Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O czym rozmawiać przed ślubem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą O czym rozmawiać przed ślubem. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 listopada 2016

7 miesięcy do ślubu, czyli nic nie załatwiłam! [Jagoda]


Czas leci jak zwariowany, a ja nawet nie nadążam odliczać dni do ślubu. Nie mam aplikacji na telefonie, jakiś czas temu napisałam na tablicy w kuchni: "10 miesięcy do ślubu!" i nadal to hasło tkwi niezmienione. Tymczasem to już szczęśliwa siódemka!
Nadal nieprzekroczona granica pół roku, a my… Nic nie robimy. Nie wiem, czy to dobrze, czy wszyscy tak mają? Po prostu nadszedł moment, kiedy nie było nic do załatwienia. Październik był dla nas dziwnym miesiącem, ja byłam trochę na rozdrożu zawodowym, a przez ten deszcz i brzydką pogodę chęć do działania jakoś oklapła i po prostu czekamy.

Czekam, bo zamówiona na wymiary sukienka się szyje. Czekamy, bo nauki przedmałżeńskie dopiero za dwa tygodnie. Czekamy, bo w grudniu mamy dać drugą część zadatku za salę i za hotel, a przy okazji spotkamy się pewnie z DJ-em, żeby wstępnie pogadać o wizji wesela (rezerwowaliśmy termin na odległość, a znaliśmy go z wesela znajomych). Czekam, bo w grudniu umówiłam się na próbne czesanie do fryzjera (oby była trafiona, bo w zasadzie to jedyny salon, który polecają mi znajomi w rodzinnej mieścinie).

Oprócz czekania – zbieram słoiczki na wszelkiego rodzaju wazony i świeczniki (gdzie ja to wszystko pomieszczę, zrobiłam już magazyn na balkonie). Moja mama też się wkręciła w rękodzieło i chce zrobić świeczniki na tealighty z małych słoiczków :) Realizuję wytrwale swoje hobby, czyli haftuję małe upominki dla gości. To dla mnie najlepszy sposób na relaks i poleniuchowanie przy serialu bez wyrzutów sumienia ;) Już gotowe 80 sztuk! Czyli nawet z zapasem. Chociaż kto wie, bo słyszymy co chwilę to ze strony jednej rodziny, to drugiej - "powinniście zaprosić tego wujka i tamtą kuzynkę, skoro zapraszacie tego wujka, bo jego syn zaprosił was na swoje wesele"... Wstępna lista gości liczyła 70 osób (i na tyle gości zarezerwowaliśmy salę), a wygląda na to, że rozrosła się już do około 80 i koncert życzeń trwa. Przecież nie zakrzywimy w karczmie czasoprzestrzeni! Próbujemy odpierać ataki, ale niektóre argumenty są naprawdę słuszne i miękniemy… Daliśmy sobie czas do grudnia, żeby to dopracować i wtedy pewnie zajmiemy się drukiem zaproszeń. Motyw graficzny już czeka, zapisany na kilku dyskach i chmurze. Po komputerowych złych doświadczeniach z lipca nauczyłam się robić backupy, szczególnie rzeczy, nad którymi siedziałam całą noc ;)
Poza tym, mimo że do wesela tyle czasu, to już zaczynają się organizacyjne wpadki. Zamówiłam śliczny retro-stempel z motywem przewodnim takim jak na save the date i zaproszeniach. Pochwaliłam się nim kilku znajomym i rodzinie, wszyscy zachwyceni! Aż do momentu, kiedy jedna z koleżanek zapytała, czemu na pieczątce jest data z rokiem 2016… Klasyczna zeszytowa pomyłka. Miało być 2017. Z sercem w gardle otwierałam skoroszyt z umowami na salę, foto, video i dja… Całe szczęście błąd był tylko na stemplu. Trudno, zdrapiemy datę i będziemy odbijać tylko grafikę i  imiona :)

Z całych przygotowań to chyba najważniejsze są rozmowy. Większość tematów "przedślubnych" mamy bardziej lub mniej przegadanych – czego od siebie oczekujemy, jak wyobrażamy sobie przyszłość, gdzie chcielibyśmy mieszkać, jak dużą mieć rodzinę, powoli klaruje nam się obraz jak chcemy zarządzać małżeńskimi finansami… Tylko ze sprzątaniem jeszcze nic nie wymyśliliśmy ;) Pewnie i tak życie przyniesie sporo niespodzianek i kwestii, o których teraz nawet byśmy nie pomyśleli, ale mam nadzieję, że zawsze będziemy w stanie osiągnąć konsensus, jak zwykle do tej pory.

Ostatnio NPM napisała notatkę o "reżyserowaniu swojego ślubu", która dość mocno mnie poruszyła. Bo kiedyś naprawdę myślałam, że jestem odporna na ślubno-weselny przemysł i że jak przyjdzie do własnego wesela, to zrobię je po kosztach i bez stresu… Ale coraz więcej siedzę w tym temacie, przeglądam relacje z pięknych wesel, sesje zdjęciowe jak z okładki, kiecki od projektantów i cudowne dekoracje. I zastanawiam się, jak długo jeszcze będę broniła się przed potrzebą, żeby ten dzień był perfekcyjny i jak z obrazka.

piątek, 16 września 2016

Konflikty, czyli o czym rozmawiać przed ślubem

Commes Des Garcon Via Numero / justthedesign
Czy o konfliktach warto rozmawiać zanim do nich dojdzie? Oczywiście, z prostego powodu: dużo łatwiej rozmawia się o sytuacjach konfliktowych, gdy nie znajduje się bezpośrednio w ich ogniu. Prawdopodobnie będąc w związku niejednokrotnie mieliście okazję zaobserwować swoje i partnera zachowania w trakcie nieporozumień i kłótni. Ale jeśli nie mieliście okazji do rozmowy o tym, to… to jest właściwy moment.

Pytanie przewodnie tego tekstu brzmi: 
Jak się zachowujecie w trakcie konfliktu i jak chcielibyście konflikt przeprowadzić, aby na koniec każde z Was odczuło satysfakcje?
Możecie sobie je powtarzać przy każdym innym, dodatkowym pytaniu będącym pomocnym w przeprowadzeniu takiej rozmowy. Rozmowy, która pozwoli Wam na przygotowanie się do lżejszego przejścia sytuacji konfliktowych.

Jak radzicie sobie z emocjami?
Czy potraficie zapanować nad swoimi emocjami w trakcie kłótni? A może tłumicie gniew? Czy jesteście w jej trakcie nieugięci, nieustraszeni i nie potraficie odpuścić dopóki "przeciwnik" nie skapituluje? Czy dociera do Was to co mówi druga osoba? Czy traktujecie to jak atak? Czy w trakcie kłótni wyciągacie wszystkie argumenty i wylewacie na drugą osobę wiadro pomyj?
Możliwe, że odpowiadając na te pytania nie będziecie dumni ze swoich odpowiedzi. Ważne jest, abyście jednak oboje byli tego świadomi i starali się nad swoimi słowami i gestami panować, a właściwą rozmowę przekładali na czas w którym oboje będziecie spokojni.

W jaki sposób rozwiązujecie konflikty?
Kiedy rozmawiacie? Bezpośrednio po kłótni? A może w chwili gdy oboje ochłoniecie i będziecie trzeźwo myśleć?
Jak przygotowujecie się do takiej rozmowy? Bo przygotowujecie się? Umawiacie się na rozmowę? Odkładacie ją w czasie? Jesteście wypoczęci i skoncentrowani tylko na niej?
Gdzie rozwiązujecie konflikty?  W domu, w salonie, w kuchni, w sypialni? [Tu uwaga: sypialnia powinna Wam kojarzyć się z bezpieczeństwem i relaksem, nie kłótniami.] A może w miejscach publicznych, aby łatwiej mieć na wodzy swoje emocje?
Sami czy może przy pomocy osób trzecich? Czy stosujecie techniki rozwiązywania konfliktów wymagające udziału osób trzecich? Do czego w rozmowie są Wam oni potrzebni?A może... wciągacie w Wasze konflikty postronne osoby (teściów, rodziców, dzieci, znajomych)?
Czy potraficie słuchać? Czy doprecyzowujecie, wyjaśniacie swoje stanowiska, tak aby druga osoba w pełni mogła Was zrozumieć? Czy dopytujecie, aby zrozumieć drugą osobę? Potraficie skupić się na konkretnej sprawie czy atakujecie siebie nawzajem, wyciągacie inne problemy? Czy potraficie nie oceniać i mówić o swoich uczuciach? Czy straszycie się rozstaniem lub wyprowadzką? Czy okazujecie sobie szacunek? Czy jesteście otwarci na przeprosiny i wybaczenie?
Jak zachowujecie się w trakcie kłótni? Czy to wg Was dobre zachowania? Jeśli nie, to jak sobie z nimi radzicie? Jak chcielibyście się zachowywać?
Do czego prowadzą Wasze konflikty? Do znalezienia lepszego rozwiązania? Do schowania problemu pod dywan i chwilowego uspokojenia sytuacji? Do ustąpienia jednej ze stron, którą zmęczy cała sytuacja? Do zignorowania problemu, zwlekania z jego rozwiązaniem? Jakie strategie rozwiązywania konfliktów są Wam najbliższe: unikanie, uległość,  konkurencja, kompromis, współpraca?
Czy takie rozwiązania Wam odpowiadają?

Kompromisy i współpraca
Czy wyrażacie chęci do współpracy i negocjacji? Jaka jest Wasza zdolność do kompromisów? Co możecie odpuścić, a z czego nie zrezygnujecie nigdy? Czy jesteście w stanie szukać rozwiązań, które zadowolą obie strony?

"My się nie kłócimy!"
Dlaczego?
Obawiacie się konfliktów i tego, że sobie z nimi nie poradzicie? Boicie się odrzucenia i niezrozumienia?
Wzbudzacie w sobie poczucie winy? Strzelacie fochy i fundujecie sobie ciche dni?
Jedna osoba od razu kapituluje? Zawsze? Czy nie uwłacza to niczyjej godności?
Jeśli nie kłócicie się ze sobą, to z kimś innym się kłócicie? Z rodzicami, rodzeństwem, znajomymi? Jak się kłócicie i jak w kłótni reagujecie? Jeśli nie, to jak zachowujecie się w sytuacji sporów?

środa, 27 kwietnia 2016

Religia, czyli o czym rozmawiać przed ślubem

blog.twobrightlights
Wydawałoby się, że to jeden z prostszych tematów. Bo albo się wierzy albo nie i konsekwentnie tego trzyma. Bo większość wierzy tak "na pół gwizdka" i łatwo im się dogadywać. Bo jest tyle ważniejszych kwestii w których warto być zgodnym. A jednak nie… Bo odmienna religia i stosunek do niej mają wpływ na całe życie człowieka.

Ślub
Przed ślubem jest łatwo. O tolerancję, o kompromis, o robienie po swojemu… Jedna osoba może chodzić do kościoła i kompletnie nie wymagać tego od drugiej. Nawet więcej: obie mogą nie chodzić, bo nie czują takiej potrzeby i obowiązku, niezależnie od tego jaki jest ich stosunek do religii. Jeśli nie jest się kompletnie nietolerancyjnym dla innych postaw, chce się w obecnym związku być, to... daje się radę.
Kwestia wiary na światło dzienne wychodzi na etapie ślubnych przygotowań, gdy pada pytanie: „Jaki ślub weźmiemy?”. Cywilny? Kościelny? Zgodnie z czyją wiarą? Dla chcących zawsze znajdzie się tu kompromis, którego nie trzeba długo szukać. Mamy śluby jednostronne, mamy możliwość wzięcia ślubu w dwóch różnych religiach. Wystarczy chcieć i potrafić okazać szacunek religii partnera.

Życie po i święta
Jeśli na chwilę obecną nie przeszkadza Wam to, że partner jest ateistą, to czy nadal tak będzie po ślubie? Czy nie tkwi w Was głęboko zakorzenione przekonanie, że rodzina powinna chodzić do kościoła razem? Bo tak robili rodzice, dziadkowie, całe rodziny. Czy nie będzie Wam przykro iść do kościoła samotnie? Czy będziecie potrafiły nie wymuszać na partnerze towarzyszenia Wam?
Jak wyobrażacie sobie święta? Podwójne, zgodne z religią każdego z Was? Będziecie w stanie pomagać w przygotowaniu rodziny do świąt, które dla Was nie mają najmniejszego znaczenia? Albo odwrotnie… Z czego będziecie w stanie zrezygnować w ramach kompromisu? Czy święta bez choinki, prezentów i karpia na stole są dla Was do przyjęcia? Czy, choćby raz na dwa lata, będziecie świętować zgodnie z potrzebami drugiej strony: na stoku narciarskim w Alpach?

Dzieci
To chyba najważniejsza i najtrudniejsza kwestia do omówienia. Jeśli chcecie mieć dzieci, to jeszcze przed ich zaplanowaniem warto kwestie ich religijnego wychowania poruszyć.
Z jaka religią będziecie chcieli zaznajomić dzieci? Z jedną i drugą? Świętować każde z Waszych świąt, albo co roku je zmieniać?  A może tak bardzo tolerancyjnie… uczyć dzieci o wszystkich religiach i dać mu wybór? A może nie uczyć o żadnej i poczekać aż samo dorośnie i zdecyduje?
Czy będziecie w stanie słuchać jak ktoś opowiada Waszemu dziecku o Bogu w którego nie wierzycie? Jak uczy je modlitwy, zapisuje na religię w szkole, prowadzi do kościoła i sakramentów? Albo odwrotnie… Nie mówi o Bogu, nie uczy szacunku do religii, bo sam go nie ma?
Co powiecie Wy lub Wasz partner na udział dziecka w halloweenowej zabawie? Czy jesteście gotowi na krytyczne opinie ze strony rodziny drugiej osoby i ingerowanie w wychowanie dziecka? Na ile dziadkom i dalszej rodzinie będziecie chcieli pozwolić?

O czym jeszcze  rozmawiać?
Jak ważna jest wiara w Waszym życiu. Jak istotna była i jest w Waszych rodzinach pochodzenia?
Jak Wasza wiara wygląda w praktyce? Praktykujecie (jak? każda niedziela w kościele to dla Was obowiązek, a może pojawiacie się tam raz na miesiąc czy dwa razy w roku?), jesteście "wierzący niepraktykujący", a może tylko dla zasady/tradycji/spełniania czyichś oczekiwań?

Czy porozumienie jest możliwe?
Zawsze jest. Wymaga jednak dużo pracy własnej. Miłości. Tolerancji. Elastyczności. Otwartości. Zgody na kompromisy. Zrozumienia. Chęci! Świadomości, że zmiana drugiej osoby nie będzie pożądana i możliwa, a jej próby mogą jedynie wszystko zepsuć. Z obu stron. Nie jest to łatwe, ale jest możliwe.

środa, 24 lutego 2016

Doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego, czyli o czym rozmawiać przed ślubem

Dom i rodzina pochodzenia, to pierwsze i podstawowe miejsce z którego czerpiemy wiedzę o rodzinie, małżeństwie, rodzicielstwie. Nawet jeśli później obejrzymy dziesiątki filmów, przeczytamy regały książek i nasłuchamy się historii innych ludzi, to, chcąc nie chcąc, te pierwsze i trwające latami doświadczenia muszą mieć (i mają) na nas wpływ. Są wzorcami, takim bagażem, który wnosimy ze sobą do nowego zwiazku. I zdecydowanie warto porozmawiać o tym co w tej walizce dźwigamy my i co w niej niesie ta druga osoba.

O czym zazwyczaj rozmawiacie spędzając razem leniwe popołudnie, na kanapie we własnym salonie lub spacerując trzymając się za ręce? O teraźniejszości? O tym ile spraw macie do załatwienia w związku ze zbliżającym się weselem? O przyszłości? O tym gdzie będziecie mieszkać, na jaki samochód zmienicie ten stary, ile chcielibyście mieć dzieci... A czy rozmawiacie o przeszłości? Nie tylko tej wspólnej, wymagającej świętowania kolejnych rocznic, ale tej odległej o kilkanaście, czasem kilkadziesiąt lat... O swoim domu rodzinnym, o szkole i zwyczajnym szkolnym dniu, o rodzinnych uroczystościach, najlepszych wakacjach i najpiękniejszym/wymarzonym prezencie. Jeśli nie, to... zachęcam do takich rozmów, bo to duża dawka wiedzy o doświadczeniach, które druga osoba wynosi z domu rodzinnego.

Jakie zagadnienia, dotyczące rodziny, warto w takich rozmowach poruszyć?

Żona/Mąż
Relacje między rodzicami jako partnerami.
Czy byli zadowoleni ze swojego zwiazku? Jak okazywali sobie uczucia, bliskość, szacunek? Czy się kłócili i jak rozwiązywali problemy? Czy i jak ze sobą rozmawiali? Jak wyglądał podział obowiązków i role w ich małżeństwie? Czy widzieliście w ich zwiazku rutynę i co było jej przyczyną? Jakie wzorce męskości i kobiecości widzicie patrząc na nich? Co Wam się w ich zwiazku podobało i chętnie widzielibyście to w swoim, a co nie?
Relacje rodziców z ich rodzicami/teściami. 
Jak wyglądały relacje rodziców z ich rodziną (rodzicami, teściami)? Jak zwracali się do teściów i z jakimi emocjami się to wiązało? Jaki był ich stosunek do wizyt u rodziców/teściów, przyjmowania od nich pomocy, integracji w ich związek i wychowanie dzieci? To bardzo fajne punktu, bo pozwolą spojrzeć Wam na to z czym mierzycie się Wy i z czym kiedyś mierzyli się Wasi rodzice.
Jak wyglądały relacje rodziców jako pary i każdego z osobna ze " światem zewnętrznym"?

Mama/Tata, Rodzeństwo
Jak rodzice odnosili się do swoich dzieci, jakie były ich relacje z dziećmi? Jak była pozycja dzieci w rodzinie? Jak wyglądał Wasz kontakt z rodzicem tej samej i przeciwnej płci? Jak rodzice się o Was troszczyli, zaspakajali potrzeby i czego w tej relacji Wam zabrakło?
Czy mieliście rodzeństwo? Jak wyglądały Wasze relacje z nim i między nim/Wami, a rodzicami? Jakie widzicie zalety i wady posiadania rodzeństwa?

Rodzina
W jaki sposób funkcjonowała Wasza rodzina pochodzenia? Jak wyglądały/przebiegały relacje wewnątrzrodzinne? Jakie zasady i normy obowiązywały w Waszych domach? Jak wyglądała komunikacja rodziców miedzy sobą i z dziećmi? Czy mieliście jakieś wspólne tradycje, zwyczaje? Czy wszyscy członkowie rodziny czuli się w niej dobrze i bezpiecznie? Jak wyglądała sytuacja finansowa rodziny? Jak spędzaliście czas wolny?
Co myślicie o sobie jako członku rodziny? Jakie cechy/przekonania o sobie wynieśliście z domu (nie tylko pozytywne)?

Mam świadomość tego, że są to sprawy o których niełatwo rozmawiać. Jak więc do tego się zabrać? Przypadkiem, zaczynając od wspomnień. Niech pytanie nie stanowią centrum rozmowy, a zostaną dopełnieniem historii o... czymkolwiek zechcecie.

poniedziałek, 19 października 2015

Seks, czyli o czym rozmawiać przed ślubem

twitter
Po połączeniu "seksu" i "niepoprawnej" bardzo wiele osób trafia na mój blog i... zapewne solidnie się rozczarowuje, bo nie znajduje tego czego szuka :D Dziś w ramach cyklu "O czym rozmawiać po ślubie" będzie o seksie i może niektórzy wreszcie zostaną usatysfakcjonowani. Bo seks jest ważny, także na moim blogu :)

O seksie trudno się rozmawia... Bez lęku, bez wstydu, bez uznawania go za temat tabu. Niby się da, przy piwie z kolegami/koleżankami, ale rzadko kiedy są to w 100% szczere rozmowy. Z innymi najprościej rozmawia się o swoich, także łóżkowych, sukcesach, ale już nie o wpadkach i problemach. Nikt nigdy nie uczył ludzi o seksie rozmawiać i jedyny język jaki znają to ten podwórkowy, czasem medyczny lub... język poezji. Brak znajomości języka, brak doświadczeń w takich rozmowach sprawia, że o seksie, nawet z najbliższą osobą, nie rozmawia się łatwo (choć zawsze najtrudniej jest zacząć). A warto, bo seks zaspokaja także, a czasem przede wszystkim, potrzeby pozaseksualne: bezpieczeństwa, satysfakcji, poczucia wspólnoty i więzi.

O czy warto rozmawiać przed ślubem?

Pragnienia i potrzeby.
Aby móc o nich mówić, trzeba je odkryć. Może zaskoczy Was fakt, ale nie każda dorosła osoba zna siebie na tyle, że potrafi określić czego pragnie, poza standardowymi "aby było mi  dobrze" czy "aby osiągnąć orgazm". Jak je poznać? Wspólnie ćwicząc, dotykając się i ucząc się mówić jaki dotyk sprawia nam przyjemność (najlepiej na początek z wyłączeniem narządów płciowych). Jeśli już znamy swoje pragnienia, to czas na podzielenie się nimi z drugą osobą, powiedzenie o tym co lubimy, a czego nie i poproszenie jej o to samo.
Pamiętajcie, że każdy człowiek ma prawo do tego, aby jego potrzeby były zaspokojone. Każdy jest także sam odpowiedzialny za swoje potrzeby i rozmowa nie oznacza naszej/partnera gotowości do spełniania potrzeb drugiej strony. To tylko rozmowa, początek tematu.

Fantazje i oczekiwania
Fantazje i rzeczywistość to dwie różne sprawy. Są takie, o których łatwiej mówić i je realizować, są takie, które niektórym bezpieczniej zachować dla siebie (fantazjować można o wszystkim, także o tym co nie jest społecznie akceptowane np. seks rodzeństwa). Jedno jest pewne: im więcej o czymś myślimy, tym bardziej rośnie prawdopodobieństwo zrobienia tego :)
O fantazjach warto na bieżąco rozmawiać, bo podobnie jak człowiek, one także się zmieniają.

Przytulanie i intymność
Co sobie myślisz, gdy partner Cię przytula? Czy jest to dla Ciebie element gry wstępnej i zawsze kończy się seksem? Przytulenie wcale nie musi oznaczać ochoty na seks, może zaspakajać jedynie potrzebę bliskości. Warto mieć taką świadomość i nawet na bieżąco o tym mówić ("Mam ochotę się do Ciebie tylko przytulić.").
Dotyk jest niezwykle ważny w związku. Przytulaj, głaszcz, pieść partnera i pozwól mu na to samo.To bardzo cenne, gdy nie możemy pozwolić sobie, choćby w przypadku zagrożonej ciąży, na seks.
Mała ciekawostka: Wiecie ile razy człowiek powinien do człowieka się przytulać? 8 (minimum 4) razy dziennie po 20 sekund :D Wiem, takie wyliczenia wydają się sztuczne, ale... pięknie obrazują ludzką (męską także) potrzebę bliskości.

Wszystko co się zmienia
Ludzie oczekują, że życie seksualne będzie niezmienne, niezależne od predyspozycji, stanu psychofizycznego, funkcjonowania organizmu. W każdym kolejnym etapie życia, człowiek się zmienia, nie tylko fizycznie, psychicznie, ale i seksualnie. Miłość się zmienia, seks także. O tych zmianach warto się uczyć i rozmawiać. Często już w początkowych latach bycie razem mamy do czynienia ze zmianami, które wywołuje ciąża, poród i połóg, pojawienie się dzieci, czasem trudności z powrotem do seksu. A to dopiero początek zmian.

Problemy
Problemy, których, wbrew pozorom, może być całkiem sporo. 
W wielu związkach występują problemy ze zdrowiem seksualnym: pochwica, dyspareunia, przedwczesny wytrysk, problemy z potencją. 
Istnieją małżeństwa nieskonsumowane, które do specjalistów udają się dopiero, gdy zaczynają myśleć o dziecku, a ślub niczego magicznie nie uleczył. 
Czasem po ślubie lub wspólnym zamieszkaniu życie seksualne zwalnia tempo.
Może (odpukać!) pojawić się zdrada i trzeba nauczyć się życia po niej, niezależnie od tego jakie decyzje co do obecnego związku podejmiemy. Zdrada nadwyręża zaufanie, podkopuje wiarę w miłość, szczerość i samoocenę.

Inne
Są tematy, które zawsze warto poruszyć: cyberseks, pornografia, masturbacja, uzależnienie, seks a wiara, odmowa seksu do której zawsze ma się prawo.

Jak rozmawiać?
1) Znaleźć wspólny język, narzędzia do komunikacji
2) Nazwać swoje potrzeby i to o czym chcesz rozmawiać. Aby zrozumieć siebie możesz zrobić to początkowo np. w postaci listu do samej siebie.
3) Wyreżyserować przestrzeń erotyczną.
4) Zachęcić partnera/partnerkę do rozmowy.
5) Rozmawiać szczerze, bez uprzedzeń.

Dlaczego warto?
Dużo mówi się o zdrowiu fizycznym i psychicznym, a temat zdrowia seksualnego jest często pomijany. Ludzie podejmują go najczęściej, gdy zaczyna się dziać źle, a wtedy niestety bliżej nam do ataków i wypominania niż szczerej, wspierającej obie strony rozmowy. A przecież seks nie powinien być wymuszony i instrumentalnie traktowany, a być dla nas źródłem radości, powinien spełniać nasze fantazje, zaspokajać pragnienia i pozaseksualne potrzeby.

Wpis powstał na podstawie mojej  wiedzy (podwórkowej i akademickiej), a także przy dużym, fachowym wsparciu książki "Seks. Pozycja dla praktykujących" Joanny Mielewczyk (Wydawnictwo Znak, 2015).
Gdyby któryś z poruszonych delikatnie tematów interesował Was głębiej, to dajcie znać. Chętnie się rozpiszę.

Z życzeniami bardzo dobrego seksu,
NPM

środa, 16 września 2015

Mieszkanie i kredyt, czyli o czym rozmawiać przed ślubem

Danette Perez / pinterest
Już na wstępie zgadzam się ze wszystkimi, którzy twierdzą, że to temat do rozpoczęcia którego nie potrzebujemy ślubu. Wspólne mieszkanie kupić i wziąć na nie kredyt można bez zawierania małżeństwa. Jednak etap w którym zaczynamy o tym myśleć jest tak samo istotny u jednych i drugich.

Kupno mieszkanie czy budowa domu to jeden z momentów, które kojarzymy z dorosłością. W końcu każdy słyszał, że mężczyzna powinien posadzić drzewo, zbudować dom i spłodzić syna ;) Możemy upierać się przy tym, że dom to nie budynek, a ludzie i fakt - mamy rację. Warto jednak wziąć pod uwagę, że zawsze trzeba mieć gdzie mieszkać i zdecydować o tym co w danym momencie, wspólnie, jest dla nas najlepsze.

O czym rozmawiać szukając wspólnego zdania i kompromisu?

Gdzie będziemy mieszkać
Za tym prostym z pozoru pytaniem kryje się wiele kwestii.
W jakim mieście? W jakiej dzielnicy, bliżej centrum czy na obrzeżach? Tam gdzie do tej pory, tam gdzie praca, rodzina, plany na przyszłość, coś innego? Czy już w tym momencie myślimy o przyszłości czy jeszcze stawiamy na tymczasowe rozwiązania?
W bloku czy może w domu?
We własnym czy w wynajmowanym?
Sami w kawalerce, ze współlokatorami, a może z rodzicami? 
Dlaczego tak, a nie odwrotnie? I czy oboje chcemy tego samego?

Kredyt?
Jeśli jesteśmy pewni, że chcemy mieć własny dom/mieszkanie, to czy stać nas na jego zakup?
Jeśli nie, to jakie widzimy rozwiązania tej sytuacji? Wyjazd do pracy za granicę, kredyt, wsparcie rodziców, tymczasowa rezygnacja z zakupu?
Czy jesteśmy gotowi na przyjęcie pomocy lub wzięcie kredytu? Czy jesteśmy osobami, które z kredytem chcą żyć? Damy radę finansowo, poradzimy sobie z późniejszymi konsekwencjami (np. konieczność zmiany pracy, teoretyczna zmiana miasta zamieszkania)?

Decyzja o tym gdzie i jak będziemy mieszkać, zwłaszcza gdy decydujemy o mieszkaniu "na stałe" (lub przez kilka najbliższych lat), jest wyjątkowo ważna. Ciągnie za sobą wiele konsekwencji. Mieszkając z rodzicami tracimy swobodę "bycia na swoim". Mieszkając daleko od nich, a planując dziecko, nie mamy możliwości korzystania z ich pomocy. Biorąc kredyt wiążemy się z mieszkaniem na kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt lat i musimy mieć pewność, że ta decyzja nie zwiąże nam rąk i nie uniemożliwi zmian decyzji przez czasem połowę życia. Dlatego niezwykle ważne jest, aby decyzje o mieszkaniu i kredycie podejmować ze świadomością konsekwencji, przy obopólnej zgodzie i pewności każdej ze stron, że dla wspólnego dobra będzie to najlepsze rozwiązanie.

wtorek, 3 marca 2015

Uzależnienia, czyli o czym rozmawiać przed ślubem

orangegirl
Są rzeczy o których przed ślubem z drugą osobą warto wiedzieć. Są też takie o których wiedza wydaje się niezbędna, jeśli chcemy stworzyć trwały i szczęśliwy związek. Szczerość jest podstawą, zwłaszcza, gdy w grę wchodzą uzależniania, używki, nałogi...

Każde z trzech słów kończących wstęp brzmi, dla zwykłego człowieka, groźnie. Nałogi i uzależniania są czymś co urasta go poziomu trudności, które są nie do przejścia. Pierwsze pytanie, jakie zazwyczaj pada w głowie osoby słyszącej o czyimś ślubie z osobą uzależnioną brzmi: "Czy to ma sens?". Może mieć i może nie mieć.


Jestem zwolenniczką nieskreślania ludzi na starcie. Warto rozróżnić jednak dwie grupy uzależnionych:


1) Leczących się/byłych. To grupa dobrze rokująca na przyszłość. To ludzie, którzy mieli problem i podjęli się walki z nim, choć będzie to walka toczona przez całe życie. Zapewne słyszeliście, że alkoholikiem nigdy nie przestaje się być, nawet po kilkudziesięciu latach nie picia. Podobnie jest z pozostałymi nałogami.

W zawiązku z osobą z tej grupy należy liczyć się z trudnościami i mieć ich świadomość.

2) Nie planujących podjąć leczenia. Osoba uzależniona nie jest w stanie być dobrym partnerem - mężem, rodzicem. Rodzina nigdy nie pozostanie wobec uzależniania obojętna, uzależnienie zawsze będzie miało wpływ na wszystkich jej członków (zwłaszcza dzieci) i współuzależniało.


Uzależnienia pociągają wiele negatywnych dla związku skutków. Nie tylko psują relację, ale także niszczą zdrowie (fizyczne, psychiczne) i mogą prowadzić do kłopotów finansowych.

Nałogami są nie tylko picie alkoholu, branie narkotyków, palenie papierosów... Nałogiem może stać się każda czynność, której poświęca się nadmiar czasu i która staje się numerem jeden w życiu człowieka. Może to być hazard, pracoholizm, seksoholizm, uzależnienie od komputera/internetu, hazard, zakupy, pornografia i wiele innych.
 
Czy on/ona jest uzależniony/a?
Warto obserwować partnera i warto na ten temat, tak wprost, porozmawiać. W razie podejrzeń dowiedzieć się czy osoba może być uzależniona (czy o tym wie? czy się leczy? czy może jedynie Ty masz podejrzenia?), mieć skłonność do nałogów i jak poważne mogą one być (istnieje różnica miedzy paleniem papierosów, a piciem alkoholu).

Dlaczego jest trudno?
Osoby uzależnione zawsze pozostają w związku z substancją, nie drugim człowiekiem. Nałóg będzie ważniejszy od miłości, rodziny, pracy, komfortu życia... Miłość nigdy nie będzie lekarstwem, czasem (choć o to wyjątkowo trudno) może być jedynie bodźcem. Uparcie wchodząc w związek z osobą uzależnioną warto zastanowić się czy wystarczy Wam siły, chęci, wytrwałości, aby walczyć z nałogiem i osobie walczącej pomóc - o ile ona sama zechce.

Nie lekceważ oznak uzależnienia. Miłość, ślub, poświęcenie, urodzenie dziecka nie wyleczą z uzależnienia. Nie wierz, że dasz radę kogoś zmienić.

Zastanów się...
Czy dostrzegasz u partnera oznaki uzależnienia i czy mają one wpływ na Wasz związek.
Partner jest uzależniony czy posiadasz jedynie podejrzenia?
Jak długo partner nie potrafi obejść się bez tego co uważasz za jego uzależnienie? 
Czy podejmował próby leczenia? Jak się one kończyły? 
Czy posiadacie wspólny majątek/finanse i czy planujecie taki posiadać po ślubie? Po ślubie możecie zyskać odpowiedzialność finansową i dziedziczenie, także długów.
Czy zamierzacie mieć dzieci?
Co ma dać Ci dokument stwierdzający małżeństwo?

Jeśli podejrzewasz uzależnienie, namów drugą osobę na skorzystanie z profesjonalnej pomocy i przekonaj się czy zmiana jest możliwa.

piątek, 12 grudnia 2014

Pieniądze, czyli o czym rozmawiać przed ślubem

Ludzie wyjątkowo nie lubią rozmawiać o pieniądzach, a gdy już takie rozmowy prowadzą, to rzadko są w 100% szczere. Wstydzimy się, boimy, jest nam głupio? Pieniądze są też jednym z najczęstszych (o ile nie najczęstszym) powodem kłótni małżeństw. Dlatego warto i trzeba o nich rozmawiać: już teraz, przed ślubem.
 
Rozmowy o pieniądzach są nieuniknione, dlatego warto zacząć ich praktykowanie jak najwcześniej. Po ślubie zazwyczaj i tak będzie trudniej, więc wstępny trening powinien pomóc Wam wypracować sobie jak najdogodniejsze sposoby rozmowy.

Rozmawiacie o wydatkach? Potraficie to robić? Z czym jest Wam trudno i czego w takich rozmowach oczekujecie od partnera? To podstawowe pytania na które powinniście sobie odpowiedzieć na samym początku. Potem będzie trudniej ;)

Jakie tematy w tym zakresie koniecznie warto poruszyć?

1. Wasze zawodowe plany i oczekiwania finansowe. Warto znać zarobki partnera, możliwości awansu i rozwoju w branży. Co w sytuacji, gdy jedno z Was straci pracę/nie będzie mogło pracować? Czy jesteście i otwarci na zmianę miejsc pracy, a co za tym idzie: czasem miejsca zamieszkania?

2. Konto. Po ślubie planujecie mieć jedno konto wspólne, osobne konta, a może połączenie tych dwóch opcji? Jeśli posiadacie osobne konta, to jak często potrzebujecie rozmawiać o pieniądzach?
Osobiście polecam takie, podsumowujące, rozmowy prowadzić raz na kilka miesięcy. Często takie tematy dopadają ludzi przy większych wydatkach i nie da się ich uniknąć.

3. Zarządzanie pieniędzmi. Kto zajmuje się wydatkami (rachunki, artykuły pierwszej potrzeby, większe zakupy)? Jak będziecie się nimi dzielić? No co wydajecie najwięcej i co jest dla Was ważne? Wasz stosunek do prezentów i podarunków w rodzinie (na małe i duże imprezy).

4. Stosunek do pieniędzy. Wolicie oszczędzać czy wydawać? Jeśli odkładacie na konkretny cel lub wydajcie na większe przyjemności, to na jakie? Czy oboje preferujecie te same?

5. Finansowe zobowiązania. Koniecznie porozmawiajcie o ewentualnych długach, kredytach, alimentach i innych stałych wydatkach jakie posiadacie.

6. Pożyczanie. Czy pożyczacie pieniądze rodzinie, przyjaciołom? A może pożyczacie od nich? Jaki jest Wasz stosunek do przyjmowania finansowego wsparcia do rodziny?

7. Ryzyko. Czy macie skłonności do ryzyka, ewentualnie hazardu?

8. Intercyza. Jaki jest Wasz stosunek do niej? Czy widzicie konieczność jej podpisywania? Czy w Waszej sytuacji byłaby ona wskazana (np. działalność gospodarcza jednej z osób)?

O czym jeszcze z kategorii "pieniądze" warto porozmawiać?