Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ostatnie przygotowania przed ślubem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ostatnie przygotowania przed ślubem. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 czerwca 2015

Dzień ślubu i wesela - o czym warto pamiętać?

Roberto Panciatici
Dzień ślubu to wyjątkowy dzień. Długi, intensywny, wymagający ciągłej pracy na najwyższych obrotach, często obarczony presją "perfekcyjnego dnia". O czym warto pamiętać przygotowując się do niego? Odrobinę o każdym z 10 punktów, ale tak najbardziej... o końcówce 8 i całym 10 :)

Dzień przed ślubem:

1) Ostatni raz zerknijcie na swój plan dnia ślubu. Możecie nanieść na niego drobne korekty. Zadbajcie o to, aby każda z osób zaangażowanych w pomaganie wiedziała co, kiedy i jak ma zrobić.
Jak taki plan powinien wyglądać? Najlepiej podzielić go na godziny, zaznaczyć w nim wszystkie zadania, które należy wykonać, osoby za nie odpowiedzialne i rzeczy, które do tego są potrzebne. Dajcie sobie zawsze dodatkowy czas na nieprzewidziane wypadki.
Pamiętajcie, że jeśli nocujecie w miejscu wesela, musicie być przygotowane także na noc i kolejny dzień.
Dla przykładu:

Godzina
Zadanie
Osoba
Co jest potrzebne do wykonania?
11:30
ubranie samochodu w kwiaciarni
 świadek
samochód, odpowiednio wypolerowany, ewentualne ozdoby

2) Zmęczcie się i/lub dotleńcie :)
To coś co powinno pomóc Wam zasnąć. Jeśli jesteście perfekcyjnie organizowane i nie macie na dzień przed ślubem nic do zrobienia, to zafundujcie sobie trening fizyczny (taki, który jest dla Was normą, nie nowością), spacer z bliską osobą lub króciutką wycieczkę.
O której położyć się spać? Tak jak zawsze, z uwzględnieniem tego, że może warto już na tydzień przed oswoić się z nową godziną zasypiania. Nie warto kłaść się wcześniej niż zazwyczaj i z boku na bok przekręcać się przez trzy godziny.

Dzień ślubu:

3) Weźcie długi, relaksujący prysznic lub kąpiel.

4) Jedzcie!
Zjedzcie lekkie, ale sycące śniadanie. Obowiązkowo, nawet jeśli nie macie tego w zwyczaju. Zjedzcie drugie śniadanie, a najlepiej jeszcze dodatkowo małą wersję obiadu (koniecznie jeśli nie jadacie obiadów później niż wypadnie to w tym dniu).
Zapakujcie do ślubnego auta lub torebki świadkowej jakąś błyskawiczną przekąskę. Może zdarzyć się tak, że pomimo Waszych szczerych chęci do jedzenia, zabraknie Wam na nie czasu.
Prawdopodobnie nie będziecie miały ochoty na jedzenie (żołądek jako pierwszy odczuwa stres), ale dla własnego komfortu i możliwości późniejszego spokojnego jedzenia i picia alkoholu na weselu, postarajcie się coś zjeść.

5) Pijcie wodę.
W dniu ślub. Dzień przed. Tydzień. Miesiąc. I dzień po ślubie. Dla oczyszczenia organizmu. Dla pięknej cery. Po to, aby nie paść przed ołtarzem ;), a na/po weselu przy spożyciu słonych potraw i alkoholi nie zafundować sobie odwodnienia. 
Dopilnujcie, aby w aucie mieć schowaną małą butelkę z wodą.

6) Jeśli macie czas, skontrolujcie stan przygotowań narzeczonego i osób pomagających :)

7) Realizujcie plan dnia z punktu pierwszego.
Naładujcie telefony.
Naszykujcie wszystkie dodatki i akcesoria.
Fryzura. Makijaż. 
Odbierzcie kwiaty i udekorujcie samochód. 
Spakujcie do auta cukierki i wódkę na ewentualne bramy, dokumenty, obrączki, niezbędnik Panny Młodej i torbę na noc/dzień po weselu. 
Postarajcie się podwykonawców opłacić wcześniej lub później, ale jeśli nie możecie: pamiętacie o pieniądzach dla nich.

8) Kilka drobnych uwag :)
Nie róbcie niczego, czego nie robicie na co dzień (dotyczy to tabletek na uspokojenie, innych substancji "odstresowujących", kosmetyków, a także diety).
Nie spóźniajcie się. To nie Włochy, to Polska :) I nie docierajcie nigdzie z szalonym wyprzedzeniem, czekanie tylko potęguje stres.
Trzymajcie nisko kwiaty (wiem, tak jest niewygodnie i ręce same się podnoszą). Chodźcie po-wo-li. Wyprostujcie się. Uśmiechnijcie, oboje (bo będziecie mieli, tak jak my z PM, najbardziej ponure na świecie zdjęcia z przygotowań i ceremonii ślubu :P). Trzymajcie się za ręce. Podczas przysięgi patrzcie sobie w oczy. Przy nakładaniu obrączki nie trzymajcie w dłoniach bukietu (fotografowie i operatorzy kamery często marzą o tym, abyście jeszcze nie zasłaniali paluchami całych obrączek :P, a mamy, abyście je ucałowali - ja Wam pozwalam o tym zapomnieć ;)).
Nie myślcie, nie planujcie. Bądźcie. Szczęśliwe, piękne, dumne i pewne siebie :)

9) Znajdźcie chwilę dla siebie i (już) męża.
A potem... chwilę dla świadków (oni też potrzebują podzielić się z Wami wrażeniami), a także dla osób, które przeżywają ten dzień nie mniej niż Wy.

10) Nie przejmujcie się, gdy coś nie wyjdzie. Nie dziś! Show must go on :)
Powodzenia!

czwartek, 21 maja 2015

Dwa dni do ślubu...

Kayla Adams
Pamiętacie Kogel-Mogel i słynne"Oj, córciu, córciu, już ty panienką długo nie pobędziesz, już ciebie w domu rodzinnym nie będzie!". Zabawne, ale też lekko przerażające i przykre jednocześnie. Nie sądzicie, że Panna Młoda nie powinna tego słyszeć? Ja nie usłyszałam takiej wersji, ale kilkakrotnie słyszałam, od Was!: "Oj szkoda NPM, że Twój ślub jest tak blisko, że już nie będzie tak jak teraz, fajnie się czekało...". Moi Kochani, to nie szkoda, to super :) Bo gdyby nie to, to by nas tu dziś wszystkich nie było. Bo zmiany są dobre, bo zmiany są fajne... Bo chcę dla Was pisać z innej perspektywy, a w tą... jeszcze wskoczę, serio! Więc... ykhm... dzięki PM za to całe zamieszanie :)

Kilka miesięcy przed ślubem planowałam, że od majówki będę chodzić ostrożnie i w życiu nie pójdę w góry. No więc... chodzę po górach i zbieram siniaki i obtarcia ;)

Przeraża mnie to jak bardzo pierwszy taniec stresuje PM. Sam chciał, sam upierał się przy tym, że trzeba iść na kilka lekcji i trzeba zatańczyć. Widziałam go kilkakrotnie zestresowanego (choćby w noc przed obronami mgr, gdy przez jego stres oboje nie mogliśmy spać), ale nigdy nie widziałam takiej małej, tykającej bomby jak przy każdym rozpoczęciu lekcji tańca. LEKCJI. Ja chyba nawet nie umiem sobie wyobrazić co będzie na sali...


Wspominałam Wam o tym, że testuję nowe sposoby łamania i odcinania paznokci. Od noża, przez tarkę, po maszynkę do golenia ;) Dodatkowo sprawdzam jak pięknie drapią: po nogach i dekolcie. I gdyby nie fakt, że zadrapania znikają szybciej niż siniaki, to byłabym święcie przekonana, że powinnam zakryć się, od stóp do głów, grubym, nieprzepuszczającym światła materiałem ;)

Z harmonogramu: 

Dwa dni przed ślubem warto:
- potwierdzić godziny odbioru kwiatów, wizyt u fryzjera i makijażystki, itp.,
- przeanalizować plan dnia ślubu,
- dostarczyć na salę winietki i plan rozsadzenia oraz inne wymagane rzeczy (chleb powitalny, kieliszki, itd.),
- przygotować suknię ślubną i dodatki,
- przygotować strój na przebranie,
- przeprowadzić próbę ceremonii,
- zrobić manicure i pedicure.
Dzień przed ślubem:
Dokończcie błyskawicznie rzeczy z punktu wyżej (zwłaszcza te, które wymagają zrobienia dzień przed i nie da się ich zrobić wcześniej), a potem wyjeździe gdzieś poza miejsce wesela i odpocznijcie :) Koniecznie idźcie wcześniej spać.

Jest nawet nieźle. Choć ostatnie dni intensywne do kwadratu ;) 

To prawdopodobnie ostatnia moja dłuższa wypowiedź przed ślubem, więc... Będzie mi w sobotę brakować Wrocławia, każdej osoby, która byłaby na ślubie, gdyby nie te 400 kilometrów i każdej osoby z reszty świata, która w jakimś stopniu pomogła mi przygotować się do tego dnia. Dziękuję za każdą dobrą myśl dziś, jutro i w sobotę :) 

P.S. Pomódlcie się o to, aby przesadnie nie lało, a jeśli macie wtyki w niebie, to i o słońce :)