wtorek, 13 maja 2014

Jadalne kwiaty, czyli o nietradycyjnym sposobie dekorowania potraw

Kwiaty są najpopularniejszą dekoracją weselnych stołów i sali. A co powiecie na... kwiatową dekorację potraw lub jedzenie, które samo w sobie jest dekoracją? Jeśli planujecie w dniu ślubu otoczyć się kwiatami, to ten pomysł powinien Wam się spodobać :)

Pierwszym moim kwiatowym odkryciem były kostki lodu z owocami i kwiatami. Jak możecie się przekonać na zdjęciach - wyglądają rewelacyjnie (i bardzo chcę mieć je na swoim weselu) :) Następnie zetknęłam się z potrawami ozdobionymi jadalnymi kwiatami: tortami, ciastami, ciasteczkami, lodami, galaretkami itp. Przyprószone lub udekorowane kwiatami dania wyglądają pięknie, intrygująco i niesamowicie apetycznie. Wszystkie z pewnością dodadzą jedzeniu niecodziennych smaków. Ja już nie mogę sie doczekać aż kilka pomysłów wypróbuję na sobie ;)

Jadalnymi kwiatami są (źródło):
Kwiaty ozdobne: aksamitki, begonie, bławatki, bratki, chryzantemy, fiołki wonne, floksy, geranium (pachnąca pelargonia), goździki, hibiskus, lewkonie, liliowce, lwiepaszcze, maki, magnolie, nagietki, nasturcje, niecierpki, róże, słoneczniki, stokrotki, szafirki, tulipany, wiciokrzew japoński
Kwiaty drzew i krzewów: akacja (robinia), bez czarny, bez lilak, brzoskwinia, cytrusy, goździkowiec, grusza, jabłoń, jaśmin (nie jaśminowiec), judaszowiec, lipa, morela, pigwa, śliwka, wiśnia Kwiaty ziół: anyż, bazylia, czosnek, kolendra, koniczyna, koper, lawenda, lubczyk, mięta, mniszek lekarski, ogórecznik, oregano, rozmaryn, rumianek, szałwia, szczypiorek, ślaz, tymianek, żywokost
Kwiaty warzyw: kwiaty cukinii (kwiaty męskie i żeńskie), kwiaty dyni, kwiaty zielonego groszku, kwiaty fasolki szparagowej, no i kalafiory, brokuły, kapary i karczochy:)

Smacznego, jedzmy kwiaty :)








Fot. sweetvioletbride, e-ogrody, arpita.tumblr, motherofthebride, event, imageblogs, imageblogs,
luzklarita.tumblr, liveinternet, liveinternet, forum.xcitefun, krisztinawilliams, thelane, funny-pictures

sobota, 10 maja 2014

Zniknięcie po angielsku?

bridalguide
"Młodzi powinni wziąć przykład z Bilbo Bagginsa: wsunąć obrączkę na palec i zniknąć... A goście rozejdą się do domów."

Znacie ten cytat? Pochodzi z serialu komediowego "The Big Bang Theory" (genialny, polecam). Doskonale pasuje do opisanego w ostatnim wpisie snu mojego PM. Odzwierciedla wizję mojego idealnego zakończenia wesela (poważnie, każda Panna Młoda marzy o weselu, a ja całe życie marzyłam o takim jego końcu).

Pojęcie "zniknięcie po angielsku" funkcjonuje również w naszym kraju. Niestety, szczęściarzami, którzy mają do niego prawo są jedynie weselni goście. Mogą zakończyć zabawę w dowolnie wybranym momencie i z dowolnego powodu. Powinni jedynie pamiętać o tym, aby pożegnać się z Parą Młodą, ich rodzicami (ze swojej strony) oraz osobami z którymi siedzieli przy stole i bawili się podczas przyjęcia.

Para Młoda takiego przywileju niestety nie ma. Ich obowiązkiem jest spędzenie całej nocy na weselu, od początku do końca (bez możliwości opuszczenia wesela w celu zrobienia sesji ślubnej - ale tu się zgadzam, że powód do ucieczki nie jest dobry), wyjście z sali na samym końcu, gdy już ostatni goście zdecydują się opuścić zabawę.

Przyznam, że do mnie nadal nie dociera fakt, że będę musiała być żywa i aktywna przez całą noc. Zazwyczaj do godziny 23 jestem żywa, przez kolejną godzinę zaczynam sobie szukać zajęć, które nie pozwolą moim powieko opadać (a nie należę do osób, które na co dzień chodzą wcześnie spać). O północy budzę się, aby kontem oka z rogu sali zerkać na oczepiny (i utwierdzać się w przekonaniu, że to nie dla mnie), a od godziny 1 wyglądam jak zombie. Nie ma szans, że dożyję dłużej niż do drugiej ;) Mój PM ma podobne fazy zasypiania podczas wesel, też nie da rady bez dodatkowych atrakcji (i o nie musimy koniecznie zadbać) ;)

Gdy jako nastolatka (do 15 roku życia, potem wesela mnie nie interesowały) przewidywałam, że kiedyś wyjdę za mąż i zorganizuję wesele, miałam w głowie jedną wizję takiego przyjęcia - obraz wyciągnięty z amerykańskich filmów. Ślub i wesele składały się łącznie z trzech części: ceremonii, krótkiego bankietu i odjazdu Pary Młodej w podróż poślubną (przy czym goście zostawali na weselu i bawili się dalej). W mojej głowie nadal jest to idealna wizja wesela. Niestety, nie planuje podróży poślubnej zaraz po weselu, więc i o powód do ucieczki (musiałabym wymyślić coś równie dobrego) i o zrozumienie ze strony gości (wszystkich!) byłoby bardzo ciężko. Nie przestaję jednak kombinować ;)

Kołem ratunkowym dla wszystkich nie lubiących nocnych imprez jest wesele dzienne. Ale o tym za jakiś czas ;)

czwartek, 8 maja 2014

Jak wygląda nasze wesele idealne?

Mój PM nigdy do tego się nie przyzna. Czasem wspomina o weselu na plaży - tylko we dwoje, innym razem o tym, że on będzie zadowolony, gdy ja będę, a czasem wprost mówi, że dla niego najlepiej, gdyby już było po wszystkim. Czego z człowieka jednak nie wyciągnie się po dobroci, to czasem wyjdzie z niego w nocy, w postaci snu. Oto co wyśnił sobie mój PM (wersja skrócona), a ja nie mam wiele przeciwko temu:
"Pamiętam tylko, że wesele odbywało się w stodole, chyba koło mojego domu. Na samym początku, gdy już wszyscy przyjechali, zmyliśmy się na górę mojego mieszkania na chwile (ja dodam, że było tam dodane "tak jak u Ciebie w rodzinie", bo w mojej rodzinie ja i moje młodsze cioteczne rodzeństwo robimy wszystko, aby się przy stole nie nudzić, od gry balonem, w kalambury po długaśne spacery). Przebraliśmy się w normalne ubrania, tak samo mój brat się z wesela zmył. Oglądaliśmy jakieś bzdury, seriale itp., a jak wróciliśmy na dół, to była już noc i nikogo nie było... bo się wszyscy zmyli."
Uwielbiam taką wizję wesela!

Co ja miałabym do powiedzenia  o weselu idealnym?
Podoba mi się wizja mojego PM o ślubie gdzieś daleko od Polski. Więc... gdybym wygrała w lotto, to zabrałabym siebie i swoją trzydziestkę gości na wycieczkę :) Do Włoch lub Hiszpanii, do Barcelony, Rzymu, na Sycylię lub gdzieś do Toskanii (Włochy jednak wygrywają ;)). Nie miałabym nic przeciwko miejscu idealnemu zawsze i na każdą okazję, choć straszącemu niepewną, polską pogodą - mojemu Zakopanemu. Obojętne, byle tam, gdzie najpiękniej i z najważniejszymi ludźmi. Ślub w plenerze i krótkie przyjęcie pod gołym niebem. Kolorowo, żywo, energicznie - tak po meksykańsku (tego mi się z łowy nie wybije) :) Bez tańców (no dobra, kilka by było), z masą gier, zabaw i zawodów - kompletnie nieweselnych. Na drugi dzień z rana sesja plenerowa - i nasza wspólna i z całą ekipą gości, a popołudniu krótka wycieczka po okolicy. Do tego zmieniłabym datę - na pewną zachwycającą (moi rodzice będą mieli wtedy 30 rocznicę ślubu), miesiąc wcześniej. I nie musiałabym sama nic organizować, nic a nic, poza krytyką czyichś pomysłów ;) Czy to nie brzmi cudownie, mieć takie 100%, a nie marne 50%?

No... to idę grać w lotto, ewentualnie mogę zatrudnić się na 5 etatów ;) Bo czasem mam przeogromną ochotę zrezygnować ze wszystkiego i za zaoszczędzoną kasę zabrać 10 osób na niesamowitą wycieczkę połączoną ze ślubem cywilnym (rozdzielenie ślubów rozważam na serio) i czymś jeszcze ;)

P.S. O tym jak nielubiąca wesel ja planuję uczynić swoje wesele znośnym napiszę za jakiś czas :)

wtorek, 6 maja 2014

Pomysł na zdjęcie ślubne: K jak kobiety!

Uwielbiam zdjęcia grupowe (i będę to powtarzać przy każdym tego rodzaju wpisie). Nie wyobrażam sobie nie mieć takich po własnym ślubie i nie móc każdemu z zaproszonych po weselu wręczyć przynajmniej jednego zdjęcia na którym ów gość będzie razem za mną :)

Mam też swoją ulubioną grupę osób do fotografowania: kobiety (nie mam tu na myśli jedynie druhen), zwłaszcza te w wieku zbliżonym do mojego (+/-10). Z nimi zdjęcia wychodzą perfekcyjnie :)

Poprzedni wpis z pomysłami na zdjęcia z gośćmi i drużbami: klik.


adorolasbodas

weddingblogbythebreakers

somethingtocelebrateblog

caseyconnellphotography

go-reception

detailsdefined

somethingbluedc

zadovoljna

print4life

vestidosdenoiva

poniedziałek, 5 maja 2014

Zaproszenia i inne takie, czyli o wszystkim co gościom możemy wysłać

Robimy śluby
Zaproszenia, Save the date, zawiadomienia o ślubie, podziękowania za przybycie i za prezenty… Dużo tego, prawda? Zapewne zetknęliście się z każdym z tych pojęć w wirze przedślubnych przygotowań. Wiecie co znaczą, jak powinny wyglądać, kiedy i komu warto je wysłać lub wręczyć? Ja postaram się te kwestie rozgryźć (troszkę po swojemu).

Save the date – zarezerwuj datę

To ten często używany przeze mnie skrót – Std/STD. Wstępne powiadomienie o dacie ślubu, wysyłane na około rok przed datą uroczystością. Warto je wysyłać zwłaszcza wtedy, gdy termin naszego ślubu przypada na okres wakacji, długich weekendów i chcielibyśmy, aby goście mieli możliwość zaplanowania urlopu uwzględniając naszą ceremonię. Zaoszczędza nam to także sporo stresu przy wybieraniu zaproszeń (w końcu goście już o ślubie i jego dacie wiedzą) ;)
Ja jestem wielką fanką Std w formie magnesów na lodówkę i zamierzam z tego miejsca straszyć swoim zdjęciem połowę rodziny ;)

Zaproszenia

Powszechnie stosowana forma zapraszania gości na ceremonie ślubu lub ślub przyjęcie weselne. Najlepiej wysyłać je na 3-4 miesiące przed planowanym terminem ślubu. Do zaproszenia warto dodać mapkę oraz prośbę o potwierdzenie przybycia. Wszystkie wkładki np. prośba o drobny upominek zamiast kwiatów powinny znajdować się wewnątrz zaproszenia.

Zawiadomienia o ślubie

Możemy rozróżnić dwa rodzaje zawiadomień:
1) Zawiadomienia wysyłane przed ślubem, będące równocześnie zaproszeniem na ceremonię zaślubin (ale już nie przyjęcie weselne).
Odradzam wysyłanie tego rodzaju zawiadomienia za pomocą facebooka (i zapraszanie znajomych na wydarzenie) :D Zawiadomienie powinno mieć formę papierową, ewentualnie oficjalnego, skierowanego do wybranej osoby e-maila.
2) Zawiadomienia o zawarciu związku małżeńskiego, wysyłane już po zawarciu małżeństwa. Otrzymują je wszyscy, których z rozmaitych powodów (np. kameralne wesele) nie mogliśmy zaprosić na ceremonię, a których o tym ważnym dla nas wydarzeniu chcemy poinformować.

Podziękowania
1) Podziękowanie za przybycie

Króciutkie podziękowania za przybycie i udział w zabawie możemy wysłać do wszystkich gości kilka dni po ślubie. Możemy wysłać je w formie papierowej, oficjalnego e-maila, a czasem nawet zamieścić na naszej ślubnej stronie. Warto do niego dołączyć pamiątkowe zdjęcie.
O ciekawym pomyśle na podziękowania pisałam tu.
2) Podziękowanie za prezenty
Kontrowersyjne? W Polsce jeszcze troszeczkę tak.
Jeśli zdecydujemy się na jego wysłanie, warto zrobić to do 2 miesięcy po ślubie. Najlepiej postarać się o spersonalizowane podziękowania: wypisane odręcznie, z podziękowaniem za konkretny prezent.
Podziękowanie za prezenty (to jedno zdanie na ten temat) zawsze możemy dołączyć do wcześniej opisanego podziękowania za przybycie.


Co planujecie wysyłać? Ja zrezygnuję jedynie z zawiadomień (zdecyduję się chyba jedynie na te będące zaproszeniami na sam ślub). Poza zaproszeniami wręczanymi osobiście (ach, będą wycieczki!) zdecyduję się także na Std i podziękowania numer 1 (wszyscy dostaną jednakowe, więc nie będzie tam miejsca na personalne dziękowanie za prezent).

sobota, 3 maja 2014

Zaręczyny - tak, nie, nie wiem?

etsy
Prawdopodobnie każdy z Was zna różnice pomiędzy oświadczynami i zaręczynami. Pierwsze są przez kobiety uwielbiane i często długo wyczekiwane. Drugie są... formalnością. Być może dlatego ulegają ciągłym metamorfozom (od wystawnych przyjęć, przez tradycję, po ich kompletny brak). U mnie zaręczyn jeszcze nie było. I nie wiem czy będą...

Oświadczyny to złożenie drugiej osobie propozycji małżeństwa. To te filmowe sceny z romantycznymi kolacjami, facetem na kolanach i pierścionkiem w kieliszku szampana. O swoich mam w planie cokolwiek (:P) kiedyś napisać (kiedyś oznacza rocznicę oświadczyn).
Dawno, dawno temu oświadczyny polegały niemal na tym samym co dziś, z jednym malutkim wyjątkiem - o rękę nie prosiło się kobiety, a jej ojca lub rodziców. Dziś nadal dobrym zwyczajem jest udanie się pary narzeczonych do rodziców i oznajmienie im decyzji o ślubie (najlepiej rodziców wcześniej o tym delikatnie uprzedzić). Mi i PM to jednak nie wyszło, byliśmy na wakacjach, więc rodzice zostali poinformowani mailowo :P

Zaręczyny to przyrzeczenie czy też obiecanie sobie małżeństwa, coś co podkreśla wagę tego pierwszego "tak". Prawie zawsze jest połączone z uroczystością rodzinną, a więc całą grupą świadków tego wydarzenia.
Kiedyś było to przede wszystkim uroczyste ogłoszenie decyzji o ślubie. W rzeczywistości przyszły Pan Młody i rodzina Panny Młodej świętowali dogadanie się w kwestiach majątkowych i oddania mu córki. Z tej okazji organizowano w domu narzeczonej wystawne przyjęcie podczas którego para wymieniała się obrączkami. Zaręczyn nie można było bez powodu zerwać, a dane słowo wiele znaczyło. W dużej mierze brzmi to jak opis współczesnego wesela, nie sądzicie?

Jak wyglądające zaręczyny pamiętam ja? Najstarsze to takie sprzed 19-20 lat, zaręczyny jednej z ważniejszych dla mnie wtedy osób. Stremowany narzeczony przychodzący wraz ze swoimi rodzicami do domu rodzinnego narzeczonej. Z dwoma bukietami (dla teściowej i narzeczonej), z butelką wina dla teścia, z pierścionkiem w ręku. Proszący ojca dziewczyny o jej rękę (a współcześnie: przychylność dla ich decyzji), proszący o rękę samą dziewczynę (z bukietem, pierścionkiem i na kolanach). Koniecznie w imprezie musieli brać udział dziadkowie i rodzeństwo narzeczonych wraz z dziećmi (i tu byłam ja).
Są rejony Polski w których takie ceremonie nadal mają miejsce, czego dowodem są zaręczynowe zdjęcia na facebooku.

Scena, którą opisałam wyżej brzmi dla mnie jak cyrk i koszmar w jednym. Coraz częściej odchodzi się od tego rodzaju przedstawień i organizuje mini przyjęcie dla najbliższych, czasem jedynie dla rodziców (choć babcia by mi tego nie darowała!), na którym wszyscy zaproszeni mają okazję do poznania się i omówienia kwestii wesela. Przyjęcie zaręczynowe w restauracji, przy grillu czy w domu w maluteńkim gronie, bez zbędnych słów i gestów, nie brzmi źle, prawda? W przeciwieństwie do pojawiających się zza oceanu inspiracji polegających na organizacji przyjęć zaręczynowych z muzyką, tortem i masą gości? Brzmi jak wesele? Albo jak tradycyjne zaręczyny sprzed dziesiątek lat, które opisałam na początku?

Dlaczego do tej pory u mnie nie było oficjalnych zaręczyn? Jesteśmy z PM parą prawie 8 lat, nasi rodzice dobrze się znają, dzwonią do siebie i okazjonalnie widują. Nie mamy więc potrzeby organizowania specjalnego spotkania w celach zapoznawczych czy omówienia kwestii weselnych (takie okazje znajdują się same). Nie jestem fanką rodzinnych imprez na których byłabym zmuszana do odgrywania jakiejś roli. Nie lubię rozmawiać o weselu (wolę pisać - daje mi to poczucie dystansu miedzy nim, a mną). I na koniec... kilka dni po oświadczynach nastraszyłam mojego PM, że będzie musiał prosić o rękę (i rodziców i mnie), klękać przed ludźmi w bukietem kwiatów i pierścionkiem i znosić ich natrętne spojrzenia. No i go przekonałam, że wcale tego nie chcemy ;) 
Nie wykluczam, że takie przyjęcie (po mojemu, czyli zorganizowane w 100% przez nas i na naszych zasadach), dla samego faktu uczczenia decyzji o ślubie, nie będzie miało miejsca. Jestem fanką organizowania i byłoby to dla mnie niemałą frajdą. Nie wiem tylko czy czas i odległość na takie imprezy nam pozwolą ;)

czwartek, 1 maja 2014

Torty z historią

Nie mam pojęcia czy te torty mają nazwę, czy coś poza malowaniem na torcie i naklejaniem sylwetek Pary Młodej i scen z ich życia je wyróżnia i wpływa na nazwę. Wiem za to, że pomimo mojego braku sympatii do wszelkich figurek na tortach, te torty uważam za arcydzieła, które podobają mi się niesamowicie.

Początkowo myślałam o małym torcie i armii muffinek (aż dziw, że o tym jeszcze nie pisałam), strasznie podobają mi się naked cakes, ale mistrzem w robieniu wrażenia zostaną chyba torty z dzisiejszego wpisu. Ich piękne rysunki, lukrowe postacie i sceneria, czasem wręcz wychodzące z tortu

O spersonalizowaniu tortu jeszcze nie mówi się wiele, a może warto?


Pracownia Artystyczna Sarzyński (Kazimierz Dolny, takie cuda, a tak niedaleko ode mnie)