Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wesele za granicą. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wesele za granicą. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 lipca 2014

Ślub i wesele za granicą i w plenerze

Ślub i wesele za granicą i w plenerze. Połączenie idealne, doskonałe, perfekcyjne. Marzenie dla którego namiętnie gram w lotto (w czwartek 13 milionów do wygrania) i jestem w stanie przyjąć niemal każdą dodatkową pracę ;)

Uwaga. Nie traktujcie tego wpisu wyjątkowo poważnie (poza końcówką). Pozwoliłam sobie rozmarzyć się i popisać niemal fantastycznie ;)

Dlaczego połączyłam w tym temacie dwa rodzaje ślubów w jeden: za granicą i w plenerze? W moim odczuciu pogoda w Polsce jest tak niepewna, że nawet jeśli na ceremonie można się zdecydować (i może być pięknie!), tak nie wyobrażam sobie plenerowego wesela (namiot lub przenoszenie do niego imprezy to nie plener!). Dla mnie plenerowy ślub, to ślub i wesele w 100% zorganizowane na świeżym powietrzu, bez niepotrzebnego, kilkumiesięcznego stresu z powodu pogody. To impreza w dzień, ograniczająca się do cywilnej ceremonii w zachwycającym miejscu, obiadu i wspólnych zdjęć. To wieczorna kolacja z pięknym oświetleniem dla którego tłem jest niebo, a nie ściany. To chwila w gronie najbliższych, bo mam na swojej liście ludzi, których nie mogłoby zabraknąć. To czas tak spokojny i nasz, że aż zachwycający.

Wiecie, moja wizja "prawdziwego wesela" (tego w maju 2015) i pomysł na to jak fajnie można to zorganizować, jak pokazać wytykającym mnie palcami ludziom (oby nie), że mam ich gdzieś i, że było zaje...(uwielbiam to słowo i nie uważam je za brzydkie, wykropkuje je tylko na wszelki wypadek), nadal ogromnie mi się podoba. I to Wesele = projekt wyzwanie, się odbędzie. 

Czasem tylko (dobra, ciągle i nieustannie) marzę, aby ślub cywilny odbył się osobno. Aby nie był projektem, a ślubem idealnym, takim w 100% pasującym do mnie, nietypowym, niepoprawnym, ale na innych zasadach.

Wiecie dlaczego we wstępie napisałam o marzeniu? Zawsze oddzielam marzenia od celów. Zakładam, że tradycyjne wesele, normalna praca i brak wygranej w lotto sprawią, że tylko na maj 2015 będzie mnie stać. Ale... nie byłaby sobą, gdybym nie znalazła w tym celu i perspektywy na ślub cywilny w plenerze w Polsce. Troszkę inny, jeszcze bardziej kameralny (bo i tańszy), ale ciągle mój idealny (PM nie, bo PM potrzebuje morza, a mnie wystarczą góry lub las :P).

P.S. Jak wygram w lotto, to znikam na tydzień i pojawię się tu jako żona ;)

Ślub w plenerze


ticktab

greenweddingshoes

blog.twobrightlights

jlbwedding

greenweddingshoes



Wesele w plenerze


aberrazionicromatiche

weddbook

calligraphybyjennifer

shedesignsblog


babble

mademoisellenz

british-vogue.tumblr

welovelaughkiss



Jak zauważyliście, plener w moim rozumienie to nie tylko przyroda. To dachy, tarasy, balkony i stadiony. Więcej zdjęć znajdziecie na pinterescie (plenery są zachwycające).

czwartek, 8 maja 2014

Jak wygląda nasze wesele idealne?

Mój PM nigdy do tego się nie przyzna. Czasem wspomina o weselu na plaży - tylko we dwoje, innym razem o tym, że on będzie zadowolony, gdy ja będę, a czasem wprost mówi, że dla niego najlepiej, gdyby już było po wszystkim. Czego z człowieka jednak nie wyciągnie się po dobroci, to czasem wyjdzie z niego w nocy, w postaci snu. Oto co wyśnił sobie mój PM (wersja skrócona), a ja nie mam wiele przeciwko temu:
"Pamiętam tylko, że wesele odbywało się w stodole, chyba koło mojego domu. Na samym początku, gdy już wszyscy przyjechali, zmyliśmy się na górę mojego mieszkania na chwile (ja dodam, że było tam dodane "tak jak u Ciebie w rodzinie", bo w mojej rodzinie ja i moje młodsze cioteczne rodzeństwo robimy wszystko, aby się przy stole nie nudzić, od gry balonem, w kalambury po długaśne spacery). Przebraliśmy się w normalne ubrania, tak samo mój brat się z wesela zmył. Oglądaliśmy jakieś bzdury, seriale itp., a jak wróciliśmy na dół, to była już noc i nikogo nie było... bo się wszyscy zmyli."
Uwielbiam taką wizję wesela!

Co ja miałabym do powiedzenia  o weselu idealnym?
Podoba mi się wizja mojego PM o ślubie gdzieś daleko od Polski. Więc... gdybym wygrała w lotto, to zabrałabym siebie i swoją trzydziestkę gości na wycieczkę :) Do Włoch lub Hiszpanii, do Barcelony, Rzymu, na Sycylię lub gdzieś do Toskanii (Włochy jednak wygrywają ;)). Nie miałabym nic przeciwko miejscu idealnemu zawsze i na każdą okazję, choć straszącemu niepewną, polską pogodą - mojemu Zakopanemu. Obojętne, byle tam, gdzie najpiękniej i z najważniejszymi ludźmi. Ślub w plenerze i krótkie przyjęcie pod gołym niebem. Kolorowo, żywo, energicznie - tak po meksykańsku (tego mi się z łowy nie wybije) :) Bez tańców (no dobra, kilka by było), z masą gier, zabaw i zawodów - kompletnie nieweselnych. Na drugi dzień z rana sesja plenerowa - i nasza wspólna i z całą ekipą gości, a popołudniu krótka wycieczka po okolicy. Do tego zmieniłabym datę - na pewną zachwycającą (moi rodzice będą mieli wtedy 30 rocznicę ślubu), miesiąc wcześniej. I nie musiałabym sama nic organizować, nic a nic, poza krytyką czyichś pomysłów ;) Czy to nie brzmi cudownie, mieć takie 100%, a nie marne 50%?

No... to idę grać w lotto, ewentualnie mogę zatrudnić się na 5 etatów ;) Bo czasem mam przeogromną ochotę zrezygnować ze wszystkiego i za zaoszczędzoną kasę zabrać 10 osób na niesamowitą wycieczkę połączoną ze ślubem cywilnym (rozdzielenie ślubów rozważam na serio) i czymś jeszcze ;)

P.S. O tym jak nielubiąca wesel ja planuję uczynić swoje wesele znośnym napiszę za jakiś czas :)