![]() |
| Nicholas Pippins |
Czy
pomagają? Czasem, troszeczkę, okazjonalnie. W większości przypadków irytują
ogromną grupę Panien Młodych, z którą miałam nie(przyjemność) porozmawiać na
ten temat. Oto efekty rozmów zebrane w liście zażaleń do salonów sukien
ślubnych.
Drogie pracownice salonów, ten wpis nie ma na celu dokuczenie Wam (no, może troszeczkę). To raczej lista luźnych myśli i wątków, na które warto zwrócić uwagę, aby... żyło nam się lepiej ;) Wam i odwiedzającym Was Pannom Młodym.
Lista zażaleń do salonów sukni ślubnych:
Drogie pracownice salonów, ten wpis nie ma na celu dokuczenie Wam (no, może troszeczkę). To raczej lista luźnych myśli i wątków, na które warto zwrócić uwagę, aby... żyło nam się lepiej ;) Wam i odwiedzającym Was Pannom Młodym.
Lista zażaleń do salonów sukni ślubnych:
Zakaz
robienia zdjęć w przymierzalniach
Nigdy nie
zrozumiem argumentów broniących robienia zdjęć w przymierzalni. Zwłaszcza:
"Bo konkurencja zobaczy jakie są modele (i podkradną projekty)." Ale
co zobaczy? To samo co może zobaczyć na stronie internetowej? Albo to, że
suknia gorzej wygląda na prawdziwej kobiecie niż na modele ze zdjęcia? Przecież
to normalne :)
To co
widzimy na żywo, a to co pokazuje nam zdjęcia/film to czasem dwa zupełnie inne
obrazy. Sama się o tym przekonałam i wiem, że nie kupiłabym sukni, której nie
mogłabym zrobić zdjęcia. Cenię salony, które pozwalają na zrobienie
zdjęcia/filmiku, po złożeniu obietnicy, że usunie się je przed wyjsciem. Lepsze
to niż nic... Współczuje wszystkim mamom, babciom, druhnom i koleżankom, które
marzą o zobaczeniu zakupionej sukni, a nie mogą, bo mieszkają daleko od Panny
Młodej... I Pannom Młodym, które nie mają możliwości porównywania różnych
modeli na sobie i kupują kota w worku.
Wpuszczanie
do salonów tylko umówionych klientek
Zanim
zaczęłam przymiarki sukien kilkakrotnie odwiedzałam salony bez wcześniejszego
planu. Wchodziłam prosto z ulicy, czasem będąc przypadkiem w mieście oddalonym
od mojego miejsca zamieszkania i mogąc skorzystać z okazji tylko w tej
konkretnej godzinie. Chciałam jedynie rozejrzeć się, zamienić trzy zdania, zapytać o ceny... Nie każdy wszystko planuje i nie każdy chce suknie mierzyć
zanim zdąży się rozejrzeć.
Pobieranie
opłat za mierzenie sukni
Bez
komentarza.
Jak Cię
widzą, tak Cię piszą...
Inaczej
traktowane czują się osoby wchodzące do salonu w dżinsach i t-shircie, a
inaczej te podjeżdżające BMW... Inaczej te, które wejdą z elegancko ubraną mamą
i te, którym towarzyszy świadkowa w sportowym stroju.. I tak czuje się cała
masa Panien Młodych!
Ja czułam
się źle w 95% salonów. Nie dlatego, że wchodziłam w dżinsach i grubych
swetrach, ale dlatego, że nie czułam się tam na miejscu. Są sklepy, do których
nigdy nie wchodzę, bo czuję, że do nich nie pasuję. Podobnie miałam z salonami
sukni ślubnych... Miałam wrażenie, że to nie moja bajka, a nikt nie miał ochoty
mi udowodnić, że się mylę ;)
Brak
informacji o cenie sukni
Istnieją
salony, które nie udzielają telefonicznej i emailowej informacji o cenie sukni.
Jest to problematyczne. W sytuacji, w której zastanawiam się nad wyjazdem do
innego miasta, w celu oglądania sukienek, potrzebuję wiedzieć czy to ma sens i
czy będzie mnie stać na wybrane w internecie modele.
Przymierzalnia
w niedogodny miejscu
Mierząc
sukien biegamy w majtkach i staniku, przymierzamy modele, które są na nas za
małe lub za duże i... raczej nie chcemy mieć przed sobą tłumu widzów, który
zobaczy nas w źle dobranej sukience. Prywatność jest tu niezbędna ;)
Nadmierny
entuzjazm i szukanie sojuszników
"Achy"
i "ochy" pod adresem Panien Młodych nie są mile widziane, zwłaszcza
te wyrzucane z siebie bez opamiętania i przy każdym mierzonym modelu.
Obiektywizm i szczerość są w cenie!
Równie
irytujące jest szukanie sobie przez ekspedientkę sojuszników w sytuacji, gdy
Pannie Młodej suknia się nie podoba, a ekspedientka chce ją usilnie do swojej
opinii przekonać. Sojusznikiem może być każdy... Mama, narzeczony, a nawet
rodzina mierzącej obok suknie drugiej Panny Młodej ;)
"Panna
Młoda powinna wyglądać TAK"
"Nie ma
(czyt. nie istnieją) sukni ślubnych bez gorsetów...", "Panna Młoda
powinna mieć długą suknię...", "Suknia powinna być balowa, bo jak
pani będzie wyglądała, gdy goście się ładniej ubiorą..." Suknia powinna
być dobrana do gustu Panny Młodej i stylu wesela, nie pani z salonu dla której
normą jest to co ona ma do zaoferowania i nic poza tym.
Budna suknia
ślubna
Są dwa
rodzaje niedopuszczalnego brudu:
1) kurz z
podłogi sprawiający, że dół sukni jest czarny,
2) brud z
pudru, szminki i innych kosmetyków.
Po pierwsze:
w salonie się sprząta i nie zamiata suknią podłogi.
Po drugie:
ja rozumiem, że Panna Młoda w makijażu to Panna Młoda, która pewniej i piękniej
czuje się mierząc suknie. Gorzej czuje się tylko ta, która musi założyć brudną
sukienkę jako druga lub następna w kolejce.
Jestem
przewrażliwiona na punkcie czystości ubrań, które zakładam i w tym przypadku
zdarzyło mi się odmówić mierzenia brudnej sukni.
Ograniczone
rozmiary i brak możliwości wprowadzania zmian
Brak małych,
brak dużych. Brak odpowiednich długości. Brak możliwości dokonania modyfikacji.
Brak dobranego rozmiaru, który sprawi, że będzie można zobaczyć dokładny
kształt sukni.
Dla salonów
to kosztowne, trudne do realizacji, ale... tłum Panien Młodych na to
nieustannie narzeka.
"Nie
stać się? Ale to jedyny raz w życiu..."
Bez
komentarza.
