![]() |
| Kayla Adams |
Kilka miesięcy przed ślubem planowałam, że od majówki będę chodzić ostrożnie i w życiu nie pójdę w góry. No więc... chodzę po górach i zbieram siniaki i obtarcia ;)
Przeraża mnie to jak bardzo pierwszy taniec stresuje PM. Sam chciał, sam upierał się przy tym, że trzeba iść na kilka lekcji i trzeba zatańczyć. Widziałam go kilkakrotnie zestresowanego (choćby w noc przed obronami mgr, gdy przez jego stres oboje nie mogliśmy spać), ale nigdy nie widziałam takiej małej, tykającej bomby jak przy każdym rozpoczęciu lekcji tańca. LEKCJI. Ja chyba nawet nie umiem sobie wyobrazić co będzie na sali...
Wspominałam Wam o tym, że testuję nowe sposoby łamania i odcinania paznokci. Od noża, przez tarkę, po maszynkę do golenia ;) Dodatkowo sprawdzam jak pięknie drapią: po nogach i dekolcie. I gdyby nie fakt, że zadrapania znikają szybciej niż siniaki, to byłabym święcie przekonana, że powinnam zakryć się, od stóp do głów, grubym, nieprzepuszczającym światła materiałem ;)
Z harmonogramu:
Dwa dni przed ślubem warto:
- potwierdzić godziny odbioru
kwiatów, wizyt u fryzjera i makijażystki, itp.,
- przeanalizować plan dnia ślubu,
- dostarczyć na salę winietki i plan
rozsadzenia oraz inne wymagane rzeczy (chleb powitalny, kieliszki, itd.),
- przygotować suknię ślubną i
dodatki,
- przygotować strój na przebranie,
- przeprowadzić próbę ceremonii,
- zrobić manicure i pedicure.
Dzień przed ślubem:
Dokończcie błyskawicznie rzeczy z
punktu wyżej (zwłaszcza te, które wymagają zrobienia dzień przed i nie da się ich zrobić wcześniej), a potem
wyjeździe gdzieś poza miejsce wesela i odpocznijcie :) Koniecznie idźcie
wcześniej spać.
Jest nawet nieźle. Choć ostatnie dni intensywne do kwadratu ;)
To prawdopodobnie ostatnia moja dłuższa wypowiedź przed ślubem, więc... Będzie mi w sobotę brakować Wrocławia, każdej osoby, która byłaby na ślubie, gdyby nie te 400 kilometrów i każdej osoby z reszty świata, która w jakimś stopniu pomogła mi przygotować się do tego dnia. Dziękuję za każdą dobrą myśl dziś, jutro i w sobotę :)
Jest nawet nieźle. Choć ostatnie dni intensywne do kwadratu ;)
To prawdopodobnie ostatnia moja dłuższa wypowiedź przed ślubem, więc... Będzie mi w sobotę brakować Wrocławia, każdej osoby, która byłaby na ślubie, gdyby nie te 400 kilometrów i każdej osoby z reszty świata, która w jakimś stopniu pomogła mi przygotować się do tego dnia. Dziękuję za każdą dobrą myśl dziś, jutro i w sobotę :)
P.S. Pomódlcie się o to, aby przesadnie nie lało, a jeśli macie wtyki w niebie, to i o słońce :)
