Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Panna Młoda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Panna Młoda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 maja 2018

Magdo, Anno, Renato, URSZULO! To dzisiaj! [26.05.2018]

Dzisiaj jest nasz dzień! Dotrwałyśmy - mimo stresów, zamętu i natłoku różnych wizji. Dotrwałyśmy dzięki miłości, wsparciu najbliższych i własnej sile. Już za chwilę powiemy TAK - temu jednemu, wybranemu mężczyźnie.

Życzę Wam kochane majowe Panny Młode, aby Wasza miłość była tak barwna i pełna życia jak miesiąc, który sobie wybrałyśmy. Niech Wasz dom będzie zawsze bezpiecznym portem i miejscem, do którego będziecie wracać z niecierpliwością.

Życzę Wam, abyście zawsze widziały w swoich wybrankach tych właściwych, wymarzonych, najwspanialszych facetów, tak jak zobaczycie ich dzisiaj przy składaniu przysięgi.

Niech to najpiękniejsze i niewypowiedziane, co doprowadziło Was do ślubu, prowadzi Was też dalej - przez wspólne lata, przez górki i dołki, przez sukcesy i wyzwania. I pamiętajcie - trudno nie znaczy "źle". Trudno znaczy tylko - trudno. :) Za "trudno" zawsze w końcu pojawia się słoneczna dolina - każdy bieszczadzki traper Wam to powie. ;)

Dzisiaj pierwszy dzień wyższej szkoły kochania, która trwać będzie - wierzę w to mocno - do ostatniego tchu.

Ściskam i do zobaczenia po drugiej stronie!
Ula

"Miłość nie jest największą emocją. Miłość jest największym zobowiązaniem." Od kilku lat to moja ulubiona definicja miłości. Prawdopodobnie dlatego, że losy uczucia, które dwójka ludzi żywi do siebie, oddaje w ich ręce. Miłość, ta dojrzała, to decyzja i zobowiązanie. Przekonanie, że tego człowieka bierze się za męża dziś i wybierze zawsze, aż do śmierci. Pomimo trudności, pomimo gorszych dni, pomimo tego, że coś innego może wydawać się prostsze i przyjemniejsze.
Takiej pewności decyzji, dziś i zawsze, Wam wszystkim (z Ulą na czele!) życzę. Dbajcie o tę miłość, o bliskość i zaufanie, bądźcie razem we wszystkich sprawach wielkich i małych, każdego dnia.

Bądźcie zdrowi, szczęśliwi, bogaci, a każdy dzień kończcie z myślą, że wszystko co najważniejsze w Waszym życiu zasypia obok.
Milena 
PS. Po drugiej stronie jest jeszcze fajniej :)

czwartek, 31 sierpnia 2017

Ej ludzie, cieszcie się, że innym coś pięknie wychodzi!

Kristina Makeeva / aplus
W ostatnim wpisie z Najpiękniejszymi polskimi ślubami napisałam: "Mam jednak nadzieję, że te wpisy nie wpędzają nikogo w kompleksy, a jedynie rozwijają wyobraźnie i uczą cieszyć się szczęściem innych.". Tak po prostu, mając z tyłu głowy, że ludziom czasem jest niewygodnie z myślą, że u nich perfekcyjnie nie było lub nie będzie. Tak będąc miłą i starając się być empatyczną. A dziś myślę, że znam wielu zazdrosnych i ludzi, ale kobiety przygotowujące się do ślubu biją na głowę wszystkich innych razem wziętych ;)

Zazdrość jest naturalna...


Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma lepiej od Ciebie. Taka ONA... Ma lepszą figurę, nawet opychając się czekoladkami przed ślubem nie będzie musiała trzymać diety, aby wejść w wymarzony rozmiar sukni. Ma narzeczonego, który oświadczył się jej w weneckiej gondoli, a dziś razem z nią dopracowuje każdy element ICH ślubu i wesela. Ma rodzinę i przyjaciół chętnych do pomocy i podekscytowanych faktem zbliżającego się wydarzenia. Ma zawsze dobry humor, najszerszy uśmiech (tak, białe zęby też!) i swój gruby portfel, który pozwala zapłacić za większość jej ślubnych kaprysów. I miała odwagę zrobić to o czym Ty po cichu marzysz. Dokładnie, to dziewczyna, której zdjęcia będą udostępniać sobie ludzie na fb i publikować najlepsze ślubne portale. To dziewczyna, która ma ślub i  wesele z Twoich marzeń.

 
To co, zazdrościsz? Irytuje Cię, że komuś jak z płatka wychodzi to na co Ty ciężko pracujesz? Większość będzie zazdrościć (i to normalne!), znaczna część się do tego, choćby przed sobą przyzna (i potraktuje to jak motywację), publicznie udając, że jest ok, ale zostanie też kilka osób, które zareagują inaczej...

Przeanalizują dokładnie każde z jej zdjęć i zauważą, że... "makijaż nie taki,", "brwi za grube", "suknia za skromna, kompletnie nie do kościoła", "o, a tu trochę niedopasowana", "ale jak to w kościele? przecież ona ma dziecko!", "narzeczony jakoś tak... za mało uśmiechnięty... pewnie nieszczęśliwy", "i po co tyle atrakcji? pewnie goście nie mogli sobie nawet spokojnie potańczyć", "i tyle kasy wyrzuconej w błoto"...


I bardzo toksyczna ;)


Mnie czasem opadają ręce, gdy czytam takie komentarze. Bo po co to robić? Po co usilnie doszukiwać się wad u innych? Po co zakładać, że jak wesele komuś wyszło, to pewnie ma parszywy związek? Po co bronić się tym, że tamci urodzili się pod szczęśliwą gwiazdą, a Ty zawsze masz pod górę? Po co ranić i wywoływać negatywne emocje?

I swoje krytyczne uwagi tłumaczyć "ja nie zazdroszczę, ja jestem obiektywna, ja nam taki gust...". Gust, światopogląd i zdolności wróżbiarskie ;)

Dlaczego nie warto zazdrościć i nie warto niekulturalnie krytykować?


Bo to źle działa na... Ciebie. Fakt, prawdopodobnie uda Ci się zranić lub choćby wbić lekką szpilę w poczucie zadowolenia i satysfakcji osoby, którą skrytykujesz. Ale ona o tym prędzej czy później zapomni, nie wywrócisz jej swoim stwierdzeniem życia do góry nogami. To Ty będziesz odkładać w sobie negatywne emocje i budować przekonanie, że inni mają lepiej, a Tobie nic nigdy się nie udaje. W żaden sposób nie uda Ci się takim zachowaniem poprawić swojej sytuacji. Nie zmienisz nastawienia, nie poprawisz swojej samooceny, nie rozwiniesz się i będziesz tkwiła w miejscu.
Zajmij się realizacja swoich celów: ślubnych, rodzinnych, zawodowych. Szkoda Twojego czasu na życie życiem innych.
Bo dla fajnych ludzi inni są fajni :) Jeśli Ty komuś pomożesz, on pomoże Tobie. Jeśli jesteś pozytywnie nastawiona, to ludzie będą mieli ochotę z Tobą przebywać. I musicie mi na słowo uwierzyć, że niejednokrotnie słyszałam o przypadkach w których Panny Młode od swoich usługodawców dostawały coś więcej, bo... były fajne :)

No dobra, a czy ja-mądrala nie zazdroszczę?


Oczywiście, że zazdroszczę. W temacie ślubów i wesel mniej, bo ślub i wesele nigdy nie były moim celem numer jeden. Ani gdy byłam Panną Młoda, ani teraz - gdy piszę. Pewnie, że chciałbym mieć wyższe od innych statystyki, zarabiać tyle co najwięksi, dostawać reportaże do publikacji jako pierwsza z kolejki. Ale... ja to jeszcze będę miała, wszystko to co można osiągnąć mając słowo "niepoprawna" w nazwie ;)
Moja recepta na zazdrość? Poznaj człowieka, któremu zazdrościsz. Ja nigdy nie zazdroszczę ludziom, których lubię. Im umiem życzyć tylko dobrze i jeszcze lepiej. I już nie powinno Was dziwić, że poznałam większość prowadzących polskie blogi/portale i Panien Młodych, które wg mnie zorganizowały najpiękniejsze śluby w Polsce ;)

Dlaczego nie wyciągać z tego niewygodnego uczucia czegoś dla siebie? Dlaczego nie pozwolić zazdrości na motywowanie siebie, na stały rozwój zamiast stałe podkopywanie? Dlatego nie wyjść z założenia, że czyjś sukces, nie jest Twoją porażką, że nic Ci nie da to, że komuś będzie gorzej? Dlaczego nie uwierzyć, że nic nie traci się na życzeniu innym dobrze? Dlaczego nie cieszyć się tym, że innym się udaje? Że w Polsce mamy piękne śluby, że coraz łatwiej jest dostać dekoracje i usługi na najwyższym poziomie (takie kiedyś widziane tylko na pinterescie), że jeśli innym się udaje, to i Tobie może!

sobota, 10 czerwca 2017

Kamilo, Ewelino, Aleksandro, Anito, Agnieszko, Karolino, JAGODO, to się dzieje! [10.06.2017]

India Earl Photography
Tyle przygotowań, tyle przeżyć, tyle pracy, nerwów - i już! Odliczanie zakończone! To dzisiaj! 

Życzę Nam wszystkim, biorącym dzisiaj ślub, żebyśmy mimo nerwów i emocji choć trochę pamiętali z dzisiejszego dnia :) Żebyśmy znaleźli chwilę na zwolnienie, spojrzenie w oczy swojemu wybrankowi i żebyśmy chociaż minutkę tego zwariowanego, weselnego czasu, poświęcili tylko sobie nawzajem.
Żebyśmy nie oblały sukni ślubnych barszczem, a Panowie Młodzi nie wypili o jeden toast za daleko :D A potem miejmy spokój. Dużo spokoju i czasu, kiedy wszyscy nas zostawią tylko we dwoje :) Po wszystkich przebojach z organizowaniem wesela, na pewno się to przyda :)

Niech ta nowa droga życia będzie szeroka i prosta. Bądźcie zdrowi, niech nic nie przeszkadza Waszemu szczęściu! Bądźcie dla siebie wyrozumiali, ufajcie i nie zawódźcie zaufania. Bawcie się ze sobą, niech Wasz dom będzie pełen śmiechu i radości, nawet w gorszych chwilach. Pamiętajcie zawsze o swojej miłości i nie pozwólcie jej uschnąć z biegiem lat. Obyście tak samo cieszyli się z 50. rocznicy ślubu, jak z dzisiejszej uroczystości :) To jest moje marzenie i wiecie co? To jest w zasięgu naszych rąk! Wierzę w to!


Tego wszystkiego życzę sobie, swojemu świeżo poślubionemu mężowi oraz wszystkim tym, którzy właśnie dziś zawarli związek małżeński.

A teraz - chwilo trwaj, łapcie każdą sekundę tego dnia, wieczoru - bo on się już nie powtórzy!

Wszystkiego najlepszego - Jagoda.


"Nie bierz ślubu, bo chcesz rodziny i stabilności. Bierz ślub, kiedy patrząc na konkretnego faceta poczujesz, że chcesz, żeby był Twoją rodziną na zawsze.". To słowa Jagody, które gdzieś podczas grupowych rozmów wpadły mi w łapki i trafiły do serca do tego stopnia, że już w tamtym momencie wiedziałam, że znajdą się one w dzisiejszym wpisie. Jeśli jest najprościej, to jest najpiękniej. Tego chciałabym dziś, dołączając się do życzeń Jagody, Wam (z Jagodą na czele!) życzyć. Tej pewności, takiej graniczącej z niemożliwym i nie do zachwiania, nie do zdarcia, nie do zapomnienia. Pewności, która będzie wsparciem, motywacją i nigdy Was nie zawiedzie.
Bądźcie najszczęśliwsze, najbardziej kochane, najbardziej doceniane i spełnione w każdej ze swoich wymarzonych ról.
Wszystkiego najlepszego - Milena.

środa, 17 maja 2017

Panna Młoda w spodniach

Sophie Sarfati
Jak wygląda Panna Młoda na rysunkach dzieci? Bo kobieta w białej sukni. W zależności od środowiska w którym wychowują się dzieci suknia będzie princesską, z tiulem, z koronką, może minimalistyczną w linii A lub prostą, ale ciągle: długą. Czasem trafią się dzieci rysujące krótsze sukienki (do kolan czy 7/8), czasem spódnica będzie połączona z bluzką (i będzie to widać dzięki gołemu brzuchowi!), być może będzie to garsonka. Czego nie malują i nie widują w świecie dzieci? Panny Młodej w spodniach, bo przecież spodnie nosi facet ;)

Powoli, ale dość sprawnie, przesuwa się granica tego co w stroju ślubnym uważa się za normę. Mamy więc kolorowe suknie (w całości lub w niektórych elementach), sukienki o różnej długości, z dowolną ilością tiulu i odsłaniające coś czego nie odsłaniało się wcześniej. Dzieje się, ale nadal, na czele najbardziej kontrowersyjnych stylizacji dla Panny Młodej, stoją spodnie.
Co mam na myśli pisząc "spodnie"? Wszystkie stylizacje, które je zawierają. Spodnie same w sobie, spodnium, kombinezon, spodnie połączone z dopinaną spódnicą, garnitur… Z czym połączone, jeśli takiego połączenia wymagają? Z marynarkami, żakietami, topami, bluzeczkami. Z gładkich i koronkowych materiałów, z takich… często też typowych, delikatnych i kobiecych, materiałów na suknie ślubne. Ze zdobionymi górami, odkrytymi dekoltami, falbanami, brokatem i cekinami. Z pełną dowolnością wyboru materiału i dodatków.

Czy do ślubu musisz iść w sukni ślubnej?
Prawdopodobnie tak wyobraża sobie Ciebie całe Twoje otoczenie i wszyscy goście, ale nie – nie musisz.
Pamiętaj jednak, że wybór spodni to przełamanie stereotypów i jeśli zdecydujesz się na to, musisz być przygotowana na różne reakcje. Suknia, biała i delikatna, odzwierciedla kobiecość, podkreśla subtelność i niewinność. Ty decydujesz się na coś zupełnie innego – chcesz pokazać inne wydanie kobiecości, a Twój strój ma pokazywać piękno, indywidualność i nie ma być przebraniem.

Czy spodnie są dla Ciebie?
Dlaczego nie chcesz tej kiecki? Bo nie lubisz sukienek i spódnic, bo nie znalazłaś idealnej, bo chcesz to zrobić inaczej? Twoja motywacja ma znaczenie.
Jeśli jesteś osobą, która poszukuje oryginalnych rozwiązań, masz nietuzinkowe podejście do mody, cenisz sobie prostotę i minimalizm, przeraża Cię ilość warstw i falban w sukniach (i jesteś przekonana, że inne nie istnieją), chcesz czuć się wygodnie, pozostać wierna swojemu stylowi, chcesz się wyróżnić, jesteś silną osobowością, w spodniach czujesz się bardziej sobą i ani przez sekundę nie będziesz żałowała swojej decyzji, to nie bój się wybrać spodni. Prawdopodobnie to strój stworzony dla Ciebie :)

Kiedy i gdzie wypada?
Jaka jest Twoja pierwsza myśl? Do urzędu, w przypadku ślubu cywilnego, w miejskich i industrialnych klimatach? To najczęściej spotykane sytuacje, ale… mocno ograniczające. Spodnie spodniom nie są równe, podobnie jak sukienka sukience. Podobnej jak nie każda suknia sprawdzi się w plenerze, tak i nie każde spodnie nie będą odpowiednie na taki ślub Widziałam takie, w tym te ze zdjęcia, które idealnie wpasowałyby się w stylistykę zarówno miejską, jak i polno-sielską.
W twierdzeniach, że do USC wypada, a do kościoła nie, ciągle słyszę to natrętne wartościowanie, podkreślanie wyższej rangi ślubu kościelnego. A przecież…  kościół nie ogranicza, kościół mówi o tym co należy zakryć, a nie o tym, że kobiety w spodniach nie mają prawda podejść do ołtarza.
To gdzie wypada? W kościele i w USC, na wsi i w mieście. Wszędzie gdzie zechcecie.

Wianek, welon?

"Jeśli pójdziesz w spodniach, to nie założysz welonu?". Są sukienki do których i welon i wianek nie będą pasować. Ze spodniami jest dokładnie tak samo. Znajdziecie takie do których idealny będzie wianek, takie do których pasował będzie welon (to połączenie jednego z drugim jest cięższe, ale nie niemożliwe), a może… peleryna, imitująca welon, a o wiele wygodniejsza.

Co na to Pan Młody?
Możesz być przygotowana na sprzeciw, zdziwienie i opory.  Możesz się nie przejmować tym co powiedzą ludzie w Internecie, jak zareaguje cała rodzina (na czele ze zrozpaczoną mamą). Ale… po stronie sceptycznie lub negatywnie nastawionych osób może stać Pan Młody, a najprawdopodobniej chciałbyś się w tym dniu nie tylko sobie, ale i jemu podobać?
Jak sobie z tym poradzić? Rozmową i przygotowaniem go na to, swoim prywatnym przekonanie, że w takiej wersji ślubnego stroju czujesz się najlepiej, poczuciem, że powinien Cię znać na tyle, aby nie być zaskoczonym, tym, że to tylko strój – a Ty ciągle jesteś zachwycająca.

Co stoi na przeszkodzie?
Zupełnie nic!

piątek, 21 kwietnia 2017

Zamiast zostać ideałem, bądź najlepszą wersją samej siebie

Katya Katya Shehurina / Marka Photo
Małym dziewczynkom wmawiano, a może nadal wmawia się, że bycie księżniczką jest czymś pożądanym. Bo księżniczki są piękne, nie muszą sprzątać pokoju i kiedyś w końcu znajdzie je książę na białym koniu. A potem będą żyli długo i szczęśliwie. Kto z wizją tak idealnego życia nie chciałby być księżniczką? Może nieco zbuntowaną, bardziej niezależną, ale ciągle księżniczką ;) Jeśli w realnym życiu nie było to możliwe, to w życiu każdej kobiety trafiały się okazje, aby księżniczką choć przez chwilę się poczuć – od komunii po ślub.
Czasem jakaś dziewczyna lub kobieta, która w byciu księżniczką dostrzegała niepasującą jej sztywność i narzuconą presję stwierdzała, że to nie dla niej. Myślała i stwierdzała, że zamiast w balowej sukni pójdzie do ołtarza w czymś co przypomina koszulę nocną, a gości usadzi na sianie. Swojsko, klimatycznie i na luzie :)
Trochę ze skrajności w skrajność, czasem... gubiąc siebie.

To oczywiste,  że w dniu swojego ślubu chcesz wyglądać pięknie, piękniej, najpiękniej. Kuszące wydaje się przypominanie ideałów z okładek, raz w życiu posiadania zdjęć na których wygląda się tak wystrzałowo, że planuje się je przez całe życie pokazywać dzieciom, wnukom i prawnukom i z sentymentem przeglądać na starość. Tylko… czy to dobra droga? Czy ma sens przebieranie się za kogoś kto jest piękniejszy, bardziej na topie czy luzie niż Ty? A może wystarczy bycie najlepszą wersją siebie?

Nosisz okulary? I sama nie wiesz czy zdecydować się na okulary, które z wizją "delikatnej rustykalnej nimfy" się gryzą i które najczęściej są tak wyraziste, że to nie je do sukienki, a sukienkę do nich się dobiera (wiem, przesadzam). Czy może na soczewki, bo pokażesz oczy, będzie Ci wygodniej i... ten jeden raz poczujesz się bardzie kobieca/delikatniejsza/piękniejsza.
W czym będziesz bardziej sobą? Jeśli we wszystkim, bo okulary Cię nie definiują, to śmiało - wybieraj. Jeśli w okularach, to może warto dać im szansę?

Masz w planie założenie aparatu ortodontycznego? Wiem, prawdopodobnie wydaje Ci się to przerażające. Bo będziesz wyglądać jak robot, bo ściąganie aparatu na sam ślub nie wszędzie jest aprobowane, bo przecież te kilkanaście miesięcy nie zrobi różnicy.
Widziałam Panny Młode, które uśmiechały się tak cudownie, że aparatu na ich zębach (fakt, kosmetycznego) nie było widać. Zerknij choćby na Anię. I te kilkanaście miesięcy wcześniej miały piękne, zdrowe zęby. 
Czy jesteś na tyle pewna siebie i odważna, aby w aparacie ortodontycznym czuć się dobrze i szeroko się śmiać, zamiast nieustannie zasłaniać zęby ręką? Tak? To śmiało!

Okulary i aparat? Kogo widzisz? :D

Masz w planie ostrą dietę i zrzucenie kilkunastu kilogramów? Tu Cię lekko zaskoczę. Świetnie, ślub jest dobrą motywacją do każdej zmiany, ale... niech nie będzie jedynym pretekstem do niej. Nie katuj się, nie głoduj, nie zamęczaj aktywnością fizyczną. Zrób to w sposób zgodnie z którym mogłabyś funkcjonować przez kilkadziesiąt lat.
 
Masz kolczyki i tatuaże? Kilkanaście dziur w uszach, tunele i tatuaż na całe plecy... Trochę to "nie z tej bajki", ale przecież nie musisz być ani księżniczką, ani damą. Nie musisz wyglądać jak połączenie aniołka i Barbie, nie musisz niczego wyciągać i zasłaniać, jeśli nie chcesz. Choćbyś stawała na głowie, nie ma sensu - jeśli to nie Ty.

Nie malujesz się na co dzień? A może nosisz delikatny makijaż? Nie stawiaj na ciężkie smoky eyes, czerwone usta i mocno wykonturowaną twarz. Postaw na makijaż po którym spojrzysz w lustro i poczujesz się jak Ty. Najprawdopodobniej większość makijażystek powie Ci, że tak trzeba, że aparat zjada makijaż, że musi być mocno. Hm, musi i nie musi. Makijaż ma być trwały, ma dobrze współpracować z aparatem, ale... widziałyście najnowszą "Piękną i Bestię"? Jeśli nie, to obejrzycie i przyjrzyjcie się jak pięknie w makijażu bez makijażu wygląda Bella :)

Fatalnie czujesz się w sztywnych upięciach na głowie? Tu sprawa wygląda podobnie do makijażu. Im sztywniej, tym trwalej i niezniszczalni ej. To jak dużego wsparcia ze strony lakieru będą potrzebowały włosy, zależy od Twoich włosów. I od tego jak zapatrujesz się na potargane tańcem włosy? Przeszkadza Ci (solidny) brak perfekcjonizmu czy uznasz to za naturalną kolej rzeczy i efekt dobrej zabawy?

Nie bądź księżniczką, nie bądź "świtezianką" ;) Najbardziej podobna bądź do siebie. 
To nie ważne, że dziadkowie marzą o zobaczenie Cię w roli księżniczki z diademem we włosach. To nie ważne, że znajomi naoglądali się rustykalnych ślubów i z chęcią pokręciliby Twoje gęste włosy i na głowę założyli Ci wianek. To nie ważne, jeśli do sali z kryształowymi żyrandolami miałaby wkroczyć dziewczyna, która najchętniej na salę wbiegłaby w podskokach na płaskich butach. To nie ważne, jeśli w wesele w stodole miałaby mieć dziewczyna, która na wsi ostatni raz było 15 lat temu i która panikuje na samą myśl o obcasie wbitym w trawę. To nie ważne, że coś wypada, że jest właściwsze, że jest modne, że tak wyobrażają sobie Ciebie inni. Ważne, abyś mogła zamknąć oczy, wyobrazić sobie siebie w tym dniu i po ich otworzeniu dokładnie tam się zobaczyć.

Wybaczcie, musiałam. Z pozdrowieniami dla Muminków :)

via Bagaż Podręczny

poniedziałek, 27 lutego 2017

Czy Panna Młoda nie je na weselu?

Spersonalizowany talerz? I to jak!
Będąc jeszcze przed swoim ślubem usłyszałam, że podczas wesela Pary Młode, a zwłaszcza ich żeńskie połówki, nie jedzą. Pomyślałam: "Jakim cudem, przecież to odbiera 50% radości z imprezy?". Śmieszyło mnie to, dziwiło, ale stale uważałam to za jedną wielką bzdurę, którą powtarza internet. Z czasem miałam okazję sprawdzić to na sobie - ja jadłam, wg mnie dużo, choć zapewne na miarę możliwości i pojemności żołądka. Czy to ja byłam inna? To też, metodą facebookowej ankiety, pozwoliłam sobie sprawdzić. I wyniki mnie zszokowały – prawie ¾ Panien Młodych z wesela wychodzi nienajedzonych, a ponad 40% jest godne. To nie jest już śmieszne, to… nienormalne?

Zacznijmy więc pod podstaw :D


Dlaczego warto jeść?
1. To Wasze wesele, jako Para Młoda macie być na nim najważniejszym gościem, macie świętować, bawić się, jeść i pić. Spędzać czas tak jak lubicie.
2. Potrzeby fizjologiczne to najbardziej podstawowe potrzeby w hierarchii. Trzeba je zaspakajać. Nie wyobrażam sobie bez tego dobrze spędzonego dnia (nawiasem mówiąc - bez jedzenia, bez toalety? to tortury? ;)).
3. Jesteście także gospodarzami wydarzenia, możecie dowolnie ułożyć menu, modyfikować je i jeść dokładnie to co lubicie najbardziej. Organizujecie słodkie czy tematyczne stoły z Waszymi ulubionymi przysmakami, stajecie na głowie (bo jedzenie to podstawa polskiego wesela), aby wszystkim i Wam smakowało. Dlaczego z tego nie korzystać?
4. Zapłaciłyście za to. Prawdopodobnie (bardzo) dużo.
5. Pijecie alkohol? Jedzcie dla dobra żołądka, głowy i Waszego dnia jutrzejszego.

Brakuje Wam na to czasu?
1. "Bo tyle się dzieje."
Panna Młoda musi być wszędzie. Dopilnować podania tortu, poprawić ustawienie księgi gości, coś jeszcze ustalić z DJem, zerknąć na to co dzieje się w kuchni, pobiec po prezenty dla rodziców…
Pary Młode często mówią, że nie potrzebują konsultantów ślubnych do koordynacji wesela, bo poradzą sobie same, z pomocą rodziny. A w praktyce nie zaspakajają swoich podstawowym potrzeb, bo im brakuje czasu...
2. "Bo trzeba z gośćmi tańczyć, rozmawiać, zrobić sobie zdjęcie, przyjmować życzenia, dziękować za przybycie, żegnać…"
Rozumiem, że to może zajmować czas, ale… wesele to kilka długich godzin. Nie robicie (i nie musicie robić) tego non stop, a część z tych rzeczy da się robić jedząc ("Wujku, byłeś już przy słodkim stole? Ja nie, chodźmy na ciacho!").
3. "Bo nawet w przerwach ciągle podchodzą goście."
Po pierwsze: nie rozumiem braku wyczucia ze strony gości. Podchodzą do Pary Młodej w momencie w którym kelnerzy podają im ciepły posiłek i zaczynają z nimi rozmowę? Mam problemy z wyobrażeniem sobie tego ;) Po drugie: jeśli nawet tak jest, to… przecież możecie grzecznie gościom odmówić i powiedzieć, że po skończonym posiłku do nich podejdziecie. Po trzecie: jeśli wszyscy goście się na Was rzucają, bo chcą już opuścić imprezę, to pożegnajcie ich i potem usiądźcie do posiłku. Proste. I do zrobienia.
Chcecie usłyszeć coś zabawnego? Znam jedną Pannę Młodą, która jadła batona w ukryciu w toalecie i drugą, którą dokarmiali w kuchni kucharze. A wystarczyło powiedzieć gościom, że w tym momencie umierają z głodu i potrzebują ekspresowo zjeść obiad.
4. "To nie brak czasu. To z nerwów."
Przez całe wesele? No dobra, wierzę ;) Pamiętajcie jednak, że cokolwiek warto zjeść, choćby po to, aby przypadkiem nie zemdleć.

Proszę, bawcie się, korzystajcie ze wszystkiego co przygotowujecie przez długie miesiące i najedzcie się na swoim weselu. Smacznego.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Organizujesz wieczór panieński? Po-myśl!

hellotwiggs
Jesteś organizatorką wieczoru panieńskiego? Niezależnie od tego kim jesteś - przyszłą Panną Młoda, świadkową, specjalistą ds. organizacji, czy masz rewelacyjny pomysł czy kompletną dziurę w głowie, zanim zaczniesz, powinnaś pomyśleć o kilku podstawowych aspektach, które ułatwią Ci lepsze "ogarniecie" całego przedsięwzięcia - lepsze dla Ciebie i dla reszty kobiet, które spędzą z Tobą ten wieczór :)

Ulubieni ludzie, czyli lista gości
Bez ludzi, nie ma zabawy, niezależnie od tego ile osób planujecie z Panną Młodą zaprosić do wspólnego świętowania. Pierwszym krokiem w harmonogramie przygotowań do wieczoru panieńskiego powinno być więc stworzenie listy gości i skonsultowanie jej z Panną Młodą, albo jeszcze prościej: poproszenie jej o stworzenie takiej listy z nazwiskami i namiarami na jej członków (numer telefonu i email, potem wystarczy założyć grupę na fb i wszystkie możecie omawiać organizację w prosty i szybki sposób).
Brakuje Wam chętnych do zabawy? Panna Młoda nie ma koleżanek? Może woli skromniejsze grono zaproszonych? Może wystarczą jej trzy przyjaciółki, a może tylko Ty? Albo... chciałaby ten wieczór spędzić z ważnymi dla niej kobietami z rodziny - siostrą, mamą, babcią, ... teściową? ;)
Miłym gestem jest wręczenie specjalnego zaproszenia Pannie Młodej, a także wszystkim zaproszonym (to nie musi kosztować, jeśli jest Was kilka, to z pewnością któraś zna kogoś kto może Wam w tym od strony graficznej pomóc).

Budżet, czyli... demokracja czasem boli ;)
Nigdy nie ustalaj budżetu sama. Przyznam, że z przerażeniem słucham o kwotach jakie czasem organizatorka próbuje narzucić pozostałym dziewczynom. Pamiętaj, że Twoją podstawą są ludzie i to do nich masz dostosować budżet, nie odwrotnie. Najprostszym rozwiązaniem jest zapytanie dziewczyn o kwotę jaką są w stanie przeznaczyć na imprezę, a potem wyliczenie średniej (z ludzkim podejściem i możliwością tworzenia wyjątków).
Znajomość budżetu ułatwi... nie, umożliwi Ci rozpoczęcie planowania wieczoru i dostosowanie go do wspólnych możliwości finansowych.

Data
Najlepiej pasująca wszystkim, na czele z Panną Młodą. I koniecznie nie bezpośrednio przed ślubem, najlepiej od 4 do 1 tygodnia.

Gust narzeczonej
Jeśli organizujesz jej wieczór panieński, to musisz ją dobrze znać. Możesz ją zapytać o oczekiwania czy listę rzeczy zakazanych. Albo... przeprowadzić z pozostałymi dziewczynami burzę mózgów. Zastanawiać się jaka Wasza Panna Młoda jest, co lubi, jak spędza wolny czas, co sprawia jej frajdę. Nie musicie silić się na najmodniejsze atrakcje - zorganizujcie jej wieczór, jaki sama sobie by zorganizowała.

Miejsce, stroje, dekoracje
Wybór miejsca jest kluczowy dla budżetu, ponieważ może pochłonąć jego znaczną część. Więc... zostajecie w swoim mieście, jedziecie na działkę, wynajmujecie małą salę, przenosicie się do mieszkania jednej z Was? A może wyjeżdżacie? Pod namiot, do SPA, do domku nad jeziorem, do hotelu w dużym mieście?
Macie miejsce. Zadbajcie o jego wyjątkowość. Zacznijcie od ustalenia motywu przewodniego imprezy. Zadbajcie o dekoracje i dodatki realizujące ten motyw, akcesoria (np. do gier), stroje (jeśli Wasza Panna Młoda ma "takie poczucie humoru", to możecie wręczyć jej welon lub koszulkę Panny Młodej np. z napisem "I Can't Keep Calm! I'm The Bride"), jedzenie i picie (związane z motywem przewodnim + tort i szampan?).
 
Pamiątka
Niech ten wieczór nie zostanie tylko we wspomnieniach (chyba, że tego nie chcecie? ;)). Panna Młoda powinna mieć po nim jakaś pamiątkę w postaci prezentu (może... słoik z dobrymi radami od Was?) lub np. wspólnej sesji zdjęciowej (to jest mój ulubiony pomysł na prezent, dla Was wszystkich).

Gry i zabaw, czyli pomysł na spędzenie czasu wolnego
W opisie tego punktu będą beznadziejna, bo nie lubię "typowych" gier na takie imprezy. Możecie jednak wykorzystać gry plenerowe, poszperać w poradnikach trenerów z grami zespołowymi i integracyjnymi, zaplanować... miłe spędzenie czasu. Pole dance, kurs gotowania, wizyta stylistki? Wycieczka w góry, piknik, granie w planszówki, wspólne wyjście na koncert... Coś co ONA lubi robić :)

Atrakcja dla wszystkich
Kolejnym grzechem organizatorek jest... planowanie atrakcji jedynie dla Panny Młodej lub dla niej i świadkowej ;) Dwie dziewczyny siedzą w SPA, a pozostałe wegetują w hotelu. Nie brzmi to dobrze, prawda? SPA jest świetnym pomysłem, ale w dwóch przypadkach: 1) gdy jest Prezentem dla Panny Młodej, do wykorzystania w innym terminie, 2) idą do niego wszystkie dziewczyny :) Czy opcja numer 2 nie jest za droga? Jest droga, ale, podobnie jak wyjazdy i wycieczki, jest formą relaksu i fajnego spędzenia czasu dla wszystkich uczestniczek.
Podobne podejście rekomenduję dla wszystkich wymyślonych przez Was punktów wieczoru, dnia czy weekendu. Zadbajcie o to, aby każda z dziewczyn znalazła w tym dniu coś dla siebie i nie czuła się niekomfortowo.
Czy striptizer to dobry pomysł na wieczór panieński w kontekście tego punktu? Zapytajcie wszystkie uczestniczki. Wbrew pozorom nie tylko Pannie Młodej, ale i jej koleżankom, taka zabawa może kłócić się z ich definicją wierności czy wiarą. A chyba nie warto dla jednej atrakcji skreślać z listy gości przyjaciółkę Panny Młodej czy inną bliską jej kobietę o zupełnie innym spojrzeniu na tę kwestię?

O czym przed wieczorem powinna wiedzieć Panna Młoda?
Kiedy, o której, jak ubrana i gdzie ma się pojawić lub czekać na odbiór. Ewentualnie czy powinna zabrać ze sobą rzeczy na noc i dzień po. To wystarczy :)