Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Decyzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Decyzja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 sierpnia 2017

Jak odmówić zaręczyn?

O czym na blogu napisać w (prawie) rocznicę swoich zaręczyn? No pewnie, że jeśli wyczerpało się najsłodsze oblicze tematu, to... o  tym jak odmówić ;) Ale już tu i teraz, żarty na bok.

Wyobraź sobie sytuację w której dostajesz pierścionek i... jesteś w totalnym szoku. Bo ten facet na kolanach, ten jego drżący głos, ten pierścionek w pudełeczku... to mała rewolucja. Może krzyczysz radosne "tak", może nie wiesz co odpowiedzieć, może chcesz odmówić, a może mówisz zszokowane "tak", bo takie są zasady, a  Ty nie masz ani minuty do namysłu... Po chwili na ochłonięcie dochodzisz do wniosku, że nie chcesz tego pierścionka. I co teraz?

Czy teraz jest już za późno, bo mleko się rozlało? Nigdy nie jest za późno. Narzeczeństwo jest okresem przygotowania się do ślubu i do małżeństwa. W każdym jego momencie, coraz bliżej się poznając, omawiając swoje wizje przyszłości i wspólnego życia, możecie dojść do wniosku, że coś tu nie gra. I albo zaczniecie nad tym pracować, albo z tego zrezygnujecie.

Zgodziłaś się, a teraz chcesz odmówić? A może przeczuwasz, że dostaniesz pierścionek w najbliższym czasie?

Przygotuj się do rozmowy
Przed podjęciem rozmowy z nim zastanów się nad trzema kwestiami:
1) Dlaczego on się oświadczył?
Rzadko zdarza się, że mężczyzna wyskakuje z pierścionkiem jak Filip z konopi. Najczęściej takie pytanie jest poprzedzone licznymi rozmowami, planowaniem przyszłości, zastanawianiem się co będzie za 10 lat i jak to będzie, gdy... Postaraj się przypomn8ieć czy takie rozmowy miały miejsce? Jeśli tak, to czego dotyczyły? Co mówił on? Jak reagowałaś na jego plany? Co mówiłaś Ty? Co czułaś podczas tych rozmów? Czy wtedy tego chciałaś?
2) Czego tak właściwie nie chcesz... ślubu czy jego?
Czy chcesz wziąć ślub? Czy chcesz być z nim? Na co nie jesteś gotowa? Na ceremonie, na bycie żoną czy na bycie z nim?
Znam wiele par, które nie decydują się na małżeństwo, bo nie czują, że jest im ono potrzebne. I to jest dobre, bo oboje chcą tego samego. Znam pary w których ktoś zawsze nie był gotowy na małżeństwo, ale był pewny zwiazku. Znam tez i takie, w których gotowość do ślubu wzrastała wraz ze zmianą partnera. Jak jest u Ciebie? Czy z kimś innym byłoby Ci łatwiej?
3) Dlaczego?
Nie ma decyzji, bez uzasadnienia (choćby uzasadnieniem miało być przeczucie i brak gotowości).
Nie mydl  tu o nim i o jego zachowaniu, myśl o sobie. O tym jak się przy nim czujesz, jak jego zachowania wpływają na Ciebie, czego Ci brakuje i czego potrzebujesz
Czy go kochasz? Czy jesteś z nim szczęśliwa? Czy wyobrażasz sobie życie z nim? Jak Twoje życie powinno wyglądać za 10 lat? Czy jest tam dla niego miejsce? Co stracisz, a co zyskasz mówiąc mu "tak"?
4) Zerknij tu.

Porozmawiaj 
Na spokojnie, starając się kontrolować emocje, mając dokładnie przemyślane to co chcesz powiedzieć i co chcesz w efekcie tej rozmowy uzyskać.
Wytłumacz mu swoje stanowisko. Nie mów o nim, o jego złych zachowaniach i wadach. Mów o sobie, o swoich uczuciach. Nie przerzucaj na niego odpowiedzialności za swoje uczucia i wszystko co złe, nie przerywaj mu, nie uciekaj w trakcie rozmowy, jeśli nie będzie szła po Twojej myśli. Jeśli rozmowa stanie się zbyt emocjonalna, jeśli zaczniecie krzyczeć, zróbcie sobie przerwę i później do niej wróćcie.

piątek, 25 listopada 2016

Kolejne kroki i plan działania... po wybraniu sukni ślubnej :)

Friedatheres
Wybrałaś idealną, wymarzoną, albo "o wreszcie mam to z głowy" suknie ślubną? Najtrudniejsze masz za sobą, ale jest jeszcze kilka szczegółów o których w tej chwili (lub kolejnych, jeśli sprawa nie jest pilna) powinnaś pomyśleć.
 
Daj sobie trzy dni :)
Jeśli nie jesteś na 100% pewna, to odłóż decyzję na kilka dni. Prześpij się z nią, przeanalizuj, może porozmawiaj z najbliższymi o swoim wyborze i odczuciach.

Zrób jej zdjęcie
Jeśli do tej pory nie dostałaś zgody na zrobienie sobie zdjęcia w sukni ślubnej (i nie udało Ci się to z ukrycia), ostro to negocjuj. Przyda Ci się ono do pokazania druhnom, babci, do wyboru dodatków do stylizacji (bielizny, nakrycia na ramiona, a nawet fryzury!). 

Podpisanie umowy
Jeśli kupujesz suknię w salonie, to na Twojej umowie powinny znaleźć się m.in. nazwa modelu sukni, kolor, informacje o poprawkach krawieckich (jakie będą, czy ich cena jest wliczona w cenę całościową, ile wynosi), data realizacji zamówienia (co do dnia), informacja o wszystkich dodatkach, które są zawarte w cenie (welon? pasek? inne dopinane do sukni ozdoby?), terminy płatności (najczęściej są dwa, po złożeniu zamówienia i przy odbiorze).
Jeśli wypożyczasz suknię, koniecznie... uważajcie na niekorzystne dla siebie punkty umowy. Dowiedz się czy obowiązuje Cię depozyt, jaki jest czas wypożyczenia, czy są możliwe poprawki sukni (i w jakiej cenie), w jakim stanie musicie zwrócić suknię (upraną, uprasowaną?) i jakie są koszty jej ewentualnego zniszczenia, a także co w sytuacji w której suknia ulegnie zniszczeniu jeszcze przed Twoim ślubem? I wszystko to zawrzyj w umowie.

Skrawek materiału
To coś co poza umową fajnie jest wynieść z salonu sukien ślubnych. Przyda Ci się do wyboru koloru butów, dodatków, kwiatów do bukietu, ewentualnie (bo nie polecam) koszulki dla narzeczonego.

Świętuj
Ja, z radości, że mam to już z głowy, kupiłam sobie czekoladę ;)

Kompletuj dodatki
Zacznij od butów i bielizny, bo to rzeczy, które powinnaś przynosić ze sobą na kolejne/właściwe przymiarki. Pamiętaj, że jedno i drugie musi przede wszystkim być wygodne, ich wygląd to kwestia ważna, ale drugorzędna.
Potem przyjdzie czas na ozdobę do włosów, biżuterie, pończochy/rajstopy, coś do nakrycia ramion, podwiązkę, coś niebieskiego/starego/pożyczonego/z kaprysu (i nie przesadź z nadmiarem dodatków, "tak ubiera się choinkę!")... Wszystkie te elementy możesz ze sobą zabrać na ostatnia przymiarkę, aby ocenić jak ze sobą współgrają.

Zapewnij sukni odpowiednie warunki
Przemyśl trzy sprawy:
1) Jak suknię przetransportować w nienaruszonym stanie ze sklepu do domu, a potem często z domu na miejsce ceremonii. 
2) Gdzie przez kilka ostatnich dni suknię przechowywać. Tak, aby nie przeszkadzała, nie była narażona na pobrudzenie, pomięcie czy brzydkie zapachy (z kuchni lub od papierosów). Trzymaj ją z daleka od dzieci, zwierząt i słońca. Suknia najlepiej będzie się czuła w suchym, ciepłym i luźnym pokrowcu, bez towarzystwa jakichkolwiek dodatków (welon najlepiej powiesić w osobnym pokrowcu) :)
3) Nie przymierzaj sukni (ani w domu, ani w salonie) nieostrożnie i w mocnym, brodzącym makijażu czy z nieumytymi rękami.
4) Zaplanuj awaryjne prasowanie. Prawdopodobnie w internecie wyczytasz o zamykaniu sukni w zaparowanej łazience i fakt - to działa na tiul czy organzę, ale koniecznie o najlepszy i najdelikatniejszy sposób jej wyprasowania zapytaj w salonie w którym ją kupisz

Po ślubie
Zaplanuj zapakowanie, transport, czyszczenie sukni już po całej zabawie i jeśli nie możesz tego zrobić Ty, to wyznacz do tego zadania odpowiednią osobę.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Co dzieje się z wolnością po ślubie?

We wszystkich urzędowych rubryczkach i w głowach wielu ludzi istnieje twór, który nazywamy „stanem wolnym”. Co on oznacza? Formalnie: to, że nie jest się w związku małżeńskim. Można mieć chłopaka, narzeczonego, ale nadal w kwestiach formalnych jesteśmy „stanu wolnego”. Nieformalnie: tu jest miejsce na Waszą prywatną definicję. Niezależnie od tego jak sami ten stan definiujemy, to jedno jest pewne: społeczeństwo nam mówi, że po ślubie to się zmienia, że „wolny związek” (wolny = bez ślubu, bez innych różnic) dla psychiki jest lepszy niż małżeńskie kajdany.
Jak myślicie, co dzieje się z tą wolnością po ślubie? Tracimy ją, ograniczamy, a może jedynie wchodzimy na wyższy poziom wtajemniczenia? ;)

Wolność kontra MY
MY, to kolejny  twór, który powstaje (choć nie musi!) na pewnym etapie związku. Najczęściej nie ma nic wspólnego z zawarciem związku małżeńskiego i staniem się jednym ciałem. Przychodzi w momencie w którym dwie osoby zaczynają dzielić ze sobą życie (a konkretniej: czas, plany, wszystko).
Z pewnością zauważyliście, że kobiety będące w związku często mówią w pierwszej osobie liczby mnogiej. Nie ma „ja” myślę/planuję/chcę, jest „my”. Czy to dobrze? Przez całe życie starałam się unikać tej formy, bo… przecież ja odpowiadam tylko za siebie, nie mogę i nie chcę wypowiadać się w imieniu drugiej osoby. Bo przecież… ja nie wiem co on w tej sekundzie myśli i czego chce, nawet jeśli wiedziałam o tym wczoraj. Pisząc bloga, powoli oswajałam się z tym, że forma „my” czasem w zdaniu pasuje, bo czasem przecież nie mówię i nie decyduję za niego, a opowiadam o nas (i tak dużo prościej nie być oskarżoną o to, że wesele organizuje się bez udziału męża, bo się nie mówi wiecznie „my”).
Podobnej formy, tym razem w drugiej osobie, używa także otoczenie pary. Bardzo często ludzie pytają jedną osobę jako PARĘ/MAŁŻEŃSTWO: „Co myślicie o…?”, „Co robicie w weekend”,  „Gdzie masz męża?”. Tak jakby oczywistym było, że zawsze muszą być razem i identycznie myśleć ;)
Znam jednak osoby, którym forma MY/WY odbiera zdanie, a co za tym idzie… wolność.  Tylko... to problem, który tkwi w głowie i który można usunąć używając języka ;) A jak jest u Was… jesteście ja+ja czy my?

Wolność kontra TY
Najprawdopodobniej pierwszą osobą, która nałoży Wam na ręce niewidzialne kajdanki będziecie… Wy same. Z głupoty, z myślenia MY, z poczucia, że po ślubie nie będzie czasu dla Was indywidualnie („Nie wiem co będzie w przyszłym roku, bo przecież po ślubie nie będę mieć czasu"). I to Wy macie do nich kluczyk.

Wolność kontra… kolejne etapy
Wolność zmianie się razem ze związkiem. I nie, ślub nie jest w moim postrzeganiu momentem, który tę wolność ogranicza/zmienia. Zmieniają ją inne rzeczy: wspólne zamieszkanie, wspólne finanse, pojawienie się dziecka. Wszystkie te zmiany następują niezależnie od ślubu: przed nim, po nim lub bez niego.
A teraz się zastanówcie... Czy brakiem wolności jest dla Was fakt, że zamiast spędzić weekend ze znajomymi na grillu musicie pojechać do teściów na imieniny, pozmywać stos  talerzy po rodzinnym obiedzie zamiast posiedzieć na facebooku, zostać w domu z dzieckiem zamiast odpocząć po pracy, wspólnie planować (wydatki, wakacje, czas wolny) i  tłumaczyć się z tego co, kiedy i z kim robicie (tylko dlatego, że... ktoś się o Was martwi!)?

Wolność to decyzja
Czym jest dla mnie wolność w tym aspekcie?
To decyzja, którą podejmujecie samodzielnie i bez przymusu. Decyzja, której nie musicie podjąć,  ale to robicie - bo tego chcecie i jesteście gotowi wziąć za nią odpowiedzialność. Jesteście wolni, bo macie wybór. To Wy decydujecie o tym co będzie Waszym priorytetem, co zmieni się w Waszym życiu i za jakiego rodzaju zmianę to uznacie. To Wy jesteście odpowiedzialni za to, aby tej ilość wolności, jaka jest Wam potrzebna do swobodnego oddychania, nie utracić.