Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sport. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sport. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lutego 2017

Kibic numer jeden

Shelby Deeter
To nie jest tekst o sporcie, choć może troszeczkę jest ;) Jest o miłości, związkach i małżeństwie. I kibicowaniu, takim jakie lubię najbardziej :D

Wiesz jak wygląda życie sportowców i ich rodzin? Określając jednym słowem mogłabym powiedzieć: wymagająco. Pewnie gdzieś usłyszałaś/eś o tym, że wyczynowy sport jest ciężką pracą, że wymaga poświeceń i zaangażowania najbliższych (patrz: mama i ta reklama), że wymaga wspólnych działań całego teamu szkoleniowego. Wymaga współpracy i wsparcia w każdym zespole, który sportowiec z kimś tworzy. Także w tym z partnerką/em i żoną/mężem.

Wyobrażasz sobie życie z kimś kto spełnia swoje marzenia? Kimś, kogo marzenia nie należą do najprostszych. Z kimś za kogo marzenia także się płaci. Z kimś kto wstaje wczesnym świtem, z kimś kto wyjeżdża na długie tygodnie, z kimś kto nie ma czasu (dla Ciebie, dla rodziny czy na myśl o jej powiększeniu, bo jednak… chciałby móc w tym w pełni uczestniczyć, a teraz jeszcze nie może), z kimś kto Wasze wspólne pieniądze wydaje na stroje, sprzęt, wyjazdy, treningi, z kimś kogo poziom sportowy nie sprzyja pozyskiwaniu sponsorów, z kimś kto dopiero pracuje na swój sukces, który… przecież może nie nadjeść. Z kimś kto mówi Ci "Chyba nie dam rady" i liczy na Twoje wsparcie, Twoją siłę i energię do działania, pomimo tej góry, która rośnie przed jego nosem. Na poczucie, że świat nie kończy się na jednej porażce.
Albo jeszcze inaczej… Wyobrażasz sobie życie z kimś komu spełniają się wszystkie marzenia? Z kimś kto lata po świecie i przy okazji kolejnych zgrupowań i zawodów zwiedza niesamowite miejsca, z kim na rozmowę po kolejnym sukcesie musisz poczekać w kolejce – bo są przecież jeszcze trenerzy, kontrole, dziennikarze, kibice, dekoracje, konferencje prasowe…

Czy takie wsparcie w małżeństwie to przywilej? Nie, to obowiązek. Obu stron. Nie uznaję poświęcania siebie i swoich marzeń dla drugiej osoby. Nie po to decydujemy się na związek czy małżeństwo. To nie ma być dla nas ktoś jedynie "na dobre i złe, w bogactwie i biedzie". To ktoś przy kim mamy się rozwijać, to ktoś kto ma nas motywować, wspierać i kibicować jak nikt inny – to ma być nasz prywatny kibic numer jeden. To ktoś, kto ma przynieść herbatę, gdy siedzimy przy pracy do północy i ktoś kto motywacyjnie kopnie nas w tyłek, gdy łagodniejsze rozwiązania nie zdają egzaminu. To ktoś kto nie będzie ignorował naszych marzeń i ktoś kto jak szalony będzie cieszył się z naszych sukcesów.


Wsparcie nie jest proste, gdy jest źle, ale mam wrażenie, że jeszcze trudniejsze jest, gdy jest… fenomenalnie. Czasem łatwiej poklepać partnera po plecach i powiedzieć "Będzie lepiej, zobaczysz." niż obserwować jego sukcesy, gdzieś z tyłu głowy mając myśl, że same/mi nie do końca się realizujemy, że nam jeszcze nie wychodzi. Trudniej wtedy pękać z dumy i cieszyć się tak, jakby to marzenie było nasze.
Ale warto. Bo i Ty masz w tym sukcesie swój udział. Bo to najbliższa Ci osoba, bo to Twoja druga połówka, bo to Twoja rodzina. Bo udało się coś komuś kto jest dla Ciebie najważniejszy na świecie? Czy to nie zasługuje na fajerwerki?! No to biegiem do sklepu :)
Nic nie tracisz na tym, że cieszysz się z czyjegoś szczęścia, a nawet więcej… zyskujesz, bo bez tego nie ma miłości, jest ostra konkurencja.

Czy to oznacza, że trzeba wspierać męża/żonę we wszystkim? Oczywiście, że nie. Bądźmy odrobinę racjonalni (bo ciężko wspierać nierealne marzenia czy ryzykowanie swoim zdrowiem). Wsparcie nie może być dobre tylko dla jednej osoby, ma być dobre (dobre nie oznacza wygodne) dla Was. Ma być transakcją wymienną. Nie oznacza automatycznie wykrzyczanego "Super, zrób to!",  a czasem to spontaniczne "Chyba upadłeś na głowę!". Wsparcie musi być świadome, przemyślane, to decyzja, która ciągnie za sobą konsekwencje na które się decydujecie. Oboje.
Jeśli podejmujesz decyzję o wsparciu drugiej osoby, to nie ma już odwrotu. Nie możesz w pewnym momencie powiedzieć "to głupie" albo sławnego "a nie mówiłam". Musisz stać murem za drugą osobą, przytulić i powiedzieć "Ja wiem, że dasz radę.". I w to wierzyć.

W mądrych książkach piszą, że jako najatrakcyjniejsze związki postrzegamy w ich początkowych fazach. Gdy poznajemy partnera, uczymy się go, mamy okazję do nowych odkryć i ciągłych zachwytów. Dlaczego nie pociągnąć tego dalej? Dlaczego nie być fascynującą osobą, która stale się realizuje i spełnia swoje marzenia i takiej osoby nie kochać?
To da się zrobić! Gdy kogoś wspierasz, to dodajesz mu skrzydeł dzięki którym on może lecieć. A on dodaje ich Tobie. I jak wtedy może nie być dobrze? Dobro Twojego męża, jego szczęściem, jest Twoim dobrem i szczęściem. Jego krzywda i porażka, jest Twoja. I z żoną to samo ;)


Tekst powstał w ramach akcji "Małżeństwo jest fajne!" - blogerzy o małżeństwie.

środa, 22 czerwca 2016

Strefa kibica na weselu (i inne zachwycające pomysły na ślub i wesele z wydarzeniem sportowym w tle) ;)

wzparis
Wybierając naszą datę ślubu myślałam o wydarzeniach takich jak Euro, Olimpiady i wszystkie konkursy skoków narciarskich ;), głównie ze względu na samą siebie i swoją miłość do sportu. Nie wyobrażałam sobie siebie w roli Panny Młodej, która spokojnie usiedzi w kościele/na weselu, gdy gdzieś na świecie trwa sportowa rozgrywka, którą muszę obejrzeć. Zdarzyło mi się odmówić pójścia na wesele do dalszej rodziny, bo miałam zaplanowany wyjazd do Wisły (niby trochę zawodowo, ale prywatnie i tak bym pojechała) ;) Zdarzyło mi się spędzić część imprezy (Studniówki) z telefonem w ręku czekając na smsową relację z Zakopanego (do tej pory nie rozumiem co ja robiłam na tej Studniówce! pomijając to, że "oczarowywałam przyszłego męża"). Ja miałam plan pt. "Ślub nie będzie kolidował mi z innymi ważnymi wydarzeniami.". ;)

Co w sytuacji w której takiego planu nie macie, bo z powodu braku zainteresowania sportem nie przewidzieliście tego, że w dniu Waszego ślubu Polska będzie żyła innym wydarzeniem?

Największym błędem jaki można popełnić jest ignorowanie tego wydarzenia. Udawanie, że ono nie istnieje i nie jest ważne. Krytykowanie sportowców, przewidywanie negatywnych wyników (trochę na złość innym), umniejszanie sukcesów, wyśmiewanie kibicujących. Przekonanie, że Wasz ślub i Wy jesteście najważniejsi... dla wszystkich. Nie, nie jesteście, nawet gdy nie stoi w opozycji do Was EURO i mecz Polski w 1/8. Jesteście najważniejsi dla najbliższych, ale całe rzesze dalszej rodziny, rodziny rodziny i osób towarzyszących mają swoje priorytety w tym dniu i wcale nie musi do niech należeć Wasz ślub.

Nie każe Wam piec ciastek o kształcie piłki nożnej czy dodatkowego "tortu kibica", tablicy z usadzeniem gości przerabiać na murawę boiska, spinek pana młodego zamieniać na piłki czy flagi. Nie, bądźcie sobą, cieszcie się tym co sprawia Wam radość, ale pozwólcie też na to innym dając im taką możliwość. A jeśli wkręcicie się w klimat kibicowania i macie ochotę na więcej motywu sportu na weselu, to warto rozważyć zaangażowanie gości w gry (ostawianie wyniku meczu, piłkarzyki/michały, mecz gości) i zdjęcia z atrybutami kibica (suknia ślubna fajnie wygląda w połączeniu z biało-czerowną koszulką).


Gdy wydarzenie odbywa się przed ślubem?
To całkiem nieźle, dla niektórych to jeden z najlepszych scenariuszy.  Do ceremonii będzie już po fakcie i nikt w trakcie ślubu czy wesela nie będzie myślami daleko od Waszego wydarzenia.
Jeśli jednak część gości przyjedzie do Was z wyprzedzeniem, jeszcze w trakcie trwania rozgrywek, to warto zadbać o odpowiedni kąt z telewizorem dla nich - tyle w zupełności wystarczy :)

Gdy wydarzenie odbywa się w trakcie ślubu?
"Goście mogą nie przyjść do kościoła, gdzie będą działy się najważniejsze rzeczy tego dnia, bo jest mecz?". Mogą nie przyjść. Mogą stać pod kościołem. Mogą przyjść i wyjść z kościoła na końcówkę. Mogą siedzieć w kościele z nosami w telefonach. Mogą, choć to niegrzeczne, ale dla niektórych może to być priorytetem i... ja te priorytety rozumiem ;)
Czy w takim przypadku można jakoś sobie innym pomóc? Można poprosić księdza/urzędnika o to, aby poinformował o wyniku meczu w razie jego zmiany. Spotkałam się już z takimi informacjami podczas mszy, więc uznaję to za jak najbardziej możliwe do realizacji.
Warto przemyśleć także przeniesienie życzeń, toastów czy pierwszego tańca na chwilę "już po meczu". Myślę, że nie wyrządzi to harmonogramowi dnia ślubu wielkiej krzywy, będzie komfortowe dla gości i sprawi, że potem będą z Wami na 100%.
Dziś usłyszałam także o zmianie godziny ślubu. Miałam mieszane uczucia co do tego pomysłu, ale... przy dobrym rozplanowaniu dnia na nowo i mało drastycznej zmianie czasu, to nawet dobry pomysł. Co o nim sądzicie?

Gdy wydarzenie odbywa się w trakcie wesela?
Najlepiej! Bo mnie, niestety, nie wystarczyłby skrót meczu, powtórka czy druga połowa. Musiałabym mieć na weselu całą "strefę kibica" - i po chwilowym zastanowieniu uznałam to rewelacyjny pomysł!
Strefy chillout pojawiają się na coraz większej ilości wesel, więc przerobienie ich, choćby chwilowo, na strefy kibica nie byłoby skomplikowane. Wystarczyłby duży telewizor lub ściana do rzutnika (w erze podziękowań dla rodziców w formie filmu to nic trudnego do znalezienia na salach) i miejsce do siedzenia (kanapy, duże poduchy). W wersji rozbudowanej można postarać się o przekąski, piwo  i akcesoria dla kibiców (flagi, trąbki, barwy do malowania twarzy) :)
Jak będzie to wyglądało estetycznie? Trochę jak kącik w którym animator bawi się z dziećmi, czyli... w przypadku ślubu z bardzo konkretnie określonym tematem nie będzie pasować. Ale... to tylko chwilowa atrakcja i zawsze można zrobić ją w klimacie ślubu, bez odniesień do barw i strefy kibica ;)

Plan gotowy? Teraz pozostaje Wam tylko liczyć na wynik meczu, który nie zepsuje gościom humoru ;)

środa, 17 czerwca 2015

Szpaler ślubny

Jeśli oglądacie transmisje sportowe, bywacie na ślubach sportowców lub mundurowych (wojskowych, strażaków, policjantów, itd.), to z pewnością niejednokrotnie widzieliście robiące wrażenie szpalery. Jeśli nie, to dziś pokażę Wam, że to świetny pomysł :)

Co to jest szpaler?
Najprościej mówiąc jest tu ustawienie grupy ludzi w dwa równoległe szeregi tworzące korytarz służący jako przejście podczas różnych uroczystości. Na ślubach tym korytarzem idzie Para Młoda, a korytarz jest specyficznie ozdobiony. 

Jak ozdobić, z czego zrobić?
Ze wszystkiego co przyjdzie Wam do głowy, co jest ładne lub w wersji doskonałej: związane z Wami i Waszymi zainteresowaniami. Ja jestem wielką fanką szpalerów z motywami sportowymi, zrobionych z nart, rakiet do tenisa, kijów bejsbolowych, kasków... Do stworzenia szpaleru często wykorzystuje się także elementy przewodnie ślubu i wesela np. różdżki przy Harry'm Potterze czy świetlne miecze przy Gwiezdnych Wojnach. Nieposiadającym pasji, które można w takim szpalerze wykorzystać, pozostaje zdanie się na kwiaty (mnie osobiście się nie podobają), balony lub zimne ognie (idealne na śluby, które odbywają się popołudniami i wieczorami w jesienno-zimowych miesiącach lub te z których Para Młoda "ucieka" w podróż poślubną).

Po co?
Możemy uznać to za formę dekoracji i personalizacji ślubu i wesela. To także sposób na podzielenie się z gośćmi pasjami Pary Młodej, świetna alternatywa dla ogromnie popularnego konfetti (fani konfetti zawsze mogą jego rozsypanie połączyć ze szpalerem) i okazja do wyjścia z kościoła/USC lub wejścia na salę weselną w otoczeniu rzeczy i ludzi, których się uwielbia :)





pearleventsaustin


fis-ski


telegraph


Łukasz Gładki (Smooth)


publimetro


onewed


matthewdruin
Więcej pomysłów znajdziecie na moim pinterescie.