![]() |
| Mitchell Orr |
Bardzo chciałam, aby ta lista nie była długa, aby nie była wylewaniem żali i pomyj na polskie wesela (bo są coraz lepsze i to trzeba podkreślać), dlatego postanowiłam ograniczyć ją do trzech punktów.
Czego nie lubiłam i nadal nie lubię w polskich weselach?
To nie moje poczucie humoru
Mam tu na myśli... dużo.
Oczepiny i zabawy. Wymagające wystawiania się na pośmiewisko, psujące wizerunek biorących w nich udział osób i organizatorów (tu o jednego worka wrzucę zespół/wodzireja i Parę Młodą, bo to odpowiedzialność zbiorowa) i wywołujące zażenowanie u obserwujących. Od dmuchania w talerz z mąką, przez rozbieranie się, po kopulowanie na niby. Wszystko w celu wygrania... flaszki lub... "śmiesznej" nagrody (np. taśmy z wesela, czyli papieru toaletowego).
Typowo ślubne teksty, którymi obkleja się buty, auta i co tylko się da. Niby śmieszne, niby straszne. W większości przypadków żenujące (dla osób jak ja - bez odpowiedniego poczucia humoru). O nich już kiedyś było, w moim pierwszym hejterskim tekście ;)
Złe zachowania. Przymuszanie do tańca ("Chodź zatańczyć z wujkiem" ledwo trzymającym się na nogach), picia ("Ze mną się nie napijesz?"), uczestnictwa w zabawach ("No chodź cykorze, to tylko zabawa")... Przesada z alkoholem, rozwiązły język, brak umiaru... Wszystko to na co się nie zdecydujecie i usłyszycie, że "jesteście sztywne, nie potraficie się bawić, nie macie poczucia humoru, a przecież to tylko zabawa".Dziwne myślenie i głupie gadanie
Są rzeczy o których ludzie nie potrafią mówić. Mówią z zażenowaniem, onieśmieleniem, chamstwem, wścibstwem, brakiem wiedzy, poczuciem niedowartościowania, brakiem spełnienia/zadowolenia ze swojego życia...
Tym razem nie mam tu na myśli Pary Młodej, ale całe jej otoczenie i "mądrości", które można od niego usłyszeć.
"Zobaczysz, po ślubie wszystko się zmieni..." Samo. Na lepsze lub gorsza, a dokładniej: na takie jakiego byś nie chciała.
"Po co wam ślub?", "Po co to robisz w tak młodym wieku?, "Teraz Wam się zachciało, po tylu latach z cywilnym i dziećmi?"
"Wyjdź za mąż. Dlaczego masz mieć lepiej niż ja?" ;)
"To teraz możesz jeść do woli i tyć."
"No stary, teraz już przepadłeś, już Cię po ślubie nie zobaczymy", "Masz już swoją kotwice, kule u nogi, idziesz na smycz."
"Nie wiem co będzie w przyszłym roku, bo przecież po ślubie nie będziesz mieć czasu."
"Gdzie masz narzeczonego?", "Co robicie w sobotę?", "Co myślicie o tym?"... Bo teraz to już tylko Wy, nie Ty i on (i o tym, mniej więcej, też na blogu było) ;)
"To co, ślub i od razu dzieci? Bo nie ma na co czekać."
I mój zasłyszany hit: "Co, boisz się nocy poślubnej? Nie bój się. Trochę poboli, ale zapomnisz o tym."
Dobrze się bawicie? ;) Bo ja... jestem przerażona.
Przesada
Przaśność to takie popularne słowo, ale... chyba niewłaściwe. Bo ja lubię motywy gypsy, bo lubię odwagę, kolor i oryginalność, które są trudne i czasem ocierają się o kicz.
Nie lubię za to przesady i nadmiaru. Nie lubię ślubnych zdobień na każdej duperelce (butelkach, domu, aucie...), przebierania się i grania lepszej/bogatszej/piękniejszej niż zazwyczaj - ten jeden raz w życiu, poczucia, że ten dzień jest tak wyjątkowy, że lepszego nigdy nie będzie. Nie lubię wszystkiego co jest "za bardzo", "za dużo", bez większego celu i sensu, bo trochę na pokaz.
I teraz pomyślcie sobie jaką reklamę wesel i małżeństwa robimy dzieciakom, które na takie imprezy zabieramy... lub którym pokazujemy je na zdjęciach czy filmie.
P.S. Ja wiem, że nie wszystkie wesela tak wyglądają. Ale wiem też, że nie wszystkie wyglądają tak doskonale jak pokazuje je nam internet. I bardzo chciałabym widzieć wszystko, a nie tylko to co miłe dla oczu.
