zagrał Lech Popławski
Imprezę poprowadził Mateusz Dworczak














































































Kilka słów od NPM:
Czy  śluby przypominają Wam bajki? Takie disneyowskie, takie sielsko-uroczo-piękne, takie z "żyli długo i szczęśliwie"? Chyba powinny, bo o to w zakończeniu większości bajek chodzi. A ja dopiero po raz pierwszy, przy czytaniu relacji Kasi, na to wpadłam. Bo mnie ten opis ślubu, jak żaden inny, przypomina bajkę. To chyba przez ciepło bijące z opisu i zdjęć i... obecność zwierząt ;) Albo przez wszystko. Ślub humanistyczny wśród rozkwitających wiśniowych drzewek, własne przysięgi, rozczulające i wszechobecne koty, sarny, kalosze Kasi!, rodzinną współprace (aż ma się wrażenie, że nie było na tym ślubie osoby, która nie włożyłaby w niego kawałka siebie), wesele, bo "tata chciał zatańczyć z córką na jej weselu" (czy to nie cudowny powód?).
Kasiu, Mikołaju, szalenie miło mi Was tu gościć :)

3 komentarze:

  1. A skąd PM wzięła taką piękną księgę gości :)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie bajkowo - piękne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny ślub. Właśnie taki bajkowy, magiczny :) Ogromne gratulacje! Bardzo podoba mi się wasze podejście do tego dnia - dużo osób tak się stresuje, że niezbyt dobrze wspomina swój ślub. A przecież nie o to chodzi :) W ogóle bardzo podoba mi się motyw lawendy u was. I Twoja sukienka jest obłędna!

    OdpowiedzUsuń