Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jak wygląda nasze wesele idealne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jak wygląda nasze wesele idealne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 maja 2014

Jak wygląda nasze wesele idealne?

Mój PM nigdy do tego się nie przyzna. Czasem wspomina o weselu na plaży - tylko we dwoje, innym razem o tym, że on będzie zadowolony, gdy ja będę, a czasem wprost mówi, że dla niego najlepiej, gdyby już było po wszystkim. Czego z człowieka jednak nie wyciągnie się po dobroci, to czasem wyjdzie z niego w nocy, w postaci snu. Oto co wyśnił sobie mój PM (wersja skrócona), a ja nie mam wiele przeciwko temu:
"Pamiętam tylko, że wesele odbywało się w stodole, chyba koło mojego domu. Na samym początku, gdy już wszyscy przyjechali, zmyliśmy się na górę mojego mieszkania na chwile (ja dodam, że było tam dodane "tak jak u Ciebie w rodzinie", bo w mojej rodzinie ja i moje młodsze cioteczne rodzeństwo robimy wszystko, aby się przy stole nie nudzić, od gry balonem, w kalambury po długaśne spacery). Przebraliśmy się w normalne ubrania, tak samo mój brat się z wesela zmył. Oglądaliśmy jakieś bzdury, seriale itp., a jak wróciliśmy na dół, to była już noc i nikogo nie było... bo się wszyscy zmyli."
Uwielbiam taką wizję wesela!

Co ja miałabym do powiedzenia  o weselu idealnym?
Podoba mi się wizja mojego PM o ślubie gdzieś daleko od Polski. Więc... gdybym wygrała w lotto, to zabrałabym siebie i swoją trzydziestkę gości na wycieczkę :) Do Włoch lub Hiszpanii, do Barcelony, Rzymu, na Sycylię lub gdzieś do Toskanii (Włochy jednak wygrywają ;)). Nie miałabym nic przeciwko miejscu idealnemu zawsze i na każdą okazję, choć straszącemu niepewną, polską pogodą - mojemu Zakopanemu. Obojętne, byle tam, gdzie najpiękniej i z najważniejszymi ludźmi. Ślub w plenerze i krótkie przyjęcie pod gołym niebem. Kolorowo, żywo, energicznie - tak po meksykańsku (tego mi się z łowy nie wybije) :) Bez tańców (no dobra, kilka by było), z masą gier, zabaw i zawodów - kompletnie nieweselnych. Na drugi dzień z rana sesja plenerowa - i nasza wspólna i z całą ekipą gości, a popołudniu krótka wycieczka po okolicy. Do tego zmieniłabym datę - na pewną zachwycającą (moi rodzice będą mieli wtedy 30 rocznicę ślubu), miesiąc wcześniej. I nie musiałabym sama nic organizować, nic a nic, poza krytyką czyichś pomysłów ;) Czy to nie brzmi cudownie, mieć takie 100%, a nie marne 50%?

No... to idę grać w lotto, ewentualnie mogę zatrudnić się na 5 etatów ;) Bo czasem mam przeogromną ochotę zrezygnować ze wszystkiego i za zaoszczędzoną kasę zabrać 10 osób na niesamowitą wycieczkę połączoną ze ślubem cywilnym (rozdzielenie ślubów rozważam na serio) i czymś jeszcze ;)

P.S. O tym jak nielubiąca wesel ja planuję uczynić swoje wesele znośnym napiszę za jakiś czas :)