Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzina. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 sierpnia 2017

Reportaż vs zdjęcia do ramki, czyli tekst o złotych środkach

tompumford
Nikt mi nie wmówi, choćby grzmiał o tym cały internet, że reportaż jest lepszy niż zdjęcia do ramki. Że te drugie są złe, sztuczne i nieprawdziwe. Że te pierwsze to pełna naturalność i emocje. Serio? No to chyba nie umiecie robić zdjęć, albo trafiać do ludzi ;)
Ale mam nadzieję, że choć częściowo się ze mną zgodzicie. 

Nie ma dobrych zdjęć bez reportażu 

Reportaż od dłuższego czasu ma bardzo dobry PR w świecie fotografii ślubnej. Jest uważany za najwłaściwszy, przez niektórych wręcz za jedynym, wybór. Dlaczego? Bo pokazuje prawdziwe życie, docenia spontaniczność i emocje na ekstremalnym poziomie. Pozwala na wpadki i błędy, a wręcz ich szuka. Pozwala najgłośniej zaśmiać się na widok czegoś co… nie powinno wyjść na jaw w świecie odrysowanym do linijki. Daje okazję do docenienia spontaniczności. I to jest piękne :)
Pułapka tkwi jedynie w uważaniu czegoś za lepsze czy najwłaściwsze. Bo nic takie nie jest. 

Dobry reportaż to zdecydowanie za mało! 

Zdjęcia do ramek to nie jest zło wcielone. Zdjęcia na których wszyscy wyglądają poprawnie, to nie strzał w kolano fotografa. To nie katalog z Tesco. To nie tylko to co przykładne, poprawne, właściwe i nudne. To nie tylko perfekcyjnie uczesana babcia i wyprostowany tata. To nie tylko najważniejsze momenty, te z kategorii "must have" i nic więcej. To nie zamiatanie emocji pod dywan, to nie zdjęcia bez autentyczności i prawdy. A jeśli widzicie tylko to, to… gdzie Wasza wyobraźnia i Wasze oko widzące więcej? ;)

Słyszeliście kiedyś, aby Panny Młode narzekały na to, że na zdjęciach mają "za mało reportażu"? Ja nie. Ale niejednokrotnie słyszałam, że dziewczynom brakowało zdjęć z mamą, bratem, babcią, świadkową, przyjaciółkami, nawet z mężem. Tak, mężem, bo tak się złożyło, że wspólne zdjęcia, takie do powieszenia na ścianie, udało im się zrobić dopiero podczas sesji ślubnej. Czy to nie brzmi niewłaściwie? Mam więcej! Znam dziewczynę, która z okazji rocznicy ślubu organizowała przyjecie mające odwzorować wesele, bo… na zdjęciach miała za dużo reportażu, a za mało ludzi (w tym siebie i męża!) i istotnych dla niej detali. Oczywiście, że przy drugiej próbie zdjęcia robił inny fotograf i oczywiście, że to sytuacja do której nie powinno dojść. 

Złoty środek 

Specjalnie, przy trzech słowach o reportażu nie napisałam jednego, powtarzanego jak mantra zdania – że  wywołuje "uśmiech i wzruszenie". Bo wywołuje, ale ta umiejętność nie jest zarezerwowana wyłącznie dla reportażu. Przez całe wieki zdjęcia do ramek wywoływały te uczucia i nie, fakt istnienia reportażu niczego im nie odebrał. Może jedynie w teorii trochę za dużo sobie przywłaszczył. 

Momentami mam wrażenie, że niektórzy zapominają dla kogo robią zdjęcia. Że pracują dla ludzi, nie dla siebie. Że w pierwszej kolejności ich zdjęcia mają wisieć na ścianach, a nie wygrywać konkursy fotograficzne. Że oni też mają prawo do szukania par, które spełniają ich oczekiwania i każdej innej mogą odmówić, jeśli tylko brakuje im "tej chemii". 

Tradycyjnie, złoty środek jest najlepszy. Ja jestem na wielkie TAK dla reportażu, ale czasem w reportażu dostaje się 100% reportażu i nic więcej. A to, wg mnie, błąd.

Emocje to nie reportaż, emocje to ludzie. Zdjęcia są pamiątką, którą za XX lat będziecie pokazywać wnukom (offtop: myślę, że to zdanie wygrywa konkurs na najbardziej ckliwe zdanie pojawiające się na tym blogu) opowiadając o ludziach, których z Wami już nie ma. One muszą pokazywać ludzi i muszą cieszyć. 
Czy zdjęcia ślubne powinny być reportażami? A może… lepiej gdy będą dokumentami o ludziach, o życiu Pary Młodej i ich rodzin. Bo, tak subiektywnie, dla mnie dokumenty są bardziej ludzkie. Wyciągają ludzi na pierwszy plan. No i oczywiście… z obowiązkowymi zdjęciami do ramki ;)  

Odpowiedzialność – po obu stronach 

Mogę Wam w kilkudziesięciu zdaniach napisać o tym co powinien fotograf. Miedzy wierszami to już się tu pojawiło. Chętniej więc w jednym zdaniu napiszę Wam o tym co Wy – Pary Młode możecie zrobić.
Przeczytać ten tekst, dokładnie obejrzeć portfolio fotografa (to jakie zdjęcia robi i jakich nie robi), porozmawiać z fotografem i powiedzieć mu o swoich oczekiwaniach (jak najdokładniej, najlepiej w emailu, bo zawsze będzie mógł do tego wrócić), bo w dniu ślubu nawet najlepszemu jakieś zdjęcie-standard może z głowy wylecieć.

Na koniec mam do Was pytanie: Czym kierowaliście się przy wyborze fotografa? Na co zwracaliście uwagę? Co chcielibyście widzieć na swoich zdjęciach?

środa, 10 maja 2017

Wszyscy na pokład, czyli miesiąc do ślubu! [Jagoda]

Machina przygotowań rusza ze zdwojoną mocą! Wszystkie dni do końca maja mamy zaplanowane, ten miesiąc wydaje się być jak z gumy – jak to ogarniamy? Jakoś się kręci ;) Upakowaliśmy sobie kalendarz tak bardzo, że musieliśmy powiedzieć świadkom, żeby nie planowali niespodziankowych wieczorów panieńskich/kawalerskich, tylko dali nam znać z dwumiesięcznym wyprzedzeniem o ich dacie. Niezły spontan, co?

Powoli rysuje nam się dokładny obraz dnia ślubu – i już czujemy dreszczyk nerwowej ekscytacji. Jak będzie? Czy będzie dobrze? Czy uda nam się to wszystko zgrać? Co po drodze pójdzie nie tak, jak temu zapobiec? Ciągle gdzieś nam się telepią po głowie pytania. Ale zaciskamy zęby, uśmiech na twarz i jedziemy z tym koksem ;) Na szczęście jesteśmy spokojni o finanse – już w tej chwili mamy dopięty budżet.

Sukienka oddana do krawcowej na ostateczne dopasowanie – trochę jednak udało mi się schudnąć, do tego jednak trzeba ją skrócić, bo postawiłam ostatecznie na trochę niższe buty. Powinna być gotowa w przyszłym tygodniu. Po długich wojażach udało mi się kupić bieliznę, w zasadzie zostało mi już tylko skombinować biżuterię. W przyszłym tygodniu ma być też gotowa kamizelka PM zamówiona u krawca, a już z nią pojedziemy na poprawki krawieckie garnituru.

Kilka dni temu odbyliśmy naradę wojenną z djem. Prawdę mówiąc spotkaliśmy się z nim pierwszy raz od wesela znajomych, na którym go wypatrzyliśmy :) Umowę i rezerwację terminu załatwiliśmy zdalnie. W międzyczasie oczywiście uruchomiło się moje czarnowidztwo i oczyma wyobraźni widziałam, jak próbuje on nas przekonać, że najlepiej będziemy się bawić przy disco polo na półtoragodzinnych oczepinach… Ale po dwóch minutach rozmowy byliśmy w domu. Wyszliśmy z niej z wielkimi uśmiechami i z jedną wspólną myślą – będzie dobrze! Podobne odczucia mieliśmy po spotkaniu z panią manager sali weselnej. Ostateczne ustalenia co do menu, dekoracji, planu całej imprezy. Sala tak ładna jak była i to najważniejsze ;) Managerka widać, że jest na czasie, od razu na przykład powiedziała, żebyśmy razem z alkoholem i wszystkimi dekoracjami, winietkami i tak dalej, dostarczyli zawartość koszyczków ratunkowych do toalet – same koszyczki już mają. I proszę jaka telepatia – spojrzałam na rzeczone koszyczki w toaletach, a tutaj identyczne, jakie kupiłam pół roku do tego celu ;)
Daliśmy sobie powciskać rzeczy, których nie planowaliśmy, ale które wydają się być całkiem do rzeczy – fontannę czekoladową i słodki kącik z deserami w słoiczkach i babeczkami, kosztem zmniejszenia ilości ciast. Ostatecznie wychodzi to nawet taniej, więc same plusy. A mając ściśnięty z emocji żołądek, prędzej poleci mi ślina na creme brulee niż na jakiegoś placka ;) Żeby nie było – pobiegliśmy też zamówić do cukierni sernik. Mój tata chyba by cofnął błogosławieństwo gdyby nie było sernika! ;)

Po wielkich kalkulacjach i przemyśleniach zakupiliśmy alkohol – uff. Kolejna rzecz na liście odhaczona, a nie było to łatwe. W końcu zrobiliśmy jeden wielki mieszalnik, mam nadzieję, że goście będą choć trochę rozsądni! Wódka, wino (dużo wina), do tego whisky, nalewki i bimber od dziadków. Co my najlepszego narobiliśmy… O, jeszcze piwo i cydr, ale to raczej na poprawiny lub na wyraźną prośbę gości.
Żeby nie było, że sprawami duchowymi się nie zajmujemy, spisaliśmy też protokół w naszej parafii i za tydzień, po okresie zapowiedzi, odbieramy licencję. "Test zgodności" oczywiście zdaliśmy pozytywnie ;)

Jeśli chodzi o rodzinę, to oni wszyscy w dołkach startowych ;) Moja mama szyje sobie kreację u krawcowej, babcia już ma srebrne pantofelki i szałową, granatowo-srebrną suknię, a dziadkowie PM, którzy są z Podlasia, zapowiedzieli, że zjawią się z trzema sękaczami. Strasznie mi się to podoba w przygotowaniach do ślubu – widzę, że nasze rodziny naprawdę się cieszą i że nasz ślub i wesele jest dla nich wielkim przeżyciem. :)

A my trochę się stresujemy, trochę się bawimy. Stresem w sumie jest dogranie wszystkich terminów, bo naprawdę ciężko nam to ogarnąć z pracą i musimy co rusz marnować urlopy… Organizowanie wesela i ślubu nie w miejscu zamieszkania – odradzam. Gdybym wiedziała, jak to będzie wyglądać, wolałabym więcej wydać na hotel dla gości, ale mieć wszystko pod ręką. Do tej pory przygotowania były mocno rozłożone w czasie i dojazdy tak nie męczyły, ale ostatni miesiąc dał nam popalić.

Wiele się jeszcze działo fajowych rzeczy, o których już nie będę Wam pisać, bo wpis byłby dwa razy dłuższy… Wykańczam powoli wszelkie rękodzielnicze sprawy, ćwiczymy pierwszy taniec, śpiewamy sobie :) A największe szczęście czuję, kiedy sobie pomyślę, że za miesiąc klapniemy na kanapę albo pójdziemy sobie na spacer, albo wybierzemy się na wycieczkę rowerową, już jako mąż i żona.
I nic nie będziemy musieli organizować! ;)

czwartek, 22 grudnia 2016

Czy ślub w święta jest dobrym pomysłem?


Może odpowiem od razu, abyście nie robili sobie nadziei, że przeczytacie tu coś czego ja nie zamierzam napisać. Czy ślub w święta jest dobrym pomysłem? NIE. Pomimo wszystko nie.
Pomimo tego, że na starcie macie gotowy, obłędny motyw ślubu i wesela, pomimo tego, że zarówno USC jak i kościoły będą miały gotową (i piękną) dekorację, pomimo tego, że ulice miast (i Wasze mieszkania) mienią się światełkami lampek i zaoszczędzicie miliony na dekoracji światłem, pomimo tego, że świąteczne menu, smak makowca i zapach mandarynek znacie już na pamięć, pomimo tego, że rodzina  tak czy inaczej zbierze się przy wspólnym stole, pomimo tego, że choinka jest taaaaka piękna, a za oknem śnieg (jeśli nie macie, to pojedziecie po niego w góry), pomimo tego, że na pinterescie ta choinka, ta jemioła, ta gwiazda betlejemska prezentują się perfekcyjnie, pomimo tego, że nie tylko narzeczony, ale pewnie i połowa rodziny, nie zapomni tej daty, pomimo tego, że święta kojarzą Wam się z rodzinną atmosferą, bliskością i serdecznością. Ja jestem na NIE.

A dlaczego?

Nie odbierajmy świętom świąt
Święta, zwłaszcza Bożego Narodzenia, są cudownymi, rodzinnymi dniami. Nie bez przyczyny niektórzy widzą i czują w nich "magię świąt". Dlaczego więc nie zostawić ich takimi, pozwolić im być tylko i aż tymi magicznymi świętami, zamiast robić w tym dniu "jakieś wesele". Bo, w moim prywatnym odczuciu, żadne wesele nie będzie umywało się do klimatu świąt, a nawet najpiękniejsza weselna choinka nie zastąpi tej domowej.
Wesele w świątecznym klimacie zawsze można zrobić te kilka czy kilkanaście dni po świętach. Każdego innego dnia, choć z listy wszystkich zimowo-świątecznych dni wykluczyłabym jeszcze 31.12 i 1.01.

Goście mają swoje życie i swoje plany
W teorii niemal wszyscy mają dzień wolny, do niektórych na święta przylatuje nawet rodzina z innego kontynentu…  Na tym chyba koniec plusów, bo możecie liczyć tylko na najbliższą rodzinę. Nie liczyłabym, że osoby z dalszej rodziny lub Wasi znajomi zdecydują się tego dnia opuścić swoich bliskich, aby świętować z Wami. Ja nie miałabym wątpliwości co do swojej decyzji w takiej sytuacji – jeśli wesele nie organizowałby osoba z którą spędzam wigilie i święta zawsze, to z pewnością bym na nie nie poszła.

Rocznica zawsze wypadnie Wam w czasie świat
I nici z podwójnych prezentów, z rocznicowej randki czy wyjazdu tylko we dwoje, z bycia w centrum uwagi tego dnia (będą w nim dzieciaki z Waszych rodzin, sorry) ;)

Bo to wcale nie jest takie proste
Sale weselne mogą mieć pozajmowane terminy, rabaty nie są tak częste jak opowiada internet, usługodawcy też chcą mieć święta wolne od pracy, trudno o inny motyw przewodni niż święta i zima (a nawet jak się uprzecie, to i tak USC/kościół popsują Wam swoimi dekoracjami Waszą koncepcję).

czwartek, 18 sierpnia 2016

Co dzieje się z wolnością po ślubie?

We wszystkich urzędowych rubryczkach i w głowach wielu ludzi istnieje twór, który nazywamy „stanem wolnym”. Co on oznacza? Formalnie: to, że nie jest się w związku małżeńskim. Można mieć chłopaka, narzeczonego, ale nadal w kwestiach formalnych jesteśmy „stanu wolnego”. Nieformalnie: tu jest miejsce na Waszą prywatną definicję. Niezależnie od tego jak sami ten stan definiujemy, to jedno jest pewne: społeczeństwo nam mówi, że po ślubie to się zmienia, że „wolny związek” (wolny = bez ślubu, bez innych różnic) dla psychiki jest lepszy niż małżeńskie kajdany.
Jak myślicie, co dzieje się z tą wolnością po ślubie? Tracimy ją, ograniczamy, a może jedynie wchodzimy na wyższy poziom wtajemniczenia? ;)

Wolność kontra MY
MY, to kolejny  twór, który powstaje (choć nie musi!) na pewnym etapie związku. Najczęściej nie ma nic wspólnego z zawarciem związku małżeńskiego i staniem się jednym ciałem. Przychodzi w momencie w którym dwie osoby zaczynają dzielić ze sobą życie (a konkretniej: czas, plany, wszystko).
Z pewnością zauważyliście, że kobiety będące w związku często mówią w pierwszej osobie liczby mnogiej. Nie ma „ja” myślę/planuję/chcę, jest „my”. Czy to dobrze? Przez całe życie starałam się unikać tej formy, bo… przecież ja odpowiadam tylko za siebie, nie mogę i nie chcę wypowiadać się w imieniu drugiej osoby. Bo przecież… ja nie wiem co on w tej sekundzie myśli i czego chce, nawet jeśli wiedziałam o tym wczoraj. Pisząc bloga, powoli oswajałam się z tym, że forma „my” czasem w zdaniu pasuje, bo czasem przecież nie mówię i nie decyduję za niego, a opowiadam o nas (i tak dużo prościej nie być oskarżoną o to, że wesele organizuje się bez udziału męża, bo się nie mówi wiecznie „my”).
Podobnej formy, tym razem w drugiej osobie, używa także otoczenie pary. Bardzo często ludzie pytają jedną osobę jako PARĘ/MAŁŻEŃSTWO: „Co myślicie o…?”, „Co robicie w weekend”,  „Gdzie masz męża?”. Tak jakby oczywistym było, że zawsze muszą być razem i identycznie myśleć ;)
Znam jednak osoby, którym forma MY/WY odbiera zdanie, a co za tym idzie… wolność.  Tylko... to problem, który tkwi w głowie i który można usunąć używając języka ;) A jak jest u Was… jesteście ja+ja czy my?

Wolność kontra TY
Najprawdopodobniej pierwszą osobą, która nałoży Wam na ręce niewidzialne kajdanki będziecie… Wy same. Z głupoty, z myślenia MY, z poczucia, że po ślubie nie będzie czasu dla Was indywidualnie („Nie wiem co będzie w przyszłym roku, bo przecież po ślubie nie będę mieć czasu"). I to Wy macie do nich kluczyk.

Wolność kontra… kolejne etapy
Wolność zmianie się razem ze związkiem. I nie, ślub nie jest w moim postrzeganiu momentem, który tę wolność ogranicza/zmienia. Zmieniają ją inne rzeczy: wspólne zamieszkanie, wspólne finanse, pojawienie się dziecka. Wszystkie te zmiany następują niezależnie od ślubu: przed nim, po nim lub bez niego.
A teraz się zastanówcie... Czy brakiem wolności jest dla Was fakt, że zamiast spędzić weekend ze znajomymi na grillu musicie pojechać do teściów na imieniny, pozmywać stos  talerzy po rodzinnym obiedzie zamiast posiedzieć na facebooku, zostać w domu z dzieckiem zamiast odpocząć po pracy, wspólnie planować (wydatki, wakacje, czas wolny) i  tłumaczyć się z tego co, kiedy i z kim robicie (tylko dlatego, że... ktoś się o Was martwi!)?

Wolność to decyzja
Czym jest dla mnie wolność w tym aspekcie?
To decyzja, którą podejmujecie samodzielnie i bez przymusu. Decyzja, której nie musicie podjąć,  ale to robicie - bo tego chcecie i jesteście gotowi wziąć za nią odpowiedzialność. Jesteście wolni, bo macie wybór. To Wy decydujecie o tym co będzie Waszym priorytetem, co zmieni się w Waszym życiu i za jakiego rodzaju zmianę to uznacie. To Wy jesteście odpowiedzialni za to, aby tej ilość wolności, jaka jest Wam potrzebna do swobodnego oddychania, nie utracić.

wtorek, 28 czerwca 2016

"Po ślubie będzie lepiej, po ślubie będziemy jednością..." Przykro mi, to bzdura!

Lara Hotz / She Designs / ruffledblog
"- Potem będziemy oboje jak jedno leśne zwierzę, tak blisko siebie, że ani ty, ani ja nie potrafimy rozróżnić, które jest które. Nie czujesz, że moje serce jest twoim sercem?
- Tak. Nie ma żadnej różnicy.
- Dotknij mnie. Ja jestem tobą, ty jesteś mną i każde z nas jest całe drugim. I kocham cię, och, tak cię kocham! Czyż nie jesteśmy naprawdę jednym? Nie czujesz tego?
- Czuję - odpowiedział. - Naprawdę.
- Dotknij mnie teraz. Nie masz już innego serca poza moim.
- Ani nóg, ani stóp, ani ciała.
- A jednak jesteśmy różni - powiedziała. - Chciałabym, żebyśmy byli zupełnie tacy sami. [...] A ponieważ już jesteśmy różni, cieszę się, że ty jesteś Roberto, a ja Maria. Ale gdybyś kiedyś chciał się zmienić, zgodzę się z radością. Chętnie stanę się tobą, bo tak cię kocham.
- Wcale nie chcę się zmieniać. Lepiej, żeby każde z nas było tym, czym jest.
- Ale teraz będziemy jednością i już nigdy więcej czymś osobnym. – Potem dodała:
- Chcę być tobą, kiedy cię przy mnie nie ma."
Ernest Hemingway, "Komu bije dzwon"

 
Jakie to ładne i... jakie to nieprawdziwe ;) Narzeczonym, kilka "kroków" przed ołtarzem, opowiada się rożne bajki, a oni je chłoną jak gąbki. Bo dlaczego nie chcieć słuchać o tym co pozytywne, dlaczego nie zakładać, że potem będzie tylko coraz lepiej i że nawet jeśli światu się nie udaje, to dlaczego miałoby się nie udać im?

Są bajki, z którymi nie ma co walczyć, bo wiara w nie może motywować do tego, aby te szalone marzenia spełniać. W "długo i szczęśliwie" zawsze warto wierzyć, zwłaszcza, gdy z tej wiary wynikają konkretne działania, aby ten cel osiągnąć. Ale są też bajki, które wyrządzają więcej szkody niż pożytku. I do takich bajek zaliczam słowa "po ślubie będziemy jednością". Słowa oderwane od jakiegokolwiek znaczenia religijnego, a rozumiane dość potocznie, jako... zostanie papużkami nierozłączkami/syjamskimi bliźniętami/czymkolwiek innym nie mogącym i nie mającym prawa bez siebie żyć.

Przykro mi, ale...

Nie musicie identycznie myśleć
On się z Tobą nie zgadza? Ma inne zdanie w sprawie wystroju Waszego mieszkania? Woli inaczej spędzać czas, wydawać pieniądze i ma zupełnie inny stosunek do kościoła? Bycie różnym jest naturalne, ale i trudne. Dlatego za tak uważne uważam rozmawianie przed ślubem, o wszystkim. To fajna lekcja tego w czym się różnimy, czy te różnice są dla nas do przeskoczenia i jak z nimi sobie radzimy. 

Nie musicie wszystkiego robić razem
Nie musicie razem chodzić do kina, na piwo i na zakupy, spędzać każdego weekendu ze sobą i nie wyobrażać sobie, że ona sama pojedzie na weekend do rodziców, a on pojedzie do kumpla w sąsiednim mieście.
To, że nasza druga połówka chce spędzić wieczór bez nas nie oznacza, że z nami czy ze związkiem jest coś nie tak. Oznacza jedynie, że nie zastąpimy jej sobą całego świata (i nawet nie ma się co starać) i nie zawsze jesteśmy potrzebne obok do jego okrywania (czasem lepiej sprawdzi się bliski facet). 
To naprawdę fajne... odpocząć od siebie i zatęsknić. Pozwólcie sobie na taką swobodę :)

Nie musicie się dla zwiazku poświęcać
Siebie, swoich pasji, całego swojego wolnego czasu. Czasem związek może się poświecić dla Was indywidualnie. Czasem możecie iść na ustępstwa i kompromisy. To co dobre dla Was prywatnie często jest też dobre dla zwiazku, bo szczęśliwy związek zawsze tworzy dwoje szczęśliwych ludzi. Tylko trzeba umieć tylko te dwa elementy ze sobą połączyć.
 
Nie będziecie magicznie i trwale sobie bliżsi
Nie, nie przeczę sama sobie. Wiem, że na blogu i fanpage'u napisałam dużo o tym jak fajnie żyć w małżeństwie. Ale małżeństwo nie da Wam więcej niż to co sami w nie włożycie. Małżeństwo samo w sobie niczego nie naprawi, nie zmieni, nie urozmaici. Mam wrażenie, że ono jedynie podsyci to co już istnieje, a i tak nadal będzie wymagało, aby o nie nieustannie dbać. Gorzej niż z dzieckiem ;)

Nie będziecie jednością...  Jesteście dwójką RÓŻNYCH osób. O równych cechach, charakterach, osobowości, potrzebach, marzeniach. Możecie być podobni i fajnie, gdy w wielu aspektach jesteście i coś wspólnego, poza miłością, Was łączy. Ale nie jesteście identyczni. Nie jesteście bliźniakami. Nikt magicznie w dniu ślub Was ze sobą nie zszył, a jeśli zszył... to pewnie któreś z Was, prędzej czy później, zacznie marzyć o odcięciu się od drugiego i wolności. Ja, po zszyciu, chyba bym marzyła.

Nie staniecie się jednym, a jeśli już bardzo chcecie, to wiedzcie, że Wam tego nie polecam - wydaje mi się to niezdrowe. Bycie dwoma różnymi osobami i poznawanie świata przez pryzmat drugiej-innej osoby jest zbyt fascynujące!

piątek, 16 października 2015

NPM odpowiada na pytania :)

Photography By Charise via Wedding Chicks
W przeglądaniu statystyk na bloggerze najbardziej interesujące są...  słowa kluczowe przez które ludzie trafiają na mojego bloga. Można się przy ich czytaniu dobrze bawić (aż do bólu brzucha), można się przerazić tym czego ludzie w internecie szukają i z czym Panny Młode im się kojarzą, a czasem zauważyć, że ktoś nie znalazł na blogu odpowiedzi, której szukał. I to tak głupio, nie sądzicie? Postanowiłam więc wszystkie (krótkie) pytania jakie tam znajdę spisywać i raz na jakiś czas, po uzbieraniu 40, odpowiadać na nie w takich wpisach :)

1. [STRÓJ NA WESELE] W co się obrać na wesele - mam 60 lat.
Nie jestem stylistką, ale się wypowiem ;) Jeśli ma być elegancko i z klasą, to za podstawę uważam proste kroje, bez nadmiaru zdobień i proste kolory. Mogą być mocniejsze (ale dopasowane do typu urody), ważne, aby unikać wzorów, które mogą postarzać. Ubrania powinny być dopasowane, ale nie mogą opinać ciała i podkreślać jego niedoskonałości.
W kwestii dodatków sugeruję modnym minimalizm, bez wyciągania z szuflad całego zgromadzonego latami złota.  Ważne będzie także odpowiednio podtrzymujący biust stanik i dopełniające całości: lekki makijaż, naturalnie uczesane włosy, lekkie perfumy.
O tym jak się nie ubierać, a dotyczy to osób w każdym wieku, pisałam tu.
Za jakiś czas powstanie wpis o kobiecych strojach na wesele dla pań w każdym/różnym wieku.


2. [STRÓJ NA WESELE] Jaką długość sukienki do kościoła powinny mieć matki Pary Młodej? 
Najbezpieczniejsze długości sukienek to te do kolan, albo do dwóch centymetrów przed lub za kolanem.
Młodsze panie, mające zgrabne nogi, mogą sobie pozwolić na skrócenie sukienki, ale w tym przypadku (przekraczając te 2 cm nad kolanem) trzeba bardzo uważać z długością i nie skracać jej drastycznie. Osoby chcące ukryć kolana powinny wybierać sukienki ciut za kolano. Wysokie panie mogą wybrać sukienki midi lub maxi.

3. [STRÓJ NA WESELE] Jak się ubrać na wesele z małym dzieckiem?
Jak małym dzieckiem i dlaczego strój ma być uzależniony od niego?
Jeśli idziesz na wesele z dzieckiem, kóre karmisz piersią, zadbaj o to, aby mieć do niej łatwy dostęp. Może to być sukienka z suwakami u góry, a może być też i rozpinana koszula połączone ze spódnicą.
Jeśli zabierasz ze sobą kilkulatka, za którym musisz biegać i boisz się o to, że Cię ubrudzi, to rozwiązania są dwa: wygodny strój, niekrępujący ruchów i ubranie z materiału, z którego łatwo sprać plamy lub strój na zmianę :)
 
4. [POPRAWINY] Jak poinformować o tym, że nie ma poprawin.
Nie informować? Jeśli nie mówisz o poprawinach, to oczywistym jest, że ich nie ma. Gdy ktoś zapyta, odpowiadaj zgodnie z prawdą.

5. [ZAPROSZENIE] Bliska rodzina nie zaprosiła mnie na wesele.
Obecnie ludzie organizują przeróżne wesela. Od totalnie nietypowych, przez malutkie, po śluby jedynie we dwoje. Motywacje takich decyzji są różne: jedni nie lubią dużych imprez (i maja do tego prawo), drugich na nie nie stać lub maja inne priorytety, które wymagają nakładów finansowych (mieszkanie? wyjazd poślubny?). To, że ktoś nie został zaproszony, nie oznacza, że jest dla rodziny nieważny. Zapewne to ślub był niestandardowy i oparty na specyficznych zasadach :)

6. [KWIATY] Czy kwiaty dla Panny Młodej od gości są obowiązkowe?
Nie, ale... niektórzy mistrzowie savoir-vivre'u powiedzą Ci, że tak. Bo to szacunek dla tradycji, obyczaju itd.
Jeśli Para Młoda prosi o coś zamiast kwiatów, to im to daj bez najmniejszych wątpliwości. Jeśli nie proszą, to zrób tak jak uważasz za słuszne. 

7. [SALA WESELNA] Czy Para Młoda płaci za miejsce na weselu?
Zazwyczaj tak. Zapytaj jednak o to w swojej sali. 

8. [PARA MŁODA] O czym rozmawiać z Panią Młodą?
Hm, jeśli pytasz, to zapewne jej nie znasz. Coś o niej wiesz lub chcesz się dowiedzieć? Co studiuje, gdzie pracuje, co lubi? Możesz zadawać pytania nie tylko Pani Młodej, ale i Parze np. gdzie planują zamieszkać po slubie? Unikaj pytań kontrowersyjnych, np. o dzieci, jeśli para ich jeszcze nie ma.
Zawsze sprawdzi się pochwalenie jakiegoś aspektu wesela, który ci się spodobał :)

9. [ZAPROSZENIE] Jak elegancko odmówić przyjścia na wesele?
Dlaczego odmawiasz? Jeśli masz solidne powody, to je przedstaw Jeśli nie, nie zmyślaj - to da się wyczuć. Koniecznie zadzwoń lub napisz emaila, powiedz, że nie przyjdziesz i jeśli możesz, to to uzasadnij. Życz Parze Młodej dobrej zabawy i szczęśliwego życia. Tyle wystarczy na chwilę obecną, a w dniu ślubu możesz przyjść na ceremonię do kościoła/urzędu lub w inny sposób złożyć im życzenia - to miły gest :)

10. [BIERZMOWANIE] Czy do ślubu trzeba mieć bierzmowanie?
Powinno się je mieć. Są jednak sytuacje w których nie jest możliwe jego przyjęcie i wtedy księża zgadzają się na udzielenie ślubu bez bierzmowania, ale np. oczekują, że po ślubie się do niego przystąpi. Jakie sytuację mam na myśli? Jeśli para mieszka razem, to żadne z nich nie może przystąpić do bierzmowania (bo nie pójdzie do spowiedzi i nie dostanie rozgrzeszenia nie obiecując poprawy i nie żałując za grzech). Są księża, którzy to zrozumieją i „odpuszczą”, bo ślub bez bierzmowania jest możliwy. Ale są i tacy ,którzy karzą przestać mieszkać razem i przyjąć sakrament. Najlepiej porozmawiać o tym z księdzem w którego parafii bierzecie ślub.

11. [STRÓJ NA WESELE] Czy wypada iść w tiulowej sukni na wesele?
Wypada, ale... Warto upewnić się czy Twoja suknia tiulowa nie przyćmi sukni Panny Młodej. Warto wiedzieć czy Panna Młoda będzie miała skromną, którą sukienkę, czy może tradycyjną, ogromną princessę i jaki będzie jej kolor. Najbezpieczniej wybierać krótkie tiulowe spódnice w kolorze (nie białe i niezbyt jasne pastele). 

12. [SUKNIA ŚLUBNA] Ile trzeba poświecić na wizytę w salonie sukien ślubnych?
Zazwyczaj wizyta w salonie z sukniami ślubnymi trwa około godziny, w niektórych, jeśli nie ma innych klientek, można zostać dwie. Do jednego salonu można przyjść na wizytę kilkakrotnie. Zawsze przed wizytą warto przejrzeć suknie dostępne w salonie i mieć ogólna wiedzę na temat tego, które modele chce się przymierzyć.

13. [PO ŚLUBIE] Jak będzie wyglądać życie po ślubie?
To w dużej mierze zależny od Ciebie. Jeśli stwierdzisz, że tak jak do tej pory, to tak będzie. Jeśli zaczniesz budować dom i zajdziesz w ciążę, to zmiany będą duże.
Najbardziej dostrzegalne zmiany dotyczą spostrzegania: Ciebie jak żony przez innych ludzi (możesz poczuć się traktowana jak bardziej dorosła osoba) i przez Ciebie (jeśli narzucisz sobie jakieś zachowania, postawy, bo "żona tak powinna").
O tym, gdzieś pewnie w maju 2016, będzie jeszcze długi wpis :)

14. [OCZEPINY] Czy uczestnictwo w oczepinach jest konieczne?
Nie. I tyle w temacie ;)

15. [DYLEMATY] Brać ślub czy nie?
Jeśli nie wiesz, to zrób sobie listę z plusami i minusami. Jeśli masz wątpliwości, to... raczej nie. Wątpliwości nie można olać, trzeba się im przyjrzeć (to może być ta lista), zastanowić się czego dotyczą: partnera czy czegoś innego. Ich występowanie może świadczyć o niegotowości do ślubu i masz prawo do bycia niegotową.

16. [RODZINA] Czy rodzeństwo jest obecne przy omawianiu wesela?
To zależny od Was, od tego z kim chcecie rozmawiać i czego oczekujecie od tych osób. Jeśli ktoś ma Wam pomagać finansowo czy poprzez angażowanie się w przygotowania, to warto takie osoby zaprosić wcześniej do rozmowy (nie musi byto jedna oficjalna rozmowa ze wszystkimi). 

17. [POWITANIE PRZED SALĄ] Ciekawe odpowiedzi na chleb i sol.
Teraz napiszę coś czego tu nie powinno być i czego będę się wstydzić ;) Odpowiedzi o których słyszałam to: "Wybieram chleb, sól i Pana Młodego, żeby pracował na niego.", "Wybieram Pana Młodego, a chleba i soli się dorobimy powoli.",  "Chcę soli i chleba świeżego, bo Pana Młodego mogę zawsze mieć drugiego.", "Wybieram chleb, sól, Pana Młodego i teścia do tego, żeby dokładał do niego.", " Chleb i sól, bo Pan Młody jest już mój", "Pana Młodego i klejnoty, a chleba i soli dorobimy się powoli.", "Wybieram sól i Pana Młodego, bo nie jem pieczywa glutenowego.".
Ja u siebie powiedziałam... "Wszystko", bo nie lubię rymowanek :)

18. [ZAPROSZENIA] Kto kupuje zaproszenia na ślub?
To Wasza decyzja, nie ma tu żadnej obowiązującej tradycji. Za zaproszenia mogą zapłacić rodzice (jeśli finansują wesele), możecie zapłacić za nie razem, a może i to z Was, któremu bardziej zależy na ładnych zaproszeniach (u nas zależało mnie :D) :)

19. [SUKNIA ŚLUBNA] Czy można wejść do salonu sukien ślubnych bez zapowiedzi i przymierzyć suknie?
Można, są salony w których da się tak zrobić. Jednak większość salonów, w tym te najpopularniejsze, prowadzą zapisy i bez umówienia się są minimalne szanse na to, aby udało się mierzyć suknie bez zapowiedzi. Będzie o to trudno zwłaszcza popołudniami i w soboty.

20. [GOŚCIE] Czemu ludzie odmawiają przyjścia na wesele?
Każdy ma zapewne swoje prywatne powody. Niektórzy mają inne plany, nie mają pieniędzy na prezent (lub im ich szkoda, a uważają, że bez prezentu nie wypada przyjść), nie czują się wystarczająco zdrowi i sprawni (a bez alkoholu i tańców to dla nich nuda, nie wesele), nie lubią wesel, nie czują się wystarczająco bliską rodziną/znajomym.

21. [KSIĘGA GOŚCI] Co wpisać Młodej Parze w księdze gości?
Co tylko podyktuje Ci serce i sympatia do Pary Młodej. Mogą to być życzenia, Wasze wspomnienie z obecnego wesela (lub wspólnej przeszłości), ładny cytat z ważną w tym dniu myślą, rady i sugestie na przyszłość i szczęśliwe małżeństwo :) Jeśli masz dziecko, to zawsze możesz je namówić do narysowania czegoś fajnego :)

22. [OŚWIADCZYNY] Gdy mężczyzna chce się oświadczyć, a jednak rezygnuje?
Coś musiało go do rezygnacji z oświadczyn skłonić. Mogą to być myśli dotyczące Waszego związku, ale nie muszą. Może zwyczajnie nie jest w stanie, w tym momencie, zrealizować swojego planu na oświadczyny, bo brakuj mu czasu czy gotówki na zaplanowanie tego momentu, a jest ambitny i marzy o czymś wyjątkowym. Albo ma inny, niezwiązany z Tobą, powód.
Masz pewność, że chciał się oświadczyć, a zrezygnował? Możesz z nim o tym porozmawiać (o przyszłości, o planach), nawet niekoniecznie nawiązując do tego, że wiesz.

23. [BŁOGOSŁAWIEŃSTWO + PODZIĘKOWANIA] Jak połączyć błogosławieństwo i podziękowania?
Najlepsze jest to co naturalne. Tuż po błogosławieństwie w domu możecie powiedzieć, że teraz chcielibyście rodzicom podziękować. Jeśli rodzice liczyli na podziękowania na sali ,to warto wyjaśnić dlaczego robicie to tu i teraz.
Błogosławieństwo i podziękowania możecie także zrealizować w kościele. Z błogosławieństwem przed ślubem i podziękowaniem w trakcie mszy.

24. [SUKNIA ŚLUBNA] Czy Panna Młoda sama sobie powinna kupić sukienkę?
Powinna to niewłaściwe słowo. Jeśli ją stać i może, to najwygodniej będzie jej samodzielnie kupić suknię i nie musieć liczyć się z gustem osób, które za nią zapłacą.

25. [BIERZMOWANIE] Czy ślub bez bierzmowania jest ważny?
Tak, ale ksiądz musi na taki ślub wyrazić zgodę. Patrz punt 10.

26. [FOTOGRAF] Czy fotograf jest gościem weselnym?
Nie, fotograf jest w pracy. Potrzebuje jednak kawałka miejsca dla siebie, napojów i posiłków na te kilkanaście godzin pracy. Obsługa wesela woli siedzi przy osobnym stoliku (i tak woli). Czasem bywa jednak tak, że fotograf siedzi z gośćmi (to zazwyczaj na małych przyjęciach, gdzie jest jeden stół).

27. [PARTNER] Co zrobić, gdy partner nie chce ślubu?
Chce się zaręczyć, ale dziewczyna nie.
Porozmawiać, poznać jego stanowisko i przedstawić mu swoje. Postarać się zrozumieć dlaczego nie chce, jak wyobraża sobie swoją/Waszą przyszłość, nie chce ślubu teraz czy nigdy. I zastanowić się jak i czy siebie w tym widzisz.

28. [STRÓJ NA WESELE] Chce być najpiękniejszym gościem na weselu.
Chcesz, to prawdopodobnie będziesz. Jeśli jednak lubisz Pannę Młodą, to pamiętaj, że to ona w tym dniu powinna być gwiazdą i błyszczeć. Ty możesz być numerem 2. Pasuje Ci? ;)

29. [PAN MŁODY] Czy Pan Młody powinien mieć zegarek?
Nie musi, ale może mieć. Warto jednak zadbać o zakup odpowiedniego zegarka, który będzie pasował do stroju Pana Młodego. Najlepiej sprawdzi się tu elegancki, cienki (aby zmieścić się pod mankiet koszuli) zegarek, z okrągłą kopertą, minimalistyczną tarczą i cyferblatem, na skórzanym pasku.

30. [ŚWIADKOWIE] Czy trzeba mieć zaświadczenie o spowiedzi jeżeli jest się świadkiem na ślubie?
Nie. Są jednak księżna, którzy mogą mieć swoje prywatne zasady i wymagać stosowania się do nich. Najlepiej potwierdzić to w parafii w której odbędzie się ślub.

31. [SUKNIA ŚLUBNA] Jak rozmawiać w salonach sukien ślubnych?
Normalnie. Naturalnie. Jak w każdym innym sklepie. 

32. [TANIEC]  Kto tańczy z Panną Młodą?
Każdy kto ma na to ochotę, nawet kobiety ;)

33. [BŁOGOSŁAWIEŃSTWO] Pieniądze na błogosławieństwie.
W niektórych rejonach Polski istnieje zwyczaj wkładania do butów Pary Młodych pieniędzy. Robią to najczęściej rodzice (choć inna bliska rodzina też może to zrobić), chwilę po błogosławieństwie. Ma to zapewnić Parze Młodej dobrobyt.

34. [PO ŚLUBIE] Czy dbacie o siebie po ślubie?
O samą siebie - koniecznie. O siebie nawzajem - obowiązkowo.

35. [SUKNIA ŚLUBNA] Koszt wizyty w salonie sukien ślubnych.
W zdecydowanej większości salonów ślubnych wizyty są bezpłatne.

36. [OBRĄCZKI] Obrączki po miesiącu noszenia.
Wyglądają bardzo dobrze. Choć z czasem mogą pojawiać się na nich zarysowania. Są one trochę jak zmarszczki, piękne, bo pokazują upływ wspólnie spędzonego czasu i wspólnych doświadczeń.

37. [SUKNIA ŚLUBNA] Czy mam prawo zrezygnować z wcześniej zamówionej poprawki sukni ślubnej?
Tak. Zrób to jednak jak najszybciej.

38. [ŚLUBY] Ślub cywilny, a potem kościelny.
Wiele par organizuje dwa ślubu: najpierw cywilny, potem kościelny.Powody takich decyzji są rożne: posiadanie dziecka, chęć wzięcia kredytu (choć bez ślubu też można), brak funduszy na wesele, która odkłada się na później.
Bywają też pary, które organizują dwa śluby w jednym dniu. Najczęściej są to osoby, którym zależy na ślubie cywilnym w plenerze, a później kościelnym - już w świątyni.
Tak czy inaczej... to fajna opcja :)

39. [WELON] Z welonem czy bez?
A jak wolisz? Czy welon ma dla Ciebie jakieś znaczenie? Czy pasuje do Twojej sukni i fryzury ślubnej? Coraz więcej osób rezygnuje z welonu, więc jeśli nie chcesz - zrezygnuj.

40. [WYMIANA DOKUMENTÓW] Czy przy zmianie nazwiska dostane nowa kartę do bankomatu?
Tak. 

Starałam się na wszystkie pytani odpowiedzieć najlepiej jak potrafię, ale... jeśli znacie lepsze odpowiedzi, to czekam na sugestie w komentarzach :)