Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pan Młody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pan Młody. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 czerwca 2017

10 dni do ślubu, czyli totalny chill! [Jagoda i G.]

Dziś obudziłam się z uczuciem rozpierającego mnie szczęścia :) Tak po prostu, czysta radość, nie dość, że się w końcu wyspałam, to jeszcze za 10 dni nasz wielki dzień :)
Nie mam pojęcia, jak to się stało, ale powoli dwudziestokilkumiesięczny okres narzeczeństwa dobiega końca. Wszystko powoli zamykamy, domykamy, dopinamy szczegóły i… Sama nie wiem skąd mi, odwiecznej nerwusce i perfekcjonistce, wziął się totalny, wewnętrzny spokój. Wszyscy wokół chyba bardziej się denerwują niż ja. G. też chyba się nie stresuje, a przynajmniej nie pokazuje tego na zewnątrz ;)  Na pewno bardziej spinamy pośladki, żeby ze wszystkim zdążyć i już codziennie jest chociaż jedna rzecz do zrobienia, ale najważniejsze sprawy powinny się potoczyć bezproblemowo.

PM już jest po swoim kawalerskim wieczorze i przeżył ;) Nie martwiłam się o nic poza ewentualnymi sportowymi kontuzjami. Jego świadek i przyjaciele zorganizowali mu świetną grę miejską, zakończoną paintballem i noclegiem w domku nad jeziorem. Tylko co tu zrobić z prezentem w postaci wielkiej skrzyni na amunicję z łuskami od pocisków czołgów amerykańskich? W dwupokojowym małym mieszkanku? ;) A mój panieński lada moment :)

Mam tylko jeden, mały problemik. Rozchorowałam się… Katar, kaszel, zawalone zatoki. Jak to mówią, szewc bez butów chodzi ;) Próbuję się postawić na nogi wszystkimi możliwymi sposobami, mam nadzieję, że się uda. I że nie zarażę PM.

Suknia już w domu, pięknie dopasowana przez krawcową, którą mogę zainteresowanym z Trójmiasta polecić już teraz w 100%. Kamizelka dla G. i garnitur (również po poprawkach krawieckich) wiszą w szafie gotowe. Kwiaty do kościoła i na nasze personalne gadżety zamówione. Dzień przed ślubem jestem umówiona na minispa (prezent od mamy) :) Teraz pozostały same przyjemności, wieczorami ćwiczymy sobie pierwszy taniec i pierwszą piosenkę – naprawdę to polecam, nawet jeśli nie planujecie jakiegoś konkretnego układu. My traktujemy to głównie jako rozdeptywanie butów i miły sposób na odstresowanie i spędzenie razem czasu :)

Właśnie wrócił do domu G. i przyniósł mi bukiet kwiatów – tak o, bo jest dzień dziecka. I żelki! Najlepszy facet na świecie :) I chciał też Wam się przedstawić, co oto czyni poniżej.

PM:
Pora dorzucić od siebie z 5 słów :) Karton! Ziemniak! Browar! Kiszka! Dziękuję!

A tak na poważnie. Przygotowania do ślubu to coś, co zazwyczaj przeżywa się raz w życiu. Zostało 10 dni. Do chwili, na którą czekamy prawie od dwóch lat. Upływ czasu rośnie do poziomu szaleństwa i jakiejś kompletnej abstrakcji. To dobrze :) To znaczy, że umysł jest zajęty czymś ciekawym. Zastanawiam się, co po latach będzie budziło fajniejsze wspomnienia. Ślub? Bibson życia? Czy może właśnie akurat preludium do powyższych. Na ile pozwalają mi codzienne obowiązki, staram się chłonąć każdą chwilę, abym mógł na zawsze zatrzymać w pamięci ekscytację, rosnące pozytywne napięcie, chęć do działania, które teraz balują pod kopułą ;)

Za 10 dni kobieta z moich snów stanie się moją żoną. Wiem to, bo nie wyobrażam sobie nikogo innego na jej miejscu. Z Nią dam sobie radę z życiem, cokolwiek przyniesie.

środa, 17 maja 2017

Panna Młoda w spodniach

Sophie Sarfati
Jak wygląda Panna Młoda na rysunkach dzieci? Bo kobieta w białej sukni. W zależności od środowiska w którym wychowują się dzieci suknia będzie princesską, z tiulem, z koronką, może minimalistyczną w linii A lub prostą, ale ciągle: długą. Czasem trafią się dzieci rysujące krótsze sukienki (do kolan czy 7/8), czasem spódnica będzie połączona z bluzką (i będzie to widać dzięki gołemu brzuchowi!), być może będzie to garsonka. Czego nie malują i nie widują w świecie dzieci? Panny Młodej w spodniach, bo przecież spodnie nosi facet ;)

Powoli, ale dość sprawnie, przesuwa się granica tego co w stroju ślubnym uważa się za normę. Mamy więc kolorowe suknie (w całości lub w niektórych elementach), sukienki o różnej długości, z dowolną ilością tiulu i odsłaniające coś czego nie odsłaniało się wcześniej. Dzieje się, ale nadal, na czele najbardziej kontrowersyjnych stylizacji dla Panny Młodej, stoją spodnie.
Co mam na myśli pisząc "spodnie"? Wszystkie stylizacje, które je zawierają. Spodnie same w sobie, spodnium, kombinezon, spodnie połączone z dopinaną spódnicą, garnitur… Z czym połączone, jeśli takiego połączenia wymagają? Z marynarkami, żakietami, topami, bluzeczkami. Z gładkich i koronkowych materiałów, z takich… często też typowych, delikatnych i kobiecych, materiałów na suknie ślubne. Ze zdobionymi górami, odkrytymi dekoltami, falbanami, brokatem i cekinami. Z pełną dowolnością wyboru materiału i dodatków.

Czy do ślubu musisz iść w sukni ślubnej?
Prawdopodobnie tak wyobraża sobie Ciebie całe Twoje otoczenie i wszyscy goście, ale nie – nie musisz.
Pamiętaj jednak, że wybór spodni to przełamanie stereotypów i jeśli zdecydujesz się na to, musisz być przygotowana na różne reakcje. Suknia, biała i delikatna, odzwierciedla kobiecość, podkreśla subtelność i niewinność. Ty decydujesz się na coś zupełnie innego – chcesz pokazać inne wydanie kobiecości, a Twój strój ma pokazywać piękno, indywidualność i nie ma być przebraniem.

Czy spodnie są dla Ciebie?
Dlaczego nie chcesz tej kiecki? Bo nie lubisz sukienek i spódnic, bo nie znalazłaś idealnej, bo chcesz to zrobić inaczej? Twoja motywacja ma znaczenie.
Jeśli jesteś osobą, która poszukuje oryginalnych rozwiązań, masz nietuzinkowe podejście do mody, cenisz sobie prostotę i minimalizm, przeraża Cię ilość warstw i falban w sukniach (i jesteś przekonana, że inne nie istnieją), chcesz czuć się wygodnie, pozostać wierna swojemu stylowi, chcesz się wyróżnić, jesteś silną osobowością, w spodniach czujesz się bardziej sobą i ani przez sekundę nie będziesz żałowała swojej decyzji, to nie bój się wybrać spodni. Prawdopodobnie to strój stworzony dla Ciebie :)

Kiedy i gdzie wypada?
Jaka jest Twoja pierwsza myśl? Do urzędu, w przypadku ślubu cywilnego, w miejskich i industrialnych klimatach? To najczęściej spotykane sytuacje, ale… mocno ograniczające. Spodnie spodniom nie są równe, podobnie jak sukienka sukience. Podobnej jak nie każda suknia sprawdzi się w plenerze, tak i nie każde spodnie nie będą odpowiednie na taki ślub Widziałam takie, w tym te ze zdjęcia, które idealnie wpasowałyby się w stylistykę zarówno miejską, jak i polno-sielską.
W twierdzeniach, że do USC wypada, a do kościoła nie, ciągle słyszę to natrętne wartościowanie, podkreślanie wyższej rangi ślubu kościelnego. A przecież…  kościół nie ogranicza, kościół mówi o tym co należy zakryć, a nie o tym, że kobiety w spodniach nie mają prawda podejść do ołtarza.
To gdzie wypada? W kościele i w USC, na wsi i w mieście. Wszędzie gdzie zechcecie.

Wianek, welon?

"Jeśli pójdziesz w spodniach, to nie założysz welonu?". Są sukienki do których i welon i wianek nie będą pasować. Ze spodniami jest dokładnie tak samo. Znajdziecie takie do których idealny będzie wianek, takie do których pasował będzie welon (to połączenie jednego z drugim jest cięższe, ale nie niemożliwe), a może… peleryna, imitująca welon, a o wiele wygodniejsza.

Co na to Pan Młody?
Możesz być przygotowana na sprzeciw, zdziwienie i opory.  Możesz się nie przejmować tym co powiedzą ludzie w Internecie, jak zareaguje cała rodzina (na czele ze zrozpaczoną mamą). Ale… po stronie sceptycznie lub negatywnie nastawionych osób może stać Pan Młody, a najprawdopodobniej chciałbyś się w tym dniu nie tylko sobie, ale i jemu podobać?
Jak sobie z tym poradzić? Rozmową i przygotowaniem go na to, swoim prywatnym przekonanie, że w takiej wersji ślubnego stroju czujesz się najlepiej, poczuciem, że powinien Cię znać na tyle, aby nie być zaskoczonym, tym, że to tylko strój – a Ty ciągle jesteś zachwycająca.

Co stoi na przeszkodzie?
Zupełnie nic!

piątek, 13 stycznia 2017

Biała, écru, kolorowa? Dla niego czy dla niej? - kilka słów o koszuli

Marcos Sánchez / rockmywedding
Zgodzicie się ze mną, że aby łamać zasady, trzeba je znać i być świadomym tego co się robi? Inaczej to ignorancja, brak, czasem podstawowej, wiedzy... Niezależnie od tego czy jest się "poprawną" czy "niepoprawną" warto wiedzieć dlaczego się taką jest ;)
Dzisiejszy wpis będzie... trochę o zasadach, trochę o ich łamaniu, trochę o drugiej połowie. Bardzo o mężczyznach  i bardzo dla mężczyzn ;)

Jaki kolor koszuli powinien mieć mężczyzna na swoim ślubie? 
Teoretycznie właściwy jest jeden, ale ja na to pytanie odpowiem Wam w trzech punktach, a na końcu uraczę Was małym gratisem.

1. Biała koszula.
Jeśli chcemy przestrzegać zasad savoir-vivre, to koszula powinna być śnieżnobiała. Koniec.
Organizujecie wytworne wesele, suknia Panny Młodej jest elegancka (nieważne w jakim kolorze), zapraszacie wieczorowo ubranych gości... Super, Pan Młody również powinien się w ten styl i zasady wpisywać.
Pamiętajcie jednak, że dokładnie te same zasady mówią o białej poszetce, goździku (nie kopii bukietu) w butonierce, skarpetach w kolorze spodni :D, niebłyszczących tkaninach i wieeelu innych. Przestrzeganie ich z pewnością pozwoli mężczyźnie wyróżnić się na tle pozostałych gości.

2. Kolor pasujący do karnacji.
Tak miedzy nami, to chyba najbardziej komfortowa opcja. Jest (wystarczająco) elegancko, jest personalnie.
Zdecydowanie w tej kwestii nie powinniście słuchać pań w salonach z sukniami ślubnymi czy sieciówkowymi garniturami. Koszula nie powinna pasować do sukni, ma pasować do osoby, która będzie ją nosić. Sukienka będzie wyglądała jak brudna? Nie, będize wyglądała jak sukienka w kolorze w którym została kupiona. Jak écru, kość słoniowa, śmietanka itd., nie jak brudna.
Nawiasem mówiąc, zawsze mnie ciekawi dlaczego wg niektórych to Pan Młody ma dostosować koszulę, a nie Panna Młoda suknię do karnacji czy gustu drugiej osoby ;)

3. Inne wesele, inny kolor.
Prawda, że kolorowe koszule są świetne? Błękitne, bezowe, czarne... Dokładnie tak jak śluby w plenerze, wesela w stodołach i świadome łamanie wszystkich zasad.
Pamiętajcie tylko, że nietypowe stylizacje wymagają nietypowej oprawy, także w postaci odpowiednio ubranych gości, których warto o wyglądzie przyjęcia powiadomić.

Gratis. Czytając o ślubnych stylizacjach, zwłaszcza dla kobiet, przeczytacie o tym jak właściwie ubrać się będąc Panną Młodą. O tym co Wam pasuje, co jest modne i... jak nie przesadzić, aby w tym wszystkim zachować umiar i być przede wszystkim sobą."Bądź sobą" to taka magiczna mantra, którą powtarza się dziewczynom, nawet gdzieś obok przemycając trendy i "swoje oferty". Słyszeliście kiedyś, aby mężczyznom ktoś coś takiego powiedział? Nie, bo oni są sobą, bo maja ograniczony wybór stroju, bo się nie malują i nie czeszą (w takim stopniu jak kobiety), bo im się tego nie mówi? No właśnie nie... Mężczyznom przygotowującym się do ważnego wyjścia, wmawia się, że mają pasować do kobiety, albo jeszcze lepiej... do jakiegoś elementu kobiecej garderoby. Kiedyś krawat czy mucha miały być w kolorze sukienki, dziś obowiązkowo koszula Pana Młodego ma być dopasowana kolorystycznie do sukni Panny Młodej. Nieważne, że to wbrew zasadom, że Panu Młodemu w tym brzydko, że on się w tym źle czuje... Ma pasować "i niech już nie marudzi, przecież jemu na tym mniej zależy niż jej" ;)
Kochane, faceta też trzeba ubrać, nie przebrać.
Zabierając się do napisania tego gratisu przypomniał mi się mój ślub i wygląd mojego PM. Całkiem... zwyczajny. Miałam świadomość, że to facet, który najlepiej będzie czuł się w "standardzie" i nie wtrącałam się w jego wybory. Czy czasem miałam ochotę przebrać go po swojemu? Przez sekundę. Bo po każdym wyobrażeniu sobie go w nietypowym stroju... to nie było to, wyglądał dziwnie, jak nie mój PM. A przecież najbardziej w tym dniu miał być, dla mnie, sobą.

czwartek, 29 września 2016

Dlaczego warto zaangażować narzeczonego w przygotowania do ślubu?

Our Love Is Loud / greenweddingshoes
O tym, że jak zaangażować narzeczonego w przygotowania do ślubu napisze Wam większość portali i blogów. O tym, że większość dziewczyn tego oczekuje wywnioskujecie na forach i grupach. O tym, że nie zawsze kończy się to tak jak narzeczona sobie wymarzyła, nawet ja kiedyś pisałam (o tu). Wychodzę więc z założenia, że Ty chcesz (pomimo wszystko ;)), ja to popieram i części mającej wątpliwości udowodnię, że, mimo wszystko, WARTO :)

Dlaczego warto zaangażować narzeczonego w przygotowania do ślubu i wesela?

1) Bo to też jego ślub!
Proste i oczywiste. Bez niego ten ślub się nie odbędzie, bez niego to wesele będzie wybrakowane. Dlaczego więc, na pierwszym etapie Waszego wspólnego życia jako narzeczeństwo/małżeństwo, jego ma nie być?
Jeśli ten dzień jest Wasz, to powinien zaspokoić potrzebu obu stron.
Ktoś mądry zapytał mnie czy brak narzeczonego na etapie przygotowań to nie jest, w niektórych przypadkach, początek złej relacji i brak odpowiedniego podziału ról? Jeśli tak uważasz, to jest. Bo jeśli on nie będzie z Tobą w tym momencie, to dlaczego potem ma z Tobą sprzątać, urządzać mieszkanie i zajmować się dzieckiem. Przecież, we wszystkim, Ty jako kobieta będziesz lepsza ;)
Wiem, to duże uogólnienie, ale... coś prawdziwego w tym jest.

2) Sprawdzenie się w sytuacjach organizowania
To prawdopodobnie pierwsza okazja do sprawdzenia się przy wspólnym organizowaniu, ale z pewnością nie będzie ostatnią. Przed Wami parapetówki, chrzciny, imieniny, święta i cała masa innych wydarzeń wymagających współpracy, chodzenia na kompromisy, negocjowania, radzenia sobie ze stresem i działania pod presją. Warto wiedzieć czego po drugiej osobie możesz się spodziewać i co zrobić, aby działało się Wam lepiej :)

3) Nauka współpracy
Punkt trzeci wynika z punktu drugiego. Wspólne działanie uczy. Uczy o Tobie, o drugiej osobie i o tym co jest miedzy Wami. Uczy komunikatywności, odpowiedzialności, wzajemnej pomocy, dzielenia się, zespołowego wykonywania zadań, nie wchodzenia w swoje kompetencje, ustępowania, osiągania wspólnych celów i wspólnego rozwiązywania problemów (teraz banalnych, potem... być może większych). To coś co wykorzystacie nie tylko przy organizacji, ale i w codziennym życiu, choćby w postępowaniu z dzieckiem.
Wiecie jak współpracę definiuje choćby Wikipedia? Jako "zdolność tworzenia więzi". Więc... no jasne, że WARTO :)

4) Poznanie swoich granic i preferencji
Oczywistym jest, że nie każdy we wszystkim będzie ekspertem, że są zadania, które komuś można odpuścić, bo ich nie cierpi, a Ty radzisz sobie z nimi dużo lepiej. Wszystko jest kwestią wyczucia i/lub rozmowy, zaangażowania się w to co Wam odpowiada, sprawiedliwego w odczuciu obojga podziału zadań, doceniania umiejętności drugiej osoby, pomocy w sytuacjach, gdy ona sobie nie radzi i podejmowania wspólnych decyzji.

5) Zaangażowanie w... Was
Razem możecie więcej/lepiej :)
Jedno z najfaniejszych zdań jakie przeczytłam o  wspólnych przygotowaniach brzmiało: 

"Tak naprawdę to dzięki temu te przygotowania były takie super, bo zbliżyły nas do siebie we wspólnym projekcie, w końcu to nasz dzień, a nie tylko mój.". Bo tak to działa, gdy działa dobrze :)

piątek, 25 września 2015

Dlaczego warto prowadzić bloga ślubnego?

etsy
Zastanawiałyście/liście się kiedyś nad założeniem bloga ślubnego? Przygotowujecie się do swojego dnia i szukacie miejsca w którym moglibyście wszystko co z tym związane z siebie wyrzucić, nie zadręczając przy tym najbliższych? I wpadło Wam do głowy, że blog mógłby być dobry pomysłem? To wpis dla Was ;)
Nie mam na celu namówienia kogokolwiek do zakładania bloga. To bardziej wpis dla tych, których taki pomysł kusi, ale mają małe wątpliwości ;)

Wszystko o czym napiszę niżej to moje obserwacje i wnioski, które pojawiły się już w trakcie mojego pisania. Ja bloga założyłam ponieważ śluby i wesela mnie przerażały, chciałam się z nimi oswoić, czegoś się o nich dowiedzieć (moja wiedza była zerowa i ograniczała się do tego czego nie chcę najbardziej) i mieć miejsce w którym mogłabym kolekcjonować fajniejsze pomysły :) A poza tym uwielbiałam pisać!

Dlaczego warto prowadzić bloga ślubnego (jeśli jest się przyszłą Panną Młodą*)?

1. Bo to fajna pamiątka!
Większość, ukrytych, blogów ślubnych w internecie to pamiętniki. Nie można zaprzeczyć temu, że to jedna z fajniejszych i piękniejszych pamiątek ze ślubu, zwłaszcza dla osób, które lubią po jakimś czasie czytać swoje myśli i wracać pamięcią do pewnych chwil.
Ja sama starałam się na blogu nie pisać o sobie za dużo, ale i tak mam kilka takich wpisów (zwłaszcza z odliczanych miesięcy) do których wracam z sentymentem i mega uśmiechem (takim prześmiewczym :D).

2. Bo to informacja o Twoim ślubie dla rodziny i przyjaciół.
Chcesz, aby rodzina wiedziała jakiego rodzaju wesele planujesz, co myślisz o odpowiednim ubierze gości (np. białych sukienkach, stroju "na luzie"), jakie atrakcje planujesz? Podaj adres bloga rodzinie i wszyscy wszystko będą wiedzieć ;)
Ale wcale nie muszą wiedzieć... moi nie wiedzieli ;) 

3. Bo dostaniesz dużo więcej pięknych życzeń i zafundujesz sobie kilka osób, które tego dnia cieplej o Tobie pomyślą :)
To jest ogromnie sympatyczne. To jest piękne. I to mój ulubiony punkt :)

4. Bo to dodatkowa okazja do zdobywania wiedzy.
Aby móc pisać, musisz dużo czytać, słuchać, uczestniczyć w wydarzeniach. Tym sposobem z każdym dniem wiesz więcej i możesz lepiej się do ślubu i wesela przygotować.
Ja momentami (momentami!) żałowałam, że nie wpadłam na pomysł zainteresowania się tematyką ślubną jakieś 5 lat wcześniej. Jaka ja byłabym wtedy mądra!

5. Bo to mała pomoc w przygotowaniach.
Pomińmy tu temat współprac barterowych i "darów losu". Jeśli dopiero zaczynasz pisać, to masz niewielkie szanse na uzbieranie liczb, którymi ktoś mógłby się zainteresować. Ale to możliwe.
Czasem może udać Ci się coś zarobić i dorzucić do skarbonki "na wesele". Raczej nie z powodu tego, że prowadzisz bloga, ale dlatego, że pokażesz coś więcej (możesz dla kogoś napisać artykuł, upiec ciasta na słodki stół, zrobić zaproszenia czy dekoracje DIY).
Blog pomaga przy robieniu rzeczy na ostatnia chwilę. Kilkakrotnie wpadałam na genialny pomysł pt. "Kurcze, ale to jest fajne, muszę to zamówić, mam już tak mało czasu, ale może jak napisze z emaila blogowego, to ten ktoś pomyśli, że warto mi to coś szybko wysłać i to do mnie dotrze na czas." :P Działało w 100%, choć nie mam pojęcia na ile w tym pomagał email NPM ;)
Dajesz się poznać (siebie, swoje oczekiwania, gust), zwłaszcza jeśli usługodawcy, którzy będą pracować na Twoim weselu, wiedza o Twoim blogu.


Do piszących blogi: Dlaczego, wg Was, warto?

*bo z mojej obecnej perspektywy to już zupełnie inna bajka :) 

środa, 3 grudnia 2014

Trendy ślubno-weselne 2015

theweddingtearoom
Nie lubię słowa trendy, nie lubię przewidywania tego co modne i stosowania się do tego. Ale... teraz, albo ja jestem wyjątkowo subiektywna w ocenie, albo wszystko czym się zachwycałam przez ostatni rok jest coraz bardziej trendy ;) Sami zobaczcie!

Wesela rustykalne i boho
Naturalnie, lekko, bez tzw. spiny i przepychu, czasem kameralnie i do tego: do zrealizowania niewielkim kosztem. Dla mnie brzmi jak wesele idealne.

Wesela vintage
Wraca to co stare, praktycznie wyjęte ze zdjęć ślubnych naszych babci i prababci. 

Bukiety i dekoracje
Wszystko w klimacie wesela. Bukiet Panny Młodej i bukiety na stołach powinny wyglądać jak zerwane przed chwilą na łące, poukładane bez zastanowienia, a przy tym przepiękne. Zawsze z zastosowaniem kwiatów sezonowych (po co przepłacać?) i owoców (to nowość), a zimą korzystając z gałązek, szyszek i wełny (wełny jest coraz więcej) :) Nadal w modzie pozostają słodkie pastele i 100% bieli i kremu.
Kwiaty mogą być włożone w słoiczki, butelki, doniczki, wiaderka, a także wisieć w oknach, nad stołem, w formie girland czy innych umożliwiających powiedzenie miejscach.

Słodki Stół
Nadal popularny, ale w 2015 roku w zupełnie innej formie. Słodkie stoły przestają być eleganckie, a coraz bardziej wpisują się w klimat wesel rustykalnych. Na stolach pojawiają się ciastka (a nawet całe Cookie Bary), tarty, babeczki z kremem i inne słodkości wyglądające jak wyciągnięte przed chwilą z pieca babci :) Domowe, a nie wyrafinowanie eleganckie.
W podobnym klimacie powinien być także tort weselny (naked cake?).

Poligrafia ślubna
Rustykalnie. Duże, pisane, nieidealne litery. Ozdoby z kwiatów, elementy natury. Zaproszenia będą jeszcze bardziej zindywidualizowane - zarówno w wyglądzie, jak i w swojej treści.

Goście
Dbamy o gości coraz bardziej. Powoli, powoli zaproszone osoby zamiast skromnego upominku zaczną dostawać całą torbę gadżetów (podobnie jak na profesjonalnych eventach): ślubne przypinki lub kotyliony, plan wesela, podziękowanie od Pary Młodej i inne gadżety do wykorzystania w trakcie wesela.

Pan Młody
Wśród nowości pojawi się styl marynarski, wrócą brązy, pozostaną granaty i odcienie niebieskiego. Panowie coraz odważniej będą spoglądali na nietypowe kolory (czerwień?) oraz na różnokolorowe zestawienia marynarki i spodni. Garnitury poza kolorem będzie wyróżniać także krata lub prążki.

Dodatki dla Panny Młodej
Wszechobecne kwiaty. Wianek na głowę, korsarz na rękę i inna biżuteria kwiatowa (naszyjnik? kolczyki?). Kwiaty pojawiają się wszędzie i trzeba wyjątkowo uważać, aby z ich nadmiarem nie przesadzić. Floryści - cieszcie się!
Buty? Muszą pasować do sukni, a więc dominować na nich będą koronki, duże kamienie i wszystko co błyszczy (zwłaszcza przy stylu vintage). Kolory pozostają bez zmian: klasyczne pastele i kochany przez Panny Młode nude.

Suknia ślubna?
Temat rzeka, dlatego pojawi się w osobnym wpisie w najbliższym tygodniu :)

Kolory
Mój osobisty trend brzmi: odrzućcie myślenie o kolorach, dostosujcie je do tego w jakim stylu, klimacie będzie Wasze wesele. Zamknijcie oczy, wyobraźcie sobie ślub i zobaczycie kolory - kolory jako dodatek, nie motyw przewodni.