środa, 28 stycznia 2015

Królowa własnego wesela, czyli o tym dlaczego powinnaś spełniać swoje "kaprysy"

Silvana S twitter
Mama marzy o tym, abyś poszła do ślubu w sukni księżniczki? Tata chce tańczyć w rytm disco polo? Babcia z dziadkiem nie wyobrażają sobie Ciebie bez welonu, a świadkowej nie podoba się wybrany przez Ciebie motyw przewodni? Jeśli wszystkich obłędnie kochasz, chcesz, aby byli szczęśliwi i masz mętlik w głowie, bo nie potraficie dojść do kompromisów, to... pomyśl o sobie, o narzeczonym i jeszcze raz o Was. I nie odpuszczaj.

Dlaczego to Ty, we współpracy z narzeczonym :), powinnaś decydować o tym jak wygląda Twój ślub i Twoje wesele?

1. Bo to jeden jedyny taki raz w życiu.
Zakładamy szczęśliwy scenariusz. Nigdy więcej nie będziesz Panną Młodą. Nigdy więcej nie założysz sukni ślubnej. Nigdy więcej nie będziesz mogła decydować o przysłowiowym kolorze serwetek, kokardkach do zaproszeń, wyglądzie oczepin i całej reszcie. Jeśli organizujesz duże wesele, to prawdopodobnie nigdy w życiu nie zorganizujesz większej imprezy. To jedyny raz w życiu.
Fakt, możesz mieć okazję. Możesz mieć dzieci (najlepiej córkę) i mieć ogromną potrzebę zorganizowania im wesela, którego nie mogłaś zorganizować sobie. Po swojemu, zgodnie ze swoim gustem, stylem i kaprysem. Więc? Możesz zrezygnować teraz i nie mieć tej szansy nigdy lub w przyszłości chcieć odebrać ją własnemu dziecku.
Rodzice marzą o pięknym weselu dla Ciebie? Swoje, i okazje do zorganizowania jedynego takiego dnia w życiu, już mieli. Ty też powinnaś.

2. To Ty najlepiej zapamiętasz ten dzień.
O tym jak dzień Twojego ślubu wyglądał za 20 lat będziesz najlepiej pamiętała Ty. Nie goście, nawet nie mama dla której to też ogromnie ważny dzień. Ty. 
To Ty powinnaś zadbać o to, aby wspominać piękny i pyszny tort, którego wyboru byłaś pewna, a nie znienawidzoną muzykę, którą narzucił Ci ktoś z rodziny. To Ty, dziś, dbasz o swoje wspomnienia.

3. Żeby nie żałować... 
Znam osobę, która ponad 17 lat temu poszła do ślubu w welonie. Znienawidzonym i niechcianym, "bo mama kazała". Do dziś, na każdym weselu, widząc Pannę Młodą bez welonu żałuje, że się nie zbuntowała. A przecież tak bardzo chciała...
Zastanów się nad jednym: bardziej będziesz żałowała, że odpuścisz i zrobisz tak jak chce ktoś inny czy może tego, że zrobisz po swojemu i "mama się pozłości"?

12 komentarzy:

  1. Ja sie nie zgodze tylko z jednym - slub mozna miec kilka razy;)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Możesz zrezygnować teraz i nie mieć tej szansy nigdy lub w przyszłości chcieć odebrać ją własnemu dziecku." - jakie to przykre,że wciąż wielu rodziców postępuje w ten własny sposób... Moja teściowa mówiła nawet "Mnie moi rodzice nie pytali co ja bym chciała na ślubie/weselu tylko sami wszystko zorganizowali tak jak chcieli - i co źle wyszło?". W domyśle - ja też powinnam wam wszystko zorganizować, tak byłoby najlepiej...
    Drodzy nadgorliwi rodzice, jesli to czytacie - opamiętajcie się...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech Niepoprawna...coraz częściej na tym blogu pojawiają się "kaprysy", "po swojemu", "nie odpuszczę", "mój ślub, moje wesele" itd. Widać wyraźnie, że rodzina nie popiera twoich pomysłów,a ty coraz gorzej się z tym czujesz... Jeśli naprawdę to jest tylko TWOJE wesele i TYLKO dla ciebie - nie zapraszaj nikogo i baw się dobrze sama ze sobą. Prawda jest taka, że wesele jest dla gości. Usłyszenie po tych wszystkich staraniach zrobienia "po swojemu": "to było najgorsze wesele na jakim byłem/byłam" jest chyba bardziej bolesne niż przeżywanie założenia welonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Zdecydowanie nie czytasz uważnie bloga ;) 2. Patrzę na świat przez zupełnie inne okulary niż Ty :)

      Usuń
  4. A czy to możliwe, że Twoje najukochańsze osoby stawiają Cię w takiej sytuacji? Bo ja np. nie wyobrażam sobie, że ktoś kto mnie kocha i z kim mam naprawdę dobre relacje wymusza na mnie jakiekolwiek rzeczy, być może czasem może sobie nie zdawać sprawy że na coś naciska, ale wtedy wystarczy porozmawiać o tym że to i to nas rani, że z tym i z tym się źle czujemy. U mnie jest taka sytuacja, że nie jestem w stanie słuchać zespołu Kombi, a piosenka "Nasze Randevous" wywołuje we mnie odruch wymiotny (tak na serio, serio), ale tak się składa że jest to ulubiona piosenka siostry mojego H. i to była piosenka na jej pierwszy taniec na weselu itd. No i co? Oczywiście, że chce żeby mój zespół ją "dla nich" zagrał, mało tego mój zespół nauczy się jej specjalnie, ponieważ nie mają jej w swoim repertuarze (zespół ma podobny gust muzyczny do mnie:). I korona mi z głowy nie spadnie, tak samo jestem pewna, że za kilka lat nie będę sobie myślała "kurde wesele było super, gdyby nie to Kombi...". Tak samo nie rozumiem postawy z welonem, jak przez prawie 20 lat można zawracać sobie tym głowę? dla mnie to śmieszne. No chyba, że chodzi bardziej o to że nie może powiedzieć " Ja 20 lat temu, jak nie było jeszcze na to mody to też nie miałam welony, taka ze mnie prekursorka i niepoprawna buntowniczka była" co jest jeszcze lepsze...
    Jeśli chodzi o komentarz wyżej to trochę wiem o co chodziło Anonimowej, bo ja też mam wrażenie, że z jednej strony piszesz, że najważniejsza w tym dniu jest obecność Twoich bliskich i ogólnie to co się stanie między Wami, piszesz tez o zapewnieniu wygody wszystkim grupom wiekowym itd., a z drugiej strony te posty o tym żeby nie dać sobie wejść na głowę są pisane w takim bardzo samolubnym tonie. Ja mam problem w drugą stronę, że muszę uświadamiać moich bliskich (szczególnie teściową), że bardzo ważne dla mnie jest to żeby oni też mieli na weselu rzeczy na którym im zależy. A najbardziej wkurza mnie jak moja mama po każdej swojej propozycji mówi na koniec "no ale to Wasze wesele, zrobicie jak chcecie" (oczywiście przyjemnym tonem).
    A tekstu świadkowej pt. "Nie podoba mi się Twój motyw wesela" już zupełnie sobie nie wyobrażam, w końcu świadkową odwrotnie niż rodzinę się wybiera i powinien być to ktoś bliski. Moja np. jak powiedziałam jej że motyw mam biało-kobaltowy to powiedziała że szuka takiej sukienki (a ja wiem, że raczej kobaltowy do niej nie pasuje i źle by się w nim czuła) więc spytałam się czy na pewno chce taką sukienkę i czy dobrze będzie się w niej czuła. Odpowiedziała: "Nie, ale myślałam że Ty chcesz,a to dla mnie najważniejsze" :) I ja w sumie dla niej też dałabym się wcisnąć nawet w brzoskwinkę ( a typ urody mam w stylu J. Lo). Oczywiście stanęło na tym, że jasne chciałabym żeby miała sukienkę w odcieniu niebieskiego, ale jak woli inny kolor to ok.
    Pozdrawiam,
    Paula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paula, nie wszystko co jest na blogu, jest o mnie. To przykłady z życia kilkunastu osób z którymi na tematy ślubne rozmawiam, a także przykłady z mojej głowy (nie chciałam, aby ktoś odnosił coś do siebie w 100%, więc np. sytuacja ze świadkową jest zmyślona).
      Tu nie chodzi o przykłady, a o sedno tekstu. O to, aby być zadowolonym ze swojego ślubu i wesela. Jeśli zadowala Cię zadowalanie innych, to proszę bardzo. Ty decydujesz o tym, inni o spełnianiu swoich ślubnych marzeń czy kaprysów.
      Jestem fanką dbania o sobie, swoje potrzeby i "kaprysy". Tak, samolubnie, ale nie zapominając także o innych. I nie widzę w takim samolubstwie nic złego.

      Usuń
    2. Właśnie tak myślałam, że dzieli nas różnica poglądów :) Na szczęście to u mnie rodzinne (chociaż nie tylko bo znajomych też mam takich), że każdemu zależy na szczęściu bliskich. No i też w sumie nie ma kwestii spornych, bo raczej wszystkie "zachcianki" moich bliskich wpisują się w wizję mojego wesela (oprócz Kombi ;) ale to też sama wymyśliłam jako taką niespodziankę dla nich, więc nikt na mnie nie naciskał). Uważam, że czasami trzeba się też zastanowić czy warto... i co jest dla Ciebie ważniejsze - brak welony i dizajnerska woalka czy coś tam, czy niesprawienie przykrości/wstydu (starsi ludzie do tego różnie podchodzą) ukochanej babci/mamie/cioci.
      Wiem że nie piszesz tylko o sobie, ale swoimi tekstami przedstawiasz swój punkt widzenia i stosunek do omawianych kwestii (czy tego świadomie chcesz czy nie). Ja też nie pisze stricte do Ciebie tylko odnosząc się do Twojego posta przedstawiam swój punkt widzenia. I chciałam wytłumaczyć o co może chodzić anonimowemu, który wyraził się może trochę zbyt ostro :)
      Paula

      Usuń
  5. A ja sie zgodze ze stwierdzeniem,ze wesele jest dla Pary Mlodej. To ich jedyny,wymarzony dzien,ktory zakladamy,ze juz sie nie powtorzy. Nie nawidze stwierdzen-wesele jest dla gosci. Nigdy nikomu sie nie dogodzi. Ja planuje okragle stoliki,czesc moich znajomych jest zachwycona,druga czesc zbulwersowana,bo jak to tak! To Polska i powinna byc biesiada przy dlugich stolach. I co w takiej kwestii radza osoba,ktore twierdza ze wesele jest dla gosci? Mam postawic czesc stolikow okraglych,a czesc prostokatnych? Menu tez mam uzgadniac ze 120 osobami i pytac czy ktos woli kurczaka czy wolowine? Uwazam,ze wesele to moj i mojego Narzeczonego dzien,wiec planuje je zorganuzowac tak,by to nam sie podobalo. A co goscie powiedza-ludzie zawsze beda gadac :)


    aftermedlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się ze stwierdzeniem że wesele jest dla Pary Młodej to ich/ wasz/nasz dzień, ale w niektórych aspektach przygotowań warto postawić się w roli gości i pomyśleć jak ja bym się czuła gdyby... ale to nie pod ten wpis NPM...
    Dziewczyny, Panowie w trakcie przygotowań należy uzbroić się w cierpliwość. Może to zabrzmi okropnie ale my z narzyczonym uśmiechamy się na wszystkie sugestie i komentarze a koniec końców robimy tak jak nam się wymarzyło.
    Cokolwiek zrobicie, wybierzecie, zawsze będzą osoby ktoe to skrytykują, ale e które was kochają/ lubią i szanują nigdy nie powiedzą wam tego jeśli skomentują to w 4 ścianach.


    OdpowiedzUsuń
  7. Ślub i wesele to dzień Pary Młodej - takie jest moje zdanie.... Totalną głupotą jest branie pod uwagę "kaprysów" rodziców, a już w ogóle gości. Jeśli rodzice na prawdę KOCHAJĄ swoje dzieci - nie mieszają się w kwestie organizacyjne i nie narzucają swoich poglądów i zachcianek nawet jeśli finansują wesele i tak jest u mnie!! Takie typu: czy masz mieć welon czy nie, czy kolor przewodni to czerwony czy sraczkowaty.....i tak dalej..... to jest chore i gdybym osobiście się z tym spotkała - wolałabym nie robić wesela niż ulegać wpływom mamy, teściowej czy kogokolwiek innego...... i nie chodzi tu o to żeby kogoś nie urazić!!!! Byłam na bardzo różnych weselach!!!! Każde było zupełnie inne..... i każde zawsze będzie inne!!! Osobiście nie przepadam za niektórymi potrawami, ale to tylko i wyłącznie moja sprawa i dlaczego ktoś miałby spełniać moje zachcianki?!?!?!? Młodzi zaserwowali takie, a nie inne menu i co?!?!? Miałabym mieć do nich o to żal?!?!?! ABSOLUTNIE NIE :) To wszystko wiąże się z kwestią tolerancji upodobań drugiego człowieka!!! Narzucanie komuś swojego zdania to chamstwo!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdrowy egoizm to podstawa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie Ci ludzie piszą brednie to aż masakra ... Jeżeli tam macie w życiu że tańczycie jak wam zagrają to naprawdę wam współczuję. Może jeszcze słuchacie mamusi/ tatusia/ sąsiadów/ znajomych w jakich pozycjach macie się kochać ?
    Wesele i ślub są dla Państwa Młodych !!!! I dla nikogo więcej . Może posłuchać "sugestii" i to przez SUGESTII a nie nakazów innych . Można je zrealizować ale nie trzeba .
    Goście muszą się dostosować a jak się im nie podoba to nie muszą przychodzić nawet jeżeli to sami rodzice bądź najbliżsi przyjaciele . Sama byłam ostatnio na weselu koleżanki u której leciała muzyka lat 50. Ot bo taką lubią z mężem. Dla mnie porażka totalna ale tańczyłam, bujałam się bądź nie bo nie wiem jak tańczyć do takiej muzyki . A oni bawili się wyśmienicie i oto chodzi - bo to był ich dzień . Ja za dwa lata zapomnę że taka muzyka u nich leciała a oni całe życie będą pamiętać jak dobrze bawili się na swoim weselu . Rozumiem , że miałam im powiedzieć "ej wasza muzyka jest do dupy zapuście jakiś metal (bo ja tego słucham ). No coś chyba nie hallo ...
    Sama planuję swój ślub, płacę za niego ze swoich ciężko zarobionych pieniędzy i będzie tak jak ja chce. Nie ważne czy komuś wesele w ogrodzie się podoba czy nie . Mamy w planach na poprawinach zrobić wielkie ognisko i nie słucham tego że "o jejku ale ciuchy prześmierdną " Naprawdę ?
    Nie wiem jak to się ma z ludźmi którzy nie płacą za swoje wesele ... nie jestem w takiej sytuacji i nie wiem .
    Ale wiem że to ma być mój dzień, mój i mojego lubego i zrobimy jak będziemy chcieli . Zawsze z zaproszenia można zrezygnował.
    I nigdy w życiu nie powiedziała bym swojemu dziecku kogo ma na ślub zapraszać, kogo nie, w co ma się ubrać, co mają dać do jedzenia,. Dla mnie mogą nawet zrobić przyjęcie w basenie . Ważne żeby dobrze się bawili, kochali i żyli szczęśliwie.

    aha i moja babcia i mama widzą mnie w spiętych włosach coś typu kok. Ja nigdy czegoś takiego nie zrobię na swojej głowie gdyż uważam że mam odstające uszy . Ale tak czy siak mam wyglądać jak pajac , mam źle wyjść na zdjęciach, mam ich potem nie oglądać bo będę sama siebie się wstydzić tylko dlatego, żeby nie zrobić babci przykrości ? yhym.

    OdpowiedzUsuń