Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wesele idealne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wesele idealne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

"Jak zorganizować idealne wesele" - kilka słów o ksiażce + konkurs

Jak zorganizować wesele idealne
Przygotowując się do ślubu i wesela Panny Młode szukają nie tylko inspiracji, ale i praktycznych porad. Nawet jeśli nie potrzebują u swego boku konsultanta ślubnego, to chętnie korzystają z pomocy osób, które im doradzą, a przez pewne etapy przeprowadzą ;) Justyna Kościelska, w swojej książce "Jak zorganizować wesele idealne", stara się takim wsparciem dla Panien Młodych być. Jak jej idzie? Całkiem nieźle :) Recenzję książki i konkurs w którym będziecie mogli wygrać jej egzemplarz znajdziecie poniżej. 

"Jak zorganizować wesele idealne" jest poradnikiem/przewodnikiem dla Panien Młodych. To, jak mówi sam tytuł, opis przygotowań, krok po kroku, do "idealnego" ślubu i wesela, a także porady od osób z branży (jeśli są tam Ola i Paweł z Soap Bubble, to poziom musi być wysoki), nowe trendy, praktyczne dodatki na kartach książki i w formie internetowej (np. plan budżetu, usadzenie gości).

Co mi się spodobało najbardziej? Myślenie (nie zawsze, ale często), które jest mi bliskie. Zwrócenie uwagi na priorytety i wybory tego co dla nas najważniejsze, a co możemy sobie odpuścić. Moim ulubionym zdaniem w całej książce zostało to: "przecież wolisz wspominać dzień ślubu jako udaną imprezę, a nie powód, dla którego nie pojedziesz na wakacje przez następne siedem lat" :)
Książka podzielona jest na cztery rozdziały "Czas decyzji" (podejmowanie wstępnych decyzji, które zaważą na wyglądzie całego ślubu), "W oku cyklonu" (to całe przygotowania), "Ten jeden dzień" (i wszystko jasne), "Dodatki". W dwóch pierwszych rozdziałach pojawia się podrozdział „Ty kontra rodzina” i są to dwa z najciekawszych podrozdziałów w książce. To część  o rozmowach, kompromisach, a przede wszystkim o relacjach. Kwestie "negocjacji" z rodzicami i argumentów do użycia są przedstawione tak… spokojnie i  racjonalnie, że nie chce się wierzyć, że to mogło by się nie udać (wystarczy tylko podejść do sprawy na spokojnie) ;)
Drugą moją ulubioną częścią została to dotycząca… dnia i życia po ślubie. O tym, że nie wszystko mogło wyjść idealnie, o zmęczeniu, o zmianie… Bo przecież coś się kończy… panieństwo, rola Panny Młodej i nagle wszystko czym zajmowało się przed kilka/kilkanaście miesięcy znika. O tym się rzadko mówi. Nawet ja nie zastanawiałam się dłużej nad tym, że przecież ludzie mogą mieć inaczej niż ja i moje „Jejku, dzień po ślubie jest najpiękniejszy, a kolejne nie mniej rewelacyjne. Jak super mieć to już z głowy.” jest dla niektórych obce.
Książkę czyta się ekspresowo. Autorka zwraca się do czytelniczki bezpośrednio, jak do dobrej kumpeli. Ma fajne poczucie humoru, które zrozumie każdy, kto ogląda te same seriale i czyta te same książki (to by nawet mojemu PM pasowało). Co z tymi, którzy nie zrozumieją? Cóż, trzeba nadrobić braki w kulturze popularnej ;)

Jakieś minusy? Znalazłam tu rzeczy, z którymi się nie zgadzam. Te dotyczące informacji formalno-praktycznych (nowa ustawa zmiana więcej niż śluby w plenerze, sprawy parafii nie zawsze są czarno-białe, mam inne zdanie co do rabatów w dni inne niż sobota, cen za fotografa, wyglądu harmonogramu) i te subiektywne (jak ja nie cierpię, gdy się wspomina o chrzcinach rok po ślubie, nawet w formie żartu, mam na to mocną "alergię"). Nie zawsze się z Justyną zgadzam, ale… ja to lubię. W przeciwieństwie do sytuacji, gdzie mogę się ze wszystkim zgodzić i stwierdzić, że nie mam nic do dodania i żadnego pomysłu dla siebie z tego nie wynoszę.
I najgorsze… Ktoś książkę o tej tematyce napisał przede mną ;)

Na koniec polecam Wam, jeśli książka wpadnie w Wasze łapki, czytać ją systematycznie. Bo warto. Ideałem jest czytanie rozdziałów na bieżąco, z wyprzedzaniem o jeden aż do tego opisującego przebieg ślubu i wesela. Koniecznie jednak zostawcie sobie podrozdział "Miesiąc miodowy, a potem…" na dzień/czas po ślubie. Wcześniej nie warto o tym myśleć. 

KONKURS
Co możecie wygrać? 
Książkę „Jak zorganizować idealne wesele” Justyny Kościelskiej.
Pytanie konkursowe:
Co wg Ciebie oznacza określenie "wesele idealne"?
Podpowiedź: Nie ma odpowiedzi, które preferuję. Bardziej niż sam pomysł liczy się argumentacja :)
Kilka zasad i informacji:
1. Konkurs trwa od 10.08.2015 do 17.08.2015.
2. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do tygodnia po jego zakończeniu w tym wpisie na blogu i na fanpage'u NPM pod wpisem konkursowym. Zwycięzców konkursu wyłonię ja (NPM).
3. Każdy uczestnik może zamieścić tylko jeden komentarz konkursowy z odpowiedzią. Powinien to zrobić w komentarzu pod wpisem konkursowym na blogu Niepoprawna Panna Młoda i podpisać się pod nim imieniem i adresem e-mail.
4. Fundatorem nagrody jest Justyna Kościelska Jak zorganizować wesele idealne.

5. Nagrody nie podlegają wymianie na ekwiwalent pieniężny.
WYNIKI: 
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Trzymam kciuki za realizacje Waszych doskonałych wesel, a przede wszystkim perfekcyjnych ślubów :)
Książkę wygrywa Ewelina. Gratuluję :)

czwartek, 8 maja 2014

Jak wygląda nasze wesele idealne?

Mój PM nigdy do tego się nie przyzna. Czasem wspomina o weselu na plaży - tylko we dwoje, innym razem o tym, że on będzie zadowolony, gdy ja będę, a czasem wprost mówi, że dla niego najlepiej, gdyby już było po wszystkim. Czego z człowieka jednak nie wyciągnie się po dobroci, to czasem wyjdzie z niego w nocy, w postaci snu. Oto co wyśnił sobie mój PM (wersja skrócona), a ja nie mam wiele przeciwko temu:
"Pamiętam tylko, że wesele odbywało się w stodole, chyba koło mojego domu. Na samym początku, gdy już wszyscy przyjechali, zmyliśmy się na górę mojego mieszkania na chwile (ja dodam, że było tam dodane "tak jak u Ciebie w rodzinie", bo w mojej rodzinie ja i moje młodsze cioteczne rodzeństwo robimy wszystko, aby się przy stole nie nudzić, od gry balonem, w kalambury po długaśne spacery). Przebraliśmy się w normalne ubrania, tak samo mój brat się z wesela zmył. Oglądaliśmy jakieś bzdury, seriale itp., a jak wróciliśmy na dół, to była już noc i nikogo nie było... bo się wszyscy zmyli."
Uwielbiam taką wizję wesela!

Co ja miałabym do powiedzenia  o weselu idealnym?
Podoba mi się wizja mojego PM o ślubie gdzieś daleko od Polski. Więc... gdybym wygrała w lotto, to zabrałabym siebie i swoją trzydziestkę gości na wycieczkę :) Do Włoch lub Hiszpanii, do Barcelony, Rzymu, na Sycylię lub gdzieś do Toskanii (Włochy jednak wygrywają ;)). Nie miałabym nic przeciwko miejscu idealnemu zawsze i na każdą okazję, choć straszącemu niepewną, polską pogodą - mojemu Zakopanemu. Obojętne, byle tam, gdzie najpiękniej i z najważniejszymi ludźmi. Ślub w plenerze i krótkie przyjęcie pod gołym niebem. Kolorowo, żywo, energicznie - tak po meksykańsku (tego mi się z łowy nie wybije) :) Bez tańców (no dobra, kilka by było), z masą gier, zabaw i zawodów - kompletnie nieweselnych. Na drugi dzień z rana sesja plenerowa - i nasza wspólna i z całą ekipą gości, a popołudniu krótka wycieczka po okolicy. Do tego zmieniłabym datę - na pewną zachwycającą (moi rodzice będą mieli wtedy 30 rocznicę ślubu), miesiąc wcześniej. I nie musiałabym sama nic organizować, nic a nic, poza krytyką czyichś pomysłów ;) Czy to nie brzmi cudownie, mieć takie 100%, a nie marne 50%?

No... to idę grać w lotto, ewentualnie mogę zatrudnić się na 5 etatów ;) Bo czasem mam przeogromną ochotę zrezygnować ze wszystkiego i za zaoszczędzoną kasę zabrać 10 osób na niesamowitą wycieczkę połączoną ze ślubem cywilnym (rozdzielenie ślubów rozważam na serio) i czymś jeszcze ;)

P.S. O tym jak nielubiąca wesel ja planuję uczynić swoje wesele znośnym napiszę za jakiś czas :)