Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Co wymaga poprawy w salonach sukni ślubnych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Co wymaga poprawy w salonach sukni ślubnych. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 marca 2015

Lista zażaleń do salonów sukni ślubnych

Nicholas Pippins
Wybór sukni ślubnej jest jednym z najtrudniejszych ślubno-weselnych wyborów. W końcu to kreacja, którą będzie nosiła gwiazda wieczoru i będzie to mogła robić tylko przez jeden dzień w swoim życiu. Suknia musi być piękna, wygodna, dopasowana do stylu wesela... Wszystko to wywołuje ogromną, niepotrzebną presję... w walce z którą powinny pomagać pracownice salonów z sukniami.
Czy pomagają? Czasem, troszeczkę, okazjonalnie. W większości przypadków irytują ogromną grupę Panien Młodych, z którą miałam nie(przyjemność) porozmawiać na ten temat. Oto efekty rozmów zebrane w liście zażaleń do salonów sukien ślubnych.

Drogie pracownice salonów, ten wpis nie ma na celu dokuczenie Wam (no, może troszeczkę). To raczej lista luźnych myśli i wątków, na które warto zwrócić uwagę, aby... żyło nam się lepiej ;) Wam i odwiedzającym Was Pannom Młodym.

Lista zażaleń do salonów sukni ślubnych:
Zakaz robienia zdjęć w przymierzalniach
Nigdy nie zrozumiem argumentów broniących robienia zdjęć w przymierzalni. Zwłaszcza: "Bo konkurencja zobaczy jakie są modele (i podkradną projekty)." Ale co zobaczy? To samo co może zobaczyć na stronie internetowej? Albo to, że suknia gorzej wygląda na prawdziwej kobiecie niż na modele ze zdjęcia? Przecież to normalne :)
To co widzimy na żywo, a to co pokazuje nam zdjęcia/film to czasem dwa zupełnie inne obrazy. Sama się o tym przekonałam i wiem, że nie kupiłabym sukni, której nie mogłabym zrobić zdjęcia. Cenię salony, które pozwalają na zrobienie zdjęcia/filmiku, po złożeniu obietnicy, że usunie się je przed wyjsciem. Lepsze to niż nic... Współczuje wszystkim mamom, babciom, druhnom i koleżankom, które marzą o zobaczeniu zakupionej sukni, a nie mogą, bo mieszkają daleko od Panny Młodej... I Pannom Młodym, które nie mają możliwości porównywania różnych modeli na sobie i kupują kota w worku.

Wpuszczanie do salonów tylko umówionych klientek
Zanim zaczęłam przymiarki sukien kilkakrotnie odwiedzałam salony bez wcześniejszego planu. Wchodziłam prosto z ulicy, czasem będąc przypadkiem w mieście oddalonym od mojego miejsca zamieszkania i mogąc skorzystać z okazji tylko w tej konkretnej godzinie. Chciałam jedynie rozejrzeć się, zamienić trzy zdania, zapytać o ceny... Nie każdy wszystko planuje i nie każdy chce suknie mierzyć zanim zdąży się rozejrzeć.

Pobieranie opłat za mierzenie sukni
Bez komentarza.

Jak Cię widzą, tak Cię piszą...
Inaczej traktowane czują się osoby wchodzące do salonu w dżinsach i t-shircie, a inaczej te podjeżdżające BMW... Inaczej te, które wejdą z elegancko ubraną mamą i te, którym towarzyszy świadkowa w sportowym stroju.. I tak czuje się cała masa Panien Młodych!
Ja czułam się źle w 95% salonów. Nie dlatego, że wchodziłam w dżinsach i grubych swetrach, ale dlatego, że nie czułam się tam na miejscu. Są sklepy, do których nigdy nie wchodzę, bo czuję, że do nich nie pasuję. Podobnie miałam z salonami sukni ślubnych... Miałam wrażenie, że to nie moja bajka, a nikt nie miał ochoty mi udowodnić, że się mylę ;)

Brak informacji o cenie sukni
Istnieją salony, które nie udzielają telefonicznej i emailowej informacji o cenie sukni. Jest to problematyczne. W sytuacji, w której zastanawiam się nad wyjazdem do innego miasta, w celu oglądania sukienek, potrzebuję wiedzieć czy to ma sens i czy będzie mnie stać na wybrane w internecie modele.

Przymierzalnia w niedogodny miejscu
Mierząc sukien biegamy w majtkach i staniku, przymierzamy modele, które są na nas za małe lub za duże i... raczej nie chcemy mieć przed sobą tłumu widzów, który zobaczy nas w źle dobranej sukience. Prywatność jest tu niezbędna ;)

Nadmierny entuzjazm i szukanie sojuszników
"Achy" i "ochy" pod adresem Panien Młodych nie są mile widziane, zwłaszcza te wyrzucane z siebie bez opamiętania i przy każdym mierzonym modelu. Obiektywizm i szczerość są w cenie!
Równie irytujące jest szukanie sobie przez ekspedientkę sojuszników w sytuacji, gdy Pannie Młodej suknia się nie podoba, a ekspedientka chce ją usilnie do swojej opinii przekonać. Sojusznikiem może być każdy... Mama, narzeczony, a nawet rodzina mierzącej obok suknie drugiej Panny Młodej ;)

"Panna Młoda powinna wyglądać TAK"
"Nie ma (czyt. nie istnieją) sukni ślubnych bez gorsetów...", "Panna Młoda powinna mieć długą suknię...", "Suknia powinna być balowa, bo jak pani będzie wyglądała, gdy goście się ładniej ubiorą..." Suknia powinna być dobrana do gustu Panny Młodej i stylu wesela, nie pani z salonu dla której normą jest to co ona ma do zaoferowania i nic poza tym.

Budna suknia ślubna
Są dwa rodzaje niedopuszczalnego brudu:
1) kurz z podłogi sprawiający, że dół sukni jest czarny,
2) brud z pudru, szminki i innych kosmetyków.
Po pierwsze: w salonie się sprząta i nie zamiata suknią podłogi.
Po drugie: ja rozumiem, że Panna Młoda w makijażu to Panna Młoda, która pewniej i piękniej czuje się mierząc suknie. Gorzej czuje się tylko ta, która musi założyć brudną sukienkę jako druga lub następna w kolejce.
Jestem przewrażliwiona na punkcie czystości ubrań, które zakładam i w tym przypadku zdarzyło mi się odmówić mierzenia brudnej sukni.

Ograniczone rozmiary i brak możliwości wprowadzania zmian
Brak małych, brak dużych. Brak odpowiednich długości. Brak możliwości dokonania modyfikacji. Brak dobranego rozmiaru, który sprawi, że będzie można zobaczyć dokładny kształt sukni.
Dla salonów to kosztowne, trudne do realizacji, ale... tłum Panien Młodych na to nieustannie narzeka.

"Nie stać się? Ale to jedyny raz w życiu..."
Bez komentarza.