środa, 1 lipca 2015

Co bym zmieniła w dniu swojego ślubu i wesela?

Wychodzę z założenia, że wszystko w życiu można zrobić lepiej*. Lepiej pomalować paznokcie, lepiej zrealizować projekt w pracy, lepiej zorganizować ślub i wesele.

Na liście pierwszych pytań dotyczących mojego ślubu, a potem we wpisie na blogu Pomysł na ślub pojawiło się pytanie: "Co byś zmieniła w dniu swojego ślubu?". Pytanie uważam za tak genialne, ważne i potrzebne, że sama na nie dziś odpowiem i najchętniej dorzuciłabym go do pytań w GNPM (obawiam się jedynie lekko jego negatywnego oddziaływania). Nie chciałabym, aby ten wpis miał jedynie negatywno-marudzący wydźwięk. Mam nadzieję, że będzie on dla Was bardziej wskazówką dotyczącą tego na co zwrócić uwagę, czego się nauczyć i nad czym zastanowić, a dodatkowo, po raz kolejny pokaże, że ślub i wesele wcale nie bywają i nie muszą być perfekcyjne, aby były udane i satysfakcjonujące ;)

Lista rzeczy, które zmieniłabym na swoim ślubie i weselu - BIG5:

Sala weselna
To jedyny punkt na tej liście, którego jestem pewna na 100% i którego pod wpływem żadnych nastrojów i wątpliwości bym nie zmieniła. Żadne inne wspomnienie z całego mojego życia nie podnosi mi ciśnienia tak bardzo jak myśl o sali weselnej i naszej historii.
Gdybym miała poradzić Wam na co zwrócić uwagę przy wyborze sali, aby nie mieć z nią żadnych problemów, to... wpisujcie do umowy i aneksów z nią wszystko (wszystko, czyli także "takie pierdoły" jak wygląd chleba na powitanie, rodzaj krzeseł czy kolejność wydawania posiłków gościom i obsłudze). Bądźcie uważni i zinterpretujcie to zgodnie z każdą definicją tego słowa. Reszta zależy już od typów ludzi na których traficie - przy "upartych" uzbrójcie się w tonę cierpliwości i słowne armaty ;)
P.S. Wiem, że mam na skrzynce maile z pytaniami o sale. Odpowiem, poproszę tylko o jeszcze troszkę czasu i Waszej cierpliwości :)

Konsultantka ślubna
Teraz ucieszą się wszyscy konsultanci ślubne w Polsce, ale wg mnie nie ma szans na spokojne wesele bez pomocy drugiej osoby. Może to być wspomniany w tytule konsultant ślubny, może być inna oddelegowana do pomocy osoba (najlepiej nie z rodziny, bo rodzinie warto pozwolić się bawić). Jestem święcie przekonana, że gdybym miała po raz drugi robić wesele, to nigdy w życiu nie zrobiłabym go opierając się tylko na mojej sile, cierpliwości i czasie. Tym razem zainwestowałabym w takiego strażnika, policjanta i "chłopca do bicia" (np. dla sali) w jednym. 

Pogoda
W tym momencie zastanawiam się jak można zmienić pogodę? Z pewnością organizacja wesela w Hiszpanii czy we Włoszech by pomagała ;)
Od samego początku wiedziałam, że nie jestem osobą, która mogłaby organizować wesele w plenerze - niepewność pogody by mnie dobijała. Odważyłam się więc na marzenie o zielonym terenie dookoła sali i pięknej pogodzie, która pozwoli przenieść część wesela (z grami i strefą chillout) w plener. Kiepska pogoda rozwaliła mi całą piękną wizję tego elementu wesela.
Doskonale wiem, że do wesela w deszczu można się przygotować - i rzeczowo i psychicznie. To nie będzie to samo, bo żadne rewelacyjnie kalosze i zdjęcia w deszczu nie zastąpią słońca, ale... może być nietypowo ;) Mnie zawsze doskonale szło wmawianie sobie, że jest rewelacyjnie, nawet gdy było beznadziejnie. Wmawiałam sobie to tak bardzo, że nawet oglądając prognozy pogody na dwa dni przed swoim ślubem upierałam się, że nie kupię pasola, bo nie będzie lać (nie kupiłam, lało, ale już po naszym dojeździe na salę) i udało mi się na weselu nie myśleć kategoriami "a miało być tak fajnie na zewnątrz".
Z dzisiejszej perspektywy... kupiłabym ten parasol, te kalosze i zadbała o równie satysfakcjonujący plan awaryjny ;)

Przeszkolenie do roli idealnej Pary Młodej
Po ślubie wpadłam na tysiące rzeczy do których warto było lepiej się przygotować. Sporo z nich znajdziecie we wpisie Dzień ślubu i wesela - o czym warto pamiętać.
Czego nie zrobiłam, a co warto robić?
1) Poinstruować Pana Młodego. On zdecydowanie wie o ślubach i weselach duuuuuużo mniej niż Wy i czasem będzie w tym wszystkim zagubiony. Nie uśmiechnie się, będzie siedział sztywno jak kołek, nie spojrzy na Was "w tym momencie", nie złapie Was w kościele za rękę. To drobiazgi o których warto mu powiedzieć.
2) Ty pilnuj siebie i poproś świadkową/druhny o pilnowanie Ciebie. W całym zgiełku nie pamięta się o trzymaniu nisko bukietu, powolnym chodzeniu, prostych plecach, uśmiechu (problem ponuraków jak ja :D).

A może... nie zorganizowałabym wesela ;)
Tak czasem myślę, gdy jestem zła ;) Gdy czytam relację z wesel dziewczyn, którym pomagała cała rodzina, które ktoś wspierał i którym kibicował, myślę sobie, że dziś nawet nie zrobiłabym tego "początkowo planowanego" wesela na 36 osób.
Nigdy nie byłam wielką fanka wesel. Nigdy nie pamiętam wesel na których bywam i szybko zapominam te, które widziałam na zdjęciach. Pamiętam śluby i tylko dwa mnie oczarowały - ten i ten (i wszystko jasne). Tylko jedna sukienka zrobiła na mnie wrażenie, bo w mojej wyobraźni idealnie pasowała do ślubu tylko we dwoje gdzieś na końcu Europy ;) Nie mogę powiedzieć, że wesele było złym wyborem i że go żałuję, bo tak nie jest - wiem tylko, że po raz drugi bym tego nie powtórzyła ;) I to chyba dobra myśl dla wszystkich, którzy wahają się przed organizacja wesela: jeśli nie kochasz wesel, to przy organizacji własnego, też ich nie pokochasz i nie oszalejesz na punkcie swojego :)

Dziewczyny, a co Wy zmieniłybyście w swoim ślubie i weselu?

*Lepiej = jeszcze lepiej. To jest takie lepiej, które cechuje osoby dążące do rozwoju i ciągłego przeskakiwania samych siebie, a jednocześnie nie odbiera satysfakcji z tego co już się ma i czego się dokonało.

13 komentarzy:

  1. Choć upłynął rok to bym u siebie nic nie zmieniła. Wszystko zaplanowałam z głową i niczego nie żałuję

    OdpowiedzUsuń
  2. Ps. Ja też nie kocham wesel ale od mojego je polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mój ślub i wesele już niebawem, bo w sierpniu i niby nie ma co obawiać się o pogodę, bo środek lata, bo sierpień, ale tak sobie myślę, że gdyby padało, byłoby fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że szczęście i zadowolenie są Ci pisane! :D

      Usuń
  4. Widzę, że chyba miałam szczęście, bo mimo tego, że sami organizowaliśmy wesele, to zrobilibyśmy je dokładnie tak samo! Tematyka ślubna nie jest moim konikiem, ale wydaje mi się, że bardzo pomaga zdecydowanie czego chcemy, lub czego na pewno nie chcemy, wtedy łatwiej podejmuje się decyzję. A gdybym miała powiedzieć, co ma największy wpływ na udane wesele jeśli chodzi o gości i parę młodą, to właśnie postawiłabym na salę i jej obsługę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, zdecydowanie pomaga. Ja należę do osób, które szybko się nudzą i co dwa miesiące podobało mi się coś innego ;) Ale na szczęście lista tego czego nie chce była stała i niezmienna.
      Wg mnie największe znaczenie ma nastawienie, z odpowiednim można wszystko :)
      U mnie pod tym względem (obsługa na weselu) sala wypadła dobrze. To przed i po mi podpadła ;)

      Usuń
  5. Jestem 9 miesięcy po ślubie i gdyby mogła cofnąć czas, kilka szczegółów bym zmieniła :-)

    Głównie w swoim wyglądzie. Brakowało mi paska do sukienki (schudłam przed ślubem i była trochę luźna w pasie - nie przewidziałam tego) i welonu (dałam się wkręcić mamie i siostrze, że nie pasuje, teraz trochę żałuję, że nie miałam go choćby do zdjęć). Na pewno zmieniłabym też rajstopy - kupiłam "natural", które na zdjęciach wyszły jak białe, okropność. Aha, i zawiązałabym muchę mężowi dzień wcześniej na spokojnie, bo w dniu ślubu się spieszyłam i była za luźna :-)

    Za to bardzo się cieszę, że nie zorganizowaliśmy wesela, tylko obiad i później piwo dla znajomych. Jesteśmy nietańczący, nasze rodziny też, więc taka decyzja była zupełnie naturalna. Bardzo się cieszę też z ograniczenia alkoholi do wina oraz decyzji o braku tortu weselnego (mieliśmy tort czekoladowy, ale bez rytualnego krojenia i całej pompy, zresztą i tak nikt go nie jadł i dostaliśmy niemal cały do domu).

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja dzisiaj słyszałam o "wypaśnym" weselu na 200 w pałacu z "komnatami" w stylach różnych krajów, z pasującym do stylu jedzeniem, urządzeniach do produkcji waty cukrowej, wielkim ogromnym przepychu i... orkiestrze która grała tak fatalnie, że tańczyli tylko ci, którzy wystarczająco dużo wypili niekoniecznie najlepszego alkoholu.

    Jeszcze nie wiem co bym zmieniła w swoim weselu, to dopiero za miesiąc z kawałkiem ale bardzo chciałabym nie przesadzić :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia, trzymam kciuki za świetny efekt i nieprzesadzenie (bo doskonale rozumiem taką potrzebę) :)

      Usuń
  7. Miałaś wesele w Świętokrzyskim Dworze?

    OdpowiedzUsuń
  8. u nas wszystko jeszcze przed nami, za niewiele ponad miesiąc :) ja jestem dosyć samokrytyczna i zwracam uwagę na szczegóły, więc na pewno się nie obędzie bez rzeczy do poprawek, ale teraz myślę kategoriami 'aby było ich jak najmniej' :P o pogodę też się martwię, bo mam suknię z długim rękawem... no ale na pogodę już nie mam wcale wpływu - i tak, to też mnie wkurza :P

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja bym nic nie zmieniła, bo miałam dobru humor i bawiłam się świetnie. To przełożyło się nie tylko na mojego męża, ale też na większość gości. Będę to powtarzać do upadłego. Nie jest ważne czy światełka były prosto powtórzone, ani włosy dokładnie upięte. Ludzie pamiętają emocje, więc mate wszystko starajcie się wprawić wszystkich w dobry humor swoim uśmiechem i życzliwością, a na pewno wadze wesele będzie długo i miło wspominane :)

    OdpowiedzUsuń