środa, 29 lipca 2015

Jak zostać wzorowym gościem?

bridalguide
Doskonale wiem, że mój blog jest miejscem przeznaczonym przede wszystkim dla Panien Młodych, które są na etapie przygotowań do własnego wesela. Myślę jednak, że to świetna grupa do edukowania (i uświadamiania jak ważne jest dawania dobrego przykładu) w zakresie tego jak być dobrym gościem weselnym. Swoje wesele każda z nas ma raz (zakładamy najlepszy życiowy scenariusz), ale gościem bywa zazwyczaj na kilkudziesięciu weselach w życiu. Ze swoją wiedzą z perspektywy Panny Młodej i z zebranymi wskazówkami łatwiej zostać wzorowym gościem. Przynajmniej ja takim zamierzam być ;)

Drodzy Goście :) Jeśli zostaliście zaproszeni na ślub i wesele, to możecie poczuć się bardzo  wyjątkowo. Zaproszono Was, bo jesteście ważni. Nie dlatego, że rodzice im kazali, że nie wypada, bo my ich zaprosiliśmy, że muszą zapchać Waszymi osobami wolne miejsca na sali. Możecie czuć się zaszczyceni, bo to o Was, teraz, Para Młoda będzie dbała. O jedzenie i napoje dla Was, o dobrą muzykę przy której nie da się siedzieć, oryginalne dekoracje i ciekawe atrakcje urozmaicające Wasz czas. Jeśli tylko finansowo może, to zapewne zaoferuje Wam transport i nocleg.
Czego w zamian będzie oczekiwać od Was? Obecności, pozytywnego nastawienia  i dobrej zabawy. Ale ja, do tej króciutkiej listy, dorzucę Wam to czego nie tylko oni, ale i Wy sami, jako goście, powinniście oczekiwać od siebie.

Ucieszcie się na wieść o ślubie.
Żadna Para Młoda nie chce usłyszeć: "O, kolejny ślub.". Ich ślub jest dla nich jedyny i wyjątkowy. Dla Was w pewnym stopniu też, bo na takim jeszcze nie byliście. W zamian wystarczy krótkie: "Miło, że nas zapraszacie." lub "Cieszymy się Waszym szczęściem." - niezależnie od tego czy planujecie przyjść czy nie.

Odpowiedzcie na zaproszenie.
1) Przeczytajcie uważnie treść. Zostaliście z mężem zaproszeni bez dzieci? Bez nich powinniście przyjść. Widocznie to impreza w stylu bali sylwestrowych, na nie też nie zabiera się niepełnoletnich ;) Usłyszeliście od rodziców czy kogokolwiek z rodziny, że ich nikt nie zaprosił i nie planuje zapraszać? To decyzja Pary Młodej, podyktowana różnymi czynnikami. Uszanujcie ją.
2) Jeśli jesteście proszeni o potwierdzenie przybycia, to je potwierdźcie. E-mailem, smsem, rozmową telefoniczną. Możecie to zrobić osobiście, może to zrobić ktoś z Waszej rodziny, kto będzie swoją obecność lub nie potwierdzał.
Postarajcie się to zrobić do wyznaczonego terminu. Pamiętajcie, że ostatniego dnia telefon Pary Młodej będzie dzwonił jak szalony (taki zwyczaj :)), więc możecie mieć problem z dodzwonieniem się. Jeśli zapomnieliście o potwierdzeniu, to możecie, a nawet powinniście zrobić to po czasie, przepraszając za opóźnienie. Nie macie pojęcia czy dacie radę przyjść? O tym też poinformujcie.
Prośba o  potwierdzenie obecności nie jest kaprysem Pary Młodej. Wymagają jej lokale, firmy zajmujące się dekoracjami (np. winietkami czy tablicą z usadzeniem gości) i wielu innych podwykonawców.

Bądźcie na czas.
I nie zapomnijcie wyłączyć telefonu!
 

Ubierzcie się odpowiednio.
Jeśli na zaproszeniu lub w rozmowie nie jesteście poinformowani o specyficznym charakterze ślubu i przyjęcia weselnego, to ubierzcie się odświętnie. Panowie idą w garniturach (i koszulach z długim rękawem dopasowanych do muchy lub krawatu), panie w sukienkach, kombinezonach, spódnicach połączonych z eleganckimi bluzkami. Lista tego co paniom wolno, a czego nie jest długa: nie powinno się ubierać białego, czarny nadal bywa kontrowersyjny, błyszczące tkaniny nie wyglądają najlepiej, brzuch powinien być zakryty, można odsłonić ramiona (ale wypada zakryć je w kościele), długość sukienki i dekolt powinny być w granicach dobrego smaku, nie wypada przebierać się w trakcie wesela.

Nie bawcie się w fotografa/kamerzystę.
Doskonale wiem, że możecie mieć duszę fotografa lub palącą potrzebę posiadania zdjęć z tego ślubu. Pamiętajcie jednak, że to profesjonalny fotograf jest zatrudniony po to, aby zrobić rewelacyjne zdjęcia. Nie wchodźcie mu w kadr, nie zasłaniajcie Pary Młodej czy właśnie odbywających się wydarzeń i nie psujcie tym Parze Młodej pamiątki.

Złóżcie życzenia i dajcie prezent.
Złożenie życzeń jest podstawowym obowiązkiem gościa. Składamy je zgodnie ze zwyczajem obowiązującym w danym rejonie: pod kościołem lub na sali. Jeśli nie wiecie kiedy to zrobić, obserwujcie innych gości :)
Dobrym zwyczajem jest danie prezentu. Nie musi on kosztować fortuny, a wręcz przeciwnie: może być drobnym upominkiem na który Was stać.
Wybierając prezent weźcie pod uwagę życzenia Pary Młodej (Chcieli coś zamiast kwiatów? Chcieli pieniądze? A może Wy wiecie, że budują dom i to ich potrzebują?). Jeśli nie znacie zbyt dobrze Pary Młodej, nie wiecie nic o ich oczekiwaniach, to za podstawę uznajcie unikanie wszystkiego co śmieszne i kiczowate ;) Zadbajcie o ładne opakowanie (dotyczy to także pieniędzy) i kartkę z samodzielnie napisanymi życzeniami (lub alternatywę dla niej) :)
Duże prezenty najlepiej wysłać/przywieźć wcześniej do domu Pary Młodej.
Jako drobny dodatek możecie przygotować grosiki do obsypania Pary Młodej. Warto jednak ten pomysł skonsultować wcześniej ze świadkami i upewnić się czy Para Młoda nie ma nic przeciwko ;) 

Usiądźcie na swoim miejscu. 
Dokładnie tam gdzie usadziła Was Para Młoda. Nie protestujcie, nie szukajcie sobie innego miejsca. Jeśli będzie Wam na zaplanowanym miejscu szalenie źle, to ze zmianą miejsca poczekajcie do skończenia obiadu (poradźcie sobie z tym sami lub poproście o pomoc świadków/koordynatorów/rodziców Pary Młodej).

Dbajcie o zachowanie.
Uważajcie na to co śpiewacie (mam tu na myśli zarówno sprośne piosenki, niektóre przyśpiewki, jak i nagminne 'Gorzko"), jak jecie, ile pijecie.
Pohamujcie swoje przesadne życzenia co do muzyki i dedykacje (jedna wystarczy). 
Nie wpychajcie się na zdjęcia na których Was nie powinno być. 
Nie wznoście toastów, których nie powinniście wznosić.
Zapomnijcie o rodzinnych sporach i wrogach.

Pamiętajcie, że nie jesteście najważniejsi.
Prawdopodobnie żadna/en z Was nie jest gwiazdą tego wesela i nie jest najważniejszym gościem. Nie skupiajcie na sobie uwagi wszystkich zebranych gości. Nie zadręczajcie swoją osobą Pary Młodej, która w tym dniu dla każdego z gości musi znaleźć czas.

Nie krytykujcie.
Niczego. Organizacji, obsługi, wystroju, jedzenia, sukni, zaproszonych gości. Doceńcie trud włożony w przygotowanie wesela.

Wpiszcie się do księgi gości i bawcie się (z umiarem) :)
Księga Gości z założenia jest pamiątką z tego dnia dla Pary Młodej. Znajdźcie chwilę, aby się do niej wpisać.  Nie róbcie tego na "odwal się", ale postarajcie się napisać kilka słów prosto z serca.

Bawcie się tak jak lubicie. Tańczcie, korzystajcie z atrakcji, rozmawiajcie z innymi. Nie karzę Was w tym miejscu uczestniczyć w oczepinach, jeśli ich nie lubicie, ale bądźcie gośćmi, którzy potrafią sobie zorganizować czas i miło go spędzać.
Pamiętajcie o umiarze w zabawie. Nie musicie wszędzie być pierwsi, brać udziału w każdej zabawie i najgłośniej śpiewać. 

Z problemem idźcie do świadków/koordynatora/ewentualnie rodziców.
Nigdy do Pary Młodej!


Dotrwaliście? To podstawa do zostania wzorowym gościem weselnym, o idealnym jeszcze kiedyś napiszę :D
Na zakończenie, tak przeglądając tę niebotycznie długą listę tego co trzeba i wypada, a czego bezwzględnie nie wolno, chciałabym wszystkim gościom powiedzieć: Serdecznie współczuję, ale Wam się trafiło ;) Ale może jakoś dacie radę ;)

piątek, 24 lipca 2015

Kazanie skrojone na miarę, czyli o tym jak sprawić, aby ksiądz powiedział coś co nas zachwyci?

marthastewartweddings
Pomimo natłoku spraw do załatwienia i dramatycznie pochłaniających czas przygotowań, każda Para Młoda ma świadomość tego co w dniu ślubu jest najważniejsze: oni, ich przysięga i ceremonia ślubu. Jeśli tą ostatnią rozłożymy na czynniki pierwsze, to zauważymy w niej kilka istotnych elementów. Kiedyś pisałam o tym jak można włączyć się w mszę, a teraz dodam to o czym tam nie wspomniałam: nasz wpływ na wygląd... kazania :)

Oczywistym jest, że nikt nie powie księdzu co ma mówić. To niestety nie ślub humanistyczny, który może wyglądać DOKŁADNIE TAK jak Para Młoda sobie wymarzy, bo celebrant powie o wszystkim co dla nich ważne. Śluby kościelne i cywilne wydają się bardziej sztywne, podporządkowane licznym regułom i tradycji. Ale... na jedne i drugie można mieć wpływ i to co zaraz napisze o ślubach kościelnych i kazaniu, możecie spróbować przełożyć sobie na śluby cywilne (choć będzie trudniej).

Zaprzyjaźniony ksiądz
Przygotowania do ślubu są tym momentem w życiu w którym docenicie wszelkie przyjaźnie, znajomości czy bliskie więzy rodzinne z księżmi. Jeśli znacie księdza, który jest dla Was kimś bliskim, to macie zagwarantowaną niezwykłą mszę ślubną i piękne kazanie. Ktoś kto Was zna będzie potrafił o Was i o Waszym uczuciu powiedzieć... najpiękniej :)
Pamiętajcie, że ksiądz, który odprawia Waszą mszę ślubną wcale nie musi być z parafii w której ma ona miejsce. Księży, w przeciwieństwie do urzędników, nic, poza dobrą wolą, nie ogranicza.

Wasza historia
Jeśli nie możecie liczyć na znajomości w kościele, to pozostaje Wam wzięcie spraw we własne ręce i... zdobycie ich, na dwa proste sposoby.

Porozmawiajcie z księdzem
Zapewniam Was, że okazji do takiej rozmowy będzie wystarczająco dużo. Podczas zamawiania mszy (o ile nie robicie tego na dłuuuuugo przed ślubem i nie macie w parafii kilku księży), spisywania protokołu, donoszenia dokumentów. Warto jednak, abyście taką rozmowę przeprowadzili z księdzem, który Waszą mszę będzie odprawiał, a więc w momencie w którym będziecie już znać jego osobę.
O czym rozmawiać? O Was. Opowiedzcie mu swoją historię: kim jesteście, jak się poznaliście i zaręczyliście, mówcie o uczuciu do siebie, emocjach które Wam towarzyszą (i tym co pozytywne i o obawach) i radości z tego dnia.
Jak zacząć rozmowę? Wystarczy "Bardzo nam miło, że będzie ksiądz odprawiał naszą mszę ślubną. Czy znajdzie ksiądz chwilę na rozmowę z nami. Chcielibyśmy księdzu trochę o sobie opowiedzieć i pozwolić księdzu nas bliżej poznać.". I gwarantuję Wam, że tylko ... się nie zgodzi, każdy normalny ksiądz Was chętnie wysłucha.

Spiszcie to co macie do powiedzenia
Może zdarzyć się tak, że albo Wy, albo ksiądz nie macie czasu.Jeśli nie możecie się spotkać i porozmawiać (w trzy pary oczu będzie zawsze naturalniej), to napiszcie do księdza "list" ze swoją historią. Warto taką kartkę wręczyć mu osobiście i wyjaśnić po co mu ją dajecie. Poza zmniejszeniem stresu z powodu rozmowy taka sytuacja ma jeszcze jeden plus: ksiądz ma na piśmie Wasze słowa i będzie mu dużo łatwiej wykorzystać je przy kazaniu ;) Prawdopodobnie najlepszą metodą będzie więc takie 2w1 ;)

Słowa podczas kazania to jedno, kontakt wzrokowy to drugie... Ważne, aby Para Młoda miała poczucie, że ksiądz mówi przede wszystkim do nich. Nie do rodziców, gości czy organisty, ale do nich. Zdecydowanie łatwiej będzie księdzu o właściwy dobór słów i kontakt wzrokowy z parą, która już zna lub miał okazję poznać.Wiem, że takie otwarcie się przed obcą osoba może być trudne, ale... warto się odważyć. Gra jest warta świeczki ;)

środa, 22 lipca 2015

Galeria Niepoprawnych Panien Młodych: Natalia

Historia Natalii:
(i ścieżka dźwiękowa do historii - klik)


Nasz związek był od zawsze związkiem na odległość. Gdy postanowiliśmy spróbować, Bartek właśnie wyjeżdżał na półroczne praktyki zagraniczne, po których przewidziane miał  studia magisterskie w Liechtensteinie. W ten sposób praktycznie cały Ślub i Wesele zostały zaplanowane via Skype. Przygotowania trwały 10 miesięcy. W sierpniu powiedzieliśmy Rodzicom o naszych zamiarach. Najtrudniejszy  był początek: Musieliśmy przekonać ich do  Wesela w pół plenerze, na dodatek w stodole należącej do moich przyszłych Teściów. 
Pomysł na Ślub w Woliborzu zrodził się w mojej głowie, jeszcze zanim zostałam Narzeczoną. Pamiętam, że był początek listopada 2013 roku, Bartek zabrał mnie na weekend do domu swojego Dzieciństwa i pierwsza myśl jaka zaświtała w mojej głowie to właśnie ta: „idealne miejsce na nasze Wesele”. Parą byliśmy raptem od lutego. Gdy Bartek, 3 miesiące później, poprosił mnie o rękę, dokładnie wiedziałam, gdzie odbędzie się nasz Ślub.
Mój pomysł nie został dobrze przyjęty zarówno przez Teściów, jak i moich Rodzicieli. Widzieli mnóstwo przeszkód, których z Bartkiem nie braliśmy pod uwagę. Cała logistyka, zakwaterowanie gości, problem sanitariatów i zaplecze kuchenne były wystarczającym powodem, aby nam odmówić. Nie daliśmy za wygraną i po wielu bataliach postawiliśmy na swoim. Wesele miało mieć wiejski, tradycyjny charakter.
Przez te kilka miesięcy przygotowań realizowałam sukcesywnie nasze wszystkie pomysły. Przetwory (dynia, gruszka, papryka marynowana, ogórki kiszone i konserwowe, żurawina) były robione przez Mamę i przeze mnie. Od października do maja lepiłam, malowałam i wypalałam półmiski, miseczki, patery, które zostały użyte na truskawki, sery i ciasta. Słoiczki obklejone koronką, które posłużyły za lampiony, wazoniki w kościele i na stołach, to też wynik systematycznej pracy. Zaproszenia od początku do końca zaprojektował Bartek, naszkicował dom w Woliborzu, a także Kościół, w którym się pobraliśmy. Sami je drukowaliśmy, składaliśmy i kleiliśmy koronki. Teść wziął na siebie koordynację „spraw woliborskich”( malowanie domu, wyrównanie terenu pod namiot, wyczyszczenie stodoły etc.) Teściowa zajęła się szukaniem noclegów dla Gości. Co tydzień jeździliśmy w dwie Rodziny sprzątać dom, który ostatnimi czasy nie był zbyt często odwiedzany. Pomimo tego,  że mnóstwo spraw zostało odhaczonych dużo wcześniej, najwięcej pracy czekało nas na 1,5 tygodnia przed uroczystością.
Kwestią, która niepokoiła nas najbardziej było czy namiot będzie mógł stanąć na zaplanowanym miejscu. Panowie z Ecodynamic spisali się wyśmienicie. Wreszcie zaczęły się przygotowania pełną gębą! Kolejne mycia stodoły, szykowanie dekoracji, rozwieszanie girland, moskitier, hamaków, ustawianie ław, szykowanie stołów,  drapowanie tiulu zamiast obrusów, ozdabianie i stemplowanie (Bartek sam zaprojektował i wyciął pieczątki) słoiczków z żurawiną, które posłużyły za winietki i upominki dla gości, mycie koryt, w których na słomie leżała wódka z lodem, plecenie wianków dla panienek, rożki na płatki, kostki słomy…
Sam dzień Zaślubin był przepiękny, pogoda dopisała jak nigdy - Rodzina i Znajomi znający Wolibórz zgodnie stwierdzili, że tak ciepła noc na początku czerwca jest tam zupełnie niespotykana. Co się tyczy Pary Młodej - byliśmy niezwykle radośni i przeszczęśliwi. Wszystko wydawało mi się najpiękniejsze, idealne, takie jak sobie wymarzyliśmy i zaplanowaliśmy. Dziewczyny przepięknie przystroiły Kościół. Msza Święta była bardzo tradycyjna, ze starymi pieśniami, oraz wspaniałą oprawą muzyczną.  Zawdzięczamy to Ciociom i Kuzynostwu, które zgodziło się grać nam w trakcie ceremonii. Ze Mszy Św. nie pamiętamy zbyt wiele, ale na samą myśl o niej wciąż odczuwamy głęboką radość, która towarzyszyła nam podczas składania przysięgi.  Błogosławił nam mój Proboszcz, człowiek o gołębim sercu, który zna nas od lat i z wielką radością towarzyszył nam w tym dniu.
Wesele było też niezwykle udane. Parkiet nigdy nie pustoszał, muzyka była zróżnicowana, a my z Panem Młodym wytańczyliśmy się za wszystkie czasy. Mimo 150 osób panowała atmosfera rodzinnego spotkania, a człowiek czuł się tak jakby wszystkich znał (relacje Gości).
Z racji tego, że do Ślubu Bartek mieszkał w Szwajcarii, ja w Polsce, nie było możliwości byśmy uczęszczali na jakikolwiek kurs tańca. Kilka miesięcy przed Weselem wpadliśmy na pomysł. Skoro zależy nam na polskim Ślubie i polskich akcentach, dlaczego by nie zatańczyć Poloneza. W czwartek 4.06 moja Mama pokazała nam kilka figur, ustawiła inne pary (Rodzeństwo i Kuzynostwo), które po kilku taktach pojawiały się nagle za Parą Młodą. Zamysł był taki, żeby po naszym występie dołączyła reszta Gości. Wyszliśmy z namiotu i zeszliśmy po trawie do samej granicy posesji. Wyglądało to przepięknie.
Jeśli chodzi o prezent dla Rodziców to Bartek zaprojektował album, w którym zestawił zdjęcia rodzin Szeptyckich i Kowali, a także nas samych w podobnych sytuacjach, na przestrzeni naszego całego życia. Oprócz tego mieliśmy film z podziękowaniem (link do filmu).
Nasz Catering spisał się na medal, prawie ze wszystkim sobie poradził, a jedzenie było wyśmienite. Ryzykowaliśmy i my i oni. To było ich pierwsze tego typu przedsięwzięcie na tak dużą skalę. Postawiliśmy na jakość i nie żałujemy. Szynki, kiełbasy, smalec - wszystko domowej roboty. Nie było smętnego siedzenia za stołem, krzyków "gorzko, gorzko" w ramach dodatkowych atrakcji dla weselników. Była zabawa do upadłego. Pod koniec część młodzieży przebrała się w stroje ludowe, które moja Mama przywiozła jako dekoracje. My z Panem Młodym skończyliśmy o 7.30. Bawiliśmy się wyśmienicie. Efekt przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Myślę, że Goście też byli zaskoczeni. Do tej pory słyszę, że to było najwspanialsze Wesele na jakim się bawili. A ponieważ jestem perfekcjonistką, wiem, że gdybym miała choć jeden dzień więcej, dopięłabym wszystko na ostatni guzik. A tak wkradło się trochę improwizacji, ale nie żałuję.

Co wg nas było nietypowe?
Wszystko zorganizowaliśmy sami - 90% DIY, nawet ceramika.
TO MY W 100% byliśmy gospodarzami - Wesele odbyło się „u nas” w domu letniskowym zupełnie nieprzystosowanym do tego rodzaju imprez, sami wynajęliśmy namiot, stodoła była nasza :)
Zrobiliśmy je dokładnie tak jak chcieliśmy, bez względu na opinię innych, nawet Rodziców.
Koronkowe poduchy, wypchane słomą, z których powstały siedziska, to wyprawa ślubna mojej Babci.
Błogosławieństwo odbyło się na świeżym powietrzu.
Nie mieliśmy kotylionów - stemplowaliśmy tych Gości, którzy się zgodzili :)
Każda panna miała wianek.
Nasz DJ nie grał disco polo, nie było ani jednej takiej piosenki.
Słodki stół był powstał wyłącznie z myślą o dzieciach, fakt, stał się też ulubionym miejscem  niektórych dorosłych.
Nie mieliśmy  szampana, toast wznosiliśmy nalewkami (homemade), wódką i winem.
O 23.00 mieliśmy mini koncert HooDoo Band.
Mieliśmy przygotowane girlandy z żarówek, ale stwierdziliśmy, że nie ma co przeginać i postanowiliśmy ich nie wieszać :)
Cała Rodzina była zaangażowana i wszyscy z chęcią brali udział w przygotowaniach.

Nasza Rada
Korzystajcie z pomocy Waszych najbliższych, postarajcie się zaangażować każdego, dać zadanie, w którym się odnajdzie. Wspólna organizacja niesamowicie scala i łączy Rodziny.  Potem każdy czuje się częścią takiego przedsięwzięcia i zupełnie inaczej przeżywa Ślub i Wesele. Według nas najwspanialsze w całym przedsięwzięciu było to, że wszyscy musieli i chcieli się zaangażować, to, że nasze rodziny poznawały się w każdy weekend (na długo przed Ślubem) przy sprzątaniu Woliborza. No i w końcu to, że tydzień przed Ślubem spędziliśmy na miejscu, walcząc z przeciwnościami losu, jedząc wspólne posiłki, przygotowując dekoracje. W dniu uroczystości już byliśmy Rodziną.

Zdjęcia: Lucky in love































Dla nienasyconych: więcej zdjęć znajdziecie na blogu Lucky in love - o tu :)

Kilka słów od NPM:

Mam nadzieję, że podobnie jak ja, zakochaliście się w Natalii :) To pierwsza Panna Młoda do której to ja wysłałam wiadomość z pytaniem czy zaszczyciłaby GNPM swoją obecnością :) I jest (jupi!)!
Ja jestem nią i jej/ich! ślubem oczarowana do tego stopnia, że oglądam te zdjęcia na śniadanie, obiad, kolację i zaskakując samą siebie – potwornie się wzruszam :)
Dla mnie to ślub perfekcyjny w ten najpiękniejszy sposób, bez sztuczności i nadęcia. Z czystą radością i ogromem miłości. Mnie wręcz brakuje słów, aby opisać jak niesamowite jest to wszystko. Te wspólne przygotowania i cotygodniowe prace, te własnoręcznie wykonane przedmioty (lepione naczynia!), ta dbałość o każdy detal i świadomość, że zrobione własnoręcznie i razem ma wartość, którą nie sposób opisać.
I tak na marginesie... Tak wyglądają wesela w stodole. Prawdziwie rustykalne, prawdziwie polskie, prawdziwie zachwycające.

wtorek, 21 lipca 2015

Panny Młode Akcja Charytatywna

Panny-Młode Akcja Charytatywna

23 sierpnia na ulicach trzech polskich miast pojawią się Panny Młode. Takie prawdziwe, w wielkich sukniach i fryzurach, z profesjonalnym make-up'em na twarzy, wyglądające jak z hollywoodzkich romansów ;) Będą sobie robić zdjęcia i co najważniejsze: tak będą pomagać. Dziś na Waszą prośbę napiszę o akcji Panny Młode troszkę więcej i mam nadzieję, że zechcecie pobawić się razem ze mną (bo ja się bawię, mimo wszystko!*) :)

O co chodzi w Akcji?

"O pomoc dziecku poprzez dobrą zabawę i sponsoring oraz pozytywny PR i reklamę."
Akcja Charytatywna Panny Młode to sesja Panien Młodych w sukniach ślubnych. Podczas całego dnia robione są dwa rodzaje zdjęć: 1) w najbardziej charakterystycznych punktach miast, 2) reklamowe dla firm wspierających finansowo wybrane przez Panny Młode w danym mieście dziecko. Sesje wykonuje kilku fotografów, studio filmowe przygotowuje film, a dziewczyny biorące udział w akcji mogą takie materiały zakupić (ponownie wspierając dziecko i działania Fundacji Mają Przyszłość).
To akcja, która ma zrobić wrażenie. Bo im większe ono będzie, tym więcej środków uda nam się zebrać i zrobić lepszy PR dla akcji na kolejne lata :)
W tym roku akcja odbywa się 23 sierpnia we Wrocławiu (tu będę ja!), Bydgoszczy i Poznaniu.

PANNY MŁODE

Dziewczyny, to jedna z niewielu okazji do ponownego założenia sukni ślubnej (kiedyś pisałam o tym we wpisie Co zrobić z suknią ślubną po ślubie?). Jeśli jej nie macie, to żaden problem - dla takich osób są przygotowane specjalne suknie z salonów współpracujących (warto jednak szybko się po nie zgłaszać). Jeśli jesteście 10 lat po ślubie, to... super, gratuluję stażu :) Akcja jest również dla Was, bo staż nie gra tu roli :) To okazja (a z nich trzeba korzystać) do świetnej zabawy, wyjątkowej pamiątki i zrobienia czegoś dobrego (Panny Młode Wolontariuszki, ja sobie tego dnia bez Was nie wyobrażam!).

Moje mimo wszystko :), czyli jak będzie wyglądał plan dnia Panny Młodej Wolontariuszki
Zdradzę Wam w małej tajemnicy jak taki dzień wygląda.  
1. Przygotowanie do akcji. Makijaż, fryzura. W domu lub korzystając z pomocy fryzjerek i wizażystek w pierwszej lokalizacji.
2. Sesja - plenery miasta, wnętrza wybrane przez sponsorów.
3. Zbieranie funduszy na malucha w charakterystycznych punktach miasta (np. na rynku).
W zamian za symboliczną cegiełkę przechodnie będą mogli sobie z grupą Panien Młodych zrobić zdjęcie (do osób, którzy przed wszystkimi Targami Ślubnymi pytały "Będziesz? Chciałabym Cię poznać." -  jest okazja! za jedyne kilka złotych ;)).
W dniu akcji Panny Młode są modelkami, wolontariuszkami i... ekspertkami od akcji (w razie pytań) :)
4. Tradycyjne... zakończenie na mokro.
No to teraz wyobraźcie sobie moją minę na wieść o tej wodzie, tych zdjęciach w niej i tym, że to tak jest... zawsze i nie ma zmiłuj (dla niewtajemniczonych: klik). Ale nie ma co, dam radę. Już teraz ćwiczę pozytywne nastawienie i uśmiech :) Bo mam dziką satysfakcję z przekraczania granic, aby zrobić coś fajnego, a dodatkowo: ważnego i dobrego dla drugiego człowieka.

Jak się zgłosić?
Wypełnij formularz zgłoszeniowy dla właściwego miasta (klik). Przy zapisie do udziału w akcji obowiązuje wpisowe (około 30 zł jeśli dobrze pamiętam), które zostaje przekazane na pomoc dzieciom (nie na organizacje akcji).

Mały apel: Dziewczyny, moje czytelniczki. Jeśli lubicie pomagać, jeśli macie ochotę na "małą przygodę", jeśli macie wolny weekend, to... nie wyobrażam sobie tego dnia bez Was! I przeogromnie liczę na Wrocław!

PARTNERZY I SPONSORZY

Im nas więcej, tym lepiej. Do Akcji potrzebni są... wszyscy. Osoby, które o akcji napiszą (publikacjami pomagamy przez kilka tygodni), osoby, które pomogą w przygotowaniu Panien Młodych (od ich wyglądu po ich transport czy nakarmienie ;)), po sponsorów, którzy zdecydują się na określoną wpłatę na rzecz dziecka w zamian za zdjęcia reklamowe.

Mały apel: Blogerzy, twórcy portali - piszcie! Wizażystki, fryzjerki, salony sukien ślubnych, kwiaciarnie (to coś dla Was, pomagamy bez "zamiast kwiatów"!), fotografowie, potencjalni sponsorzy, wszyscy chętni - zgłoście się, bo ja moooocno na Was liczę :)

Wiadomości o Akcji PM2015 znajdziecie:
Na stronie Akcji: www.panny-mlode.pl
Na stronie Fundacji: www.majaprzyszlosc.og.pl

piątek, 17 lipca 2015

Niepoprawna tzn. jaka?

twojasuknia
Opis fanpage'a i bloga z dniem mojego ślubu stracił ważność. To już nie są przygotowania do wesela, które nie będzie bolało i oswajanie się z rolą Panny Młodej. Teraz to miejsce w którym ja będę starała się włączyć śluby i wesela do swojego życia, a Wy zostaniecie jego gwiazdami (czyt. zapraszam do GNPM) ;)

Kim jest Niepoprawna Panna Młoda?
To pytanie, które zawsze, od początku istnienia bloga wymaga nieustannego wyjaśniania. Kto pamięta początek? "Niepoprawna" było długo szukanym synonimem dla słowa "chujowa". Żadnego grzeczniejszego lub mniej grzecznego słowa nie potrafiłam znaleźć i stanęło na kimś, kto nie jest poprawny, a nawet więcej: jest troszkę w tym wszystkim beznadziejny i nie ma potrzeby tej beznadziejności radykalnie zmieniać ;)

Jaka Panna Młoda znajdzie tu dla siebie miejsce?
Każda, która podchodzi z dystansem i na luzie do dnia swojego ślubu. Każda, która nie spełnia swoich wielkich, życiowych marzeń, ale ma listę z kaprysami, które chętnie zrealizuje i egoistycznie wie, że ma do tego pełne prawo. Taka, która na własne potrzeby przekracza swoje granice i taka, która siebie uważa za kompletnie normalną (bo można być samą dla siebie niepoprawną?), a to otoczenie wmawia jej niepoprawność ;) Ta, która szuka kreatywnych pomysłów i nietypowych rozwiązań na przyjemne spędzenie czasu podczas wesela, ale i ta, która ma już dość nadmuchiwania ślubnego balonika pt. "jakie to ważne, jakie to wielkie, jakie to piękne"do granic jego możliwości. Każda... wygodna, która chce swoje wesele przetrwać... przeżyć... i nawet nieźle wspominać ;)

O czym przeczytasz na blogu?
O motywach przewodnich, weselnych atrakcjach, ślubnych formalnościach, harmonogramach i ich praktycznym realizowaniu. Jednym słowem o wszystkim co kojarzy Wam się ze ślubami i weselami od strony organizacyjnej. 
O ślubach i weselach... wygodnych i na luzie, mniej tradycyjnych, a bardziej nietypowych i w 100% komfortowych dla Pary Młodej.
O tym co w ślubach/weselach i myśleniu o nich jest niewłaściwe, przerażające, śmieszne i do obowiązkowej likwidacji ;)
O ludziach, ich emocjach i problemach. O tym jak to jest, gdy ma się ochotę całe przygotowania rzucić w cholerę, a cała rodzinę oddać do adopcji ;) O tym jak się skacze z radości, bo POMIMO WSZYSTKO, się udaje i jest pięknie :) O wszystkim co typowo ludzkie, także w wersji bez ślubnego lukru i różu.
O przygotowaniu do życia w małżeństwie, o byciu ze sobą i... z innymi ;)
O wszystkim... co przyjdzie mi i Wam do głowy ;)

Teraz, zanim opis trafi do zakładki "O NPM", mam do Was pytanie. O czym zapomniałam i co Wy chcielibyście tu widzieć?

czwartek, 16 lipca 2015

Zanim wybierzesz, czyli kogo słuchać przy wyborze obsługi wesela?

 modernwedding
Organizacja ślubu i wesela jest wyjątkowo trudnym logistycznie przedsięwzięciem. W finale wszystko "musi" być zapięte na ostatni guzik, a Para Młoda powinna być spokojna o przebieg wszystkich, zaplanowanych przez nią wydarzeń. Jak ten spokój sobie zapewnić? Jak upewnić się, że wybrani przez nas do obsługi wesela ludzie, to właściwi dla Was ludzie?

Kogo "dobrych rad" posłuchać?

Jeśli rozpoczynacie poszukiwania swojego dream team'u, to na początku polecam Wam skupić się na wyszukaniu usługodawców, którzy spełniają Wasze wstępne oczekiwania. Jeśli macie już listę wybrańców, to prześledźcie ich "historię" w internecie, sprawdźcie czy posiadają jakieś rekomendacje (choćby w postaci recenzji na fanpage'u), wierzcie i nie wierzcie nikomu, ale koniecznie posłuchajcie opinii innych. Kogo?

Internet i prasa ślubna
Tu znajdziecie wszystko, a nawet więcej. Natraficie na miejsca, którymi się przerazicie (i szybko z nich uciekajcie), ale także na portale na których wszystkie polecane firmy będą na najwyższym poziomie (mój subiektywny przykład - portal Bridelle na którym znajdziecie ogrom reklam, ale reklamowani tu przedstawiciele branży ślubnej to najwyższa półka). Natraficie na blogi, które często są subiektywne i musicie rozgryźć czy prezentowane na nich treści i polecenia są z Wami zgodne.
W sieci znajdziecie strony i fanpage konsultantów ślubnych, które warto obserwować. Śledząc poczynania najlepszych w branży możecie zakładać, że usługodawcy, którzy pojawiają się przy ich realizacjach (na zdjęciach, we wpisach) są solidni i sprawdzeni przez ekspertów.
Uważajcie na fora i grupy na facebooku, bo znajdziecie tam różnorodne, w większości najpopularniejsze, ale nie zawsze najlepsze opinie. Warto szukać tam pomysłów, praktycznych rad (gdzie kupić słoiki ze słomką, gdzie jest promocja na Coca Colę itd.), ale wszystko polecam mocno filtrować przez swój subiektywny gust.

Usługodawcy/obsługa wesela
To bardzo mieszana grupa. Z jednej strony bardzo wielu usługodawców posiada zaprzyjaźnione ekipy i najchętniej polecaliby siebie nawzajem. A to, że ktoś pasuje do usługodawcy, nie oznacza, że będzie pasował do Was. 
Nie można jednak zaprzeczyć temu, że branża ślubna ze często sobą współpracuje i między sobą zna się najlepiej. Przykładem osoby, której zawsze warto słuchać jest dla mnie Karolina z Bajkowych Ślubów. Ja po jej polecaniach mogę tylko z entuzjazmem kiwać głową, bo często nie mam nic więcej, albo niewiele, do dodania.

Goście weselni, znajomi
Są elementy ślubnych przygotowań w których warto gości posłuchać. To oni, choć zawsze subiektywnie, powiedzą Wam czy kuchnia w danym lokalu jest dobra, czy kelnerzy radzą sobie z obsługą, czy zespół dobrze gra, czy fotograf nie rozkłada się na ołtarzu w celu zrobienia zdjęcia ;) To ten element wiedzy, który pozwoli Wam ocenić na ile taki wybór byłby satysfakcjonujący z perspektywy gości, bo Wasza to coś zupełnie innego (o tym niżej).

Pary Młode
Jeśli spotkacie Parę Młodą, która jest wszystkim na swoim ślubie zachwycona, nic by nie zmieniła i nie potrafi doszukać się ani jednej rzeczy, którą mogłaby zrobić lepiej, to... jej nie wierzcie ;) Z pozostałymi Parami Młodymi warto porozmawiać o ich stosunkach z podwykonawcami i o wyglądzie współpracy. Zapytajcie czy dobrze im się rozmawiało i czy się rozumieli, czy nie było miedzy nimi żadnych spięć i powstałych problemów, czy podwykonawcy spełnili ich oczekiwania i czy czuli się ze sobą komfortowo. To perspektywa, która najbardziej powinna Was interesować, bo gdy gości "obchodzi jedynie dobre jedzenie", to dla Was ważny jest także komfort współpracy.

Ty i Twoje wrażenie
Pierwsze, oparte na obserwacji strony www, która jest wizytówką usługodawcy (obejrzycie portfolio, zwróćcie uwagę na język jakim się posługuje) i kontakcie emailowym (niektórzy fotografowie piszą tak fajne emaile, że ja czytałam je kilkakrotnie). I kolejne - zrewidowane podczas spotkania.
Teraz wyjątkowo nie skupię się na pracy usługodawców, a na osobowości. Zastanówcie się jaki jest człowiek z którym chcielibyście współpracować?  Idealnie, gdy macie podobne poczucie humoru, odpowiada Wam jego osobowość i spojrzenie na śluby. Odpowiada Wam ktoś, kto jest najlepszy w Polsce, komu moglibyście wystawić pomnik i do niego wzdychać czy raczej wolicie osobę do której w razie potrzeby mielibyście ochotę się przytulić (tak... w przenośni!). Jeśli jesteście w stanie wybaczyć onieśmielający język pani z cukierni, którą zobaczycie jakieś dwa razy, to zdecydowanie nie powinniście decydować się na fotografa czy kamerzystę przy których nie będziecie mogli czuć się swobodnie.

Macie osoby, których rad słuchaliście dokonując ślubno-weselnych wyborów? Kto polecacie słuchać?