środa, 15 lutego 2017

Galeria Niepoprawnych Panien Młodych: Marta

Historia Marty i Marcina:

Nasz Wielki Dzień miał miejsce 4 czerwca 2016 roku. Pewnie jak każda Panna Młoda uważam, że Nasz ślub był wyjątkowy i niepowtarzalny. Co niezmiernie nas cieszy, zorganizowaliśmy swój ślub od A do Z sami, dokładnie w  takim stylu jak chcieliśmy. Polecam to każdej parze. Samodzielna organizacja i podejmowanie decyzji daje ogromy komfort psychiczny i … satysfakcję :) Bo któż nie chciałby zobaczyć zachwytu na twarzach swojej rodziny, która tak samo jak inni goście była zaskakiwana wydarzeniami na weselu ? :)

To co wiedzieliśmy od początku, to to, że nie dla nas są tiule, stół w literę U, cekiny i dwa gołąbki nad Parą Młodą oraz weselne zabawy. Bez żalu zrezygnowałam z welonu, stylu princessy i … białej sukni! Nie będę jednak ukrywać, że zanim zdecydowałam się na swoją suknię ślubną, udałam się do standardowego salonu sukien ślubnych, by przekonać się jak czuję się w klasycznej i sztywnej sukni ślubnej. Zdecydowanie stwierdziłam, że to nie dla mnie i muszę szukać czegoś innego. Od razu jednak zaznaczam, że wszystko co wymieniłam wyżej, z czego my zrezygnowaliśmy, oczywiście ma swoją tradycję i dodaje uroku wielu Parom Młodym i ich weselom. To jednak nie było to czego szukaliśmy. Chcieliśmy również obciąć koszty całej imprezy, dlatego wiele rzeczy robiliśmy sami.

MIEJSCE:
Rok przed planowaną datą ślubu zaczęliśmy rozglądać się za miejscem w którym odbędzie się nasze wesele i ślub. Od początku wiedzieliśmy, że musi być to miejsce z ogrodem, ponieważ planowaliśmy ślub plenerowy. Znalezienie odpowiedniego miejsca zajęło nam… jeden dzień. Do Restauracji "Pod Kasztanami" w Bystrej weszłam i już nie chciałam wychodzić. Wszystko było dla mnie idealne. Dwie sale, jedna mieszcząca około 95 osób z okrągłymi stołami i wyjściem do ogrodu oraz druga, która robiła za parkiet do tańca. U nas takie rozwiązanie idealnie się sprawdziło. Wiele osób chwaliło dwie oddzielne sale ze względu na to, że można było swobodnie rozmawiać w sali gdzie siedzieli goście. Nie wpłynęło to też negatywnie na obecność gości na parkiecie. W ogrodzie znajdował się taras z stolikami i krzesłami do siedzenia, grill i altana w której można zawrzeć związek małżeński. Miejsce nie jest oblegane i sztampowe. Dodatkowo właściciele restauracji tworzą iście domową atmosferę. To wszystko sprawiło, że Restauracja "Pod Kasztanami" została "naszym miejscem".

DZIEŃ WESELA:
Zaczęło się dość standardowo. Ja pojechałam do makijażystki i fryzjerki. Polecam tutaj ALTERLOOK w Bielsku-Białej. Jako że nie miałam welonu, za ozdobę posłużyła delikatna opaska na gumce z cyrkoniami i perłami. Sama fryzura była raczej luźna i również w stylu romantycznym.
Suknia uszyta została w salonie SONIAStudio, projektantki Soni Adamus z Bielska Białej. W stylu boho, romantycznym, w kolorze bieli przełamanej różem. Była bardzo prosta, cała z koronki. Czułam się w niej bardzo lekko.
Ślub odbywał się o godzinie 16. Przyszły mąż przyjechał po mnie o 14 pożyczonym maluchem, którego wspólnie dekorowaliśmy dzień wcześniej. Wszystko do dekoracji zamówiłam za grosze z pewnej chińskiej strony ;) Oczywiście maluch i jego dekoracje należało potraktować z przymrużeniem oka ;) Mieliśmy sporo zabawy dekorując go, nie mówiąc już o samej jeździe. Prowadził mój narzeczony, ja siedziałam jako pasażer.
Po dojechaniu na miejsce, ostatni raz rzuciłam okiem czy wszystko jest ok. Tutaj bardzo chce podziękować Panu Marcinowi i Pani Ani z "Pod Kasztanami". Zajęli oni się dekoracja sali i ogrodu wedle moich próśb. Było dużo bzów (to nie takie łatwe dostać bzy w czerwcu), polnych kwiatów, drewna. Na stołach znajdowały się również świece oraz jutowe obrusy.
Altana również udekorowana była kwiatami oraz latarenkami. Obok znajdował się namiot przygotowany dla dzieci i animatorki. Polecam zatrudnienie animatorki, która sprawiła, że dzieci spędzały praktycznie większość czasu w ogrodzie, nie nudziły się, a rodzice mogli się bawić.
Sama ceremonia była bardzo wzruszająca, na samym początku prowadził mnie tata, a kwartet smyczkowy wspaniale do tego przygrywał. Później odbyła się standardowa ceremonia cywilna, którą poprowadził Urzędnik USC. Zaskakującym momentem, szczególnie dla mnie, był fakt, iż urzędnik posiadał również przysięgę napisaną przez mojego męża. Podczas gdy mi ją odczytywał, wiele osób nie kryło wzruszenia. Polecam własne przysięgi. Po ceremonii, jeszcze w ogrodzie był toast, rzucanie kieliszków i życzenia.
I zaczęło się wesele do białego rana. To co wyróżniało nasze wesele to niestandardowe menu, grill na zewnątrz, retro fotobudka w ogrodzie z animatorem (polecam patart!) i brak oczepin.
Warto zaznaczyć, że my siedzieliśmy również przy okrągłym stole ze swoimi przyjaciółmi. Rodzice siedzieli przy innych stolikach w towarzystwie w którym najlepiej się czują.
Zależało nam na luźnej atmosferze, przez co wesele było i w sali i w ogrodzie, gdzie można było odpocząć na fotelach. Na nasze szczęście dopisała pogoda.
Po pierwszym tańcu pojechaliśmy na sesję plenerową do pobliskiego lasu. Sesja trwała około 1,5 godz. Polecam takie rozwiązanie, ponieważ zależało mi, aby na zdjęciach uchwycić emocje właśnie tego dnia. Goście przez ten czas odpoczywali po obiedzie. O  zdjęcia zadbała Dorota Koperska, która ma talent do uchwycenia pięknych momentów bez zbędnego pozowania. Zrezygnowaliśmy z kamerzysty. Piękne zdjęcia są wystarczającą pamiątką.
Po godzinie 23 i torcie, nastąpiły podziękowania dla rodziców. W prezencie dostali nasze portrety w stylu Tima Burtona spod ołówka Panny Loli. Na portrecie byliśmy my wraz z naszym ukochanym kotem :) Dla mam przygotowaliśmy biżuterie z dedykacją, dla ojców grawerowane karafki i kieliszki.
Oprawą muzyczną zajął się DJ Pablo. Po naszym weselu kilka par zarezerwowało sobie tego DJa na swoje wesela. Ja również serdecznie go polecam, rozkręci każdą imprezę :) Idealnie dostosował się do naszych próśb i zminimalizował disco polo praktycznie do zera. Nie przeprowadzał też żadnych zabaw na naszą prośbę.
Jeśli chodzi  prezenty dla gości, to w papierowych torebkach otrzymali oni od nas sukulenty w udekorowanych przez nas doniczkach. Na torebkach były podziękowania za przybycie oraz prośba by "pozwolili rosnąć miłości". Taka forma prezentów spotkała się z miłym przyjęciem i zostanie na długo jako pamiątka.
To co podobało się jeszcze naszym gościom, to własnoręcznie zrobione drewniane ramki w których na sznurkach powiesiliśmy nasze zdjęcia od początku znajomości. Na pierwszych, sprzed dekady, mieliśmy po 16 lat. Wywołały one sporo śmiechu. Na reszcie pokazaliśmy nasze wspólne wyjazdy, pasje itp. Trochę tego się nazbierało :)

Rady dla przyszłych PM:
Nie stresujcie się! Wiem, że łatwo się mówi, ale tak naprawdę te małe potknięcia dodają tylko uroku całości, a wielce prawdopodobne, że poza Wami nikt tego nie widzi. Czerpcie z tego dnia garściami.
Bądźcie wierni sobie i swojej wizji wesela. Nie ma nic gorszego niż wesele wyreżyserowane przez rodziców, gdzie z daleka widać, że Para zrobiłaby to zupełnie inaczej. To WASZ dzień.
Nie dajcie sobie wmówić, że coś MUSI być na weselu. Wcale nie musi, jeśli tego nie chcecie!
I w końcu! Uśmiechajcie się! To piękny dzień! Nawet jeśli pogoda jest nie taka jak chcieliście lub kwiaty trochę zwiędły. To nie ma znaczenia. Liczy się Wasza miłość :)

Zdjęcia: Dorota Koperska Photography
Miejsce: POD KASZTANAMI
DJ: DJ Pablo
Portrety dla rodziców: Panna Lola
Retro fotobudka: Patart








































































Kilka słów od NPM:
Co najbardziej podoba się Wam w tej relacji? Mnie... Marta. Marta jest tak piękną kobietą, że z bólem serca odrzucałam każde kolejne jej zdjęcie przy selekcji, bo "tu Marta wygląda pięknie", a "tu jeszcze piękniej". Usilnie starałam się, aby wszędzie nie było tylko Marty, jej fryzury, sukienki i spojrzenia :) I chyba mi się udało.
Wyjątkowo podoba mi się to jak na zdjęciach widać, a raczej nie widać tego co do "klimatu tego reportażu" nie pasuje. Nie widać krzykliwych kolorów, które często serwują na weselach fotobudki i animatorzy dla dzieci. Tu ten kolor jest, ale gdzieś w tle.
Coraz bardziej podobają mi się też sesje ślubne realizowane właśnie w dniu ślubu, z tymi emocjami i radością na twarzach. Doskonale wiem, że takie rozwiązanie ma swoje minusy (i o tych minusach się obecnie trąbi), ale warto... choć na 15-30 minut. Tu doskonale to widać :)
To jedno z tych wesel na których i ja dobrze bym się czuła. Z kilkoma pomieszczeniami, z ogrodem, z atrakcjami, które nie pozwalają się nudzić.

11 komentarzy:

  1. Wiem, że komentarz, który teraz napiszę będzie dość nietypowy, ale bardzo chciałabym wiedzieć skąd Marta wzięła białego malucha?! Marzę o takim na swoje wesele! A poszukiwania w internecie nie przynoszą żadnych efektów :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malucha pozyczył nam kuzyn swiadka :)
      Niestety już go sprzedał .
      Trzymam kciuki ze sie uda bo jazda tym maluchem przez miasto była niezła atrakcja :D
      Pozdrawiam ,
      Marta

      Usuń
  2. Nie wiem dlaczego niepoprawne, panie wyglądają obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem ciekawa opinii na temat dj na weselu, bo mąż chce z Playjs zatrudnić dj Maćka i rozważam taka opcję, jednak szukam informacji odnośnie przyjęcia przez gości dj.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja natomiast chciałabym zapytać, gdzie kupiłaś taką piękną suknię ślubną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję za miły komentarz :) Suknia slubna szyta w SONIA STUDIO w Bielsku Białej .
      Pozdrawiam ,
      Marta

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Bardzo dziekuję :)
      Pozdrawiam,
      Marta

      Usuń
  6. Witam, na początek piękna para i cudowna suknia!:) chciałabym bardzo dowiedzieć się na jakiej sali robiliście wesele i jak wygląda tam sprawa z klimatyzacją? Czy była wystarczająca? Po weselu przyjaciół gdzie klimatyzacja zwyczajnie nie dawała rady wiem jak jest to ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robilismy POD KASZTANAMI w Bystrej . Bardzo polecam. Nie był to upalny dzień wiec ciezko mi sie wypowiedzieć... Ale wydaje mi się ze jest ok :)

      Usuń