Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czym jest wsparcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czym jest wsparcie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 kwietnia 2015

O wsparciu dla Panny Młodej

oncedailychic
Tata nie chce Cię poprowadzić do ołtarza? Koleżanki nie chcą być druhnami, a nawet więcej: żadna nie chce zostać świadkową? Twój wieczór panieński to dla nich problem? Babcia nie pozwoliła Ci zorganizować ślubu w swoim ogródku? Ulubiony kuzyn chce się z tej imprezy wykręcić? Brak Ci towarzyszek przy mierzeniu sukni? Nie ma Ci kto uszyć pokrowców na krzesła, pomóc o szlifowaniu skrzynki i w produkcji pozostałych akcesoriów do dekoracji sali...
Brakuje Ci wsparcia?

Czym jest wsparcie?
Rzucam definicję (źródło): To interakcja społeczna, która cechuje się tym, że zostaje podjęta przez jedną lub obie strony (uczestników) w sytuacji problemowej lub trudnej; w jej toku dochodzi do wymiany informacji, wymiany emocjonalnej, wymiany instrumentów działania lub dóbr materialnych; w jej dynamicznym układzie można wyróżnić osobę wspierającą i wspieraną. Dla skuteczności tej społecznej wymiany istotna jest korelacja między rodzajem udzielanego wsparcia a potrzebami odbiorcy wsparcia; wymiana ma na celu zbliżenie jej uczestników do rozwiązania problemu.
W skrócie: wsparcie to rodzaj relacji, która ma na celu rozwiązanie problemu. Jeśli mamy problem, to fajnie mieć zaplecze (najlepiej ludzkie), które pomoże nam go rozwiązać.

Skąd pomysł na ten temat? Święta to rewelacyjna okazja do spotkań rodzinnych i rozmów. Z mamą, tatą, babcią, dziadkiem, bratem, ciocią i całą długą i szeroką listą osób z rodziny. Oni pytają Ciebie o ślub, rzucają swoje komentarze i uwagi, a gdy pytasz Ty... oni milkną. Bo Ty, niestety, czegoś od nich chcesz, a im się kompletnie nie chce nic. I odrobinę Ci przykro. Czasem zaciskasz zęby i dajesz radę, czasem się poddajesz i płaczesz w poduszkę, czasem piszesz do mnie... A ja Cię doskonale rozumiem, bo czasem czuję się podobnie...

Żyję w świecie w którym na prośbę każdej bliskiej mi osoby reaguję zdaniem: "Pewnie, z dziką rozkoszą.". 400 kilometrów drogi? Co tam, dam radę! Muszę wziąć dzień wolnego (zawsze mogę podróżować nocami, dzień wystarczy) i rozplanować inaczej wolne w pracy, mając na uwadze swoje już obecne plany? Będzie trudno, ale nie mogę nie dać rady. Z prostego powodu... Jest mi przeogromnie miło, że ktoś pomyślał o mnie. Że mnie chce i potrzebuje. Dla mnie to wyróżnienie, przywilej i zaszczyt.

Dlatego kompletnie nie rozumiem jak można nie chcieć pomóc bliskiej osobie? Jak można nie chcieć być obok niej w wyjątkowym dla niej dniu? Jak można nie zgodzić się na małe ustępstwa ze swojej strony, aby sprawić radość osobie, którą się kocha? Jak można upierać się, że czegoś się nie zrobi, bo to amerykańskie, nudne, zajmujące chwilę czasu, której szkoda... Jak czasem można nie mieć chęci do odwzajemnienia pomocy?

Moi mili, zwłaszcza nie będący Pannami Młodymi, czytelnicy! Panny Młode także potrzebują wsparcia. Mniej lub bardziej. Oczywiście, same sobie to wszystko ściągnęły na głowę, same chciały i się o to prosiły. Ale niech nie mają za swoje ;) One dla tego ślubu robią wyjątkowo dużo, pracują na niego, oszczędzają na niego, jedzą (lub nie) na niego ;) Starają się samodzielnie zorganizować dekoracje, których koszt przekracza ich budżet. Siedzą po nocach, szyją pokrowce na krzesła, zawiązują kokardki na zaproszeniach, pakują upominki dla gości. Kombinują co tu zrobić, aby wejście do kościoła czy na salę nie było zwyczajne, aby czytania w kościele przeczytał ktoś dla nich ważny i aby było im z tego powodu zwyczajnie miło, aby sprawdzić Wam frajdę zapraszając Was na ten "mały, słodki cyrk". 
A Wam się nie chce nic? Nic a nic, bo to wymaga odrobinę czasu, uwagi i pracy? Jeśli kiedykolwiek Pannie Młodej zaproponowaliście swoją pomoc, namawialiście ją do organizacji wesela i zaproszenia Was, korzystaliście z jej pomocy, a teraz macie ją gdzieś, to... wybaczcie, ale to nie jest na miejscu. To, brzydko mówiąc, bardzo brzydkie. Bo idziecie na wesele nie tylko po to, aby napić się, najeść i wytańczyć, ale także aby cieszyć się ze szczęścia pewnej dwójki osób. I jeśli tylko macie okazję - pomóc im w tym, także na samym starcie.

Jak wspierać? 
Tak jak potrzeba :)
Emocjonalnie. Uspokoić. Wykazać troskę. Przekazać dobre myśli i wzmocnić nadzieje. Przytulić. Pomóc w uwolnieniu się od napięć, obaw, smutku. Czasem wystarczy kubek gorącej czekolady lub wspólny spacer i rozmowa.
Informacyjnie. Rozmawiać, rozumieć potrzeby i szukać rozwiązań. Postarać się zrozumieć sytuacje i problem, czasem podzielić się doświadczeniem.
Instrumentalnie. Z instrukcją na temat konkretnych sposobów postępowania, wspólnym wypracowaniem skutecznych zachowań zaradczych.
Rzeczowo. Materialnie, fizycznie, oferując swój czas i pracę.

Wsparcie i poczucie, że ma się na kogo liczyć jest potrzebne każdemu człowiekowi. W sytuacjach problemowych jest ono niecenione. Podbudowują, dodają energii i motywacji do dalszej pracy, utwierdzają w sensie prowadzonych działań. I najważniejsze: dają poczucie bycia ważnym dla drugiego człowieka. A to bezcenne.