wtorek, 13 stycznia 2015

Wygraj zaproszenia ślubne od Robimy Śluby - konkurs!


Nie miałam dla Was prezentów pod choinkę, nie urządziłam imprezy z prezentami z okazji pierwszego roku bloga... Ale dziś mam dla Was coś specjalnego :)

Będziecie mieli wyjątkową okazję do wygrania zaproszeń ślubnych., księgi gości lub winietek. Wyjątkową, ponieważ nagrody zostaną wykonane przez jedną z moich ulubionych pracowni - Robimy Śluby. Asia i Krzysiek wykonują ręcznie! indywidualne zaproszenia ślubne i dodatki weselne. Tworzą wyjątkowo oryginalne projekty i wkładają w to serce. Jeśli uważnie czytacie bloga, to wiecie że wyróżniłam ich prace w mojej TOP3 zaproszeń wartych uwagi. A to coś musi znaczyć  :) 

Co dokładnie możecie wygrać?
1 miejsce: 50 sztuk zaproszeń ślubnych 
Zajrzyjcie na stronę www i na fanpage'a Robimy Śluby. Przejrzyjcie ich dotychczasowe projekty. Możecie wybrać spośród nich jeden, który Wam się spodoba. Warunek wyboru jest jeden: zaproszenie powinno mieć klasyczną, otwieraną formę.
Każda zaproszenie będzie posiadało wkładkę RSVP oraz będzie umieszczone w ozdobnej kopercie dostosowanej do wymiarów zaproszenia. 
2 miejsce: Księga gości w formie plakatu na odciski palców. 
Dowolny projekt, do wyboru ze strony/fanpage'a lub własny. Księga będzie wykonana na białym papierze (grafika na białym tle, format 50x70 cm). 
3 miejsce: Winietki (120 sztuk). 
Dowolny projekt, do wyboru ze strony/fanpage'a lub własny. Winietka graficzna, w standardowym kształcie odwróconej litery V. 

Co należy zrobić, aby wygrać? 
Swoje oswajanie się z tematyką ślubno-weselną zaczęłam od czytania o ślubach. O tym co trzeba, o tym co nie wypada i o najfajniejszym: jak Wy wyobrażacie sobie dzień swojego ślubu. O tym dziś chciałabym posłuchać. 
[Pytanie konkursowe] Jak będzie wyglądał Twój ślub i wesele i dlaczego wybrane zaproszenie będzie świetną wizytówką tego dnia? 
Nie odgraniczajcie się. Jeśli jeszcze możecie - rozmarzcie się. Piszcie o pomysłach, wybranych miejscach, wyjątkowych atrakcjach, detalach, ich ukrytym znaczeniu i emocjach jakie w Was wywołują. O wszystkim co najlepiej oddaje wygląd/styl/klimat Waszego ślubu i wesela. I postarajcie się zmieścić maksymalnie w jednej stronie A 4 ;) 

Kilka zasad i informacji: 
1. Konkurs trwa od 13.01.2015 do 21.01.2015.
2. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do tygodnia po jego zakończeniu w tym wpisie na blogu. Zwycięzców konkursu wyłonię ja :)
3. Każdy uczestnik może zamieścić tylko jeden komentarz konkursowy. Powinien to zrobić w komentarzu pod wpisem i podpisać się pod nim imieniem, adresem e-mail oraz dodać link do wybranego projektu zaproszenia.
4. Fundatorem nagrody jest Robimy Śluby. Pracownia po wyborze projektu oraz otrzymaniu tekstów ma dwa tygodnie na dopracowanie projektu + dwa tygodnie na wydruk zaproszeń (łącznie 4 tygodnie na realizację). Nagrodę będzie można wykorzystać do końca 2015 roku. 

WYNIKI KONKURSU
Dziewczyny, pięknie dziękuję za wszystkie opisy. Wiem, że konkurs w którym trzeba opisać dzień, który planuje się przez długie miesiące i o którym czasem marzy się od dziecka jest dość wymagającym konkursem. Trzeba poświecić dłuższą chwilę (to nie te 3 sekundy wymagane przy udostępnieniu grafiki na fb) i mieć ochotę tym co osobiste się podzielić. Mam nadzieję, że Wasze marzenia i plany uda Wam się zrealizować w jak najmniejszym szczególe. Trzymam kciuki!
Wyniki:
1 miejsce (zaproszenia ślubne): Joanna, aska326@wp.eu
Za piwonie. Za obiady u babci. I dlatego, że to ma znaczenie :)
2 miejsce (księga gości): Natalia, nataliek@vp.pl
3 miejsce (winietki): Małgosia, pizzicato90@gmail.com
Joanno, Natalio, Małgosiu, czekajcie wieczorem na emaila :)
I moje małe, bez nagrody, wyróżnienie: Olga, olgaachmielewska@gmail.com
Olga, zaproś mnie na to wesele! Niestety ze względu na brak odniesienia do konkretnego zaproszenia nie mogłam uwzględnić Cię z rankingu. Ale odezwij się do mnie na emaila - może coś wymyślimy :)

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Targi Ślubne Wrocław 2015

Od roku chodzę regularnie na Targi Ślubne. Chodzę jak przystało na mało poważną Pannę Młodą: rozglądam się, szukam czegoś ciekawego i zapominam, że tak właściwie te Targi mogłyby mi się przydać jako Pannie Młodej ;)

Wiecie co pisałam dokładnie rok temu idąc na Targi Ślubne?

"Idę dziś na Targi Ślubne. Po raz pierwszy w życiu, licząc na wrażenia rodem z amerykańskich filmów o nastolatkach na balach debiutantek ;) Tym razem nie zboczę z drogi, kupię bilet (nie udało się go wygrać :/ ) i grzecznie będę spacerować między stanowiskami wystawców. Mam nadzieję, że nikt mnie nie wystraszy, nie zniechęci, nie zniesmaczy swoją słodyczą i fanatyzmem ;) Trzymajcie kciuki, za dobre wrażenia ;)"

Przez ostatni rok sporo się zmieniło, ale w takie miejsca idę zawsze z cykorem ;) Niezależnie od tego, że wchodzę z biletem, który dostałam, bo jestem fajna (tak sobie wmawiam :D), w progu dostaję Przewodnik Młodej Pary w którym znajdują się moje teksty (i nawet skrót NPM! debiut w prasie drukowanej :P), znam na pamięć niemal całą listę wystawców targów i dokładnie wiem gdzie chcę podejść :) Idę, jak prawdziwy tajniak, i mam świadomość, że "O, tu mnie znają z imienia i nazwiska, ale nie wiedzą o blogu.", "O, tu mogą mnie znać z warsztatów", "O, a tu znają moje imię, nazwisko i blog, ale nie mają pojęcia jak wyglądam" ;) Wiecie jaka to frajda i o ile przy takich obserwacjach jestem mądrzejsza? Ogromna/nie ;) Kończę, bo już chyba przesadzam ;)

Tradycyjnie, chciałabym się dziś skupić na wystawcach, którzy zwrócili moją uwagę:


Kwiatkarium - nie mogłabym od nich nie zacząć, bo mieli najpiękniej na Targach zaaranżowane stoisko. Tak pięknie, że wracałam tam kilkakrotnie, za każdym razem uśmiechałam się do tych słoików, koronek i kolorów. Mieli najpiękniejsze ulotki (z nieznanych mi powodów zawsze mam swoją ulubioną ulotkę :D) i jako jedyni zasłużyli na fotkę na moim instagramie :D

Boso - hm... Byli na mojej liście jako jeden z dwóch salonów z sukienkami, które chcę odwiedzić. Cieszyłam się, że będą nie tylko w Krakowie (na Targach 18.01), ale także i we Wrocławiu. Bo Boso to wyjątkowe suknie, lekkie, zwiewne, dziewczęce, wygodne. Nieprzysłaniające kobiety, a jedynie wydobywające jej piękno. Stworzone do ślubów w plenerze! Każdy kto ominął ich stoisko niech żałuje!!!


Cudowianki i magnetCards - nie mogło mnie u niech nie być ;) I gdyby nie tłumy u pierwszych i niewypatrzenie Sabiny u drugich, to nawet miałam plan się przedstawić ;) 
U Cudowianki byłam po raz drugi w życiu (zawsze będą mi się kojarzyć z pewnymi targami hand made z których wyszłam jedynie z ich wizytówką, a wcale wtedy nie planowałam ślubu ;)), a magnetCards odwiedzam... hm... regularnie ;) Jedni i drudzy niezmiennie tkwią na liście moich ulubionych "producentów" (brakuje mi słowa!) zaproszeń ślubnych :)

Agnieszka Światły - rok temu nie podeszłam do pani Agnieszki, bo suknie wydawały mi się mega drugie. W tym roku, po obserwacji nowej kolekcji na jej fanpage'u, nie mogłam odpuścić. Suknie są w zaskakująco dobrych cenach, świetnie wykonane i mieszczą się gdzieś pomiędzy tym co nowe, a tradycyjne. Aaa... no i PM się podobają (a on ma zazwyczaj bardzo princessowy gust!) :D

Hotel Trzebnica - nie zatrzymuje się przy ofertach hoteli, jeśli obiekt nie zwróci mojej uwagi (czyt. nie ma fajnego budynku), a tego stoiska, ze względu na zamiłowanie PM do smalcu, chleba, kiełbas i ogórków, nie mogliśmy ominąć. I tym sposobem informuję Was, że jeśli Hotel Trzebnica ma w ofercie wiejskie stoły, to ma na nich rewelacyjne wyroby (i potwierdza to PM - znawca i wielbiciel tematu).

Eight - znalezione na końcu (jakim cudem?), z utrudnionym dostępem do osoby ze stosika ze względu na tłum ludzi, ale fartem dopchałam się,
 przejrzałam kilka albumów (rewelacyjnie wykonane!), zabrałam wizytówkę i mam plan zapoznać się z tymi cudami przez internet ;)

Koniec, jest 6, ale za to bardzo solidna :)

Niedługo przygotuję dla Was wpis dotyczący wszystkich Targów na których bywałam na temat wszystkiego co mi się w Targach podoba, co nie i co bym zmieniła. I mam arcygenialne (w tej chwili tak mi się wydaje) pomysły :D

piątek, 9 stycznia 2015

Czego potrzebujesz do idealnych zdjęć? Zimy!

Uwielbiam skrajności, uwielbiam to co różne i chyba dlatego niesamowicie cieszę się, że mieszkam w kraju z czterema porami roku. Potrafię zachwycić się każdą z nich, ale to zima, zimowe śluby i sesje plenerowe mają szczególne miejsce w moim sercu.

Raz na jakiś czas zmienia mi się wizja idealnego ślubu. I od kilku dni po głowie chodzi mi pomysł na ślub, który nie pozwala mi zasnąć. Plenerowy. W górach. Zimą... Z tonami śniegu. Bez ołtarza czy stoliczka dla urzędnika, z górami w tle, które je zastąpią. Z ławkami z siana przykrytymi grubymi, kolorowymi kocami. Z przyjęciem w chatce, która będize wyglądała jak ta z 14 zdjęcia...

Moje rozmarzenie wynika z nadmiernego oglądania zimowych sesji ślubnych. Te, które możecie dziś zobaczyć na blogu są autorstwa Agnieszki i Michała Wojniczów. Jak zapewne pamiętacie wymieniałam ich na mojej subiektywnej liście ulubionych fotografów, ale nie wspomniałam o jednym. Nie dodałam, że są jedynymi na liście, którzy robią niesamowite zdjęcia na śniegu!

Zdjęcia: Pastelove Kadry Agnieszka i Michał Wojnicz






















czwartek, 8 stycznia 2015

Krótka sukienka do ślubu - czy to poważne?

Coś co dla mnie jest naturalne, normalne i piękne budzi u niektórych wątpliwości. Niemal każda Panna Młoda rozważająca wystąpienie w swoim wielki dniu w mało wielkiej kreacji usłyszała: "Ty tak poważnie? Przecież to ślub!". Bo krótka sukienka nadal przez większość społeczeństwa postrzegana jest jako niewłaściwa i pasująca jedynie na gorsze dni i gorsze śluby... 

"Krótka? Taka pasuje na poprawiny!"
Tak się utarło i do takiego przeznaczenia krótkich sukienek ciągle jest przyzwyczajona spora grupa osób. Mało balowa suknia idealnie nadaje się na niezobowiązujące przyjęcie poprawinowe na którym ma być luźno, wygodnie i bez zbędnego nadęcia - w dniu ślubu obowiązkowego i wywołanego przekonaniem, że tylko raz w życiu można (i trzeba) wyglądać jak księżniczka z bajki.

"Krótka? To tylko na ślub cywilny, bo wiesz... Kościelny to jednak ma znaczenie."
I odwrotnie: "princessa w życiu nie pasuje do murów urzędu czy jakiegoś  lasu na końcu świata". Przyznam,  że jak jeszcze rozumowanie z punktu pierwszego u kobiet chcących poczuć się jak księżniczki w dniu ślubu rozumiem, tak tego drugiego nie. Jestem zdania, że zarówno do kościoła można wejść w krótkiej sukience (pamiętając o stosownej długości), jak i do USC w długiej, balowej sukni. Ślub cywilny nigdy nie będzie gorszy od kościelnego (i odwrotnie), a krótka sukienka mniej właściwa od długiej (i odwrotnie :)).

"Krótka do kościoła? Będziesz księdzu nogi pokazywać?"
Śluby kościelne są... podniosłe, poruszające, czasem w tym wszystkim patetyczne. Do kościelnych wnętrz, muzyki organowej i atmosfery wyjątkowości ("ma być po królewsku") ludziom nie pasuje krótka, zwyczajna w ich postrzeganiu, sukienka. Niezrozumiałym trafem dla wielu osób i niektórych księży fakt, że odsłania nogi jest gorszy niż to, że inne odsłaniają ramiona i połowę biustu.

Po co stworzyłam cały ten wpis? Aby odpowiedzieć Wam na pytanie, które wielokrotnie pojawia się w emailach. Czy krótka sukienka pasuje....?
W mojej opinii krótka sukienka jest idealna na każdą okazję. Na ślub cywilny i kościelny, plenerowy i w budynku, na poprawiny i na imprezę główną. Powinna jedynie pasowa do stylu jaki będzie miało wesele (uprzedzam: do tradycyjnych polskich wesel pasuje).

Każda Para Młoda organizując wesele natrafia na różne przeszkody podczas organizacji wesela. U niektórych jest to zakup sukienki.
To jedna z tych rzeczy do których nikt nie powinien Was zmusić. Ani apodyktyczna teściowa, ani płacząca mama, ani lubiący seksowne wycięcia narzeczony... To Wy macie czuć się w tym dniu nie tylko dobrze, ale przede wszystkim... sobą.

P.S. Pomyślałam, że gdy zacznę pisać o sukienkach to może wreszcie jakąś kupię. W tym tygodniu z minimum dwóch "zaplanowanych" wypadów na mierzenie sukienek zrealizowałam... 0 ;) PM na szczęście pozwolił mi iść do ślubu w bikini. Trzeba tylko przekonać księdza ;)

środa, 7 stycznia 2015

Subiektywnie subiektywna lista moich ulubionych fotografów :)

Photo by Piteira Photography via Style Me Pretty
Wraz z końcem starego i początkiem nowego roku pojawia się coraz więcej rankingów najlepszych fotografów. Osobiście nie chciałbym tworzyć rankingu, a raczej napisać Wam, których fotografów, po roku śledzenia, uważam za wartych uwagi i dlaczego.

Co biorę pod uwagę, czysto subiektywnie, wybierając osoby, które się tu znajdują?
1) Rewelacyjne zdjęcia.
2) Fakt, że zamienili ze mną przynajmniej kilka zdań. W komentarzach na facebooku, w emailach, na żywo, gdziekolwiek. Ze mną jako NPM, a czasem ze mną jako anonimową Panną Młodą. I zrobili tym co i jak piszą wrażenie :)

Na liście znajdują się ci, którzy najczęściej przychodzą mi do głowy przy pytaniu: "A kogo polecasz?". Są różni, czasem ze zdjęciami w podobnym stylu, a czasem z dwóch różnych bajek. Myślę, że dzięki temu sporo osób będzie mogło znaleźć tu coś co przykuje ich uwagę.

Fabryka Kreatywna
"Mój numer 1, moja pierwsza (i największa) miłość. Za kolory, energie na zdjęciach, pomysłowość, za to, że każde zdjęcie jest inne i równie niezwykłe. W mojej opinii nie ma lepszych!" W tym momencie cytuję sama siebie i bardzo mnie cieszy, że po roku nie zmieniam zdania :) Dla mnie są najlepsi (no, w duecie z następnymi).

LMFOTO
Gdyby nie oni, to nadal powtarzałbym, że Fabryka Kreatywna nie ma sobie równych. A ma! Nie znałam ich rok temu, ale niesamowicie się cieszę, że ich znalazłam. Jestem zakochana w górach ich oczami. Bo w każdym zdjęciu i krótkim zdaniu czuć, że im zależy! Mistrzowie!
Nawiasem mówiąc... Ich zdjęcia na moim blogu pojawiały się najczęściej ze wszystkich wymienionych tu fotografów, a to musi coś znaczyć :)

Co Dwie Glowy
"Moja największa niespodzianka, w każdym znaczeniu tego słowa. Pięknie, kolorowo, "po mojemu"." Bez wahania napiszę, że przez ostatni rok nie znalazłam nikogo w województwie świętokrzyskim, kto mógłby się z nimi równać. I prawie robili zdjęcia na moim ślubie ;)

Marta Kowalska Fotografia
Marta robi zapierające dech w piersiach zdjęciach, Marta pracuje w Polsce i Meksyku, Marta zachwyca jako osoba. Marta, choć o tym nie wie, zrobiła na mnie ogromne wrażenia jako fotograf i człowiek. Jak nikt inny.

Bajkowe Śluby
Powtórzę to co napisałam o Bajkowych Ślubach ponad miesiąc temu: Obserwując od niemal roku zdjęcia różnych fotografów muszę przyznać, że u nikogo nie widzę tak rewelacyjnego rozwoju/postępu i z każdą sesją coraz lepszych zdjęć. A to sprawia, że nigdy przy oglądaniu ich zdjęć nie pomyślałam "No, jak zawsze, dobrze.". Zawsze było tylko lepiej :)"
I jeszcze jedno: nikt w Polsce nie robi fajniejszych gifów :)

Kamila Piech Photography
Kamila robi rewelacyjne zdjęcia, najpiękniej ze wszystkich odpisuje na emaile (te anonimowe - od potencjalnych klientów) i cudownie pakuje zdjęcia (zerknijcie tu). I poważnie zastanawiam się nad znalezieniem jakiegoś święta przy którym Kamila mogłaby mi zrobić zdjęcia, bo bardzo chciałabym taką paczkę dostać ;)

Cześć Czołem Pracownia Twórcza
Cudowne zdjęcia, najpiękniejsze światło, drzewa, ciepło i... magia na zdjęciach, Maciek i ogromnie sympatyczna Aga (specjalnie podkreślam, bo Agnieszka nie ma sobie równych).

Michał Orłowski
Subiektywnie: najlepszy fotograf we Wrocławiu. Tworzący zdjęcia na które patrzy się z nieskrywaną przyjemnością i lekkością.

Pastelove Kadry / agawphotography
Cudne zimowe sesje, pastelowe kolory i pięknie uchwycone góry i wnętrza. Mistrzowie w tej kategorii.

Anita Suchocka Photography
Zdjęcia doskonałe, takie, którym można przyglądać się godzinami i które bez wahania można powiesić na największej ścianie w salonie. Artystka.

Magdalena Piechota Photography
Po roku przyglądania się zdjęciom Magdy dostałam olśnienia: To jest to co mnie zachwyca! Jeden strzał i przepadłam... I wiecie co? Coś niesamowitego jest w pracy Magdy z parami, bo każde jej zdjęcie z prawdziwą parą uważam za lepsze od tych z modelami. Można zachwycać się uchwyconymi momentami, emocjami i ciepłem, które z nich bije.

B&W Photography
"Mistrzowie sesji plenerowych za granicą. To ich zdjęcia sprawiły, że już nie wyobrażam sobie sesji ślubnej w Polsce.". Uwielbiający kolory, mocne i wyraziste akcenty, "odważni" (bo nie mam lepszego słowa).

I 5, która tworzy równie niesamowite zdjęcia, które namiętnie oglądam:
Pink Clouds
Jacek Siwko Photography
Rutko Photography
Snap Studio
SEBASTIAN.S PHOTOGRAPHY

poniedziałek, 5 stycznia 2015

5 rzeczy, które musisz zrobić przed ślubem!

cara dee photography
Photography CARA DEE PHOTOGRAPHY
Photography CARA DEE PHOTOGRAPHY
CARA DEE PHOTOGRAPHY
CARA DEE PHOTOGRAPHY
CARA DEE PHOTOGRAPHY
CARA DEE PHOTOGRAPHY
To nie będzie kolejny wpis o tym co trzeba zrobić, aby ślub i wesele były udane, aby olśniewająco wyglądać i jak najlepiej przygotować się do tego wielkiego dnia. To będzie wpis o tym, że mimo wszystko ślub coś zmienia w naszym życiu i warto skorzystać z ostatnich miesięcy wolności, które mamy przed sobą. Pomyśleć JA, a nie ślub, wesele i nieustannie MY.

Nowy rok jest okresem w którym większość osób spisuje swoje postanowienia i wielkie plany. Ja na takiej liście miałabym: wreszcie zakochać się w jakiejś długiej suki ślubnej (nierealne?), spełnić marzenie o oddzielnym ślubie cywilnym, zdecydować się gdzie chcemy pojechać na sesję ślubną (ojeju...), zebrać pieniądze na Meksyk (takie 110%)... I tak w nieskończoność. To lista rzeczy, które prędzej czy później  i tak będę musiała zrobić, choćby w 90%. To rewelacyjne cele i marzenia, ale... żaden z nich nie dotyczy tylko i wyłącznie mnie. A chciałabym, jeszcze jako PANNA, zrobić coś wyjątkowego dla siebie.

Dlaczego? Spotykacie się zapewne, podobnie jak ja, z różnymi stwierdzeniami o ślubie: od "ślub nie zmienia nic (jest tak samo jak przed)", po "ślub zmienia wszystko". Ja, będąc jeszcze przed ślubem, myślę, że ślub coś zmieni. Pomimo tego, że mieszkamy razem kilka lat, mamy wspólne meble i garnki (choć nie we własnym mieszkaniu)... Ślub nie zmieni tego co zewnętrzne, ale mojej wewnętrzne poczucie bycie mną (ja-żona, ja-poważniejsza, ja-mniejsza egoistka?) i to jak odbierana będę przez otoczenie. I od tego się nie ucieknie.

Jak oswoić zmiany? U mnie pomysłem było założenie bloga i powolne przyzwyczajanie się do myśli o ślubie i weselu. Następny etap będzie krótką listą tego jak chce przeżyć najbliższe miesiące jako panna. Co chcę zrobić, bo mi wolno, bo nikt nie wytknie nie palcem i nie powie: "A gdzie Ty, dziecko, masz męża?" ;)

Zachęcam Was również do zrobienia swoich list kilku rzeczy, które chciałybyście zrobić przed ślubem. Nie muszą to być akcje stereotypowo kojarzone z wieczorami panieńskimi/kawalerskimi (tego wręcz bym Wam zabroniła), ale odkładanymi marzeniami (realnymi do zrealizowania w czasie, który Wam pozostał) i rzeczami, które Was dopieszczą i jeszcze bardziej podniosą Wasze mniemanie o sobie.
P.S. Uważajcie na rzeczy, które uznacie za "ryzykowne", w każdym znaczeniu tego słowa.

Moja lista rzeczy do zrobienia przed ślubem:
1. Pojadę sama na weekendową wycieczkę.
Nie będzie to dla mnie nowością. Jednak wszystkie moje samotne podróże wynikały z tego, że w ostatniej chwili ktoś nie mógł mi towarzyszyć. Teraz chciałabym, aby była to świadoma decyzja. Chcę pobyć tylko ze sobą :)
2.Wielkanoc.
Ostatnia taka Wielkanoc. I spędzę ją ciesząc się każdą osobą z rodziny, poświęcając jej maksimum czasu, nie musząc się ograniczać i dzielić na pół.
To jeden z najtrudniejszych do realizacji punktów!
3. Powieszę plakaty.
Serio! Nie mam swojego pokoju, muszę go dzielić z PM, ale i jemu doradzę coś podobnego. Podzielimy pokój na pół i każdy dostanie kawałek swojej ściany do wykorzystania. Po ślubie, a dalej: po kupnie mieszkania, nie będą mogła już tak szaleć. A marzy mi się, aby wrócić do czasów z liceum, gdy na całej ogromnej ścianie w pokoju miałam plakaty sportowców :D
4. Tajemnica ;)
5. Wymyślam, bo musi to być coś wyjątkowego :) Jak wymyślę, to dopiszę. Zawsze możecie mi coś podpowiedzieć ;)

I wiecie co... Cieszy mnie to, że na liście mam puste miejsca, bo nie wydaje mi się, aby ślub uniemożliwił realizację nawet tych najdziwniejszych marzeń ;)

piątek, 2 stycznia 2015

Spóźnione podsumowanie 2014 roku...

Elisabeth Carol Photography
Wszyscy podsumowują stary rok. Ja, z kilku powodów, zapomniałam o tym w grudniu. Myślę jednak, że początek stycznia nie jest takim złym terminem ;)

Nie znajdziecie tu moich osobistych podsumowań. Niestety ;) To co zobaczycie poniżej to lista TOP10 (+1 gratis) notek na blogu, które były najchętniej czytane. Dla mnie to ważna informacja na temat tego co najbardziej Was interesuje i... cieszy mnie, że mamy dość podobny gust :)


TOP10 wpisów na blogu NPM z 2014 roku:


1) Jak zapakować pieniądze na prezent ;)
To wpis, który w grudniu bił swoje rekordy i wejścia na niego z google zdominowały te facebookowe. To uniwersalny temat, więc w okresie Mikołajek i świąt Bożego Narodzenia interesują się nim niemal wszyscy. I niesamowicie mnie to cieszy - bo widać, że ludziom zależy na tym, żeby białą kopertę zastąpić czymś oryginalnym! W związku z tym... Obiecuję dodanie części drugiej :)


2) Jak się nie ubierać na wesele, czyli kilka słów do kobiet
Klikane, bo praktyczne, "kontrowersyjne" i każda osoba ma w tym temacie swoje zdanie ;)

3) Mamo! Tato! Babciu! Dziadku!
Mój ulubiony wpis. I chyba najważniejszy na blogu! Marzy mi się kolejny taki :)


4) 10 pomysłów na (dość) tani prezent
Część druga w przygotowaniu. Rozumiem "aluzję" - więcej tego co praktyczne ;)


5) Najpiękniejsze zdjęcia z najpiękniejszego ślubu - czyli o tym, kiedy i NPM opada szczęka ;)
Mój ulubiony reportaż ślubny z 2014 roku. Mój ulubiony ślub w plenerze. Piękniejszego wpisu do oglądania nie znajdziecie na moim blogu :)


6) Nowa wizja sukienki idealnej
Sukienkowe wpisy zawsze mają dużo wyświetleń, ale ten lubię wyjątkowo: bo to co wtedy poukładało mi się w głowie, jest stałe i niezmienne :D

7) Koszyczek ratunkowy
Praktycznie i potrzebnie.

8) Księga Gości, która zachwyca
Jeden z moich ulubionych zbiorów pomysłów na blogu. Tylko nart mu brakuje :D


9) Trampki do ślubu
Trampki w TOP10! WOW!


10) Zaproszenia ślubne, czyli... trzy perełki :)
Zaproszenia, a nie lista fotografów? Lekko mnie to zaskoczyło :)

11) Niezaproszeni goście
Numer 11 tylko w kilkudziesięciu punktach ustąpił 10, a poruszany w nim jest ważny temat, więc nie mogłam go ominąć.

Nie czytaliście któregoś wpisu? Zapraszam do lektury!