![]() |
| amorologyweddings |
Mam
tyle lat, że przy każdym z Was brzmię i wyglądam jak gówniara. Taka co niewiele
wie, niewiele przeżyła i nic nie rozumie. Fakt, za 30 lat pewnie spojrzę na
świat z perspektywy bliższej Wam, ale dziś moje "dwadzieścia sporo"
lat dają mi prawo do myślenia tak jak chcę. Do myślenia w sposób niepoprawny, a
jednak tak... popularny. Do myślenia po swojemu.
Zgadnijcie
drodzy rodzice i dziadkowie o czym najczęściej (to tak 90% rozmów!), pośród
setek innych tematów, rozmawiam z Parami Młodymi? O Was. O tym ile przykrości
potraficie sprawić jednym z najważniejszych w Waszym życiu osób. I to z
jakiegoś ważnego powodu? Dlatego, że finansujecie lub współfinansujecie ślub
swoich dzieci i chcecie mieć decydujące zdanie? O tym jak ma wyglądać suknia
Panny Młodej, jak ma być uczesana i umalowana? Serio? Dlatego, że nawet jeśli
nie dokładacie się złotówką (bo niezależność
od Was jest komfortowa i wiele osób może sobie ją cenić), to macie swoje
zdanie na każdy temat. Bo zespół nie ten, ślub tylko cywilny, widziana 20 lat temu
ciotka nie zaproszona... I gdy nie pozostaje Wam w ręku żadna inna broń, to
potraficie wyciągnąć słowne armaty: "No to nie przyjdziemy na wasz
ślub", "Taki ślub to nie ślub". Serio?!
Drodzy
Rodzice i Dziadkowie! To jest moment Waszych dzieci! To oni mają być w tym dniu
i na tym ślubie najszczęśliwsi. Wy swój dzień już mieliście i nie pozwólcie,
aby Wasze córki musiały o organizacje ślubu walczyć dopiero ze swoimi dziećmi i
to im odbierać możliwość decydowania (i radości!) o ich dniu! Nie pozwólcie, aby
przez kilkadziesiąt lat, przy oglądaniu każdego innego wesela, musiały żałować,
że się Wam nie postawiły, że tak łatwo i szybko odpuściły.
Na
blogu Cudowny ślub znalazłam cytat z filmu "Ślubne wojny", scenę gdy jedna z bohaterek
postanawia na ślub założyć suknię swojej mamy, a koleżanka jej to odradza
mówiąc: "Sukienka Twojej mamy jest piękna, ale to jest
Twój dzień, wyślij jej wielkie pudełko czekoladek na dzień matki, a Ty kup
sobie sukienkę swoich marzeń..." Czy nie ma w tym racji drogie mamy? Rodzicom i
dziadkom należy się szacunek i wdzięczność. I jestem pierwszą z osób, która
przed wszystkimi rodzicami i dziadkami kłaniałaby się w pas, bo nie znam
wspaniałych i ważniejszych ról w życiu. Za poświęcenie, za czas, za pokłady
miłości i cierpliwości, za oddanie gigantycznego kawałka swojego życia
dzieciom. Ale nigdy nie dostaniecie prawa do decydowania o życiu innych ludzi.
Prawa do stawiania pod ścianą, szantażowania, traktowania dzieci jak swoją
własność, zgodnie ze swoim planem i pomysłem na życie.
Czasem
trzeba odpuścić. I czasem musicie to zrobić również Wy. Czasem nie macie racji. Czasem nawet jeśli ją macie, to
nie ona jest najważniejsza. Czasem najlepszym jest to co wymaga pracy i odpuszczania,
co kryje się w moich ulubionych trzech ślubnych słowach: Wspieraj. Kochaj. Zaufaj.
Tyle wystarczy.
P.S. Doskonale wiem, że mogłam napisać ładniej, grzeczniej i w bardziej neutralnej formie.
Wiem, że nawet bym potrafiła. Ale tu nie chodziło o mądry dobór ładnych słów, a
o wywołanie wrażenia i zwrócenie uwagi na problem w bardziej wyrazisty sposób.
