 |
| Jade Walker |
Zacznę na opak. Kilka tygodni po
ślubie odczułam potworne zmęczenie tematem ślubów i wesel. Miałam serdecznie dość
bloga (nawet z myślą: „ja to wszystko kasuję, będę miała spokój”), ale
po
jakichś dwóch tygodniach ograniczonego pisania polepszyło mi się :) Czasem to
zmęczenie powraca, czasem ktoś mi psuje humor, czasem mam wrażenie, że zabieram miejsce osobie, która mogłaby lepiej-więcej-piękniej, czasem coś nie idzie po
mojej myśli, irytuje, smuci i najchętniej rzuciłbym to wszystko w (brzydkie słowo), ale... no nie da się.
Nie da się, bo od dwóch lat prowadzę bloga i nie przestaję się zachwycać...
Ludźmi: Pauliną broniącą pracę magisterską w dniu ślubu, Agatą uczestniczącą w biegu noc przed ślubem (Agata, jeśli tu zerkniesz, to naprostuj co to za bieg, bo zapomniałam dopytać.).
Czegoś się nie da? Da się wszystko!
Waszymi prywatnymi wiadomościami, pytaniami, relacjami. Tym, że dostaje (ja i tylko ja - wyobraźcie sobie jak wyjątkowo się wtedy czuję) od Was filmy z Waszych ślubów, które oglądam na śniadanie, obiad i kolację. Z chusteczką w ręku, bo ja, anty-płaczka, siedzę i wylewam strumienie łez.
Słowami "czekałam na Twoją opinię", "nie mam w zwyczaju opowiadać o sobie, ale poczułam, że powinnam... dziękując Ci za to, że tego bloga poradzisz", "Chciałabym osobiście podziękować za to, że stworzyłaś takie miejsce jak NPM".
Dziewczynami samodzielnie organizującymi śluby, którymi się zachwycam.
Osobami, na których śluby czekam, bo choć wirtualnie, to jednak dość dobrze je znam. Osobami, które robią mi cudowne niespodzianki (bo jak nazwać to, że Panna Młoda, której ślubem się zachwycam pisze mi, że ona bloga czytała i teraz chętnie się podzieli relacją.) Osobami, które chcą mnie poznać, bo wydaje im się warta uwagi :)
Osobami, które znają mnie prywatnie i kompletnie nie wiedząc, że ja to ja, tu trafiają i zostają :)
Jest mi miło, gdy pomyśli o mnie branża ślubna. Gdy już się przyznam kim jestem, a reakcja jest "aaaa... to Ty!!!", gdy trafiam na fanapge'a jednego z najlepszych projektantów sukni ślubnych w Europie, gdy dostaje dedykacje w PMP, propozycje wywiadu w radiu czy telewizji (jak przystało na cykora... jeszcze odmawiam). Gdy odkrywam, że zna i czyta mojego bloga ktoś o kim myślę "O masakra, jaki on jest genialny, czapki z głów i budujemy mu pomnik.".
Gdy mogę podejść (anonimowo, jak ja lubię anonimowo) i powiedzieć "Hej, robisz jedne z najlepszych zdjęć w Polsce." i sprawić komuś tym radość :)
Dziękuje, że dzięki Wam mogę poczuć się wyjątkowo :)
Rok temu wymyśliłam sobie, że każdy 17 listopada będzie świętem każdej Niepoprawnej Panny Młodej. Waszym świętem! Więc ponownie: Odwagi
dziewczyny! Wytrwałości! Siły! Poczucia, że wiecie co robicie, że warto
przez największe W. I przynajmniej jednej osoby, która Was doskonale
zrozumie i poprze. A na samym końcu, w tym dniu, całej zachwyconej
Waszym dniem sali, albo przynajmniej... zachwytu w oczach Waszej dwójki.
Wiem, że nie będzie łatwo, ale ciągle myślę (poprawka: jestem pewna!), że warto i szalenie mocno
trzymam kciuki!
Fot. Super Suppliers – Headpieces & Statement Necklaces: Curious Fair
& The Wedding Edit// Photography: Jade Walker @ Studio Norwich//
MUA: Lanoi Hansakada// Model: Lilly Bridger// Clothes: Aluna J / via Bespoke Bride
[Ona] Chciało mi się
płakać wczoraj pół nocy. Z zazdrości, bo widziałam cudny ślub i piękne wesele,
których nie będę mieć.
[On] No, też mnie tymi
zdjęciami denerwują.
Oglądacie cudowne śluby na filmach? Słyszycie o nich od znajomych, widzicie je
na zagranicznych reportażach ślubnych, a nawet coraz częściej na tych
pochodzących z Polski? Oczy wychodzą Wam z orbit i nie możecie pozbyć się głosu
zazdrości gdzieś z tyłu głowy, bo u Was tak nie będzie. Przykre, ale...
To normalne. Dla mnie najnormalniejsze na świecie jest to, że można ludziom
czegoś zazdrościć i przyznam się Wam, że ja zazdroszczę 99% rzeczy o których
marzę, wszystkim :) Wyjątkiem jest tu tylko zmieniająca się grupa ludzi,
których szczęście mnie szalenie cieszy. Tak bardzo, że nie mam czasu na
zazdrość, bo puchnę z dumy, że ich znam! Ze ślubami i weselami... hm... miewam
podobnie. Miewam, bo nigdy ślubu i wesela nie uważałam za życiowy priorytet.
Ale nawet pomimo tego mam dni w których zazdroszczę wszystkim i wszystkiego,
ale... tylko do momentu w którym ktoś mi napisze "ej, czytałam Twojego
bloga przed swoim ślubem", bo tym jednym zdaniem jestem kupiona i dumna ;)
Nie porównuj, bo...
Ty to nie ona, a Twój PM to nie on.
Zwróciłaś kiedyś uwagę na to ile zdjęć z pełnych reportaży ląduje na stronach
fotografów? Teraz usiądź na chwilę z kartką i ołówkiem w ręce i przelicz sobie
ile jest weekendów od maja do października i ile reportaży z tego okresu ląduje
na stronach fotografów w ciągu roku. Trochę mało, co nie? To oczywiste, że na
ich stronach lądują najlepsi i ci których śluby/wesela/sesje różnią się od
pozostałych (zwróć uwagę na to, że fotografowie bardzo rzadko publikują na
blogu dwie sesje w tym samym miejscu, nawet jeśli jest to obłędnie piękna
Wenecja).
Jak wyglądają Panny Młode na zdjęciach, które serwuje Ci internet? Myślisz, że
są piękniejsze od Ciebie? Mają gęste włosy, cudne makijaże, 50 kg i
niebotycznie długie nogi, suknie od Anny Kary lub inne, byle "nie
bezy" (znam jeden wyjątek: Bajkowe Śluby mają farta i trafiają na same ładne
pary :P albo och... robią fenomenalne zdjęcia :)). Do tego obowiązkowo mają u
swojego boku przystojnego mężczyznę. Trochę jak banda klonów, co? ;)
Ty tak nie wyglądasz? Nie masz twarzy anioła, Twój PM ma piwny brzuszek i
krzywicie się do zdjęć zamiast uśmiechać (to ostatnie to my). Nie nadajecie się
na okładkę "ślubnego Vogue'a", ale... czy Wy na pewno chcecie tam
trafić? Ja np. wolałabym "Przegląd Sportowy" ;)
To nie Twój kawałek podłogi.
Idziemy dalej... Oglądasz zdjęcia z przygotowań. Jedni szykują się w
pięknych wnętrzach hotelu, drudzy w swoich wielkich domach. Ty za plecami masz
żółte, nie skandynawsko białe, ściany, stare meble i dwie niepasujące do siebie
szafy w mieszkaniu rodziców (to ostatnie to ja! ukłony dla Fabryki
Kreatywnej za
zamaskowanie tego). Nie wygląda to najpiękniej, ale... zamieniłabyś żółty pokój
pełen wspomnień na hotelowe wnętrza? Jeśli tak, to stań na głowie, aby
przygotować się w hotelu. Jeśli nie, to... dostrzeż wartość w tym co masz. To
ma być Twoja historia. To ma mieć większe znaczenie, nie tylko dziś, ale i za
15 lat.
Wszystko to co Ty możesz mieć.
Lubisz filmy romantyczne? Pamiętasz swój ulubiony? Nie ważne czy był w nim
motyw ślubu, czy dotyczył jedynie rodzącego się uczucia. Co z niego pamiętasz
najbardziej? To jaki on był przystojny i jaka ona była piękna? To w jak
eleganckiej restauracji jadali? To... Nie, pamiętasz uczucia. To jak on na nią
patrzył, jak ona się uśmiechała, pamiętasz gesty i słowa. Uwierz mi, że za 40
lat będziesz swój dzień ślubu pamiętała tak jak te filmy, ewentualnie z
elementami komedii ;)
Zazdrościsz, bo nie będziesz miała pokazu sztucznych ogni, sukni Rue De Seine,
papeterie zrobisz sama, bo przerażają Cię koszty jej zakupu. Zazdrościsz innym
pomocy i wsparcia ze strony najbliższych, albo odwrotnie: zazdrościsz im
świętego spokoju, bo Ty masz dość tego, że wszyscy chcą decydować za Ciebie i
nic nie będzie wyglądało tak jak sobie wymarzyłaś?
Jak się nie ma co się lubi... ;) Nie wszystko musi dać się racjonalnie i/lub
nieracjonalnie wytłumaczyć. A zazdrość niszczy, zazdrość odbiera radość i
przyjemność z tego co powinno być piękne.
Jesteś wzorową zazdrośnicą
i chcesz sobie pomóc? Zwróć uwagę na kilka rzeczy:
1) Emocje są naturalne. Zazdrość jest naturalna. Masz do niej prawo. Potraktuj
ją jak sygnał i przyjrzyj się temu co Ci mówi (bo może to nie chodzi o
dekoracje, a o relacje, partnera czy coś innego). Naucz się na tyle dobrze z
nią żyć, aby Cię motywowała, a nie kopała pod Tobą dołki.
2) Zaakceptuj to, że zawsze znajdzie się ktoś lepszy, mądrzejszy, bogatszy itd.
od Ciebie.
I pamiętaj: zazdrość to brak
szacunku do samej siebie. To jak policzek w twarz, prawda?
3) Inni wcale nie mają lepiej. Inni wcale nie muszą być szczęśliwsi. To Ty tak
to widzisz, oni nie muszą.
Czy wszystko o czym marzysz
do Ciebie pasuje? Mnie bardzo często podobają się śluby, które do mnie nie
pasują, takie na których nie czułabym się dobrze, bo... są za pozytywne, za
energiczne, za perfekcyjne. Bo ja, z moją osobowością, czułabym się na nich
zagubiona i przytłoczona. Zastanów się czy nie masz podobnie. Może ślub, który
widzisz w internecie, pomimo tego, że Cię zachwyca, nie jest dla Ciebie, bo...
Ty jednak wolisz te 200, a nie 15 osób i zabawę do 10 rano, a nie obiad
jedynie dla najbliższej rodziny? Tak zupełnie na przekór temu o czym tu piszę i
Ci wmawiam ;)
4) Przeczytaj mój wpis: Królowa własnego wesela, czyli o tym
dlaczego powinnaś spełniać swoje "kaprysy". Zrób wszystko, aby mieć wesela
takie, jakie Ty chcesz i takie, aby to Tobie najbardziej się podobało (nie
rodzicom, nie gościom, nie obcym ludziom).
Z obserwacji wiem, że
najczęściej to nie budżet jest powodem zazdrości, a możliwość
(umiejętność/odwaga) podejmowania samodzielnych decyzji.
5) Wartość ma to czemu Ty sama ją nadasz! Ten pokój w którym dorastałaś, ta
suknia z historią, ten mężczyzna - bo jest tym jedynym, lepszym nawet od
Martina Schmitta (wstawcie sobie w to miejsce kogo chcecie) ;)
6) Ślub nie musi być priorytetem, ślub nie musi być najwalniejszych wydarzeniem
w życiu - bo to ono: wspólne, długie i szczęśliwe ma być od niego doskonalsze.
I chyba łatwiej o to, gdy ślub nie prześcignął wszystkich Waszych wyśnionych
ideałów ;) Bo rzeczywistość jest piękna, bo rzeczywistość jest Wasza. Nie
wirtualna, nie cudza!
7) Nic nie działa? Wyłącz komputer. Serio.
I wyobraź sobie jak fajne
wesela robiliby ludzie, gdyby nie wiedzieli nic i nie musieli nikomu niczego
zazdrościć ;)
Kiedyś ktoś napisał mi bardzo mądre zdanie: Nikt nie jest świetniejszy od
Ciebie! Ja dodam: Tylko Ty musisz w to uwierzyć. I ze
ślubami/weselami jest tak samo.
Od 7 do 17 listopada trwa przedsprzedaż "Bridelle Style". Na stronie www.bridellestyle.pl możecie kupić książkę w niższej cenie.
Tak, to ten moment. Rozbijajcie skarbonki i/lub piszcie listy do Świętego Mikołaja :)
Do 17 listopada książkę i przewodnik Bridelle Wedding Guide Guide z ofertami najlepszych polskich firm z branży ślubnej możecie kupić w cenie 89 złotych (cena regularna to 99 zł). Do ceny zakupu musicie doliczyć 10 zł za przesyłkę. Wysyłka książek zamówionych w przedsprzedaży rozpocznie się 18 listopada.
"Bridelle Style" możecie zakupić jedynie w sklepie internetowym www.shop.bridellestyle.pl.
Drogo? Nie jest tanio, ale ja wierzę, że warto (potwierdzę Wam, gdy dorwę książkę w swoje łapki). Sceptykom pozostaje dokładne przejrzenie strony internetowej książki (znajdziecie tam m.in. jej przykładowe strony) i poczekanie na recenzje na blogach/portalach, którym ufacie :)
O tym czego po Bridelle Style możecie się spodziewać pisałam już w tekście Bridelle STYLE - na chwilę przed premierą.
Książka ma 336 stron, format 21x29,7 cm, twardą oprawę. Zawiera prawie 700 zdjęć i 18 sesji/rozdziałów tematycznych: al fresco, whimsical, gypsy, vintage, glamour, garden party, urban chic, bohemian, classic, lexington, shabby chic, retro, hippie, romantic, decadence, elegance, rustic, boudoir. Każdy rozdział jest ilustrowany osobną sesją zdjęciową, a zakończony przewodnikiem, który ułatwi samodzielną organizację wesela w danym stylu.
Przyznam, że mnie najbardziej ciekawi GYPSY, który, jak liczę, pokaże cudowną stronę tego co każdemu wypaczył (no niestety!) program "Moje wielkie cygańskie wesele".
Ostatnio zapomniałam dodać (a tak szczerze, to nigdzie mi nie pasowało), że NPM jest patronem medialnym książki.
Wspominałam Wam, że nie przepadam za fotobudkami? Z pewnością pisałam o tym, że nie lubię w nich przypadkowych, kiczowatych gadżetów i za warte uwagi uważam te tematyczne. Dziś pójdę o krok dalej i pokażę Wam czym można zwykłą fotobudkę zastąpić, aby nie tylko była znośna, ale i nawet fajna ;)
Popularnie: GIF Photo Booth i Flip Books
Czyli pierwsza - tworząca gify, najczęściej z trzech zdjęć (pojawiają się już w Polsce) i druga - oferująca kineografy, czyli animacje, w formie książeczki, której szybkie przekartkowanie pokazuje krótki film.
Przepraszam, że nie pokarzę Wam typowych ślubnych gifów i flipbooksów, ale te które wybrałam... są rewelacyjne :D
Romantycznie: Kissing Booth
Kto z Was za amerykańskich filmów nie zna tych budek, no kto? I czy nie jest to fajna alternatywa dla kolorowych peruk?
Pomysłowo: Oryginalne/tematyczne tło!
Bez dodatków, jedynie z ludźmi, którzy będą dodatkami do świetnego tła. Z jakiegoś niejasnego dla mnie powodu ogromnie podobają mi się te zdjęcia na łóżku!
Aaa... i trzepach (zwykły trzepak) też jest świetnym pomysłem! Cofnijcie się pamięcią 20 lat wstecz i zobaczcie jak kreatywnie można wykorzystać te kilka rurek :)
Klasycznie
Ze zwyczajną, amerykańską fotobudką. Taką w której można spojrzeć sobie w oczy, wziąć kobietę na kolana i na ostatnim zdjęciu pocałować :) Jak w filmie!
Prawie typowo, ale fajnie!
Z jednym gadżetem lub specjalnie zaprojektowanym miejscem.
Zwyczajnie: z (jedynie) pięknym tłem!
Pamiątkowo, życzeniowo, sentymentalnie :)
I nie tylko w postaci księgi gości :)
Śluby, w moim świecie, zawsze biorą osoby zakochane. Takie, które nie wyobrażają sobie świata bez tej jednej jedynej osoby. Pewne swoich uczuć i wyborów. Ale... nawet w świecie takich osób może pojawić się ktoś trzeci. Ktoś poza planem, może nie niepożądany, ale niepotrzebny. Adorator jednej ze strony, więc na blogu dla kobiet przyjmijmy, że to adorator narzeczonej. I co dalej?
Dawno temu zauważyłam, że ludzie, niezależnie od wieku, nie potrafią radzić sobie z uczuciami innych osób. Tymi zbyt pozytywnymi: zauroczeniem, zafascynowaniem, zakochaniem. Tymi, którym gdzieś w tle, towarzyszy chęć nawiązania intymnej relacji.
Co w takich sytuacjach robią ludzie? Wyśmiewają, uciekają, chowają głowę w piasek, odwracają kota ogonem. I nie ma tu znaczenia czy adorowana osoba ma 13 czy 40 lat, większość czuje się niewygodnie z uczuciami, których wcale nie chciała wywołać.
Jak wygląda sytuacja w przypadku narzeczonych czy żon? Z moich obserwacji wynika, że jeszcze gorzej. Przeraził mnie fakt, że istnieje społeczny nakaz piętnowania każdej osoby, która śmie zbliżyć się do kobiety będącej w "poważnym związku". Co ciekawe, nakaz ten sugerują stosować same zainteresowane i należące do tej samej grupy. Jak należny zareagować na faceta, który zaleca się do Ciebie, a Ty jesteś narzeczoną/żoną? Zmieszaj go z botem, wykrzycz, że masz swojego mężczyznę i nie masz pojęcia jak ten ktoś śmie na Ciebie zwracać uwagę! Krótko, prosto i na temat. Z "odrobiną" chamstwa. Dla mnie przykre i straszne.
Teraz część "po mojemu": Czy to, że ktoś zaprasza nas na (niekoleżeńską) kawę to problem? Co w takiej sytuacji zrobić? Jak reagować, co powiedzieć?
Problem? No problem! To miłe, to wyróżnienie. Ktoś zwraca na Ciebie uwagę, ktoś uznaje, że jesteś warta jego zainteresowania. To nie musi być nic złego, nie na tym etapie. Fakt posiadania u boku mężczyzny swojego życia nie oznacza, że dostaje się z nieba zakaz słuchania komplementów od innych mężczyzn, że nie wolno być docenianą i podziwianą przez innych. Że to nie wypada, że trzeba na takiego amanta rzucać się z wiadrem zimnej wody, aby ostudzić jego niewłaściwy entuzjazm. Nie, nie za pierwszym razem ;)
"Spierdalaj, mam narzeczonego." to popularne rozwiązanie. Jestem w stanie zrozumieć potraktowanie tak natręta w tramwaju, ale już nie osoby, którą się zna. Każdemu należy się poszanowanie jego uczuć, niezależnie od tego jak wielkie i przytłaczające dla nas one są. Bez oceniania i krytyki, bez wyśmiewania. Zawsze dużo lepiej i łagodniej zabrzmi: "Jest mi miło, że zwróciłeś na mnie uwagę, ale mam narzeczonego, którego mocno kocham.".
Czy wyjście na kawę w takiej sytuacji jest w porządku? To wymaga dłuższej analizy i przyjrzenia się swojej sytuacji.
1) W dzisiejszych czasach zwykła grzeczność (troska, podanie płaszcza itp.) mylona jest z flirtem. Aby kogoś "oskarżyć" o uczucia, trzeba mieć pewność, że nie odbieramy jego zachowania niewłaściwie.
2) Rozmowa i szczerość to podstawa. Jeśli mamy uzasadnione wątpliwości, to o nich powiedzmy drugiej osobie. Niech sytuacja będzie czysta.
3) Nie widzicie przeciwwskazań w pójściu na kawę? Nie jest to niezgodne z Waszą i Waszego partnera normą? Nie macie podstaw, aby uważać, że to coś więcej niż koleżeńskie spotkanie i wiecie, że nie zranicie tym uczuć osoby trzeciej np. dając jej nadzieję na coś więcej? Idźcie!
Podobny temat poruszałam kiedyś we wpisie O byłych i niedoszłych, czyli o porywaniu Panny Młodej i zaproszeniu na ślub byłego.
Dziewczyny, a jak Wy reagujecie na adoratorów? Potraficie radzić sobie z ich zainteresowaniem bez ranienia ich uczuć?
Istnieją wpisy, które pisze kilka miesięcy. Czasem potrzebuję dużo czasu na zebranie materiału, czasem miesiące zabiera poukładanie myśli. Dziś większość mam poukładane, więc leci do Was wpis z moimi subiektywnymi, sprawdzonymi na własnej skórze, poleceniami. Myślę, że przyda się nie tylko mieszkańcom województwa świętokrzyskiego ;)
Studio Kwiatowe Allium
Kwiaty, Ostrowiec Św.
Ktoś z Was zauważył, że jestem mega niezdecydowana? Do ostatniej chwili nie wiedziałam czy chce kwiaty wyglądajace jak polne czy jednak mocniejsze kolory i sukulenty? Więc chodziłam po kwiaciarniach i pytałam o to co są w stanie mi zaoferować. Większość odsyłała mnie na łąkę (najtrudniej było o chętnych do zrywania), a sukulentów nie planowała sprawdzać. W Allium się dało, nikt nie ściemniał mi, że po kilku godzinach mój termin już zniknął (serio, trafiały mi się takie przypadki) i choć trochę zabrakło mi do pełnej satysfakcji, to i tak byłam zadowolona z efektu końcowego :)
Cukiernia u Ani
Tort/słodki stół, Ostrowiec Św.
Początkowo rozglądałam się za tortami i słodkimi stołami z dużych, znanych cukierni. Sprawdzonymi, rekomendowanymi, wręcz uwielbianymi przez pół Polski. Przerażały mnie jednak ceny za transport i postanowiłam rozejrzeć się za cukierniami w moim rodzinnym mieście. Trafiłam na Cukiernię u Ani w której nikogo nie wystraszyło hasło "naked cake" (bo wiecie... ono działało podobnie jak polne kwiaty, terminy magicznie w cukierniach znikały) i fakt, że prawdopodobnie taki tort będą robić po raz pierwszy.
W dniu wesela to z tortu byłam najbardziej zadowolona. Wyglądał fajne, smakował obłędnie! W Ostrowcu Św. prawdopodobnie nie ma lepszej cukierni, a chwilowo mam wątpliwości czy te najlepsze w Polsce robią smaczniejsze torty ;)
Unique Makeup
Makijaż, Ostrowiec Św.
Wybór usług Patrycji nie był moim pierwszym pomysłem. Trafiłam na nią, bo moja świadkowa i jej koleżanki odwiedzały jedynie ją, a makijażystka o której myślałam ja miała w dniu mojego ślubu już jedną zajętą godzinę - dokładnie tą, którą ubzdurałam sobie mieć ja.
Jestem bardzo zadowolona z efektu końcowego (ale... usta na serio były mocne, nawet jeśli nikt inny tego nie widziała tak bardzo jak ja), a najlepszą rekomendacją dla Patrycji może być fakt, że zostałam jej stałą klientką i nawet mój PM z każdym kolejnym makijażem w jej wykonaniu stwierdza, że podobam mu się umalowana coraz bardziej (bo wy nie wiecie, ale oboje z PM jesteśmy przyzwyczajeni dla mnie w wersji naturalnie naturalnej).
Studio Fryzur Marta Wieczorek
Fryzjer, Ostrowiec Św.
Na wstępie muszę zaznaczyć, że nigdy w życiu nie wyszłam zadowolona z salonu fryzjerskiego. Pomimo fryzury próbnej, pomimo tego, że ta ślubna była zmieniona (ten fakt nie przemawia korzystnie za robieniem prób) i była lepsza, nadal nie wyszłam w 100% zadowolona. To i tak jednak była jedna z moich najlepszych fryzur dobra, najlepsza), bo miałam wrażenie, że przypominam w niej siebie, nie kogoś obcego :)
Woodbe
Gry, Częstochowa
Odpowiedzialni za część z grami (Cornhole, Ladder Golf, Woodbe Block) na moim weselu. Dla mnie już każde wesele bez gier jest nudne, więc to największa perełka na mojej liście - tym bardziej, że w Polsce nie mają godnej uwagi konkrecji, a ich gry można wykorzystywać do końca życia (ja mam taki plan) :) No i bardzo sympatyczni!
Deconatka
LOVE, Świętochłowice, śląskie
Natalię poznałam na ŚWGW, gdy szukałam osoby, która będzie na Targach Ślubnych w Katowicach, zechciałaby zostać moim szpiegiem i podejrzeć co w ofercie ma ekipa z Woodbe :D Natalia w roli szpiega spisała się świetnie, więc potem gdy ja szukałam napisu LOVE, a Natalia zastanawiała się nad jego "produkcją", to wiedziałam, że będę tak ładnie prosić, aż LOVE zdąży się zrobić przed moim ślubem. I się zrobił i był chyba najfajniejszym obiektem do fotografowania na naszym weselu (i co fajne - jest lekki i, w przeciwieństwie do innych napisów, można go podnieść/podrzucać :P) :D
Robimy Śluby
Zaproszenia, Łódź
Asia i Krzysiek to ekipa odpowiedzialna za moje zaproszenia, jedni z najlepszych w Polsce. Chętni do pomocy i ratowania, zawsze :) Ich tempo pracy jest w 100% zgodne z moim, myślenie Krzyśka o ślubach - prawie jak moje :)
Krzysiek ma w bonusie jednego, gigantycznego plusa: dostaliśmy od niego smsa z życzeniami w dniu ślubu, a to takie detale wpływają na zachwyt nad współpracami z ludźmi :)
MagnetCards
Zaproszenia, Wrocław!
Jeśli kliknęliście w linka przy części o Robimy śluby, to wiecie, że magnetCards też uwielbiam i polecam. Za produkty fenomenalnej jakości (miałam od nich długowieczne i wszystko znoszące, prawie jak miłość, magnesy), rewelacyjne podejście do klienta i... mój/nasz Wrocław!
Moja piękna opaska (albo raczej opasko-wianek, jak kto woli) :D, Łódź
Kompletnie nie miałam pojęcia co chcę w dniu ślubu włożyć na głowę, nic mi się wystarczająco nie podobało, więc stwierdziłam, że napiszę do Kasi i... niech się Kasia za mnie martwi ;) Kasia się martwiła, interesowała moimi sukienkami, wyglądem, a nawet pilnowała, abym nie przegapiła terminu do którego powinnam podjąć decyzję, aby ona zdążyła dla mnie ozdobę wykonać. Dokładnie tak należy się o mnie troszczyć :)
Fein Fein
Spinki PM, gdzieś z Polski ;)
Gdy po raz pierwszy je zobaczyłam wiedziałam, że PM oszaleje na ich punkcie i, że muszę je dla niego mieć :) Zamawiane troszkę na ostatnią chwilę, wg wzoru, którego już nie było w ofercie. Przyszły pięknie zapakowane, z dokładnaą instrukcją dbania o nie. Tak piękne, że... są takie momenty w których zdecydowanie wolałabym być Panem Młodym :)
Spersonalizowane wieszaki
Wieszaki, gdzieś z Polski ;)
Ubzdurałam sobie, że chcę wieszak z napisem Niepoprawna Panna Młoda. Nie imię, nie datę, nawet nie NPM. I to co początkowo miało być niewykonalne, dało się zrobić, też z błyskawiczną wysyłką :)
Inne obrączki
Obrączki, Wrocław/Kraków
Mój gust odrobinę różni się od gustu PM - on lubi gdy się błyszczy, ja wolę "surowe" materiały. Oboje dokładnie wiedzieliśmy jakie obrączki chcemy, ale PM przeżył lekki szok, gdy otrzymaliśmy do obejrzenia nasze obrączki. Nic się nie świeciło, nic nie było gładziutko wypolerowane... Przeszło mu po kilku dniach, obecnie nasze obrączki uwielbia tak jak ja. Bo są genialne (i aż się prosi, aby je do upadłego fotografować)! Nie ma fajniejszych obrączek w Polsce, serio!
Kochani będziemy mieli dziecko... yyy... Ślub pełen miłości :)
Puszka :), Kraków
Coraz więcej osób włącza się w akcje wsparcia jakichś fundacji/organizacji ngo i zbierania pieniędzy dla nich zamiast kwiatów. Fajnie, gdy ma się poczucie, że to ma większy sens i gdy czuje się z tego powodu docenionym :)
Polecam, całą sobą :)
Przewodnik Młodej Pary
Czasopismo, Wrocław!!!
To część o rzeczach niematerialnych. O zainteresowaniu, o ekscytacji, o niewidzialnym podtrzymywaniu na duchu, czasem o presji (haha, bo dla mnie presją było już zdanie "Pani ślub już niedługo" powtórzone dwa razy) ;) Poczucie, że nawet fajnie jest być Panną Młodą i jeszcze fajniej z tymi Pannami Młodymi pracować :)
Dziękuję, uwielbiam!
To.... koniec. Gdzieś na blogu już było, więc nie będę powtarzać, o save the date od Ani z Paper Story (Wrocław) i rewelacyjnym Weselnym Drink Barze (Warszawa i cała Polska). O sukienkach jeszcze kiedyś będzie (i osobny wpis o Aryi i o całej stylizacji mojej i PM), osobny wpis prawdopodobnie czeka również na fotografów.
Ludziom bardzo często wydaje się, że to co złe ich nie dotyczy i ich nie spotka. Znajomego znajomego, sąsiada, czasem może kogoś z dalszej rodziny, ale nie ich. Prawda jest jednak taka, że wielu z nas spotkało się z weselem tuż, czasem nawet kilka dni, po śmierci bliskiej dla Pary Młodej osoby. Jak to jest, albo raczej: czy warto w takim momencie robić wesele?
Tak...
W większości przypadków, nawet w sytuacji świeżej żałoby, organizuje się wesela. Argumenty, które najczęściej padają na poparcie tego pomysłu są dwa:
1) Osoba, która zmarła chciałaby, aby to wesele się odbyło.
Nie chciałaby, swoją śmiercią, przeszkodzić w jego organizacji. Nawet więcej: ona na nie czekała i to było spełnienie jej marzenia. Czy można z czymś takim dyskutować? Bardzo często osoby, które nie umierają nagle, a po dłuższej chorobie, prezentują taki rodzaj myślenia i oczekują od najbliższej rodziny jego realizacji.
2) Wesele to ogromne koszty, a jego odwołanie to duże straty.
Najprawdopodobniej należy liczyć się ze stratą minimum zapłaconych zaliczek. Jeśli wesele miałoby być odwołane na kilka dni przed, to kwoty w tym momencie są już bardzo wysokie. Jeśli planowałoby się przeniesienie wesela na rok później, to przy ponownej organizacji należałoby znów liczyć się ze 100% kosztami.
i nie!
Alternatywą jest odwołanie całego wesela lub decyzja jedynie o cichym ślubie, czasem z obiadem dla najbliższej rodziny. To dobra opcja dla tych, którzy pomimo tragedii nie wyobrażają sobie nie wziąć ślubu, a dużą imprezę uważają za niewłaściwą.
Poza samopoczuciem Pary Młodej jest też druga strona o której warto pomyśleć: pozostała rodzina osoby, która umarła. Bardzo często, o ile nie zawsze, gdy wesele odbywa się kilka dni po pogrzebie, takie wesela dla bliskich osób wyglądają jak stypy. Siedzi się i myśli o tragedii, nie tańczy, nie ma ochoty rozmawiać i jeść, jest się obecnym tylko z poczucia obowiązku.
Osobista perspektywa
Na pytanie "Czy w krótkim czasie po pogrzebie bliskiej osoby organizować wesele?" nie ma jednoznacznej i dobrej odpowiedzi. To coś na co każdy powinien odpowiedzieć sobie sam. Zastanawiając się nad tym jak bliska była dla niego osoba, która odeszła, czy potrafi i chce bawić się po takiej tragedii, czy będzie umiał powstrzymać łzy i cieszyć się z tego co jest zamiast żałować tego czego mieć nie może.
Ja myślę, że są osoby po śmierci których organizacja wesela jest męczarnią. Gdy ma ochotę zalać się łzami i schować w kacie, a nie rozmawiać i uśmiechać do innych. Zwłaszcza, gdy dzień ślubu chce się wspominać jako jeden z najpiękniejszych w życiu, a nie taki, który chce się jedynie przetrwać i zapomnieć.