poniedziałek, 31 października 2016

Dia de los Muertos, czyli motyw przewodni ślubu i wesela

Wyobraźcie sobie...

Ślub i/lub wesele z motywem "Dia de los Muertos", czyli (meksykańskiego) święta zmarłych.
Nie takiego jakie znamy z polskich kościołów i cmentarzy.
Święta, które trwa kilka dni i jest radosną fiestą. Świętem muzyki latynoskiej, tańców, radości.
Z miejscem pełnym ludzi, udekorowanym girlandami, balonami, chorągiewkami, świecami, świętymi obrazkami (pamiętacie te czasy, gdy ścianę za Parą Młodą zdobiły święte ikony? mnie się to dziś podoba), kwiatami. Aksamitkami, kaliami, mieczykami, chryzantemami.
W barwach czerwonych, pomarańczowych, fioletowych, czarnych, białych. Jasnych, wesołych, jaskrawych, żywych.
Z jedzeniem, słodyczami i gadżetami w kształcie trupich czaszek, piszczeli, kościotrupów z czekolad lub galaretki :) Pomarańczami i coca-colą.
Mumie, potwory, maski, duchy, trumny, wampiry, czarownice. W dekoracjach, na stołach, twarzach bliskich, wszędzie dookoła.
Wielki święto z iści bożonarodzeniowym nastrojem :)

Wyobraźcie sobie, że tak może wyglądać nie tylko święto zmarłych gdzieś na drugim końcu Ziemi, ale i czyjś dzień ślubu. Mnie taka wizja świata zachwyca i nawet ten nasz zimny koniec października w zetknięciu z takim wyobrażeniem nie wydaje się złym miesiącem na ślub :) Jest idealny.

Direction-Styling: Mr&MrsUnique
Photography: 
WeHeartPictures




























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz