Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warsztaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warsztaty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 lutego 2017

Blogerka w wielkim świecie - WedCamp w kilku punktach

Pierwsze wrażenie z Hotelu Turówka?
Aaa!!! Toż to małe muzeum dla sportowych freaków.
I Gigi Buffon!!!
Od wtorku siedzę przed komputerem i zastanawiam się co napisać... Szkopuł tkwi w tym, że ciężko napisać tekst o imprezie branży ślubnej chcąc zawrzeć tu także coś co przyda się Pannom Młodym. Mam kilka małych i wielkich odkryć, ale o nich w większości usłyszycie gdzieś miedzy wierszami w innych wpisach. Dziś będzie przede wszystkim o imprezie, docenianiu... i gapieniu się na ludzi :) 

WedCamp - kolonia dla branży ślubnej
Tak sobie wyobraziłam to wydarzenie. Dużo ludzi, dużo zamieszania, kilka z góry zaplanowanych zajęć i impreza. Kolonia jak nic ;)

Sesje stylizowane
Mega szacunek moi drodzy. Dla Kasi za ogarnie kilku sesji naraz, dla wszystkich uczestników z Sali Kominkowej za... pracę w trudnych warunkach, dla wędrujących w plenerze - za historie o cmentarzu i straży miejskiej (gdyby ktoś się zastanawiał jak się bawi.. cofnij, pracuje branża ślubna, o tak ;)).
Nie pokażę Wam tego co okiem szpiega wyśledziłam obserwując sesje w hotelu, bo... moje zdjęcia były robione na Snapchata i Instagram Stories i kompletnie nie nadają się do publikacji na blogu (kilka zdjęć znajdziecie na instagramie). Wspólnie cierpliwie poczekamy i za jakiś czas wrzucę Wam tu profesjonalne efekty pracy genialnych ludzi :)

Ludzie 
Teraz będzie o gapieniu. Ilość osób na wydarzeniu była... duża i już po pierwszych kilku godzinach miałam poczucie, że nie mam szans na rozmowę choćby z połową z nich. Miałam jednak okazję do gapienia się. Do obserwowania i uśmiechania na samą myśl, że ktoś jest dokładnie tak dziwnie-pozytywny jak w internecie, ten drugi ktoś jest tak magiczny jak mówi internet - wchodzi do pomieszczenia i przynosi ze sobą słońce, a ten kolejny... tajemnica ;)
Miło było móc Was spotkać po raz pierwszy, drugi, trzeci. Powiedzieć "Cześć" z poczuciem, że to nie pierwszy raz. Poznać, a jak nie poznać, to porozmawiać o czymś w biegu wgapiając się w swoje identyfikatory ;) Szukać z Wami hotelu, zjeść  obiad, śniadanie i kolację, wypić colę, jedną, drugą, trzecią, czwartą ;) Szukać Was przez 24h i wreszcie znajdować (w tym zrealizować moje trzy pozycje z listy pt. "Jak nie znajdę i nie podejdę, to się zapadam pod ziemię"), być poznawaną przez Was i Wam przedstawianą. Pomyśleć, trochę narcystycznie, że Wrocław ma rewelacyjne osoby w branży ślubnej. Móc powiedzieć "Uwielbiam to co tworzysz (i moi czytelnicy też!)" i samej usłyszeć coś wyjątkowo miłego. Wracać pociągiem do Krakowa, słuchać o Waszej pracy, rodzinie, pasji i usłyszeć "o, a na targach do nas nie podeszłaś (albo podeszłaś niewłaściwie)" ;)
Bardzo nie chce nikogo tu wymieniać z imienia i nazwy firmy, ale mam cichą nadzieję, że każdy gdzieś w tym co napisałam odnajdzie siebie.

Warsztaty
Sama na co dzień prowadzę, organizuję lub uczestniczę w warsztatach/prelekcjach. I to uwielbiam, od każdej strony. Chyba też dlatego byłam wyjątkowo ciekawa tego co usłyszę na WedCampie.
Tej części nie polecam wszystkim nietolerującym cukru, bo będzie obrzydliwie słodko. Na swoje usprawiedliwienie mam Tłusty Czwartek.
Od początku wiedziałam, że jeśli mam uczestniczyć w jednym warsztacie, to idę do Rafała Bojara (tak, tu już będą nazwiska). Wybór był strzałem w 10, bo... mam problem z doborem słów, aby nie przesadzić ;) Rewelacyjnie patrzyło się na pracę fotografa oczami Rafała, na jego podejście (i takie "nie ma, że się nie da, nawet żyjąc w Polsce"), z myślą, że cudownie być sobą i robić wszystko po swojemu w sposób w jaki robi to Rafał. I aż się chce tak samemu, bardziej. Tak subiektywnie, dla tego jednego warsztatu warto było na WedCampie być.
Potem byłam posłuchać Bajkowych Ślubów. Śmiałam się już kiedyś do Karoliny, że są jedynymi fotografami na których nikt nigdy mi jeszcze nie narzekał. I słuchając ich wystąpienia coraz szerzej uśmiechałam się wewnętrznie z myślą "to ja już wiem dlaczego". Bo wiem, bo mnie to ich cudownie ludzkie podejście do każdego klienta zachwyca. Kiedyś ktoś spytał mnie kogo z listy polecanych fotografów poleciłabym z największą pewnością, że nie rozczaruje? Wiedziałam kogo. I wiem jeszcze bardziej :)
Na koniec wydarzenia Marta Kowalska (Martę musicie znać, bo stale zachwycam się jej zdjęciami) opowiadała o swoim wolontariacie w fundacji Window of Life (klikajcie i sprawdźcie jak i Wy możecie pomóc), która wspiera lokalną organizację prowadzącą Dom Dziecka w Ugandzie. I choć Marta była przekonana, że na koniec "popsuła atmosferę" wywołując morze łez, to chyba nie dało się zakończyć WedCampu lepiej niż z poczuciem, że to niesamowite/budujące/zachwycające, że po świecie chodzą tacy ludzie jak Marta. I niech ich, i potem nas, będzie więcej.

Zakończenie
Przeogromnie miło było mi znaleźć się wśród zaproszonych. Nawet nie wyobrażacie sobie jak miło, bo patrząc na listę uczestników widziałam wręcz elitę polskie branży ślubnej. I małą, przerażoną siebie, która  po cichu zastanawiała się czy sama siebie też by zaprosiła ;) Dla mnie to wyjątkowe i solidnie motywujące wyróżnienie. Dziękuję Kasiu.
Na koniec zachwytów - zachwyćmy się Kasią (obiecywałam ten cukier, pamiętacie?) :) Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie Kasia z KM Wedding Planner & Event Designer. Kasia, która wpadła na rewelacyjny (i trochę szalony ;)) pomysł i go zrealizowała. Po prostu, dla nas. Od teraz będę się też zachwycać Kasią, nie tylko za organizacje najpiękniejszych zimowych sesji stylizowanych w Polsce, ale i ogarnianie ślubno-weselno-branżowej rzeczywistości na poziomie mistrzowskim.

P.S. Ma ktoś ochotę zorganizować podobny event dla branży ślubnej z Wrocławia/dolnośląskiego? ;) Ja chętnie pomogę, trochę wyćwiczyłam cierpliwość i grzeczność ;)

czwartek, 27 października 2016

Wedding Show - trzecia edycja i trzy punkty widzenia :)

Fot. Marcin Kmieciński Photography / WeddingShow
Przed większością targów ślubnych u wielu narzeczonych pojawia się odwieczne pytanie: Czy warto na nie iść? Czy są warte swojej ceny? A może nie te, tylko inne?
Przy pisaniu relacji z każdego wydarzenia starałam się Wam na to pytanie odpowiedzieć. Tym razem o WeddingShow nie napiszę Wam ja, a głos oddam przygotowującym się do ślubu narzeczonym :)

Posłuchajcie Kasi, Weroniki i Karoliny :)

Kasia:
"Jeżeli chodzi o targi zwiedziłam niestety tylko wystawców. Za późno się zorientowałam - na warsztaty już nie było miejsc.
Oczywiście udało mi się podejrzeć chwilowo co się działo na sali głównej - akurat pokazywano, jak dostojnie wejść do Kościoła. Na pewno cenne rady, jednak ja chciałabym postawić na szczerość i spontaniczność w tym dniu. Nie będę się oszukiwać, że w nerwach dopilnuję, żeby mój Misio lewą dłoń trzymał odwróconą wierzchem z tyłu na plecach czy jakoś tak... :)
Zwiedziłam wszystkie stoiska - jednak mając już wybranego fotografa i kamerzystę, obeszłam je dosyć szybko szukając dodatkowych inspiracji. Na pewno podobały mi się ozdoby do włosów - wianuszki oraz magnesy jako zaproszenie :) Najwięcej skorzystałam przy doborze obrączek. Od zawsze podobał mi się tytan. Teraz mogłam przymierzyć i się zakochałam w tym odcieniu.
Suknie ślubne były obłędne - rozmowa z ekspedientkami trochę mnie ośmieliła, ponieważ odbiegam od standardowego 38 w przymierzalni ;) Panie służyły cenną radą jak się przygotować i podtrzymały na duchu, że z moją figurą nie jest tak źle jak mi się wydaje :) Oczywiści zapisałam się już na przymiarki!
Ogólne wrażenia? Pozytywne. Mnóstwo inspiracji i żałuję, że nie mogłam wziąć udziału w warsztatach...
Jednak jeżeli chodzi o wystawców - spodziewałam się, że będzie ich o wiele więcej. Bardzo szybko obeszłam wszystkie stoiska i czułam niedosyt, szukając po zakamarkach - a może jednak coś gdzieś tu jeszcze znajdę?" 

Weronika: 
"Jeśli chodzi o targi to przede wszystkim braliśmy udział razem z narzeczonym w warsztatach. Uważam, że to świetna sprawa, wielu rzeczy się dowiedzieliśmy: wiemy jakie dokumenty będą nam potrzebne w kościele i urzędzie do zawarcia małżeństwa, jak stworzyć scenariusz tego dnia i po co, czego unikać w makijażu ślubnym, a czego się nie bać, jak dobrać fryzurę, na którą stronę zaczesać włosy;), wybraliśmy kolory przewodnie, dowiedzieliśmy się o trendach na kolejny rok, jak ustalić budżet ślubny. Tak więc uważam, że targi dały nam dużo wiedzy. Stoiska wystawców, które nas do siebie przyciągały to obrączki oraz zaproszenia. I mogliśmy spokojnie o wszystko dopytać, zapisać modele rzeczy które nam się podobały, aby później nie mieć problemu w salonach firmowych z odnalezieniem ich. Na panele i pokazy mieliśmy już niewiele czasu ze względu na ilość warsztatów w których braliśmy udział. Udało nam się jednak zobaczyć część pokazów sukien ślubnych, być na 'koncercie' oraz podejrzeć Jakubiaka przy gotowaniu :). Brakowało nam wystawców samochodów (liczyliśmy, że coś uda nam się wybrać na targach) oraz kogoś kto miałby w swojej ofercie prezenciki dla gości czy np. wieszaki na ubrania dla pary młodej, szlafroki - różnego rodzaju gadżety. To były pierwsze targi na jakich byłam i uważam że każda przyszła Panna Młoda powinna w takim miejscu być, a przede wszystkim skorzystać z wiedzy ekspertów na warsztatach."

Karolina:
"Targi ślubne, czyli zbiór wystawców w jednym miejscu. Mogłoby się wydawać, że "problem" organizacji ślubów rozwiązuje się sam. Nic bardziej mylnego. Moje pierwsze targi odbyły się w Tłuszczu w Hotelu Batory tam właśnie znaleźliśmy fotografa, którego zdjęcia zrobiły na nas ogromne wrażenie. Niestety z resztą wystawców nie było już tak kolorowo. Kolejne targi to hotel Marriott w Warszawie na których wystawa biżuterii zainteresowała mnie najbardziej, a narzeczonego kolekcja garniturów firmy Pawo. Na jednych i drugich targach były pokazy sukien ślubnych oraz garniturów, a także wiele konkursów. Zespół i kamerzystę znaleźliśmy we własnym zakresie. Kolejne targi przed nami na PGE Narodowym w Warszawie. Wciąż poszukujemy florystyki oraz auta. Mamy nadzieję, że nasze poszukiwania przyniosą rezultaty."

czwartek, 20 października 2016

Gdzie spędzić długi listopadowy weekend? W Gdańsku na ATŚ :)

Nie macie pomysłu na długi listopadowy weekend? To ja mam pomysł za Was :) Morze Bałtyckie cudownie prezentuje się poza sezonem, molo w Sopocie otoczone mgłą sprawia, że każde zdjęcie wyjdzie Wam niesamowicie, a dodatkowo, w takim małym gratisie, na sam koniec tak udanego weekendu możecie odwiedzić Alternatywne Targi Ślubne w Sztuce Wyboru w Gdańsku. Pierwsze, prekursorskie i jedne z najlepszych alternatywnych targów jakie odwiedziłam (no dobra, najlepsze), w odsłonie nr 2 :)

Dlaczego najlepsze? ;) Powód jest banalny. Organizatorzy chcą "promować estetykę, dobry dizajn, jakość i ciekawy pomysł", więc SAMI wybierają i zapraszają najlepsze firmy z branży ślubnej w Polsce. Tym sposobem nie znajdziecie tu nikogo przypadkowego i nie na miejscu.

Jak wygląda na dzień dzisiejszy lista wystawców? Na ATŚ będziecie mogli zobaczyć (i przymierzyć) suknie z atelier lawenda, Moons Varsovie, Róży Lis, WUEM. Obejrzeć zaproszenia Love Prints, florystykę Floral Design czy Bukiety Bankiety, zdjęcia Kasi Pyrchały, spróbować ciast z naturalnych składników cukierni Cedrowy Dworek (Cedrowy Dworek i Żuławskie Wypieki). A to dopiero początek… :)

Podczas targów odbywać się będą także prelekcje i warsztaty dla narzeczonych, czyli macie gwarancję, że wyjdziecie nie tylko zainspirowani, ale i odrobinę wyedukowani. Magdalena Paszkiewicz  opowie o możliwości samodzielnego tworzenia obrączek ślubnych, Asia Blicharska wprowadzi dziewczyny w meandry makijażu ślubnego. Będziecie mogli również posłuchać ciekawej prelekcji o tym jak zorganizować ślub odpowiedzialny społecznie (to brzmi rewelacyjnie!).

Zachęceni, zainteresowani?
Jeśli potrzebujecie więcej informacji o tym dlaczego warto, to odsyłam Was do mojej relacji z I edycji targów lub wywiad z organizatorami z lutego.

Garść praktycznych informacji:
Data: 13 listopada 2016 w godz. 12:00- 19:00
Miejsce: Sztuka Wyboru, ul. Słowackiego 19 Gdańsk
Link do wydarzenia: klik

środa, 28 września 2016

Wedding Show, czyli wszystko czego możecie oczekiwać od targów ślubnych ;)

W ubiegłym sezonie jesienno-zimowym starałam się odwiedzić znaczną liczbę targów ślubnych organizowanych w Polsce. Po co? Nie po to, aby znaleźć najlepsze (bo o zawsze subiektywna ocena), ale po to, aby wiedzieć które komu warto polecić. Więc... komu i dlaczego poleciłabym tegoroczną edycję Wedding Show?


W skrócie: Co znajdziecie na Wedding Show?

Liczne warsztaty, panele eksperckie
Wedding Show nie należą do klasycznych targów ślubnych. Wg mnie to najlepsze edukacyjne targi w Polsce. Jeśli poza szukaniem inspiracji, rozmowami z wystawcami i oglądaniem pokazów sukien ślubnych macie ochotę na dużą dawkę praktycznej wiedzy do wykorzystania podczas własnego ślubu, to z pewnością znajdziecie ją na warsztatach i panelach eksperckich.

W moim odczuciu wiedza to najcenniejsze co z jakichkolwiek targów możecie wynieść. I bardzo gorąco polecam Wam zapisywanie się na warsztaty… mniej typowe, bo mnie w ubiegłym roku najbardziej oczarowało nowe spojrzenia na coś na co nie patrzyłam :) 
Pełen harmonogram warsztatów pojawi się na stronie Wedding Show już niedługo, a zapisy na nie wystartują 3 października (przypomnę Wam o tym na fb).

Inscenizacja ślubu plenerowego (w sobotę) oraz show dekoratorskie na żywo (w niedzielę)
Ślub plenerowy to… bardzo "myląca" nazwa. W marzeniach Panien Młodych dotyczyła wyjścia poza mury USC i ceremonię pod gołym niebem. A przecież ślub plenerowy nie musi ograniczać się do plaży, łąki i lasów. Może odbyć się we wnętrzach, które w niektórych przypadkach są bolesnym planem B. Mam wrażenie, że inscenizacja przygotowana przez Rock&Flowers pozwoli niektórym przychylniej spojrzeć na możliwości jakie niesie ze sobą plan B i ślub w czterech ścianach :)
Jeśli jesteście ciekawi jak wygląda taka inscenizacja, to odsyłam do mojej relacji sprzed roku (link na końcu wpisu).

Pokazy mody ślubnej
Pokazy kolekcji ślubnej Paprocki&Brzozowski, Juliette Atelier, Laurelle, mody męskiej  damskiej (dla druhen i może nawet mam).

Wystawcy
Starannie wyselekcjonowane grono wystawców w kategoriach: suknie ślubne, moda męska, fotografia, biżuteria, dekoracje, florystyka i wiele innych. Nie znam jeszcze dokładnej listy wystawców, ale opierając się na zeszłorocznych doświadczeniach myślę, że będzie to ciekawa alternatywa dla alternatywnych targów ślubnych ;)

Konkursy
W ramach Wedding Show odbędą się dwa konkursy. W pierwszym nagrodą jest (o jak ja zazdroszczę zwycięzcy!) lot dla dwóch osób do Dubaju, w drugim ślubna metamorfoza (od stylizacji przez make-up po fryzurę).

Certyfikacja branży ślubnej
Brzmi tajemniczo? Dla mnie trochę ;) Więc zacytuję organizatorów:
"Po zakończeniu pierwszego dnia targów, o godzinie 19:30, odbędzie się uroczysta gala, podczas której zostaną rozdane certyfikaty w dziesięciu wiodących kategoriach. Będzie to pierwszy raz w historii tej branży, gdzie usługodawcy zostaną nagrodzeni prestiżowym mianem partnera honorowego Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych oraz WeddingShow. Gala będzie eleganckim wydarzeniem, na które zostaną zaproszone najważniejsze osobistości branży. Po uroczystości odbędzie się przyjęcie integracyjne, które potrwa do godz. 1:30."

Informacje praktyczne:
Data: 22-23 października 2016
Miejsce: Hotel Mariott, Warszawa
Godziny otwarcia: 10.00 – 18.00
Wstęp na targi: 20 zł za jeden dzień, 28zł za dwa dni
Organizatorzy: Agnieszka Hyży oraz Rock&Flowers


Zainteresowani? Planujecie wybrać się na Wedding Show do Hotelu Mariott?


Moją relacje z ubiegłorocznej edycji możecie przeczytać tu.

piątek, 12 lutego 2016

A Ty, jak fajnie spędzasz Walentynki?

Poppi Photo via Style Me Pretty
Nie lubię nie lubić, a jednak bardzo wielu rzeczy nie lubię... Nie lubię tego, że niektórzy bardziej kochają raz w roku i tego, że inni tę ideę wyśmiewają zamiast zająć się sobą. Nie lubię, że w internecie przeczytacie o stu kreatywnych(!?) sposobach na spędzenie walentynek, a w innym miejscu każdy z nich zostanie wyśmiany i zastąpiony innym - równie kreatywnym ;)
Jak praktycznie i  fajnie spędzić Walentynki? Będę kolejną mądrzącą się osobą, ale wcale nie zrobię tego lepiej niż inni, zrobię to jedynie tak, że będzie podobało się mnie :)

Najcenniejsze co możesz dać - swój czas
Recepta na udane Walentynki? Wystarczy nie decydować się na coś czego nasza druga połówka nie lubi i szczerze chcieć spędzić z nią ten czas. Bez telefonu przy uchu, telewizora w zasięgu wzroku, komputera wymagającego szybkiej odpowiedzi na emaila... Czas, ulotny i nie do odrobienia, jest najcenniejszym prezentem.

Jak ten czas wykorzystać?

Przygotowanie do weselnych wyborów
Szukacie okazji do sprawdzenia jak wyglądają imprezy na Waszej sali weselnej, a Walentynki wypadają w karnawale? Idźcie na bal! A może wolicie spokojniejszy wypad do restauracji lub cukierni, których potrawy i ciasta będziecie jeść w dniu ślubu? Idźcie na randkę w te miejsca. Zróbcie z tego zabawę i przyjemność, a nie testowanie dla samego testowania.
Jeśli Walentynki wypadają w weekend, to możecie liczyć na to, że w tym dniu w Waszej okolicy pojawią się jakieś Targi Ślubne, warsztaty czy dni otwarte. To świetna okazja do odwiedzenia tych miejsc, zwłaszcza jeśli planowanie tego dnia sprawia wam obojgu frajdę :)

Sesja zdjęciowa - narzeczeńska
Żałujecie, że nie bierzecie ślubu zimą? Albo bierzecie i chcecie w save the date/zaproszeniach wykorzystać Wasze zimowe zdjęcia? Nikt nie zagwarantuje Wam, że w lutym znajdziecie śnieg, ale jeśli się uda, to możecie zafundować sobie wręcz bajkową sesję narzeczeńską. A jeśli śniegu już nie będzie? Jak mogliście się przekonać oglądając tę sesję, śnieg to nie wszystko, bo zimowe wnętrza są niewiele mniej piękne ;) Możecie razem z fotografem zaszyć się w drewnianej chatce z czerwonymi (niekoniecznie walentynkowymi) dekoracjami, ogniem w kominku, grubymi skarpetami na stopach i kubkiem gorącej czekolady w ręce.

Spotkania dla zakochanych
Wykłady, warsztaty, kursy... Coś co pozwoli Wam spędzić razem czas i (być może) coś wartościowego wynieść dla siebie i Waszego związku. Nie zawsze takie spotkania organizowane są bezpośrednio w Walentynki, ale w weekendy okołowalentynkowe już tak. Przez kogo? Organizacje katolickie, ale i dla równowagi przez psychologów (niechrześcijańskich) :) Czego mogą dotyczyć? Relacji w związku, komunikacji, różnic płciowych, rozwiązywania konfliktów, intymności, nowych ról...
Nie macie ochoty na spotkania z innymi ludźmi? Możecie zorganizować sobie je sami we dwójkę. Jak? Rozmawiając (np. tak). 

Warsztaty
We dwoje, z dowolnej tematyki - tej, która pomoże Wam przy organizacji ślubu, jak i tej, która uprzyjemni Wam codzienne życie :) Możecie uczyć się piec i dekorować słodycze (a potem stworzyć samodzielnie słodki stół na weselu?), tańczyć, dekorować (plecenie wianków to ostatni szał!), tworzyć biżuterię (to teraz sobie wyobraźcie takie warsztaty u złotnika i samodzielnie wykonane obrączki? dla mnie to rewelacyjny pomysł) i wiele innych.
Nie ma w Waszym mieście warsztatów jakie Wam się marzą? Zorganizujcie je sami, dla siebie, albo także dla innych. Wystarczy zapukać do odpowiednich drzwi i poprosić o pomoc :)

Wyjazd!
Mój ulubiony punkt. Wyjazd i odpoczęcie od ślubnych przygotowań czy monotonnej codzienności.
Macie jakieś miejsce do którego zawsze chcieliście się udać?  Mnie ostatnio kusi chatka na odludziu, gdzieś pośrodku lasu, z kominkiem i dywanem przed nim na którym można leżeć obserwując ogień :)
Jeśli wolicie krótsze formy odpoczynku, to możecie zdecydować się na wycieczkę po własnym mieście (zabytki, muzea, a może klimatyczne miejsca o których jeszcze nie słyszeliście, a które poleca Wam internet?), albo szybkie przygody (masaż w SPA, lot balonem, Escape Room - wymieniam, bo to teraz modne ;)).

Własne cztery kąty...
Dwójka domatorów może znaleźć prawdziwa przyjemność w siedzeniu we własnym domu na własnej kanapie (coś o tym wiem :)). Mogą odciąć się od świata, a do tego wystarczy im wino, wspólnie ugotowany obiad i przygotowane przekąski, wieczorem domowe SPA i gra w planszówki ;)
i tworzenie Couple Bucket List :)
Słyszeliście o "Bucket List", liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią? Możecie taką listę stworzyć jako para, uwzględniając Wasze wspólne marzenia, a także te osobiste  (tym sposobem serwujecie sobie jeszcze większe wsparcie drugiej osoby w swoich prywatnych celach, fajne, co nie?). Zacznijcie od tego co proste ("wziąć ślub", "kupić mieszkanie"), a potem przejdźcie do tego co co mniej konwencjonalne i trudniejsze w realizacji ("śmiganie na łyżwach na lodowisku przy Rockefeller Center") ;)
Chwilowo nie napisze Wam nic więcej przy tym pomyśle, bo mam na niego większy plan :D

A Wy jak planujecie spędzić Walentynki?

poniedziałek, 26 października 2015

O Wedding Show - niby relacja, a jednak coś więcej ;)

Podobno Wedding Show PowiedzmyTak to najlepsze targi ślubne w Polsce. Tak mówią Panny Młode, tak mówi branża ślubna... Pojechałam do Warszawy przetestować tę informację, sprawdzić czy nawet ja mogę zobaczyć czy usłyszeć coś o czym jeszcze do tej pory nie pomyślałam. I udało się, bo mam kilka nowych pomysłów na wpisy, troszkę relacji dla Was (no bo wypada) i nawet w tym wpisie - odrobinę wiedzy, którą warto mieć :)


Co dostaniemy po rozebraniu targów na czynniki pierwsze?

Panele eksperckie + Show

Uczestniczyłam w dwóch wydarzeniach na sali balowej: w panelu dotyczącym ślubów plenerowych (z podstawową wiedzą) i show "Ślub plenerowy".
Już po wejściu na salę musiałam stwierdzić, że dekoracje robią wielkie wrażenie. Nie są w moim stylu, ale i tak wywołują efekt wow, nie można im odmówić piękna i stworzenia świetnego klimatu. Przy realizacji show w wykonaniu Perfect Day i Rock&Flowers miałam jednak wrażenie, że wszystkiego tu jest tak dużo (trawa, kolumny, kwiaty, drzewa, bombki, "żyrandole z kryształami", świece,  itd.), że aż za dużo. Troszkę szkoda, że na całych targach nie dało się odczuć tego, że coraz więcej ludzi idzie w stronę ślubów rustykalnych. Gdybym swoją wiedzę opierała jedynie na targach, to kompletnie nie przyszłoby mi do głowy, że komuś może marzyć się wesele w stodole (i tu takie moje marzenie... może ktoś zorganizuje rustykalne targi ślubne, hm?) :)
Wracając do show i moich wrażeń po jego obejrzeniu. Przedstawienie zostało świetnie poprowadzone, prowadząca krok po kroku opisywała konkretne elementy przygotowań w trakcie których wszystko, na żywo, działo się na scenie. Wnoszono dekoracje, pojawił się kwartet smyczkowy, mistrz ceremonii, w finale: Para Młoda. Można było obejrzeć przebieg takiego, w tym przypadku humanistycznego, ślubu, a po nim złożyć Parze Młodej życzenia i poczęstować się tortem :) Po tej części padło kilka informacji praktycznych: o ustawieniu (ja nadal jestem fanka tego, aby kobieta stała po tej stronie co zawsze, a nie tak jak wypada), o rozpoczynaniu marszu (partner obchodzi partnerkę po ceremonii, zaczynają z z prawej nogi), o trzymaniu bukietu (łokieć/rękę z bukietem warto oprzeć na biodrze, to cenna rada, bo inaczej bukiet zawsze wędruje do góry), ułożeniu ręki Pana Młodego (wybaczcie, nie usłyszałam :/). Wszystko prezentowało się tak pięknie, że nawet i mnie, fance lekkich ślubów, baaardzo się podobało. Ale i tak mam kilka uwag i luźnych myśli: 1) ślub humanistyczny wymaga sporej odwagi, choćby do wypowiedzenia samodzielnie napisanej, bardzo osobistej przysięgi; jest też... bardziej ckliwy/poruszający (niepotrzebne sobie skreślcie) niż standardowe ceremonie, 2) celebrant/urzędnik/ksiądz musi bardzo uważać na to co mówi, słowa typu "życie potem nie jest tak proste, piękne" są najgorszym co można powiedzieć, jeśli nie doda się ani przed tym, ani po tym niczego pozytywnego, 3) Para Młoda może sama sobie składać życzenia, jako pierwsi i... to jest bardzo fajne!, 4) dekoracje - tak sobie myślę, że ja nadal od błysku/blasku/przepychu wolę dwa patyki (czyt. wpis o dekoracjach na śluby plenerowe i zdjęcie nr 5).

Warsztaty

Pielęgnuj ogień - jak zadbać o namiętność w małżeństwie - Karo Akabal. Podobno to warsztaty, które cieszyły się najmniejszą popularnością. Nie zaskoczyło mnie to, ale jednocześnie byłam wyjątkowo dumna z moich czytelników - bo mój tekst o seksie przeczytało jakieś trzy razy więcej osób niż standardowe teksty. To ważny temat, szczerze mówiąc ważniejszy niż całe ślubne przygotowania, które mają znaczenie tylko przez jeden dzień, a nie przez całe życie. To wiedza o którą powinno się dbać i z której powinno się korzystać, gdy tylko trafia się okazja. Wg mnie warsztaty Karo Akabal były najlepszymi warsztatami na Wedding Show i ci, którzy je ominęli niech żałują.
Myślę, że nie jest to wiedza na osobny tekst, więc tu w skrócie zdradzę Wam o czym była mowa na warsztatach. Tematem były cztery rodzaje dotyku, które muszą być obecne w miłosnej relacji: 1) zdrowotny/leczniczy (masaż, dmuchanie na ranę - tak, jak dziecku :), otulenie kocem), 2) czuły (muśniecie policzka, głowa parta o ramię, objęcie przy spacerze), 3) zmysłowy (erotyczny, ale z intencją którą jest przyjemność, nie seks/podniecenie, np. smyranie, smarowanie kremem, taka "gra wstępna", ale bez podniecenia i seksu), 4) z intencją seksualną. Fajne nie? Zwłaszcza wiadomość, że zawsze warto sprawdzić czy oboje jesteśmy na etapie nr 4, bo dotyki 1-3 wcale do seksu nie muszą prowadzić.
Karo Akabal wspomniała również o nocy poślubnej. I tu nic Wam nie powiem teraz, bo to temat na osobny, rewelacyjny (już zacieram ręce na myśl o nim), tekst :)
Motyw przewodni ślubu - Rock&Flowers. Przez chwilę obserwowałam te warsztaty. Miałam wrażenie, że narzeczeni, którzy tu przyszli oczekiwali fachowej wiedzy. Porad, wskazówek, sugestii, a nie sterty materiałów na środku stołu. Znad stołów unosiło się "ale ja nie wiem czego chcę", "nic mi się nie podoba", a niestety nie każdy miał odwagę poprosić o pomoc prowadzące. Szkoda, bo warsztaty miały fajny potencjał, który nie został wykorzystany.
Stylizacja ślubna - Karolina Trembacz. Przyznam, że od tych warsztatów oczekiwałam czegoś więcej. To temat z którym ja mam zawsze ogromny problem, bo widzę tu pełno zasad i jeszcze więcej wyjątków ;) Byłam więc bardzo ciekawa fachowej wiedzy. Co ciekawego usłyszałam? Mężczyzna, jeśli już zdejmuje marynarkę (fajnie, że nie jest to kategorycznie zabraniane), niech podwinie sobie rękawy koszuli i doda "luzu" stylizacji. Świadkowa nie powinnam mieć sukienki jaśniejszej lub w tym samym kolorze co Panna Młoda, nie powinna ubierać się na czarno (ja się z tym nie zgadzam, ale tu już sprawa do dyskusji między Panna Młoda, a świadkową), o długości przed kolano (nie krótszej) i najlepiej, aby obie (ona i Panna Młoda) czesały i malowały się u tych samych osób (wtedy już one zadbają o to, aby świadkowa nie błyszczała bardziej ;)). Mój bunt wzbudziło tylko jedno stwierdzenie: suknia musi być wygodna do tańca, bo jeśli Para Młoda nie tańczy, to goście też się nie bawią. Fakt, wygodna suknia to skarb, ale z tym tańczeniem gości - bzdura totalna!
Stwórz swój candy bar - Galeria Słodkości. Najbardziej na targach cenie sobie możliwość zjedzenia czegoś słodkiego, serio ;) Na żadnych innych tak się nie najadłam, a to ogromny komplement i spora zasługa Galerii Słodkości :D A odnośnie warsztatów - świetnie przeprowadzone w przesympatycznej atmosferze. Tak to powinno wyglądać :)

Stoiska

Suknie ślubne. Szłam na targi z chęcią zobaczenia na żywo sukni od Laurelle i Atelier Juliette. Przy obu markach muszę stwierdzić, że na żywo wypadają jeszcze lepiej niż na zdjęciach, czego nie można powiedzieć o większości (tych jednak tańszych) sukni ślubnych. Bardzo żałuję, że nie zostały one przeniesione na piętro wyżej i nie miały zorganizowanego, podobnie jak Viola Piekut, swojego małego atelier. Chętnie za rok zobaczyłabym te suknie na większej przestrzeni i z lepszą możliwością ich podziwiania :)
Biura podróży. Nie mogło mnie tam zabraknąć, z pytaniami o Meksyk ;) Itaka ma fajne oferty (które znam na pamięć, bo PM lekko boi się samodzielnej wyprawy i przeglądamy oferty z biur podróży), a pani z Planet Escape zrobiła na mnie tym co i jak opowiadała rewelacyjne wrażenie (aż planuje dzisiejszy wieczór spędzić na czytaniu ich strony).
Inni. Już chyba tradycyjnie odwiedziłam magnetCards (uwielbiam i polecam) - po paru godzinach, gdy dziewczyny opuścił tłum zainteresowanych ofertą, można było do ich stoiska się dopchać, porozmawiać z Sabiną i obejrzeć (choć to udało mi się wcześniej) ich nowość - podkładki pod kubki (jak już wymyśle jaki chcę wzór, to kupie je do nowego mieszkania) ;) I do Janki Pianki, z którą nie miałam okazji porozmawiać na spotkaniu blogerów, więc tym razem skorzystałam z wolnej chwili, aby utwierdzić się w tym, że robi świetne rzeczy i jest rewelacyjną osobą :) Byłam u innych, ale to już totalnie anonimowo, bez dyndającej plakietki z napisem media (schowałam ją po 5 minutach, bo... niefajnie gdy ktoś wgapia ci się w brzuch i stara pilnować w tym co mówi) i muszę przyznać, że taka forma rozmów jest moją ulubioną: chwalić coś (najbardziej chyba wychwaliłam suknie) i kompletnie się nie przyznawać kim się jest ;)
Zwróciłam uwagę jeszcze na dwie rzeczy: świetne kolorowanki od Kartalia i książkę "Ślub doskonały" Katarzyny Gajek z Aspire, która po przejrzeniu zawartości i spisu treści wydała mi się ciekawą lekturą dla Panien Młodych.


Czy warto iść na Wedding Show, a tym bardziej przyjechać z daleka?

Wg mnie warto. Dlaczego?
Ja się nudzę, wszędzie. Na weselach i na targach ślubnych. Tym razem starałam się (i mogłam, bo umożliwiła mi to ilość atrakcji) zorganizować swój czas tak, aby nie mieć czasu na nudę. I przyznam że wręcz brakło mi godzin na realizacje wszystkiego co mogłabym sobie wymarzyć ;)
Stwierdzenie "bo na targach  zobaczysz na żywo to, co widzisz tylko w internecie" ma tu racje bytu. Bo zobaczysz to co najpopularniejsze, to co widzisz na facebooku i ślubnych portalach, od zaproszeń, przez suknie ślubne (o nich wyżej), po biżuterię (Novia Blanca, White Jasmine). To duża oszczędność czasu :)
Cena. Wejściówki kosztują 25-30 zł. Dużo, jeśli chce się iść jedynie pozwiedzać stoiska, których nie ma wiele. Idealnie, jeśli planuje się z wiedzy ekspertów (w panelach, warsztatach, specjalnie przygotowanych strefach) skorzystać.






Po zakończeniu szkoleń bardzo często prowadzący pytają z czym się to szkolenie kończy i z czym wychodzi? Z czym wyszłam ja po Wedding Show? Z ochotą, aby tu wrócić za rok (zdecydowanie to jedne z najlepszych targów w Polsce), kilkoma pomysłami na teksty i dwoma myślami: tym, że Panny Młode stylizuje się na "jakby naturalnie", a "wesela przypominają korporacyjne eventy". Fajne? Straszne? Odpowiedź zostawiam Wam :)