Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Data ślubu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Data ślubu. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 czerwca 2016

Strefa kibica na weselu (i inne zachwycające pomysły na ślub i wesele z wydarzeniem sportowym w tle) ;)

wzparis
Wybierając naszą datę ślubu myślałam o wydarzeniach takich jak Euro, Olimpiady i wszystkie konkursy skoków narciarskich ;), głównie ze względu na samą siebie i swoją miłość do sportu. Nie wyobrażałam sobie siebie w roli Panny Młodej, która spokojnie usiedzi w kościele/na weselu, gdy gdzieś na świecie trwa sportowa rozgrywka, którą muszę obejrzeć. Zdarzyło mi się odmówić pójścia na wesele do dalszej rodziny, bo miałam zaplanowany wyjazd do Wisły (niby trochę zawodowo, ale prywatnie i tak bym pojechała) ;) Zdarzyło mi się spędzić część imprezy (Studniówki) z telefonem w ręku czekając na smsową relację z Zakopanego (do tej pory nie rozumiem co ja robiłam na tej Studniówce! pomijając to, że "oczarowywałam przyszłego męża"). Ja miałam plan pt. "Ślub nie będzie kolidował mi z innymi ważnymi wydarzeniami.". ;)

Co w sytuacji w której takiego planu nie macie, bo z powodu braku zainteresowania sportem nie przewidzieliście tego, że w dniu Waszego ślubu Polska będzie żyła innym wydarzeniem?

Największym błędem jaki można popełnić jest ignorowanie tego wydarzenia. Udawanie, że ono nie istnieje i nie jest ważne. Krytykowanie sportowców, przewidywanie negatywnych wyników (trochę na złość innym), umniejszanie sukcesów, wyśmiewanie kibicujących. Przekonanie, że Wasz ślub i Wy jesteście najważniejsi... dla wszystkich. Nie, nie jesteście, nawet gdy nie stoi w opozycji do Was EURO i mecz Polski w 1/8. Jesteście najważniejsi dla najbliższych, ale całe rzesze dalszej rodziny, rodziny rodziny i osób towarzyszących mają swoje priorytety w tym dniu i wcale nie musi do niech należeć Wasz ślub.

Nie każe Wam piec ciastek o kształcie piłki nożnej czy dodatkowego "tortu kibica", tablicy z usadzeniem gości przerabiać na murawę boiska, spinek pana młodego zamieniać na piłki czy flagi. Nie, bądźcie sobą, cieszcie się tym co sprawia Wam radość, ale pozwólcie też na to innym dając im taką możliwość. A jeśli wkręcicie się w klimat kibicowania i macie ochotę na więcej motywu sportu na weselu, to warto rozważyć zaangażowanie gości w gry (ostawianie wyniku meczu, piłkarzyki/michały, mecz gości) i zdjęcia z atrybutami kibica (suknia ślubna fajnie wygląda w połączeniu z biało-czerowną koszulką).


Gdy wydarzenie odbywa się przed ślubem?
To całkiem nieźle, dla niektórych to jeden z najlepszych scenariuszy.  Do ceremonii będzie już po fakcie i nikt w trakcie ślubu czy wesela nie będzie myślami daleko od Waszego wydarzenia.
Jeśli jednak część gości przyjedzie do Was z wyprzedzeniem, jeszcze w trakcie trwania rozgrywek, to warto zadbać o odpowiedni kąt z telewizorem dla nich - tyle w zupełności wystarczy :)

Gdy wydarzenie odbywa się w trakcie ślubu?
"Goście mogą nie przyjść do kościoła, gdzie będą działy się najważniejsze rzeczy tego dnia, bo jest mecz?". Mogą nie przyjść. Mogą stać pod kościołem. Mogą przyjść i wyjść z kościoła na końcówkę. Mogą siedzieć w kościele z nosami w telefonach. Mogą, choć to niegrzeczne, ale dla niektórych może to być priorytetem i... ja te priorytety rozumiem ;)
Czy w takim przypadku można jakoś sobie innym pomóc? Można poprosić księdza/urzędnika o to, aby poinformował o wyniku meczu w razie jego zmiany. Spotkałam się już z takimi informacjami podczas mszy, więc uznaję to za jak najbardziej możliwe do realizacji.
Warto przemyśleć także przeniesienie życzeń, toastów czy pierwszego tańca na chwilę "już po meczu". Myślę, że nie wyrządzi to harmonogramowi dnia ślubu wielkiej krzywy, będzie komfortowe dla gości i sprawi, że potem będą z Wami na 100%.
Dziś usłyszałam także o zmianie godziny ślubu. Miałam mieszane uczucia co do tego pomysłu, ale... przy dobrym rozplanowaniu dnia na nowo i mało drastycznej zmianie czasu, to nawet dobry pomysł. Co o nim sądzicie?

Gdy wydarzenie odbywa się w trakcie wesela?
Najlepiej! Bo mnie, niestety, nie wystarczyłby skrót meczu, powtórka czy druga połowa. Musiałabym mieć na weselu całą "strefę kibica" - i po chwilowym zastanowieniu uznałam to rewelacyjny pomysł!
Strefy chillout pojawiają się na coraz większej ilości wesel, więc przerobienie ich, choćby chwilowo, na strefy kibica nie byłoby skomplikowane. Wystarczyłby duży telewizor lub ściana do rzutnika (w erze podziękowań dla rodziców w formie filmu to nic trudnego do znalezienia na salach) i miejsce do siedzenia (kanapy, duże poduchy). W wersji rozbudowanej można postarać się o przekąski, piwo  i akcesoria dla kibiców (flagi, trąbki, barwy do malowania twarzy) :)
Jak będzie to wyglądało estetycznie? Trochę jak kącik w którym animator bawi się z dziećmi, czyli... w przypadku ślubu z bardzo konkretnie określonym tematem nie będzie pasować. Ale... to tylko chwilowa atrakcja i zawsze można zrobić ją w klimacie ślubu, bez odniesień do barw i strefy kibica ;)

Plan gotowy? Teraz pozostaje Wam tylko liczyć na wynik meczu, który nie zepsuje gościom humoru ;)

środa, 13 stycznia 2016

Galeria Niepoprawnych Panien Młodych: Anna

Historia Ani i Roberto:

1. Opis ślubu


Poznaliśmy się ponad siedem lat temu, na początku był to związek na odległość (Poznań i Warszawa, potem Kraków i Warszawa), aż w końcu zamieszkaliśmy razem (najpierw w Krakowie, potem w Warszawie - rodzinnym mieście PM). Utrudnienia związane z odległością, częste podróże miedzy miastami, a potem wspólne przeprowadzki bardzo cementują (chyba każdy) związek. Czuliśmy się tak silnie ze sobą związani, że właściwie drugoplanową sprawą wydało się sformalizowanie związku. Nie mniej jednak, pod wpływem własnych przemyśleń, w czerwcu 2015 roku podjęliśmy "spontaniczną" decyzję o ślubie (która pomimo naszego siedmioletniego związku i tak skrajnie zaskoczyła nasze rodziny; skwitowano ją słowami: "Dlaczego nas nie uprzedziliście??") .

Od początku wiedzieliśmy, że nasze wymagania dotyczące ceremonii i oprawy ślubu są dość specyficzne. Z naszego wyboru w grę wchodził ślub cywilny, co daje większą swobodę przy aranżacji całego przedsięwzięcia. Na miejsce ceremonii wybraliśmy urząd przynależny do dzielnicy Praga-Północ w Warszawie. Oczarował nas klasycystyczny, oryginalny budynek obecnego urzędu zaprojektowany w latach 20. XIX wieku przez Antonio Corazziego, w którym dawniej mieściła się Komora Wodna. Nie bez znaczenia był też termin ślubu: uzyskaliśmy datę 3 X (tego samego dnia, w 1946 roku ślub brali moja babcia i mój dziadek, którzy byli małżeństwem ponad 60 lat - można było uznać ten dzień za dobrą wróżbę).

Wiedzieliśmy też, że nie chcemy "zmęczyć się" tematem ślubnym (nie wchodziły w grę roczne ani dwuletnie przygotowania do ślubu, które w dzisiejszych czasach są pewnym standardem). Czas, który mieliśmy na przygotowanie ślubu i przyjęcia: 14 VI - 3 X (niecałe 4 miesiące) okazał się zupełnie wystarczający (nawet z nadwyżką). Naszym hasłem (nie motywem) przewodnim miało stać się: minimalistyczne i bez przesady, ale w jak najlepszym gatunku (czyli w sumie: bardzo klasycznie). Na szczęście wszystkie decyzje podejmowaliśmy sami, więc nie musieliśmy zważać na rodzinnych "doradców".

2. Nietypowe / mniej typowe

- przyjęcie dla ok. 40 osób (tylko najbliższa rodzina i przyjaciele) do godziny 24.
00 w niedużej restauracji przy Ogrodzie Saskim (zamiast balu na 100-200 osób i tzw. "sali" do 5 rano z poprawinami drugiego dnia). Skromne dekoracje (tylko żywe kwiaty na stołach - żadnych papierowych gołąbką, serduszek i baloników) rekompensowała bliskość ogrodu i wspaniała jak na miesiąc naszego ślubu pogoda. One spowodowały, że przyjęcie przenosiło się chwilami w otwartą przestrzeń;
- nie wynajmowaliśmy limuzyny, pojechaliśmy własnym samochodem - PM był kierowcą; nie przystrajaliśmy samochodu (z wyboru);
- nie narzucaliśmy nic gościom w kwestii: kwiaty, czy wino, czy datek na cele charytatywne itd. Uważaliśmy, że każdy powinien postąpić według własnego uznania;

- zamiast orkiestry i DJ-a grał nasz znajomy, wirtuoz gitary i świetny wokalista muzyki latino. Choć tańce początkowo nie były w planach, oprawa muzyczna zaproponowana przez Pedro nie zostawiła nikogo obojętnym i wszyscy, którzy mogli, tańczyli!
- sami nie pijemy alkoholu oprócz wina, więc goście wiedzieli, że nie będzie drink baru itp. - serwowano wyłącznie wino i zużyto jedynie 2 butelki mocniejszych trunków na 40 osób. To było polskie wesele - i wierzcie mi - nikt nie narzekał!

- zaproponowaliśmy własne zabawy i quizy. Radości było co nie miara, bawiły się osoby w wieku 1-90 lat! Można było wylicytować fanty naszej produkcji: m.in. słoik domowych konfitur, kulinarną przysługę od PM (Roberto lubi gotować), pacynkę wydzierganą przeze mnie. Płatnością w aukcji były aktywności artystyczne gości. Punkty można było zdobyć między innymi za opowiedzenie dowcipu, ułożenie krótkiego wierszyka rymowanego, zaśpiewanie 2 zwrotek piosenki (własnej lub cudzej), narysowanie karykatury, zatańczenie figury baletowej itp. Każda pojedyncza aktywność artystyczna stanowiła jeden punkt. Osoba, która zaproponowała największą ilość "aktywności artystycznych" za dany fant otrzymywała największą ilość punktów i wygrywała. Poziom artystyczny przedsięwzięć (na szczęście) nie podlegał ocenie. Nie można było korzystać z jednej formy wyrazu więcej niż 3 razy w czasie jednej licytacji. Przykład: aby uzyskać 9 punktów można m.in. opowiedzieć 3 dowcipy, ułożyć 3 wierszyki i zatańczyć 3 figury; nie można za to opowiedzieć 9 dowcipów itd.

- suknia ślubna i odwieczne problemy z nią... Podczas poszukiwań sukni idealnej nie odwiedziłam ani jednego salonu ślubnego, nie mierzyłam też używanych sukien ślubnych; oferta sieciówek odzieżowych doprowadzała mnie do rozpaczy (jakość wykonania, tkaniny syntetyczne, fasony). Wiedziałam, że chcę czegoś w stylu  lekko retro, ale znów "bez przesady", więc nie chodziło ani o dokładane odtworzenie stroju Audrey Hepburn, ani o coś a la "Wielki Gatsby". Zaufałam Klarze, autorce bloga The Robot That Had a Heart i to ona stworzyła na wymiar wyjątkową sukienkę z żywej wełny vintage koloru kości słoniowej według wykroju z 1957 roku. Krój sukienki został uwspółcześniony (mniej kloszowy dół), a całość ozdobiono granatową kokardą z tyłu. Z Klarą świetnie się współpracowało, wprowadzała tak pełną zrozumienia atmosferę, że pewnie na tej jednaj sukience dla mnie się nie skończy! (Na blogu Klary można przeczytać, jak sukienka powstawała).


- fotograf: zrezygnowaliśmy ze zdjęć podczas przygotowań - poprosiliśmy Klarę (która oprócz posiadanych pasji krawieckich jest świetnym fotografem) jedynie o sesję w klasycznym stylu, którą wykonaliśmy w okolicach domu na godzinę przed ślubem (nie chcieliśmy sesji z motywem przewodnim ani w specjalnie aranżowanym miejscu). Efekt przerósł nasze oczekiwania - jest naturalnie i klasycznie. Podczas ceremonii i przyjęcia fotografował mój wujek (zawodowy fotograf), gdyż nie chcieliśmy burzyć spokoju i rodzinnej atmosfery fotografem "zewnętrznym". Tych decyzji nie żałujemy i każdemu polecamy takie rozwiązanie.
- Wpadki przedślubne również nam się zdarzały! Fascynator kupiłam w piątek 2 X, dzień przed ślubem, ponieważ do ostatniej chwili nie mogłam się zdecydować, czym ozdobić głowę! Większy problem był ze strojem PM, a dokładniej z jego spodniami...

- spodnie Pana Młodego zniknęły na tydzień przed ślubem na skutek oddania ich do krawca w celu skrócenia nogawek. Krawiec, pan Stanisław, lat 88, wydał je przez przypadek innemu klientowi. Klient nie odbierał osobiście, odbierała jego żona, nie zauważyła różnicy i wzięła je jako mężowskie! Oba garnitury były podobne, więc pomyłka gotowa... Rozpacz. Czasu było mało, kilka dni do ślubu, nie można było liczyć, że spodnie zostaną zwrócone, trudno byłoby też kupić takie same. Niestety, klient odbierający nasze spodnie pozostał w znacznej części anonimowy - znane było tylko jego nazwisko, imienia ani telefonu nie zanotowano. Jak znaleźć pana NN w dwumilionowym mieście? Google podpowiedział na szczęście - pan NN, stroiciel akordeonów (pasuje do tej historii). Zadzwoniliśmy do niego: Tak, jego żona odebrała spodnie dla niego w piątek wieczorem z pracowni pana Stanisława. W sobotę okazało się, że mimo skrócenia są nadal zbyt długie i poirytowany pan NN musiał pójść w nich na galę odebrać nagrodę. Nie zauważył, że to nie jego spodnie. Na szczęście nie zdążył ponownie ich skrócić. Oczywiście problem się wyjaśnił, pan NN przywiózł spodnie Roberto, odebrał własne i sprawa się zakończyła happy endem. Jednak stres, który przeżyliśmy, był naprawdę spory. Dzisiaj z tej sytuacji bardzo się śmiejemy.

3. Rady:

- bawcie się jak najlepiej na własnym ślubie i przyjęciu! Trzeba pamiętać, że sama decyzja o ślubie i sytuacja (ślub) są poważnymi wydarzeniami, ale cała "otoczka" już nie musi taka być, jeśli nie jest Wam z nią wygodnie.

- Wasze decyzje są najlepsze, bo są Wasze.

- nie bójcie się prosić rodziny o pomoc w organizacji wesela (u nas fotograf i muzyk) - jest mała szansa, że odmówią, a Wasze wesele będzie dla Was niezapomniane, skrojone na indywidualną miarę.

- nie traktujcie zbyt poważnie "kolorów przewodnich" i innych trendów ślubnych - warto zachować zdrowy rozsądek i własne upodobania. Poza tym to, co modne dziś, za kilka lat często mocno trąci myszką, a (prawie) każdy album ślubny z 2015 roku przesycony jest marsalą - może warto wprowadzić coś własnego i innego?

- pamiętajcie, że nawet jeśli nie wszystko wypadnie tak, jak chcielibyście - i tak najważniejsza jest Wasza deklaracja i osoba, którą wybieracie na całe życie.

Zdjęcia:
1-5: autorem zdjęć jest fotograf rodzinny
6-14: Klara Keler
















Kilka słów od NPM:
To trochę taki ślub, który marzy się każdej dziewczynie przygotowującej się do tego dnia od długiego czasu i momentami mającej wszystkiego dość. Taki spontaniczny, a jednocześnie zaplanowany jest świetną okazją do tego, aby mieć frajdę z każdej chwili i każdego dnia przygotowań w które, w takim przypadku, najłatwiej włączyć najbliższych. Cudowny jest ten spokój, który z opisu i zdjęć bije - taki spokój, który pozawala się tym dniem w pełni cieszyć.
Ania w dniu ślubu wyglądała ślicznie, tak... bardzo dziewczęco (ta kokarda i ten fascynator!). Goście na przyjęciu dostali to co lubię - samodzielnie planowane zabawy, luz i możliwość bawienia się po swojemu (chcieli tańczyć - tańczyli, nawet jeśli tego nie było w pierwotnym planie :D), a ja mogę sobie tylko wyobrazić do jak genialnej muzyki mogli się bawić.

środa, 9 września 2015

Data ślubu kontra ważne wydarzenia w kraju i na świecie

swrites
Planując dzień swojego ślubu i wesela bardzo często nie zwracamy uwagi na inne, sąsiadujące z nim wydarzenia. To nasz dzień i to my jesteśmy pępkiem swojego świata, ale... jak się czasem okazuje, nie dla każdego ślub kogoś z rodziny będzie najważniejszym wydarzeniem dnia i czasem, gdy konkurują z nami np. Światowe Dni Młodzieży w Polsce, możemy przegrać z kretesem :)

Czy rzeczywiście jest się czego bać?

Wg mnie, jest, ale nie muszą obawiać się tego wszyscy :D Najjaśniejszą sytuację będą miały osoby, które organizują małe wesela i zapraszają najbliższą rodzinę. Z góry możemy założyć, że dla bliskiej rodziny z którą mamy świetne relacje zawsze będziemy ważniejsi od jakiegoś wydarzenia ;) Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy zapraszamy dalszą rodzinę, z którą mamy ograniczony kontakt. Dla nich możemy nie być priorytetem i cóż, oni mają do takiego myślenia prawo.
Na potrzeby tego tekstu policzyłam liczbę osób z mojej rodziny i przyjaciół na których śluby poszłabym, choćby się waliło i paliło. Jest ich dokładnie... 6 (+ kilka osób przy których mocno bym się zastanawiała). Należę bowiem do osób, które swój czas wolny sobie bardzo cenią, dbają o każdy weekend i bardzo nie lubią zmieniać swoich długo opracowywanych i często opłaconych planów na zupełnie inne.

Jak poradzić sobie z "niepewnymi" osobami?

Przeanalizować datę ślubu, bardzo dokładnie. Rozważyć jej plusy i minusy, wziąć pod uwagę gości, których zapraszamy: to czy są bliską czy daleką rodziną, czy mają zainteresowania, które wpisują się w wydarzenia, których chcemy uniknąć, czy i z jak dużym wyprzedzeniem planują wyjazdy. W finale zdecydować czy zostajemy przy pierwotnej dacie (i mamy gdzieś tych, którzy nie chcą być z nami), czy przekładamy na bardziej dogodny termin (i liczymy, że nie trafimy na inne niedogodności).

Zaprosić gości dużo wcześniej lub wysłać save the date. Koniecznie. Przyznam, że mi zdarzyło się odmówić udziału w weselu, bo miałam już zaplanowany i opłacony w 100% wyjazd. W Polsce gości najczęściej zaprasza się na 3 miesiące przed ślubem, ale w przypadku osób planujących choćby zagraniczne wakacje (nie tylko w miesiącach wakacyjnych!) to zdecydowanie za mało. Ja jestem fanką wysyłania save the date, najlepiej z rocznym wyprzedzeniem, i myślę, że czasem może ono nam i gościom bardzo pomóc :)

Zadbać o gości :) Wiesz, że w dniu Twojego ślubu leci w telewizji mecz o oglądaniu którego marzą wszyscy panowie (i kilka pań) na sali? Pozwól im na to. Zadbaj o strefę "chillout na sportowo", telewizor, kubełki z popcornem i wygodne kanapy, niech choć od czasu do czasu mają okazję do zerknięcia na to co dzieje się na ekranie i nie muszą z komórkami kryć się pod stołem czy w toalecie ;) Ich partnerki i partnerzy jakoś to przeżyją ;)

środa, 29 października 2014

Co warto wziąć pod uwagę wybierając datę ślubu?

glodealer
Duża część dat ślubów to daty wybrane przypadkowo. Nie ma w tym nic złego, ja sama swój wybór dostosowałam do dostępności sali weselnej (i kilku drobnych szczegółów). Znam jednak osoby dla których niezwykle ważne jest odpowiednie wybranie terminu w którym odbędzie się ślub. I dla nich mam kilka dość obiektywnych rad.

1. Czas narzeczeństwa.
Wspominałam o tym już przy okazji wpisu Zanim zaczniesz planować ślub. Okres narzeczeństwa w perspektywie całego życia trwa bardzo krótko, jest rewelacyjnym czasem i warto się nim wystarczająco nacieszyć. Bez presji ślubu, konieczności przygotowań i dodatkowych stresów.

2. Odpowiednio dużo czasu.
Znam pary, które organizowały ślub w 3 miesiące. Wszystko można zrobić, ale... Jestem jednak zwolenniczką dobierania czasu przygotowań do naszej osobowości. Jeśli nie lubimy robić wszystkiego na ostatnią chwilę, nie radzimy sobie ze stresem, planujemy zorganizować wszystko sami, to czas jest naszym sprzymierzeńcem. Wybrany termin powinien pozwolić nam na spokojne przygotowania, a jednocześnie nie być zbyt odległy, aby tematem ślubu nas nie zadręczyć.
Myśląc praktycznie weźcie pod uwagę zwłaszcza trzy rzeczy:
1) czas jaki zabiorze Wam załatwianie formalności (bez znajomości w kościele to minimum 3 miesiące, w USC miesiąc),
2) czas jaki potrzebujecie na zebranie oszczędności na sfinansowanie ślubu i/lub wesela,
3) czas na zarezerwowanie usług. Zastanówcie się czy myśląc o ślubie macie przed oczami obraz czegoś lub kogoś, kogo wyjątkowo w dniu ślub chcecie mieć? Konkretny fotograf? Konkretna sala? Jeśli tak, to potrzebujecie odpowiednio wcześnie zabrać się za rezerwacje wybranych usług.

3. Pora roku i dzień tygodnia.
Pora roku jest chyba najważniejszym kryterium w wyborze daty ślubu.  Umożliwia nam zorganizowanie przyjęcia i sesji zdjęciowej w konkretnej stylistyce (np. ślub i wesele w plenerze, sesja ślubna w śniegu). Pora roku znacząco pływa także na koszy organizacji wesel (im mniej popularny miesiąc, tym tańsze usługi) i możliwości dekoracji (zwłaszcza jeśli Wasze wymarzone kwiaty kwitną tylko w kilku miesiącach w roku, a ich sprowadzenie w pozostałych jest wyjątkowo kosztowne).
Wybierając miesiąc ślubu koniecznie weźcie pod uwagę okres urlopowy, długie weekendy i święta. Przeanalizujcie plusy i minusy wybranych przez Was wariantów (w wakacje goście mogą wyjechać na urlop, mogą mieć inne plany w dni świąteczne czy sylwestra). Niezwykle ważne jest, aby, zwłaszcza gdy organizujecie wesele lub przyjęcie dla gości z daleka, dać gościom czas na odpoczynek po weselu i umożliwić minimalne wykorzystanie urlopu (dlatego takim powodzeniem cieszą się soboty, a z dni na tygodniu najczęściej wybierany jest piątek).

4.  Data, która ma znaczenie.
Rozpoczynając rozmyślania o swojej dacie śluby przejrzałam cały kalendarz na kilka lat wstecz i niestety żadna "nasza data" nie wypadła w dobrym terminie (ani soboty, ani piątki).
Wybór daty, która jest rocznicą ważnych dla nas wydarzeń - rocznicy bycia razem, pierwszego pocałunku, randki czy innego ważnego wydarzenia - jest dla wielu osób wyjątkowo istotna. To podkreśla nie tylko nasz związek emocjonalny z datą i wydarzeniem, ale i ułatwia jej zapamiętanie.
Znaczna cześć osób wybiera daty, które są ważne dla ich najbliższych - rocznicę ślubu rodziców czy dziadków. Pomysł rewelacyjny, mnie wyjątkowo kusił, ale... Przy takich pomysłach koniecznie weźcie pod uwagę plany drugiej strony. Rodzice czy dziadkowie mogą chcieć swoje rocznice, zwłaszcza te okrągłe, świętować po swojemu. Podobnie sytuacja wygląda ze ślubem w dniu urodziny? Rewelacja, ale... czy za X lat jedno święto nie przyćmi drugiego (i zamiast dwóch prezentów dostaniesz jeden ;) )?

5. Inne istotne wydarzenia.
Rocznice innych osób, śluby innych osób, komunie dzieci w bliskiej rodzinie... Wybierając datę ślubu starajcie się przewidzieć czy Wasi najbliżsi w wybranym przez Was okresie nie będą mieli innych wydarzeń do świętowania.
Jeśli jesteście wyjątkowo pro gościnni, to sprawdźcie czy w potencjalnym terminie Waszego ślubu nie ma żadnej Olimpiady, Mistrzostw Świata i innych wydarzeń, których daty zawsze da się sprawdzić z wyprzedzeniem. Ja, głównie ze względu na siebie, brałam to pod uwagę planując ślub. Doskonale pamiętam, że raz ze sportowo-zawodowego powodu odmówiłam udziału w weselu, a X lat temu wyjątkowo przeżywałam to, że zamiast jechać na PŚ w skokach narciarskich do Zakopanego, to "muszę" siedzieć na studniówce z telefonem, z wynikami, w ręce.

Czy Wy, osoby, które mają już wybrane daty, kierowaliście się czymś szczególnym przy ich wyborze?

U mnie stanęło na: sala ma termin, jest wiosna, nie ma ważnych wydarzeń sportowych, a w gratisie dzień po mam imieniny ;)

sobota, 25 stycznia 2014

Twój Ślub & Galeria Niepoprawnych Panien Młodych

Hej Dziewczyny :) I Hej wszyscy mający u swojego boku Dziewczyny (możecie im to przekazać) :) Polecam Wam przeczytanie tego wpisu do końca. Wydaje się być fajny :) 

1) Twój Ślub - Panny Młode

Moje Ulubione Panny Młode, chciałabym na blogu (być może również na fanpage'u) zrobić rubrykę z datami Waszych ślubów. Chciałabym pamiętać o tym kiedy jest Wasz wielki dzień, chciałabym móc złożyć Wam życzenia, a potem wypytać o wszystkie szczegóły (i czerpać z Waszych doświadczeń) :)

Listę Panien Młodych i dat ich ślubów znajdziecie na blogu: http://niepoprawnapannamloda.blogspot.com/p/panny-mode-2014-2015.html
Dokładna lista z nazwiskami znajduje się w moim prywatnym pliku, a o każdej Pannie Młodej będę Wam przypominała na tydzień przed jej wielkim dniem :)
 


2) Galeria Niepoprawnych Panien Młodych

W wiadomościach prywatnych dostaję często historie Waszych ślubów, opisy tego co nietypowego w nich było i jak o to zabiegałyście. Przyznam, że są to jedne z moich ulubionych wiadomości i myślę, że nie tylko ja chętnie bym je czytała :) Wpadłam więc na pomysł stworzenia na fanpage'u (i na blogu) Galerii Niepoprawnych Panien Młodych. Gorąco Was zachęcam do wysyłania opisów Waszych ślubów, z zaznaczeniem, że mogą się one znaleźć w Galerii. Chciałabym, abyście zamieściły w nich: 1) Opis ślubu (jak najbardziej subiektywny), 2) Co nietypowego było w Waszym ślubie (nietypowe dla Was, niekoniecznie dla świata i tradycji), 3) Rady dla przyszłych Panien Młodych. Dziewczyny które posiadają prawa autorskie i majątkowe do swoich ślubnych zdjęć mogą przesłać również jedno, najbardziej charakterystyczna zdjęcie (nie jest to obowiązkowe).

 

Daty ślubów (punkt 1) oraz opisy (punkt 2) możecie przesyłać w wiadomości prywatnej na facebooku i na mój adres email niepoprawnapannamloda@gmail.com