Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zazdrość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zazdrość. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 sierpnia 2017

Ej ludzie, cieszcie się, że innym coś pięknie wychodzi!

Kristina Makeeva / aplus
W ostatnim wpisie z Najpiękniejszymi polskimi ślubami napisałam: "Mam jednak nadzieję, że te wpisy nie wpędzają nikogo w kompleksy, a jedynie rozwijają wyobraźnie i uczą cieszyć się szczęściem innych.". Tak po prostu, mając z tyłu głowy, że ludziom czasem jest niewygodnie z myślą, że u nich perfekcyjnie nie było lub nie będzie. Tak będąc miłą i starając się być empatyczną. A dziś myślę, że znam wielu zazdrosnych i ludzi, ale kobiety przygotowujące się do ślubu biją na głowę wszystkich innych razem wziętych ;)

Zazdrość jest naturalna...


Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma lepiej od Ciebie. Taka ONA... Ma lepszą figurę, nawet opychając się czekoladkami przed ślubem nie będzie musiała trzymać diety, aby wejść w wymarzony rozmiar sukni. Ma narzeczonego, który oświadczył się jej w weneckiej gondoli, a dziś razem z nią dopracowuje każdy element ICH ślubu i wesela. Ma rodzinę i przyjaciół chętnych do pomocy i podekscytowanych faktem zbliżającego się wydarzenia. Ma zawsze dobry humor, najszerszy uśmiech (tak, białe zęby też!) i swój gruby portfel, który pozwala zapłacić za większość jej ślubnych kaprysów. I miała odwagę zrobić to o czym Ty po cichu marzysz. Dokładnie, to dziewczyna, której zdjęcia będą udostępniać sobie ludzie na fb i publikować najlepsze ślubne portale. To dziewczyna, która ma ślub i  wesele z Twoich marzeń.

 
To co, zazdrościsz? Irytuje Cię, że komuś jak z płatka wychodzi to na co Ty ciężko pracujesz? Większość będzie zazdrościć (i to normalne!), znaczna część się do tego, choćby przed sobą przyzna (i potraktuje to jak motywację), publicznie udając, że jest ok, ale zostanie też kilka osób, które zareagują inaczej...

Przeanalizują dokładnie każde z jej zdjęć i zauważą, że... "makijaż nie taki,", "brwi za grube", "suknia za skromna, kompletnie nie do kościoła", "o, a tu trochę niedopasowana", "ale jak to w kościele? przecież ona ma dziecko!", "narzeczony jakoś tak... za mało uśmiechnięty... pewnie nieszczęśliwy", "i po co tyle atrakcji? pewnie goście nie mogli sobie nawet spokojnie potańczyć", "i tyle kasy wyrzuconej w błoto"...


I bardzo toksyczna ;)


Mnie czasem opadają ręce, gdy czytam takie komentarze. Bo po co to robić? Po co usilnie doszukiwać się wad u innych? Po co zakładać, że jak wesele komuś wyszło, to pewnie ma parszywy związek? Po co bronić się tym, że tamci urodzili się pod szczęśliwą gwiazdą, a Ty zawsze masz pod górę? Po co ranić i wywoływać negatywne emocje?

I swoje krytyczne uwagi tłumaczyć "ja nie zazdroszczę, ja jestem obiektywna, ja nam taki gust...". Gust, światopogląd i zdolności wróżbiarskie ;)

Dlaczego nie warto zazdrościć i nie warto niekulturalnie krytykować?


Bo to źle działa na... Ciebie. Fakt, prawdopodobnie uda Ci się zranić lub choćby wbić lekką szpilę w poczucie zadowolenia i satysfakcji osoby, którą skrytykujesz. Ale ona o tym prędzej czy później zapomni, nie wywrócisz jej swoim stwierdzeniem życia do góry nogami. To Ty będziesz odkładać w sobie negatywne emocje i budować przekonanie, że inni mają lepiej, a Tobie nic nigdy się nie udaje. W żaden sposób nie uda Ci się takim zachowaniem poprawić swojej sytuacji. Nie zmienisz nastawienia, nie poprawisz swojej samooceny, nie rozwiniesz się i będziesz tkwiła w miejscu.
Zajmij się realizacja swoich celów: ślubnych, rodzinnych, zawodowych. Szkoda Twojego czasu na życie życiem innych.
Bo dla fajnych ludzi inni są fajni :) Jeśli Ty komuś pomożesz, on pomoże Tobie. Jeśli jesteś pozytywnie nastawiona, to ludzie będą mieli ochotę z Tobą przebywać. I musicie mi na słowo uwierzyć, że niejednokrotnie słyszałam o przypadkach w których Panny Młode od swoich usługodawców dostawały coś więcej, bo... były fajne :)

No dobra, a czy ja-mądrala nie zazdroszczę?


Oczywiście, że zazdroszczę. W temacie ślubów i wesel mniej, bo ślub i wesele nigdy nie były moim celem numer jeden. Ani gdy byłam Panną Młoda, ani teraz - gdy piszę. Pewnie, że chciałbym mieć wyższe od innych statystyki, zarabiać tyle co najwięksi, dostawać reportaże do publikacji jako pierwsza z kolejki. Ale... ja to jeszcze będę miała, wszystko to co można osiągnąć mając słowo "niepoprawna" w nazwie ;)
Moja recepta na zazdrość? Poznaj człowieka, któremu zazdrościsz. Ja nigdy nie zazdroszczę ludziom, których lubię. Im umiem życzyć tylko dobrze i jeszcze lepiej. I już nie powinno Was dziwić, że poznałam większość prowadzących polskie blogi/portale i Panien Młodych, które wg mnie zorganizowały najpiękniejsze śluby w Polsce ;)

Dlaczego nie wyciągać z tego niewygodnego uczucia czegoś dla siebie? Dlaczego nie pozwolić zazdrości na motywowanie siebie, na stały rozwój zamiast stałe podkopywanie? Dlatego nie wyjść z założenia, że czyjś sukces, nie jest Twoją porażką, że nic Ci nie da to, że komuś będzie gorzej? Dlaczego nie uwierzyć, że nic nie traci się na życzeniu innym dobrze? Dlaczego nie cieszyć się tym, że innym się udaje? Że w Polsce mamy piękne śluby, że coraz łatwiej jest dostać dekoracje i usługi na najwyższym poziomie (takie kiedyś widziane tylko na pinterescie), że jeśli innym się udaje, to i Tobie może!

czwartek, 28 stycznia 2016

Głupia, nie wychodź za mąż!

RondellMelling / pixabay
Nie lubię mówić ludziom, że coś robią źle, a ja wiem lepiej i z całą pewnością mam rację. Myślę jednak, że czasem przydałoby się niektórymi potrząsnąć i wykrzyczeć im w twarz: "Opanuj się głupia, nie wychodź za mąż!".
Myślisz, że mogłabym to powiedzieć Tobie?

Przyznam, że przeraża mnie ilość kobiet na które natrafiam w sieci. Kobiet, które łączą dwie wspólne cechy: przygotowują się do swojego ślubu i jednocześnie mają ze swoimi mężczyznami problem. Jaki? Jeden z wielu, których nie wolno lekceważyć.

On ją obraża.
Przedrzeźnia. Wyzywa. Krzyczy. Krytykuje. Bagatelizuje osiągnięcia. Nie szanuje. Wyśmiewa. Upokarza. Poniża. Zawstydza. Szantażuje. Nie szanuje.Dostrzega tylko to co ona zrobi źle.
Albo odwrotnie. On się obraża. Notorycznie. O wszystko co idzie nie po jego myśli. Nie odzywa się. Znika i nie odbiera telefonu. A ona albo zacznie żyć zgodnie z jego scenariuszem, albo...
On ją uderzył.
W ramię, w twarz, w brzuch... Raz, dwa, kolejny... 
Popchnął, szarpał za włosy,  uszczypał, opluł, wykręcił rękę, zamknął w pomieszczeniu, zastawił drogę.
On pisze z innymi na boku.
Pisze, dzwoni, spotyka się okazjonalnie, zdradził - ale tylko raz czy dwa i to po alkoholu...
On pije, pali, ćpa... 
Niby to kontroluje, niby potrafi przestać,  ale... nie przestaje, a jego zachowania mają wpływ na jakość ich życia.
On jest potwornie zazdrosny.
Niby się martwi i troszczy, ale... Jest nadopiekuńczy. Zazdrosny. Wypytuje o szczegóły. Jest podejrzliwy. Nie ufa. Ogranicza. Zabrania. Izoluje. Nachodzi. Stale kontroluje. Czyta jej korespondencje, podsłuchuje rozmowy, przegląda szuflady.
On zmuszają ją do seksu.
Do stosunku, do niechcianych pieszczot, seksu z osobami trzecimi, oglądania pornografii, sadystycznych form współżycia, współżycia za pieniądze. Wykorzystuje swoją przewagę. Obnaża, onanizuje się.
On na władzę... finansową
Odbiera jej/swoje/ich pieniądze. Ogranicza dostęp do wspólnego konta. Rozlicza z najmniejszych wydatków. Uniemożliwia podjecie pracy. Sprzedaje wspólne rzeczy. Nie opłaca wspólnych rat/pożyczek/kredytów. 
On jest jedynym mężczyzną z których ona może wziąć ślub i mieć dziecko...
On ją chce, na swoich zasadach, ale chce i ona z tej radości wskoczyłaby za nim w ogień. Bo nie jest już najmłodsza, bo rodzina wywiera na niej presję, bo chce już mieć męża (i nawet go kocha), bo to najwyższy czas na dziecko... 
A ona nie lubi zmian, wręcz się ich boi. I w końcu nie jest tak źle. Lepszy wróbel w garści...

Kobiecie trudniej jest odejść, nie sadzicie? Zrezygnować ze związku w który inwestowało się latami, zrezygnować z mężczyzny, który wydaje się ostaną deską ratunku i okazją do bycia żoną, matką, "pełnowartościową" kobietą...
Kobieta nie odchodzi, gdy nie ma dobrego powodu. On jej nie kocha, nie przytula, nie dotyka?  No przecież prababcie z pradziadkiem też swatali, też bez miłości i tyle lat ze sobą w zgodzie przeżyli, więc co ta kobieta wydziwia. Że wyzywa, że uderzył, że zdradza... Przecież to facet! A ona może zasłużyła.
Poczucie własnej wartości u niektórych kobiet bywa przerażająco niskie.
Najstraszniejsze jest to, że to kobiety kobietom potrafią takie bzdury wmawiać.

Nie bądź głupia. Zasługujesz na szczęście i może to zabrzmi przerażająco, ale to Ty sama o nie musisz zadbać. Ty o nim decydujesz.
Masz być kochana, tulona, głaskana. Masz być szanowana, doceniana, adorowana. Masz czuć się bezpieczna i ważna.
Masz kochać.
Możesz dać mu szansę, możesz prosić o zmianę, możesz rozmawiać, sugerować rozwiązania i terapie, ale nie rób tego miesiącami i latami.
Nikt Cię do ślubu i takiego życia nie może zmusić. I nie rób tego sama.

Jeżeli zauważyłaś, że podobne zachowania partnera mają miejsce w Twoim związku, powinnaś porozmawiać o tym z zaufaną osobą lub zwrócić się do psychologa.

O przemocy wobec kobiet mówi się coraz częściej. Powoli do świadomości ludzi przebija się też fakt, że kobieta może być nie tylko ofiarą, ale i agresorem. Możecie stać po tej drugiej stronie. Tekst jest, ze względu na tytuł bloga, kierowany do kobiet, ale i mężczyźni znajdą w nim dużo dla siebie.

piątek, 13 listopada 2015

Po pierwsze: nie porównuj - przydługi prolog do tekstu o zazdrości


trouw-fotograaf
[Ona] Chciało mi się płakać wczoraj pół nocy. Z zazdrości, bo widziałam cudny ślub i piękne wesele, których nie będę mieć.
[On] No, też mnie tymi zdjęciami denerwują.

Oglądacie cudowne śluby na filmach? Słyszycie o nich od znajomych, widzicie je na zagranicznych reportażach ślubnych, a nawet coraz częściej na tych pochodzących z Polski? Oczy wychodzą Wam z orbit i nie możecie pozbyć się głosu zazdrości gdzieś z tyłu głowy, bo u Was tak nie będzie. Przykre, ale...

To normalne. Dla mnie najnormalniejsze na świecie jest to, że można ludziom czegoś zazdrościć i przyznam się Wam, że ja zazdroszczę 99% rzeczy o których marzę, wszystkim :) Wyjątkiem jest tu tylko zmieniająca się grupa ludzi, których szczęście mnie szalenie cieszy. Tak bardzo, że nie mam czasu na zazdrość, bo puchnę z dumy, że ich znam! Ze ślubami i weselami... hm... miewam podobnie. Miewam, bo nigdy ślubu i wesela nie uważałam za życiowy priorytet. Ale nawet pomimo tego mam dni w których zazdroszczę wszystkim i wszystkiego, ale... tylko do momentu w którym ktoś mi napisze "ej, czytałam Twojego bloga przed swoim ślubem", bo tym jednym zdaniem jestem kupiona i dumna ;)

Nie porównuj, bo...

Ty to nie ona, a Twój PM to nie on.

Zwróciłaś kiedyś uwagę na to ile zdjęć z pełnych reportaży ląduje na stronach fotografów? Teraz usiądź na chwilę z kartką i ołówkiem w ręce i przelicz sobie ile jest weekendów od maja do października i ile reportaży z tego okresu ląduje na stronach fotografów w ciągu roku. Trochę mało, co nie? To oczywiste, że na ich stronach lądują najlepsi i ci których śluby/wesela/sesje różnią się od pozostałych (zwróć uwagę na to, że fotografowie bardzo rzadko publikują na blogu dwie sesje w tym samym miejscu, nawet jeśli jest to obłędnie piękna Wenecja).

Jak wyglądają Panny Młode na zdjęciach, które serwuje Ci internet? Myślisz, że są piękniejsze od Ciebie? Mają gęste włosy, cudne makijaże, 50 kg i niebotycznie długie nogi, suknie od Anny Kary lub inne, byle "nie bezy" (znam jeden wyjątek: Bajkowe Śluby mają farta i trafiają na same ładne pary :P albo och... robią fenomenalne zdjęcia :)). Do tego obowiązkowo mają u swojego boku przystojnego mężczyznę. Trochę jak banda klonów, co? ;)

Ty tak nie wyglądasz? Nie masz twarzy anioła, Twój PM ma piwny brzuszek i krzywicie się do zdjęć zamiast uśmiechać (to ostatnie to my). Nie nadajecie się na okładkę "ślubnego Vogue'a", ale... czy Wy na pewno chcecie tam trafić? Ja np. wolałabym "Przegląd Sportowy" ;)

To nie Twój kawałek podłogi.

Idziemy dalej... Oglądasz zdjęcia z przygotowań. Jedni szykują się w pięknych wnętrzach hotelu, drudzy w swoich wielkich domach. Ty za plecami masz żółte, nie skandynawsko białe, ściany, stare meble i dwie niepasujące do siebie szafy w mieszkaniu rodziców (to ostatnie to ja! ukłony dla Fabryki Kreatywnej za zamaskowanie tego). Nie wygląda to najpiękniej, ale... zamieniłabyś żółty pokój pełen wspomnień na hotelowe wnętrza? Jeśli tak, to stań na głowie, aby przygotować się w hotelu. Jeśli nie, to... dostrzeż wartość w tym co masz. To ma być Twoja historia. To ma mieć większe znaczenie, nie tylko dziś, ale i za 15 lat.

Wszystko to co Ty możesz mieć.

Lubisz filmy romantyczne? Pamiętasz swój ulubiony? Nie ważne czy był w nim motyw ślubu, czy dotyczył jedynie rodzącego się uczucia. Co z niego pamiętasz najbardziej? To jaki on był przystojny i jaka ona była piękna? To w jak eleganckiej restauracji jadali? To... Nie, pamiętasz uczucia. To jak on na nią patrzył, jak ona się uśmiechała, pamiętasz gesty i słowa. Uwierz mi, że za 40 lat będziesz swój dzień ślubu pamiętała tak jak te filmy, ewentualnie z elementami komedii ;)

Zazdrościsz, bo nie będziesz miała pokazu sztucznych ogni, sukni Rue De Seine, papeterie zrobisz sama, bo przerażają Cię koszty jej zakupu. Zazdrościsz innym pomocy i wsparcia ze strony najbliższych, albo odwrotnie: zazdrościsz im świętego spokoju, bo Ty masz dość tego, że wszyscy chcą decydować za Ciebie i nic nie będzie wyglądało tak jak sobie wymarzyłaś?

Jak się nie ma co się lubi... ;) Nie wszystko musi dać się racjonalnie i/lub nieracjonalnie wytłumaczyć. A zazdrość niszczy, zazdrość odbiera radość i przyjemność z tego co powinno być piękne.


Jesteś wzorową zazdrośnicą i chcesz sobie pomóc? Zwróć uwagę na kilka rzeczy:

1) Emocje są naturalne. Zazdrość jest naturalna. Masz do niej prawo. Potraktuj ją jak sygnał i przyjrzyj się temu co Ci mówi (bo może to nie chodzi o dekoracje, a o relacje, partnera czy coś innego). Naucz się na tyle dobrze z nią żyć, aby Cię motywowała, a nie kopała pod Tobą dołki.

2) Zaakceptuj to, że zawsze znajdzie się ktoś lepszy, mądrzejszy, bogatszy itd. od Ciebie. 
I pamiętaj: zazdrość to brak szacunku do samej siebie. To jak policzek w twarz, prawda?

3) Inni wcale nie mają lepiej. Inni wcale nie muszą być szczęśliwsi. To Ty tak to widzisz, oni nie muszą.
Czy wszystko o czym marzysz do Ciebie pasuje? Mnie bardzo często podobają się śluby, które do mnie nie pasują, takie na których nie czułabym się dobrze, bo... są za pozytywne, za energiczne, za perfekcyjne. Bo ja, z moją osobowością, czułabym się na nich zagubiona i przytłoczona. Zastanów się czy nie masz podobnie. Może ślub, który widzisz w internecie, pomimo tego, że Cię zachwyca, nie jest dla Ciebie, bo... Ty jednak wolisz te 200, a nie 15 osób i zabawę do 10 rano,  a nie obiad jedynie dla najbliższej rodziny? Tak zupełnie na przekór temu o czym tu piszę i Ci wmawiam ;)

4) Przeczytaj mój wpis: Królowa własnego wesela, czyli o tym dlaczego powinnaś spełniać swoje "kaprysy". Zrób wszystko, aby mieć wesela takie, jakie Ty chcesz i takie, aby to Tobie najbardziej się podobało (nie rodzicom, nie gościom, nie obcym ludziom).
Z obserwacji wiem, że najczęściej to nie budżet jest powodem zazdrości, a możliwość (umiejętność/odwaga) podejmowania samodzielnych decyzji.

5) Wartość ma to czemu Ty sama ją nadasz! Ten pokój w którym dorastałaś, ta suknia z historią, ten mężczyzna - bo jest tym jedynym, lepszym nawet od Martina Schmitta (wstawcie sobie w to miejsce kogo chcecie) ;)

6) Ślub nie musi być priorytetem, ślub nie musi być najwalniejszych wydarzeniem w życiu - bo to ono: wspólne, długie i szczęśliwe ma być od niego doskonalsze. I chyba łatwiej o to, gdy ślub nie prześcignął wszystkich Waszych wyśnionych ideałów ;) Bo rzeczywistość jest piękna, bo rzeczywistość jest Wasza. Nie wirtualna, nie cudza!

7) Nic nie działa? Wyłącz komputer. Serio.
I wyobraź sobie jak fajne wesela robiliby ludzie, gdyby nie wiedzieli nic i nie musieli nikomu niczego zazdrościć ;)

Kiedyś ktoś napisał mi bardzo mądre zdanie: Nikt nie jest świetniejszy od Ciebie! Ja dodam: Tylko Ty musisz w to uwierzyć. I ze ślubami/weselami jest tak samo.

wtorek, 10 czerwca 2014

O czym rozmawiać przed ślubem?

somospetit
W mojej subiektywnej ocenie tematy, które poruszę w tym cyklu (tak, planuję Was "zadręczyć" tym tematem), będą najważniejszymi na blogu. Cześć z nich jest dotykana (leciutko) na kursach przedmałżeńskich. Jak sami jednak wiecie kursy często są przez pary traktowane po macoszemu i odbierane jako zło konieczne. Są nierozerwalnie związane z nauką kościoła, z którą nie każdy i nie we wszystkim się zgadza. I ostatnie: nie każdy ma okazję i możliwość (ze względu na rodzaj ślubu) w nich uczestniczyć. A warto.

Niezależnie od tego czy i na ile zgadzacie się z tym co księża mówią na kursach przedmałżeńskich, wg mnie wskazane jest w nich uczestniczyć. Gdyby to zależało ode mnie, to za doskonałe rozwiązanie uznałabym wprowadzenie takich kursów również dla osób biorących śluby cywilne. Oczywiście tylko i jedynie dla chętnych, bez narzucania tych zajęć jako obowiązku (tym bardziej odpłatnego). Chcesz, czujesz, że możesz z tego coś (cokolwiek) wynieść i zrozumieć, to przyjdź. Ja poszłabym na 100% :)

Wracając do tematu - o czym warto rozmawiać przed ślubem? Zamieszczę tu listę tematów, które wg mnie warto poruszyć. Proszę Was o jej uzupełnienie, dodanie tego o czym Wy czulibyście potrzebę przeczytać lub uznacie za temat ważny, a pomijany.

0. Dlaczego bierzemy ślub? Rozmowa nas samych ze sobą.

1. Podział obowiązków. Role w małżeństwie. Model rodziny który chcemy stworzyć (partnerska, tradycyjna)?

2. Doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego. O rodzicach, ich związku, tego co chcemy z niego wynieść, a czego uniknąć.

3. Dzieci. Czy chcemy mieć, ile, kiedy. Co myślimy o antykoncepcji. Co jeśli nie będziemy mogli mieć dzieci. Nasz stosunek do in vitro, adopcji i bezdzietności.

4. Wychowanie dzieci. Jaki światopogląd, stosunek do religii chcemy przekazać dzieciom. Kto będzie się nimi zajmował.

5. Seks. Nasz temperament seksualny, fantazje, oczekiwania, potrzeby.

6. Mieszkanie i kredyty. Gdzie będziemy mieszkać. Czy chcemy wziąć kredyt, czy jesteśmy na to gotowi.

7. Rodzina, rodzice i teściowie. Nasz stosunek do rodziców i teściów, potrzeby wizyt, spędzanie świąt, ingerencja rodziny w nasz związek i wychowanie dzieci.
Co, gdyby jedni z rodziców potrzebowali opieki i musieli z nami zamieszkać

 
8. Pieniądze. Zawodowe plany i oczekiwania finansowe. Konto i zarządzanie. Intercyza. Stosunek do pieniędzy: wolimy oszczędzać czy wydawać. Rozmowy o wydatkach. Finansowe zobowiązania i długi. Czy pożyczamy pieniądze (rodzinie, przyjaciołom).

9. Wolny czas. Co lubimy, jak chcemy go spędzać (w domu, aktywnie, bardzo aktywnie). Oddzielnie, razem, a może 2w1? Jak wyobrażacie sobie relacje z przyjaciółmi.

10. Zazdrość i wierność. Czym dla nas jest zdrada, czy jesteśmy zazdrośni. Jakie są dla nas granice nie do przekroczenia. Kontrola: sprawdzanie telefonów, komputera, poczty.

11.
Konflikty. Jak je rozwiązujemy? Jaka jest nasza zdolność do kompromisów? Co możemy odpuścić, a z czego nie zrezygnujemy nigdy.

12. Uzależnienia. Stosunek do alkoholu, papierosów, narkotyków. Stosunek do osób używających używek.

13. Skłonność do agresji.

14. Religia. Nasz stosunek do niej.

15. Przyszłość. Podejście do życia, "mieć" czy "być". Gdzie chcemy być za 10, 20 lat. Co chcemy osiągnąć, co będzie dla nas sukcesem. Jak będzie wyglądała nasza sytuacja w rodzinie i w pracy.


16. Kariera. Jak ważna jest dla nas praca zawodowa. Czy odpowiada nam poziom zawodowych ambicji partnera. Czyja kariera liczy się bardziej. Co w przypadku, gdy jedno z nas zdecyduje, że nie chce już dłużej pracować lub pracę straci. Co, gdyby jedno z musiało musiało wyjechać do pracy za granicę lub do innego miasta. 

To tylko przykładowe tematy, możecie uzupełnić listę o swoje propozycje. Nie obowiązuje przy nich kolejność chronologiczna, więc jeśli któryś bardziej Was zainteresuje, to dajcie znać.

Wymyślając listę tematów doszłam do wniosku, że z moim PM nie o wszystkim rozmawialiśmy. Są rzeczy, które nie przyjdą nam do głowy pomimo tego, że są istotne. Więc powoli będziemy to ogarniać ;)
Z doświadczenia, jako osoba, która z PM przerabia takie tematy na spacerach (to chyba moje ulubione rodzaje spacerów), powiem Wam, że te rozmowy i poznawanie tej drugiej osoby są czymś bardzo przyjemnym. Zwłaszcza, gdy się zgadzacie lubi widzicie możliwość kompromisów i dogadania się :)