wtorek, 17 lutego 2015

Czego Panna Młoda nie powinna usłyszeć od swoich gości?

trouwplannen
W momencie w którym narzeczeni zaczynają organizować ślub i wesele, wydarzenie to urasta do rangi największej atrakcji w życiach osób z najbliższej rodziny. Każdy chce się wypowiedzieć, coś doradzi i zasugerować, ale nie każdy umie to z klasą i odpowiednim wyczuciem zrobić. Bardzo łatwo, źle dobierając słowa, o zranienie uczuć tej najbardziej w przygotowania zaangażowanej - Panny Młodej. Jak tego nie zrobić? 

Czego nigdy nie powinnaś/powinieneś mówić Pannie Młodej?

Z perspektywy Panien Młodych...
 
"Twoje wesele nie będzie lepsze, będzie jak każde inne."
Wesele jest imprezą do której zazwyczaj długo się przygotowujemy. Na kilkanaście miesięcy przed dbamy o muzykę i menu, o piękne dekoracje, komfort gości, każdy szczególik. Kosztuje to nas wiele (wg mnie: za dużo) czasu, nerwów, pieniędzy, a ktoś wmawia nam, że nasze wysiłki nie będą ani troszkę lepsze od "średniej", której chcemy uniknąć? Przykre... To zdanie, które potrafi jednocześnie wbić w podłogę, a z drugiej strony.... wyjątkowo zmotywować. "Bo jak to, nie będzie? No to Ci pokażę..."
Kilka lat temu, podczas spotkania z dwoma koleżankami (A - w ciąży, B - przygotowująca się do ślubu), wywiązał się taki oto dialog:
[A] Dlaczego tak się tym przejmujesz? Twoje wesele nie będzie wyjątkowe, będzie jak każde inne.
[B] Wg mnie Twoje dziecko też nie będzie wyjątkowe, będzie jak każde inne.
Na różnych etapach życia mamy różne priorytety i nikt nie powinien oceniać ich słuszności i bez uzasadnienia przewidywać negatywnych skutków.

"I tak Ci nie wyjdzie... "
"Jak zorganizujesz bezalkoholowe wesele, to ludzie będą pilni w samochodach", "Zobaczysz, nikt nie będzie się dobrze bawił...", "Myślisz, że schudniesz? Nie czaruj się."...
Zdanie, które nieodłączenie związane jest z punktem pierwszym. Bardzo łatwo usłyszeć je niemal w każdej sytuacji życiowej, nie tylko podczas planowania ślubu i wesela. Boli i motywuje, więc... mamy komuś coś do udowodnienia (choć o wiele wygodniej byłoby nie musieć) ;)

"Po co Ty to robisz?", "Jesteś w ciąży?"
Po pierwsze: niektórzy ludzie nie rozumieją potrzeby zawierania związków małżeńskich. Dla nich to niepotrzebne ograniczenie wolności, papierek, który nic nie daje i nic nie zmienia, kosztowna impreza, którą lepiej byłoby zastąpić podróżą/kupnem mieszkania/czymkolwiek innym.
Po drugie: Jeśli już z jakiegoś szalonego powodu wychodzisz za maż, to pewnie jesteś w ciąży i zmusili Cię rodzice ;) Cóż, nie zawsze.

"Zawsze możesz się rozwieść."
"On niej jest dla Ciebie...", "Nie wiem czy Wam się ułoży.", "Zawsze możesz się rozwieść."...
Dobrych rad podczas ślubnych przygotowań nam nie brakuje. Usłyszymy o lepszym zespole, pyszniejszym torcie, ładniejszej sali...  I to się da wybaczyć. Ciężkim do zrozumienia jest sugerowanie, że partner może nie być tym właściwym, a stan cywilny bardzo łatwo zmienić. Często dla kobiety, która planuje z kimś spędzić życie i chce przysiąc mu to w obecności tłumu bliskich ludzi, nawet żarty mogą być niezrozumiałe.

"Powinnaś..."
"Powinnaś zaprosić ciocię Dorotę", "Powinnaś schudnąć", "Powinnaś wziąć kamerzystę, który był na naszym weselu", "Nie powinnaś narzucać gościom stroju jakimś weselem tematycznym", "Drink bar to zbędny wydatek..."...
Są osoby, którym sugerowanie rozwiazań można wybaczyć i powiązać to z dobrymi intencjami i troską. Jeśli jesteś tylko gościem, a nie najbliższą rodziną narzeczonych - zamilcz :)

Dziewczyny, co dodałybyście do tej listy?

23 komentarze:

  1. "A wujek X wyszedł, bo mu muzyka przeszkadzała", "a ta kawa to jakaś kwaśna", "a orchdee ładniej by wyglądały" a już najbardziej nie powinna usłyszeć "a twoja mama by chciała" w przypadku, jeśli ona nie żyje. Skąd ktoś wie, co chciałby nieżyjący rodzic? Takich spraw nie powinno się roztrząsać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja dodam: "TAKA sukienka Ci się podoba? Nie żartuj, okropna! Wygląda jak firana!" :)
    [To o sukniach Anny Kary, jeśli ktoś był ciekawy.]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie, podpisuję się - mnie bolały te słowa.

      Usuń
  3. W lipcu wychodzę za mąż, organizację wesela rozpoczęliśmy w maju ubiegłego roku. Od tego czasu wciąż słyszę różne komentarze. Najbardziej przykre są te, które dotyczą mnie i mojego podejścia. Jestem bardzo racjonalną osobą, dużo analizuję, zanim podejmę decyzję muszę sprawdzić i przeanalizować każdą opcję. Słyszę wówczas, ze to TYLKO wesele, TYLKO jedna noc, TYLKO zaproszenia, TYLKO obrączki, TYLKO sukienka.... To TYLKO działa na mnie jak płachta na byka, najgorzej, gdy słyszę to od kobiet, które już to przeszły. Zrozumiałabym, gdyby były to stare panny, rozwódki, nieszczęsliwe z tego czy innego powodu. Są to jednak zadoowlone z życia mężatki, z ponoć wspaniałymi (mniej lub bardziej) mężami, które same dostawały szału przy wyborze serwetek. Dlaczego więc odbierają mi tę radość i zapał? Krytykują to, że dobieram kolor wstążki do zaproszeń, zamawiam próbki, jadę po raz 3 przymierzyć suknię? To jest moje wesele, mój dzień, moja suknia, MOJE wszystko! To ja się tym zajmuję, to mnie cieszy, daje satysfakcję, w żadnym wypadku nie męczy, nie skarżę się im, że coś mi nie wychodzi, raczej chwalę sukcesem, dlaczego więc mi odbierają tę radość swoimi uszczypliwymi komentarzami?
    Przykład:
    -Dziewczyny, mamy jubilera który zrobi nam nasze wymarzone obrączki! Jestem szczęśliwa!
    - A to już taka oryginalna musisz być, że na zamówienie robisz obrączki? To tylko obrączka, którą będziesz później moczyć przy praniu, zmywaniu, szorowaniu toalety.
    - yyy... ale te nam się podobają...
    - u pierwszego lepszego jubilera kupisz podobne
    - no właśnie, podobne, a ja chcę konkretnie takie.
    - to TYLKO kawałek złota, i tak nikt nie będzie widział różnicy, czy masz z apartu czy od prywaciarza, czy to jakis super wzór.
    - dla mnie to ważne, bo to moja obrączka i chcę żeby była taka jak sobie wymyśliłam
    - taaa i pewno będzie kosztować 3 razy tyle, zbędne przepłacanie
    - właśnie, ze będzie kosztować prawie połowę mniej, bo nie płacę za markę, tylko za wykonanie.
    - to pewno jakieś "lewe złoto".
    - nie, złoto będzie nasze, dajemy do przetopienia
    - na pewno coś spartaczy.
    -.........

    To jeden z dialogow, jaki przyszło mi stoczyć z "koleżankami", m.in. z pracy.
    Mogłabym jeszcze napisać krytykę zamawiania próbek zaproszeń ( bardzo dobrze, ze to zrobiłam, bo za 15zł zobaczyłam, ze to co wydawąło się być piękne, estetyczne i solidne wyglądało jak paragon z Lidla. Komenatrz koleżanki, gdy utarłam jej nosa tą informacją: Phi, i tak każdy przeczyta i wyrzuci, wiec wszystko jedno, jakie będzie to zaproszenie).

    Racja, tzw. "du*ościsk" nie jest wskazany, ale jeśli mi to sprawia jakąś radość, jeśli ja tak chcę przeżyć ten czas przygotowań, to dlaczego mi to odbierać?
    Zawsze dbam o każdy szczegół, czy to swojego wyglądu, ubioru, wykonanej pracy, raportu, o słowa, zachowanie, bo to świadczy o mnie. Jeśli coś robię dobrze, zgodnie z samą sobą to nie widzę powodu, dla którego przy organizacji wesela miałabym nagle porzucić część siebie, która towarzyszy mi 26 lat.

    Ciągle słyszę, że to bez sensu się tak angażować, bo i tak szybko minie ten dzień. Minie, jak każdy inny. Ale chcę, zeby był wyjątkowy. I będzie! Bo to mój dzień i mojego narzeczonego! Drugiego takiego nie będzie, i jeśli mi się zamarzy to i na słoniu wjadę do kościoła, bo ja tak właśnie chcę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podzielam Twoje zdanie :-) też chciałam żeby wszystko było perfekcyjnie i tak jak my chcieliśmy. Kontrowersje budziły m.in. tytanowe obrączki...

      Usuń
    2. Doskonale Cię rozumiem. Bądź silna i postępuj zgodnie ze sobą - wszystkiego dobrego!!!

      Usuń
    3. Ja niestety właśnie takie komentarze słyszę od mam. I to jest dopiero przykre.

      Usuń
  4. A ja mam ten problem, że sama sprowadzam swoje wesele do poziomu "jak każde inne", pewnie dlatego, że w swoim 24letnim życiu i 15letnim stażu chodzenia na wesela byłam na prawie 30, w tym miałam dwa maratony pięć jednego roku, jeden maraton miał miesięczne interwały, drugi tygodniowe, i chyba po tym ostatnim zamiast funkcja gość włącza mi się opcja Magda Gessler i ocenianie i porównywanie wesel... Też pewnie z tego powodu mam jakąś wewnętrzną potrzebę upraszczania wszystkiego i spłaszczania wydźwięku emcjonalnego... No i to, że od zaręczyn do wesela dzielą mnie 23 miesiąc..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też, proste rozwiązania są najlepsze i z racji tego że właśnie wesele jest raz w życiu chce je zrobić tradycyjnie. Imprezę w stylu country czy innym można zrobić sobie zawsze. Oczywiście myśląc tradycja mam nie mam na myśli zboczonych konkursów i zespołu disco polo, bo to niewiele ma wspólnego z tradycją, a bardziej ze stereotypami.

      Usuń
  5. ja słyszałam na tamtej sali jak zrobicie w tym hotelu będziecie mieć taniej , co z tego że nam się nie podobało. A może zrobicie wesele tam gdzie Xi Y robili. Po co wam taki drogi zespól to tylko orkiestra na wesele.
    Oczywiście komentarze po co się tak przejmujesz, odpuść trochę to tylko jeden dzień , ale to jest nasz jeden dzień planujemy go już rok i chyba nie jest w tym nic dziwnego bo to ma być nasz dzień i chcemy żeby był taki jak sobie wymarzyliśmy.
    AA najzabawniejsze były uwagi co do daty ślubu zimą - przecież będzie zimno. Jak zależy wam na czasie to pobierzcie się na wielkanoc, po co męczyć gości zimą. Tylko nikt nie wziął pod uwagę że może chcemy pobrać się zimą a na czasie nam nie zależy aż tak bardzo .... P0zdrawiam OlaK

    OdpowiedzUsuń
  6. Dialog między A i B - po prostu padłam :D !!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie najbardziej denerwuje: "A nie szkoda wam tyle pieniędzy wydać w jeden dzień? Za taką sumę moglibyście mieszkanie wykończyć lub na wycieczkę pojechać" NIE! Bo to MOJE pieniądze i to JA zdecyduje na co je wydam, o! ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem pół roku po ślubie. Mała kapliczka nad samym morzem w Chorwacji. Tylko ja,PM, ksiądz i dwóch świadków których zorganizował ksiądz (klerycy). Żadnych komentarzy,zero stresu i uginania się pod czyimś naciskiem w sprawach WŁASNEGO ślubu. Alleluja ! Piekniej nie mogłam sobie tego wyobrazić:) i jestem dumna z siebie że nie polecialam standardem i nie wystawilam wesela którego nie chciałam odkąd byłam małą dziewczynką:)

    OdpowiedzUsuń
  9. A my usłyszeliśmy, że widziwiamy z pomysłami (ślub w plenerze? kilka druhen?) - powinniśmy zrobić tradycyjne wesele i zaoszczędzić sobie kłopotu.
    I jeszcze te kolorowe buty, o jejku, tragedia!

    OdpowiedzUsuń
  10. A my na nasz dzień wybraliśmy 11 04 2015 roku i od tego momentu sporo się nasłuchaliśmy.... pierwsze padło pytanie: a dlaczego kwiecień ? w kwietniu się slubów nie robi...bo pogoda nie taka jak trzeba, nie pewna.. ma niby padac śnieg tego roku...Najlepszy jest jednak powód jaki goście podają, gdy omawiają nam przyjścia na wesele: że gdyby to było lato to przyszliby a tak to nie... Przestrzegam zatem inne Panny Młode..zastanówcie się zanim wybierzecie kweiceiń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, w nosie miałabym takich gości! Wesele napewno będziecie mieli wspaniałe i będą mogli żałować,że Wam w tym nie towarzyszyli! :)

      Usuń
  11. Organizacja wesela to olbrzymie wyzwanie. Ale widzimy, że tutaj nie brak znakomitych pomysłów. Pozdrawiamy;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Okropnie jest słyszeć takie rzeczy, szczególnie, gdy dotyczą jednego z najważniejszych dni w naszym życiu. Trzeba głęboko odetchnąć i robić swoje, chociaż czasem jest to bardzo trudne. Trzymamy kciuki za wszystkie Panny Młode :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyny to Wasz (i oczywiście Narzeczonego ;) ) dzień i nikt nie powinien Wam go psuć takim marudzeniem. Powodzenia! )
    Konsultanci Ślubni Agaya
    www.agaya.eu
    https://www.facebook.com/agaya.konsultanci.slubni?ref=aymt_homepage_panel

    OdpowiedzUsuń
  14. "Co sobie ludzie pomyślą?!", "Ale to nie wypada"
    My organizujemy wesele w większości samodzielnie i o naszych indywidualnych pomysłach nie mówimy wszystkim. Ba! O niektórych wręcz nikomu. To nasz dzień i zrealizujemy go według własnego pomysłu. A gościom na miejscu albo się spodoba albo nie. Nie zniosłabym tego psioczenia i przekonywania do swoich racji.
    A tak będzie idealnie, po naszemu i bez zbędnych nerwów :) Naprawdę w to wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja się dowiedziałam od właścicielki sali weselnej, że jestem dziwaczką, bo grzecznie zapytałam o możliwość zdjęcia zasłon i powieszenia w ich miejscu linek z kwiatami. Niestety już po podpisaniu umowy :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Niezależnie od wszystkich tym nieprzyjemnych komentarzy, pamiętajcie, to jest Wasz dzień! To Wy będziecie go wspominać do końca życia. Dlatego zadbajcie aby wszystko było jak z waszych snów.

    OdpowiedzUsuń