NPM na NPM, czyli... w niedzielę miałam okazję być na gali Najpiękniejsza Panna Młoda w Poznaniu :) Jak wrażenia? To najważniejsze brzmi: mam wrażenie, że jeśli jakaś dziewczyna przeżyje taki rodzaj wystąpienia, to własny ślub i lista potencjalnych wpadek nie wydają się już straszne ;)
Najpiękniejsza Panna Młoda to..., czyli o wszystkim co zaobserwowałam na wybiegu :)
Odważna. Taka, która boi się, a jednak ryzykuje. Ta, która rzuca się na głęboką wodę, bo ma ochotę spróbować, pomimo tego, że trzęsą jej się kąciki ust.
Ta, która się stresuje, a jednak idzie, trochę tak jak ja uczyłam się jeździć na nartach, (z myślą: "co tam, jadę, najwyżej nie przeżyje"). Dla przygody... wszystko :)
Ta, która swoim najbliższym pozwala wmówić sobie, że jest ideałem. I nawet sama w to wierzy, bo... dlaczego nie?
Najpiękniejsza to też taka, której miałaby ochotę zabrać bukiet ;)
Atrakcje, dla Panien Młodych, poza wyborami?
⚫ Możliwość obejrzenia na żywo sukien ślubnych. Kandydatki do tytułu NPM prezentowały suknie ślubne z atelier Anny Korytowskiej (proste i lekkie), Amy Love Bridal (typowo slubne) i wieczorowe od Natalii Ślizowskiej.
⚫ Zerknięcie na umiejętności firm, które przygotowywały dziewczyny do wyjścia. Ode mnie wielki, kolejny plus dla Inna Studio, za cudne kwiatowe dodatki dla dziewczyn (i najpiękniejszy bukiet, który pokaże Wam gdy organizatorzy zamieszczą więcej zdjęć z gali ;)).
⚫ Pokaz pole dance (ja uwielbiam! i takie zajęcia uważam za fajny pomysł na wieczór panieński lub prezent dla Panny Młodej), pokaz tańca i pokaz bielizny ślubnej. I o bieliźnie, przy okazji, kilka słów. Drogie dziewczyny, widziałyście kiedyś na jakimś ślubnym evencie bieliznę, którą RZECZYWIŚCIE Panny Młode zakładają pod suknię? Taką, która nie będzie miała paska od stanika na środku pleców, a koronki nie będą się odznaczać pod suknią? Bo ja chyba jeszcze nie. Niestety, to co dobre na noc poślubną, pod suknię bywa kiepskim wyborem.
⚫ Bo muszę wspomnieć, nawet gdyby na siłę musiała szukać powiązań. Na evencie byli przesympatyczni przedstawiciele Drużyny Szpiku. Poza swoim głównym celem (poszukiwaniem dawców) czasem zbierają maskotki, więc... jeśli jesteście zainteresowani, to piszcie od nich :)
⚫ Strefa Showroom. Przeszłam się po niej błyskawicznie i dwie rzeczy zwróciły moją uwagę: balony Ach Paper (miałam w planach zwrócić na nich uwagę, bo sprzedają genialne rzeczy do dekoracji/sesji/czego zechcecie) i Sypkie (chyba pierwszy sklep w Polsce sprzedający jedzeniowe miksy w słoiczkach itp., idealne także na upominki dla gości).
Zabawny gratis na koniec :)
Pamiętacie,
że pracuję ze sportowcami, ale widuję ich głównie w roboczo-wygodnych
ciuchach? W jury siedzieli sportowcy, ja miałam okazję być jednym z
jurorów i zgadnijcie od kogo najdalej usiadłam, bo... stylizacje mnie przeraziły ;) Ech ja!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Najpiękniejsza Panna Młoda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Najpiękniejsza Panna Młoda. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 23 lutego 2016
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Targi Ślubne Poznań 2016 - relacja
W wielkiej tajemnicy branża
ślubna mówiła mi, że jedne z najlepszych Targów ślubnych na których bywali, to
te w Poznaniu. Bo duże, bo ciekawe oferty, bo dobra organizacja, bo nawet
przyjeżdża na nie telewizja ;) Rezygnując więc z niedzielnego wypadku na otwarcie
ESK
we Wrocławiu, pojechałam do Poznania :)
Aśka
Zazwyczaj na targach bywam sama, bo PM cierpliwość do takich imprez skończyła się sekundę po ślubie. Tym razem miałam towarzystwo Aśki, którą znacie z bloga :)
To na wstępie: dziękuje za towarzystwo, makaron i zadbania, żebym nie zginęła :)
Włoski Ślub i Ślub w Rzymie
Gdyby nie Basia z tych dwóch firm, to prawdopodobnie w życiu nie zebrałabym się na wypad do Poznania. Więc dziękuję ze motywację :) I cieszę się, że miałam okazję poznać Basię w realu, zobaczyć na żywo ich wizję ślubu we Włoszech i tylko utwierdzić, że kiedyś spakuję jakąś kieckę ślubną i pojadę tam (tylko się zdecyduję w które miejsce dokładnie) na sesję zdjęciową (tyle rocznic przed nami, a jak się ma blog, to można nawet i bez powodu, co nie?) ;)
Dekoracje i florystyka
Lubie stoiska wystawców, które z daleka rzucają się w oczy, a nawet jeśli nie to takie, koło których przechodzi się 50 razy, aby te oczy nacieszyć widokiem. Zdecydowanym zwyciezcą Targów w Poznaniu, wg mnie i Aśki |(tak się zastanawiamy jaką by tu imprezę zorganizwac, aby móc te wszystkie cuda wykorzystać :D), jest (nie wiem jakiej nazwy użyć!) Centrum Dekoracji Ceremonia. To ich stoisko mogliście zobaczyć na moim instagramie (tu jest na ich fanpage'u). Ten napis LOVE, ten słodki stół ze skrzynkami, te wiankowe dekoracje krzeseł, te girlandy i lampki, te znaki, ta tablica/ścianka do zdjęć... Podobało mi się tu prawie wszystko, nawet to czego normalnie nie lubię (czyt. świeczniki).
Wiecie czemu zbieram ulotki? Bo czasem wchodząc na stronę www firmy odkryję coś więcej niż zobaczyłam, bo czasem... sama ulotka jest ładna :) Miałam świadomość, że Pracownia Ładnie oferuje ciekawe rzeczy i... tyle, trochę za mało na wpis. Ale miałam ulotkę, uśmiechnęłam się szeroko do tego jak pięknie minimalistyczna jest, a po wejściu na ich stronę opadła mi szczęka. Normalnie się zakochałam! :) Jeśli jesteście leniwi i nie chce Wam się klikać w linki, to w ten koniecznie kliknijcie.
Na koniec powiem Wam, że firmy florystyczne (pozdrowienia dla Farmy Florystycznej od Aśki i ode mnie) stawiają tu na zupełnie inne dekoracje kwiatowe niż we Wrocławiu. Tu jest pełno tego pięknego, prostego zielska (czyt. różnych zielonych roślin, których nazw nie znam, w ogromnych ilościach), które mnie zachwyca o Kwiaty&Miut. Jest tak prosto, tak naturalnie i nie tak zwyczajnie jak w przypadku wyboru samych kwiatów i tylko kwiatów (zachęcam florystów z Wrocławia do wycieczki do Poznania, troszkę po to, aby podpatrzeć prostotę) :)
Sale weselne
Są rzeczy i usługi, których na targach ślubnych nie powinno się szukać, bo najlepsi nigdy się nich nie wystawiają. Tak myślę m.in. o salach weselnych. Tym milej byłam zaskoczona tym, że w Poznaniu będzie okazja zobaczyć Bagatelkę - wg mnie jedno z najładniejszych miejsc na wesele w Polsce. Pomimo mojego przekonania, że sale pokazać na targach jest trudno (bo jak pokazać wnętrza? stoły są nudne i niewiele mówią), to tu... były filmy, albumy, świetna kanapa i krówki - dobrze się to wszystko z takiej perspektywy oglądało ;)
W gratisie napisze, że na targach fajnie prezentowały się Pałac Biedrusko (choć to zupełnie nie moje klimaty) i Hotel Smolarnia (świetne stoły i pan tak prezentujący usługę, że ja bym tam chętnie na dzień otwarty pojechała - dla samego posiedzenia przy ich stole).
Suknie
Niejednokrotnie powtarzałam, że we Wrocławiu nie ma fajnych sukien ślubnych. Jest Agnieszka Światły i potem dziura. Czasem dziwiło mnie, że w Kielcach są lepsze sukienki, bo po Warszawie się tego spodziewałam. Jak wypada na tle Wrocławia Poznań? Rewelacyjnie i ma dużą szanse konkurować z Warszawą :)
Pierwszy raz w życiu miałam okazję zobaczyć na targach suknie Anny Kary z salonu Cameoo. Gdybym mieszkała w Poznaniu i była kompletnie niezdecydowana, to byłby to pierwszy salon który bym odwiedziła - bo można znaleźć w nim sporo świetnych, a bardzo różniących się między sobą kreacji.
Jednym z bardzo fajnych rozwiązań w poznaniu była organizacja przez niektóre salony mini wybiegów. Prawdopodobnie dzięki niemu (i ulotce) zwróciłyśmy większą uwagę na Pracownie Sukien Ślubnych Jolanty Dudy-Koprowskiej. Znajdziecie tam przepiękne chusty do okrycia ramion i suknie - zwłaszcza te takie trochę inne, trochę takie "stare" i mnie kojarzące się ze strojami duchów ze starych horrorów ;)
Na koniec wisienka na torcie. Zawędrowałyśmy również na stoisko z sukniami Anny Berdyszak Ochockiej, gdzie chyba po raz kolejny miałam okazję przekonać się, że internet kłamie. Często serwuje rozczarowanie, bo "sieciówkowe" suknie nie wyglądają na żywo tak dobrze jak na zdjęciach. Ochocka jest chyba dla lubiących być pozytywnie zaskakiwanymi, bo jeśli jej suknie na zdjęciach wyglądają przepięknie, a na żywo milion razy lepiej. I przy okazji: dziękuję za sympatyczna rozmowę :)
Scena
Jednym z moich punktów do odhaczenia było posłuchanie tego o czym gość targów - Jessica Marcedes będzie mówiła. Wyszłam z założenia, że powinna mówić o modzie dla druhen i gości, bo na ślubnej raczej się nie zna. I miałam rację. Pomimo tego, że Jessica świetnie wygląda na plakatach, jest rewelacyjną osobą, której da się słuchać godzinami (kiedyś fazą na Jessice i jej podejście do życia zaraziłam moją świadkową), mogłabym mieć takie jak ona dziecko, to w temacie mody ślubnej wolałabym posłuchać kogoś kto tym tematem żyje - np. osoby projektującej swoje kolekcje, będącej na czasie w temacie trendów i mającej codzienny kontakt z Pannami Młodymi. Kompromis? Zawsze może być nim zaproszenie dwóch gości i porównanie ich spojrzeć i wiedzy.
Najpiękniejsza Panna Młoda
Na targach w Poznaniu był organizowany casting na Najpiękniejsza Pannę Młodą, casting którego jestem patronem medialnym. Lekko, z daleka (bo niestety nie dostrzegłam znajomych twarzy, dziewczyny gdzie byłyście?), przyglądałam się temu co się dzieje i jestem pod ogromnym wrażeniem tego ile osób się zgłosiło. Powodzenia dziewczyny-uczestniczki, za wszystkie po równo trzymam kciuki!
Magazyn Ślubny
Zgarnęłam dwa numery. W podstępnym celu porównania do wrocławskiego Przewodnika Młodej Pary. Jeszcze nie miałam okazji przyjrzeć się całości, jeszcze nie zaczęłam silić się na obiektywizm, ale... chyba nie dam rady, bo nie ma w Polsce czasopisama bliższego mi niż Przewodnik (no i ma on więcej tekstów) :) Po lekturze dam (tu) znać jak wrażenia.
Inne
W Poznaniu wystawcy wręczają NAJWIĘKSZE ulotki na świecie (a ja tak lubię małe wizytówki)! U moje oka mgnienie znalazłam fajny pomysł na zdjęcia na przedpokoju (klik) :) I małe wyróżnienie dla ŚLUB & PAPIER za dużo podróżniczych projektów.
Organizacyjnie
Mam jedną uwagę. Obie z Aśką, mając doświadczenia z bywania na różnych Targach, nie wpadłyśmy na to, że szatnia będzie znajdować się przed kasami. Tym sposobem weszłyśmy przez bramki, przerwano nam zaproszenie i niestety nie było możliwości, abyśmy do szatni wróciły. Kilka godzin musiałyśmy nosić ze sobą kurtki, ale... robiła tak spora część odwiedzających ;) W tłumie raźniej, co nie? ;)
Aśka
Zazwyczaj na targach bywam sama, bo PM cierpliwość do takich imprez skończyła się sekundę po ślubie. Tym razem miałam towarzystwo Aśki, którą znacie z bloga :)
To na wstępie: dziękuje za towarzystwo, makaron i zadbania, żebym nie zginęła :)
Włoski Ślub i Ślub w Rzymie
Gdyby nie Basia z tych dwóch firm, to prawdopodobnie w życiu nie zebrałabym się na wypad do Poznania. Więc dziękuję ze motywację :) I cieszę się, że miałam okazję poznać Basię w realu, zobaczyć na żywo ich wizję ślubu we Włoszech i tylko utwierdzić, że kiedyś spakuję jakąś kieckę ślubną i pojadę tam (tylko się zdecyduję w które miejsce dokładnie) na sesję zdjęciową (tyle rocznic przed nami, a jak się ma blog, to można nawet i bez powodu, co nie?) ;)
Dekoracje i florystyka
Lubie stoiska wystawców, które z daleka rzucają się w oczy, a nawet jeśli nie to takie, koło których przechodzi się 50 razy, aby te oczy nacieszyć widokiem. Zdecydowanym zwyciezcą Targów w Poznaniu, wg mnie i Aśki |(tak się zastanawiamy jaką by tu imprezę zorganizwac, aby móc te wszystkie cuda wykorzystać :D), jest (nie wiem jakiej nazwy użyć!) Centrum Dekoracji Ceremonia. To ich stoisko mogliście zobaczyć na moim instagramie (tu jest na ich fanpage'u). Ten napis LOVE, ten słodki stół ze skrzynkami, te wiankowe dekoracje krzeseł, te girlandy i lampki, te znaki, ta tablica/ścianka do zdjęć... Podobało mi się tu prawie wszystko, nawet to czego normalnie nie lubię (czyt. świeczniki).
Wiecie czemu zbieram ulotki? Bo czasem wchodząc na stronę www firmy odkryję coś więcej niż zobaczyłam, bo czasem... sama ulotka jest ładna :) Miałam świadomość, że Pracownia Ładnie oferuje ciekawe rzeczy i... tyle, trochę za mało na wpis. Ale miałam ulotkę, uśmiechnęłam się szeroko do tego jak pięknie minimalistyczna jest, a po wejściu na ich stronę opadła mi szczęka. Normalnie się zakochałam! :) Jeśli jesteście leniwi i nie chce Wam się klikać w linki, to w ten koniecznie kliknijcie.
Na koniec powiem Wam, że firmy florystyczne (pozdrowienia dla Farmy Florystycznej od Aśki i ode mnie) stawiają tu na zupełnie inne dekoracje kwiatowe niż we Wrocławiu. Tu jest pełno tego pięknego, prostego zielska (czyt. różnych zielonych roślin, których nazw nie znam, w ogromnych ilościach), które mnie zachwyca o Kwiaty&Miut. Jest tak prosto, tak naturalnie i nie tak zwyczajnie jak w przypadku wyboru samych kwiatów i tylko kwiatów (zachęcam florystów z Wrocławia do wycieczki do Poznania, troszkę po to, aby podpatrzeć prostotę) :)
Sale weselne
Są rzeczy i usługi, których na targach ślubnych nie powinno się szukać, bo najlepsi nigdy się nich nie wystawiają. Tak myślę m.in. o salach weselnych. Tym milej byłam zaskoczona tym, że w Poznaniu będzie okazja zobaczyć Bagatelkę - wg mnie jedno z najładniejszych miejsc na wesele w Polsce. Pomimo mojego przekonania, że sale pokazać na targach jest trudno (bo jak pokazać wnętrza? stoły są nudne i niewiele mówią), to tu... były filmy, albumy, świetna kanapa i krówki - dobrze się to wszystko z takiej perspektywy oglądało ;)
W gratisie napisze, że na targach fajnie prezentowały się Pałac Biedrusko (choć to zupełnie nie moje klimaty) i Hotel Smolarnia (świetne stoły i pan tak prezentujący usługę, że ja bym tam chętnie na dzień otwarty pojechała - dla samego posiedzenia przy ich stole).
Suknie
Niejednokrotnie powtarzałam, że we Wrocławiu nie ma fajnych sukien ślubnych. Jest Agnieszka Światły i potem dziura. Czasem dziwiło mnie, że w Kielcach są lepsze sukienki, bo po Warszawie się tego spodziewałam. Jak wypada na tle Wrocławia Poznań? Rewelacyjnie i ma dużą szanse konkurować z Warszawą :)
Pierwszy raz w życiu miałam okazję zobaczyć na targach suknie Anny Kary z salonu Cameoo. Gdybym mieszkała w Poznaniu i była kompletnie niezdecydowana, to byłby to pierwszy salon który bym odwiedziła - bo można znaleźć w nim sporo świetnych, a bardzo różniących się między sobą kreacji.
Jednym z bardzo fajnych rozwiązań w poznaniu była organizacja przez niektóre salony mini wybiegów. Prawdopodobnie dzięki niemu (i ulotce) zwróciłyśmy większą uwagę na Pracownie Sukien Ślubnych Jolanty Dudy-Koprowskiej. Znajdziecie tam przepiękne chusty do okrycia ramion i suknie - zwłaszcza te takie trochę inne, trochę takie "stare" i mnie kojarzące się ze strojami duchów ze starych horrorów ;)
Na koniec wisienka na torcie. Zawędrowałyśmy również na stoisko z sukniami Anny Berdyszak Ochockiej, gdzie chyba po raz kolejny miałam okazję przekonać się, że internet kłamie. Często serwuje rozczarowanie, bo "sieciówkowe" suknie nie wyglądają na żywo tak dobrze jak na zdjęciach. Ochocka jest chyba dla lubiących być pozytywnie zaskakiwanymi, bo jeśli jej suknie na zdjęciach wyglądają przepięknie, a na żywo milion razy lepiej. I przy okazji: dziękuję za sympatyczna rozmowę :)
Scena
Jednym z moich punktów do odhaczenia było posłuchanie tego o czym gość targów - Jessica Marcedes będzie mówiła. Wyszłam z założenia, że powinna mówić o modzie dla druhen i gości, bo na ślubnej raczej się nie zna. I miałam rację. Pomimo tego, że Jessica świetnie wygląda na plakatach, jest rewelacyjną osobą, której da się słuchać godzinami (kiedyś fazą na Jessice i jej podejście do życia zaraziłam moją świadkową), mogłabym mieć takie jak ona dziecko, to w temacie mody ślubnej wolałabym posłuchać kogoś kto tym tematem żyje - np. osoby projektującej swoje kolekcje, będącej na czasie w temacie trendów i mającej codzienny kontakt z Pannami Młodymi. Kompromis? Zawsze może być nim zaproszenie dwóch gości i porównanie ich spojrzeć i wiedzy.
Najpiękniejsza Panna Młoda
Na targach w Poznaniu był organizowany casting na Najpiękniejsza Pannę Młodą, casting którego jestem patronem medialnym. Lekko, z daleka (bo niestety nie dostrzegłam znajomych twarzy, dziewczyny gdzie byłyście?), przyglądałam się temu co się dzieje i jestem pod ogromnym wrażeniem tego ile osób się zgłosiło. Powodzenia dziewczyny-uczestniczki, za wszystkie po równo trzymam kciuki!
Magazyn Ślubny
Zgarnęłam dwa numery. W podstępnym celu porównania do wrocławskiego Przewodnika Młodej Pary. Jeszcze nie miałam okazji przyjrzeć się całości, jeszcze nie zaczęłam silić się na obiektywizm, ale... chyba nie dam rady, bo nie ma w Polsce czasopisama bliższego mi niż Przewodnik (no i ma on więcej tekstów) :) Po lekturze dam (tu) znać jak wrażenia.
Inne
W Poznaniu wystawcy wręczają NAJWIĘKSZE ulotki na świecie (a ja tak lubię małe wizytówki)! U moje oka mgnienie znalazłam fajny pomysł na zdjęcia na przedpokoju (klik) :) I małe wyróżnienie dla ŚLUB & PAPIER za dużo podróżniczych projektów.
Organizacyjnie
Mam jedną uwagę. Obie z Aśką, mając doświadczenia z bywania na różnych Targach, nie wpadłyśmy na to, że szatnia będzie znajdować się przed kasami. Tym sposobem weszłyśmy przez bramki, przerwano nam zaproszenie i niestety nie było możliwości, abyśmy do szatni wróciły. Kilka godzin musiałyśmy nosić ze sobą kurtki, ale... robiła tak spora część odwiedzających ;) W tłumie raźniej, co nie? ;)
wtorek, 29 lipca 2014
Najpiękniejszy dzień w życiu
![]() |
| blogpettycherrie |
Z założenia, ślub bierzesz tylko raz w życiu i jeśli bierzesz go z tą właściwą osobą, to chcesz, aby był przeżyciem, które zapamiętasz na całe dalsze "bezślubne" życie. Chcesz, aby wszyscy goście wyszli z imprezy z przekonaniem, że na lepszym weselu nigdy nie byli i nie będą. Że piękniejszej sukni nie miała żadna znana im Panna Młoda, tort był obłędnie pyszny, a zespół grał tak, że nikt nie miał ochoty zejść z parkietu nawet na sekundę. Chcesz za 10 lat obejrzeć ślubny album i stwierdzić, że w tej ceremonii nie zmieniłabyś nic. I dla doskonałości tych wspomnień czasem stajesz na głowie...
Czy jest w tym coś złego? Nie, sama czasem przyłapuję się na tym, że tak robię. Chcę, aby dzień ślubu był dniem doskonałym. Chcę mieć doskonały każdy szczególik (no prawie, są takie, które uważam za "mniej ważne"), ponieważ chcę mieć doskonałe wspomnienia. Nie łudzę się jedynie, że za 10 lat będę przekonana, że nic bym nie zmieniła (ja po miesiącu mogłabym wywrócić wszystko do góry nogami).
Tym czego nie lubię jest, wspomniana na początku, presja "jedynego dnia w życiu", przynajmniej "jedynego tak idealnego". Presja, która powoduje, że ludzie zaciągają kredyty na kilkanaście lat ("Ślub ma się raz w życiu. I jak to tak bez wesela?"), w nieskończoność rozciągają ślubny budżet ("Może warto dopłacić, to pamiątka na całe życie."), niepewnie czują się w sukience z wypożyczalni ("Bo jak to tak, wypożyczyć, a nie kupić nowiutką od projektanta?!"), odmawiają przyjścia na czyjś ślub, bo ich nie stać na prezent.
A przecież nie o to chodzi... To tylko ślub. To tylko wesele. To tylko jeden dzień z wielu, który minie błyskawicznie. Nie mówię, że nie musi być doskonały. Wręcz przeciwnie: powinien być "najlepszą i najdoskonalszą wersją siebie", ale nie niedoścignionym ideałem, nie czymś do czego nie dajemy rady doskoczyć.
Mam ogromną nadzieję, że dzień ślubu nie będzie najpiękniejszych dniem w moim życiu. Będzie jedynym z pierwszych w kolejce do całej masy jedynych i najpiękniejszych dni w życiu!
P.S. Mam wrażenie, że przebijanie balonika pomaga. Mam wrażenie, że o wiele lepiej mi z myślą o doskonałym dniu, a nie tym "najpiękniejszym w życiu". Doskonałym, nie doskonalszym i najdoskonalszy. Stopień wyższy jest niezdrowy, a najwyższy zostawiam dla sportowców ;)
wtorek, 25 lutego 2014
Ocenić nieocenione?
Doskonale rozumiem ludzką potrzebę dążenia do doskonałości,
chęć bycia idealnym, wspaniałym, perfekcyjnym. W każdym aspekcie naszego życia.
Rozumiem, że przekraczanie własnych granic i chęć budzenia podziwu jest wpisana
w ludzką naturę. Sama tak mam. Tylko... widzę drastycznie wielką różnicę między
piękną, a najpiękniejszą, doskonałą, a najdoskonalszą. I to malutkie
"naj" psuje mi cały obraz sytuacji w temacie ślubów (to coś jak
"oddam dwa dobre skoki", a nie "wygram") ;)
Miss World świat wybiera od lat i niektórzy, nawet zagorzali przeciwnicy, zdążyli się do tego przyzwyczaić. Z wyborami Najpiękniejszych Panien Młodych i Ślubów zetknęłam się niedawno. Nieustanne mnie to dziwi, więc postanowiłam o tym napisać i zobaczyć jakie są Wasze stanowiska w tej sprawie. Sama uwielbiam czytanie rankingów i przyglądanie się tym wyróżnionym, ale zwyczajnie nie lubię nazywania kogokolwiek najlepszym. Nawet, gdy głosowania przeprowadzane są z sensem, gdy rozróżniane są kategorie, pozwalające na dokładniejsze oceny.
Podstawowe moje pytanie brzmi: Po co brać, w takich rankingach, udział? Po co być (publicznie) Najpiękniejszą Panną Młodą? Po co mieć Najpiękniejszy Ślub? Co nam to daje? Poczucie, że jesteśmy oceniane (i doceniane?) jako piękne (bo najpiękniejsza PM, to najładniejsza i najlepiej ubrana PM, tak?) przez dużą grupę obcych ludzi? A co z resztą, z "przegranymi"? Czego im brakuje? Czego brakuje szczęśliwej i pięknej Pannie Młodej niedostającej tytułu najpiękniejszej?
Aby być wiarygodną, muszę dodać, że takie rankingi są świetną inspiracją dla przyszłych Panien Młodych. Na zdjęciach (rankingi to gratka dla fotografów) jesteśmy w stanie znaleźć detale i pomysły, które wcześniej nie przyszły nam do głowy. To kopalnia inspiracji. Do tego czystą przyjemność sprawia patrzenie na coś ładnego.
To powody, udziału w rankingach, tej drugiej strony mnie zastanawiają. Nie wyrażam sobie dać pod ocenę i do porównania dnia, który będzie dla mnie tak ważny. Dnia, w który inwestuje się mnóstwo czasu i dużo nakładów finansowych. Dnia, który ma być jednym z najpiękniejszych w życiu. Jeśli już zależałoby mi na czyjejś opinii, to nie tysięcy osób zza monitora, a kogoś kto mnie zna, kto rozumie moją wizję, kto jest mi bliski.
Czasem czytając niektóre komentarze i plany co do cudzych wesel dostrzegam, że niektóre pomysły mi się nie podobają, "nie są w moim stylu". I dokładnie to mówię. Nie oceniam, nie porównuję, staram się jedynie dostrzec w tym pomyśle to, co autor ma na myśli, co jego zachwyca. I zrozumieć.
Uwielbiam jeden rodzaj komentarzy pod takimi rankingami, składający się z maksymalnie pięciu słów: "To mój ślub był najpiękniejszy. ". Dlaczego? Zwyczajnie, bo był mój :) I nie zastąpi mi tego uczucia żadna inna suknia, sala, fotograf i fryzura.
PS W życiu nie przyszło mi do głowy, żeby nałożyć sobie na głowę koronę najniepoprawniejszej ;) Ale fajnie to brzmi :P
Miss World świat wybiera od lat i niektórzy, nawet zagorzali przeciwnicy, zdążyli się do tego przyzwyczaić. Z wyborami Najpiękniejszych Panien Młodych i Ślubów zetknęłam się niedawno. Nieustanne mnie to dziwi, więc postanowiłam o tym napisać i zobaczyć jakie są Wasze stanowiska w tej sprawie. Sama uwielbiam czytanie rankingów i przyglądanie się tym wyróżnionym, ale zwyczajnie nie lubię nazywania kogokolwiek najlepszym. Nawet, gdy głosowania przeprowadzane są z sensem, gdy rozróżniane są kategorie, pozwalające na dokładniejsze oceny.
Podstawowe moje pytanie brzmi: Po co brać, w takich rankingach, udział? Po co być (publicznie) Najpiękniejszą Panną Młodą? Po co mieć Najpiękniejszy Ślub? Co nam to daje? Poczucie, że jesteśmy oceniane (i doceniane?) jako piękne (bo najpiękniejsza PM, to najładniejsza i najlepiej ubrana PM, tak?) przez dużą grupę obcych ludzi? A co z resztą, z "przegranymi"? Czego im brakuje? Czego brakuje szczęśliwej i pięknej Pannie Młodej niedostającej tytułu najpiękniejszej?
Aby być wiarygodną, muszę dodać, że takie rankingi są świetną inspiracją dla przyszłych Panien Młodych. Na zdjęciach (rankingi to gratka dla fotografów) jesteśmy w stanie znaleźć detale i pomysły, które wcześniej nie przyszły nam do głowy. To kopalnia inspiracji. Do tego czystą przyjemność sprawia patrzenie na coś ładnego.
To powody, udziału w rankingach, tej drugiej strony mnie zastanawiają. Nie wyrażam sobie dać pod ocenę i do porównania dnia, który będzie dla mnie tak ważny. Dnia, w który inwestuje się mnóstwo czasu i dużo nakładów finansowych. Dnia, który ma być jednym z najpiękniejszych w życiu. Jeśli już zależałoby mi na czyjejś opinii, to nie tysięcy osób zza monitora, a kogoś kto mnie zna, kto rozumie moją wizję, kto jest mi bliski.
Czasem czytając niektóre komentarze i plany co do cudzych wesel dostrzegam, że niektóre pomysły mi się nie podobają, "nie są w moim stylu". I dokładnie to mówię. Nie oceniam, nie porównuję, staram się jedynie dostrzec w tym pomyśle to, co autor ma na myśli, co jego zachwyca. I zrozumieć.
Uwielbiam jeden rodzaj komentarzy pod takimi rankingami, składający się z maksymalnie pięciu słów: "To mój ślub był najpiękniejszy. ". Dlaczego? Zwyczajnie, bo był mój :) I nie zastąpi mi tego uczucia żadna inna suknia, sala, fotograf i fryzura.
PS W życiu nie przyszło mi do głowy, żeby nałożyć sobie na głowę koronę najniepoprawniejszej ;) Ale fajnie to brzmi :P
Subskrybuj:
Posty (Atom)



