Od zawsze wiedziałam, że nie chcę mieć welonu. Kolejne decyzje i osoby tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że welon nie będzie dobrym rozwiązaniem. Mam wrażenie, że warto jednak coś we włosy w dniu ślubu wpiąć... Pytanie brzmi: co?
Przeglądając zdjęcia, które tu opublikowałam, mam wrażenie, że mój gust można by zamknąć w dwóch kategoriach:
Kwiaty! Każde, zarówno te żywe, jak i te z materiału, drobne i wielkie (wielkie uwielbiam w każdej postaci i ubolewam, że do moich stylizacji nie pasują... chyba...), pojedyncze i połączone w wianku.
Opaski do których coraz przychylniej się uśmiecham, ponieważ moje sukienki będą wymagały delikatnych ozdób, a jednocześnie ucieszy się z nich moja grzywka :)
Znajdziecie tu niedużo inspiracji, ale każda zrobiła na mnie wrażenie (zwłaszcza pierwsze i ostatnie zdjęcie), niezależnie od tego czy pasuje do wesela rustykalnego, boho czy wręcz przeciwnie - glamour. Faktem jest, że nie w każdej na każdy ślub można iść (czyt. kaszkiet), ale wszystkie nadają się na sesje ślubne i doskonale zastąpią wszystkie gadżety :)
Sporo typowo ślubnych dodatków ominęłam. Nie znajdziecie tu fascynatorów, toczków, kapeluszy, spinek (chyba, że z kwiatem), itp. Tym razem to wpis wybitnie subiektywny i podyktowany dopasowaniem ozdób do moich wizji fajnych* fryzur, ślubów i wesel.
W najbliższym czasie w serii "Co na głowę" (nazwa robocza i chwilowa) znajdziecie wpisy o wiankach (nie mogłoby być inaczej) i nietypowych welonach :)
Dziewczyny, a wy co planujecie mieć we włosach?
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
*zaczynam doceniać słowo "fajny', nie jest nijakie i dziecinne, jest lekkie, niezobowiązujące i ogromnie przyjemne









