poniedziałek, 15 września 2014

Kilka pomysłów na wieczór panieński

Muszę przyznać, że jeszcze nigdy w życiu nie byłam na wieczorze panieńskim, który trafiłby w moje gusta choćby w 70%. Maraton po dyskotekach, szampan i limuzyna, beznadziejne królicze uszy i ogonki, wszechobecne peniski, striptizerzy... Patrząc na sobotnie noce na wrocławskim rynku, to standard, który mnie i sporo innych osób przeraża. Na szczęście coraz częściej u Panien Młodych i ich druhen  pojawiają się alternatywne pomysły na spędzenie wyjątkowego dnia w gronie bliskich osób. O kilku z nich dziś napiszę ;)

Nie wyobrażam sobie wieczoru panieńskiego w kilkunastoosobowej grupie kobiet (dla mnie to za dużo, mnie satysfakcjonuje liczba 4+ja). Nie wyobrażam sobie robienia czegoś co i tak robie na co dzień (wspólne babskie siedzenie w domu). Uciekłabym w trzy sekundy z wieczoru, który miałby wyglądać tak jak ten z początku mojego wpisu ;) A gdy już skończę (juz kończę!) pisać o tym czego nie lubię, to powiem Wam co wg mnie jest fajne, smaczne i godne uwagi ;)

1. Wyjazd
O tym, że wycieczka jest idealnym pomysłem na wieczór panieński już pisałam tu (zapraszam do lektury). Nadal nie zmieniłam zdania i nadal jestem przekona, że tego czasu nie da się lepiej spędzić. Dziś dorzucę tylko informację, że satysfakcjonowałby mnie każdy taki wyjazd: od zaplanowanego w 100%, z wykorzystaniem pomysłów niżej (+ gdyby się tak wbić na trening skoczków narciarskich w Zakopanem, to ja bym była w siódmym niebie :P), przez taki z samym zwiedzaniem, po kompletnie spontaniczne wpakowanie się do pierwszego lepszego autobusu na dworcu PKS i pojechanie tam gdzie popadnie (byle było to dość ładne miejsce) ;)

2. The Mexican
Jeśli już, np. podczas wycieczki z punktu numer 1, ktoś odczuwałby potrzebę posilenia się, to doskonałym miejscem do odwiedzenia (czysto subiektywnie wg mnie) jest The Mexican. Rewelacyjnie wyglądający lokal, z klimatem, dający możliwość świętowania w mojej estetyce ;) Bardzo mnie boli fakt, że w Zakopanem go zamknięto :/
Minusy pomysłu? Nie wytrzymałabym tam dłużej niż 1,5 godziny ;)

3. SPA
Pomysł będący już  niemal standardem. Upiększające zabiegi, masaże, kieliszek wina lub kubek świeżo wyciśniętego soku, wieczór i noc w babskim gronie. Zdecydowanie mogłabym się tak polenić :)

4. Sesja fotograficzna
To, obok numeru 1, jedno z moich marzeń. Chciałabym mieć z pewnymi dziewczynami pewne zdjęcie. I jeśli miałoby się to w dniu ślubu nie udać (może być trudniej), to chętnie widziałabym je właśnie podczas tego wieczoru. A najlepiej mieć dwa, z czego jedno w... pięknym mieście ;) Zdecydowanie mam o co prosić Św. Mikołaja ;)

5. Piknik, grill
Opcja idealna, zwłaszcza dla tych dziewczyn, które chciałyby mieć piknikowe wesela, a z jakiegoś powodu ten pomysł nie przeszedł. Wystarczą porządnie zaopatrzone kosze, cieplutkie koce (wtedy ani chłodniejszy dzień, ani noc nie będą nam straszne) i jakiś niesamowity widok przed nami (ach te góry!). Nie pogardziłabym również planszówkami ;)

6. Pole dance
Dla potrzebujących "seksualności" na wieczorze panieńskim. Krótki kurs tańca dla wszystkich dziewczyn to byłoby coś :D Pisząc u o pole dance nie jestem obiektywna, bo ostatnio mam małego bzika na tym punkcie (i już prawie jedną nogą jestem na sali do nauki :P). Jeśli nie jest to typ tańca, który Wam odpowiada zawsze możecie postawić na coś innego (taniec brzucha? taniec towarzyski?).

7. Wieczór filmowy
Nieważne czy na sali kinowej w wynajętym pomieszczeniu, w kinie plenerowym (zorganizowanie czegoś takiego to dla mnie bomba), czy w domu (tu opcję pt. dom akceptuję). Wieczór z Waszymi ulubionymi filmami (wcale nie muszą być romantyczne), przekąskami, sokami i drinkami. Zatrudnienie barmana, doskonałej alternatywy dla striptizera (bo jest i miły i zazwyczaj przystojny), to świetny dodatek do takiej nocy. Możemy nie tylko wypić coś dobrego, ale i poprosić o mała lekcję mieszania ;)

8. Pierwszy raz w życiu
Wieczór panieński powinien być wyjątkowy, dlatego wg mnie to okazja do zrobienia czegoś o czym sie zawsze marzyło. Skok na bungee, spontaniczny wyjazd w nieznane, wizyta w najdroższym butiku w mieście, dzień na wyścigach, wizyta w kasynie, poczucie się kimś kim zawsze chciało się być? Albo spokojniej: aquapark i drinki, gry miejskie, paintball, gokarty, teatr, kursy lub warsztaty? Przy odpowiednim uporze, wyobraźni i ze stosowna dawką rozsądku da się spełnić niemal każde marzenie ;)

9. Wspólny wieczór panieński i kawalerski
Tak, nie, nie wiecie? To temat na osobny wpis, który niedługo powstanie. Wg mnie  wspólny weekendowy wyjazd jest rewelacyjnym pomysłem. Pod warunkiem, że jeden dzień/noc spędzamy osobno, a w kolejny bawimy sie grupowo :)

Macie jakieś inne, ciekawe pomysły? Jak Wy spedzałyście swoje wieczory panieńskie?

piątek, 12 września 2014

Co założyć do ślubu zamiast bolerka?

"Nienawiść" do bolerek staje się coraz popularniejsza. Nie jest problemem znalezienie oryginalnego, jasnego bolerka. Jeśli się chce, to można. Problem tkwi w tym, że te ładne najczęściej są w jasnych kolorach i są do bólu typowe (typowo ślubne), więc niczym nie wyróżnią nas z grona innych Panien Młodych.

Przeglądając zdjęcia ślubnych nakryć ramion muszę stwierdzić, że prawdopodobnie nie ma takiego, które nie pasowałoby na ślub. Nawet sportowe bluzy, do ślubów w odpowiednich miejscach, będą nadawały się idealnie. Mnie osobiście najbardziej podobają się okrycia błyszczące (sweterki są cudne, zwłaszcza na zimę), w kolorze czerwonym (ostatnia bluzeczka) i czarnym (że też ten czarny mi do niczego nie pasuje), zwłaszcza kurtki i marynarki (do syren są wręcz stworzone!).
Mamy (prawie) jesień, niedługo wiosna (omińmy zimę), a to odpowiednie miesiące, aby pobuszować po sklepach i pośród codziennych okryć wierzchnich znaleźć coś na swój ślub, a potem także na kolejne wyjścia. Przecież nie tylko buty mogą być niejednorazowe ;)

Sweterki
Sweterki są jednymi z najpopularniejszych ślubnych okryć, a dowolność i możliwości wyboru są ogromne. I każdy może być piękny. Te zwyczajne, dopasowane do tali. Grube, zimowe. Delikatne, ozdobione cekinami lub błyszczącymi nitkami. Przewiązane paskiem lub zakrywające jedynie ramiona i plecy. Długie lub króciutkie...


 fashionpart, pinterest z snipi

Koszule
Mocne i wyraziste, wg mnie doskonałe na jesienne, plenerowe śluby. Najczęściej z dżinsu, w kratę, flanelowe i z każdego innego, grubszego materiału.


Żakiety i marynarki
Często obecne na ślubach, ale nadal w wersji bardzo poprawnie ślubnej. Oby już niedługo ;)


Kurtki
Jedne z moich faworytek. Sama mam wizję tego w której z moich kurtek wyglądałabym przy ołtarzu najpiękniejsze, ale są dwa "ale": wolę cieplejszą pogodę i kurtka ma kolor pudrowego różu, który do niczego mi nie pasuje ;)


Chusty
Bardzo popularne na góralskich ślubach, zapomniane na wszystkich innych. A wyglądają przepięknie. Dla mnie kolorowe chusty są w stanie przyćmić nawet najpiękniejsze sukienki.


Szale, poncho...
Idzie zima, a szal i poncho prezentują się o niebo lepiej niż klasyczne futerka i kożuszki (osobiście bardzo ich nie lubię).


Co tylko zaoferuje Wam szafa

weddingchicks, ruffledblog

Na koniec chciałabym dodać, że w nieodległej przyszłości możecie spodziewać się wpisu o standardowych nakryciach ramion. W jasnych, ślubnych kolorach. Od bolerek, które także mogą być piękne, przez sweterki, żakiety, po peleryny, które bywają zjawiskowe.

środa, 10 września 2014

Co organizator wesela powinien zapewnić swoim usługodawcom?

flickr
Osoby śledzące mojego fanpage'a zapewne pamiętają, że niedawno zadałam Wam pytanie z tytułu wpisu. Miałam na nie swoje odpowiedzi, ale potrzebowałam jeszcze większej dawki informacji, także od tych znajdujących się "po drugiej stronie" i najbardziej zainteresowanych tematem. Oto efekty :) 

1. Podstawa 
Wyżywienie. W wersji minimum są to ciepłe dania i napoje. W wersji rozszerzonej to menu identyczne jak dla gości weselnych, a także możliwość częstowania się wyrobami z tematycznych stołów, deserami, tortem itp. Wyjątkiem jest u wódka, której obecność na stole obsługi zależy od przekonań Pary Młodej. Warto zadbać o to, aby usługodawcy jako jedni z pierwszych dostawali dania ciepłe i tym sposobem byli gotowi do pracy zanim swoje porcje zjedzą goście. Jeśli nie planujecie posiłków dla obsługi, warto ich wcześniej o tym poinformować, aby mogli się na to przygotować zabierając ze sobą prowiant lub organizując przerwę na obiad.
Miejsce na odpoczynek. Miejsce siedzące przy stole, umożliwiające bezpieczne przechowywanie sprzętu (nie w przejściu), z dobrą widocznością tego co dzieje się na sali (na wypadek nagłych działań gości, które błyskawicznie trzeba uwiecznić na aparacie czy kamerze). 
Warunki do pracy. Warto zapytać o to co ułatwi konkretnemu usługodawcy pracę. Włączone światło? Odpowiednie miejsce? Inne? 

2. Miłe dodatki 
Stół udekorowany jak u gości. Z winietkami (z imieniem i nazwiskiem) i upominkiem.
Podziękowanie po weselu, którym może być miłe słowo (a po weselu rekomendacja), ciasto czy wódka, jeśli planuje się dawać je w prezencie wychodzącym gościom. 
Dokarmianie usługodawców, którzy są z nami niemal od rana ;) Wiem, że brzmi to zabawnie, ale prawdopodobnie większość z nich z nadmiaru pracy nie będzie miała okazji zjeść nawet kanapki. Warto więc, gdy jest czas, konsultantkę, operatora kamery czy fotografa będących w naszym domu poczęstować choćby ciastem. 

3. Umowa 
Niektórzy usługodawcy w umowach mają zapisane punkty mówiące o ich oczekiwaniach wobec klienta. Najczęściej dotyczą one wykupionego noclegu, wyżywienia (także przed/po dniem ślubu), zwrotu kosztów dojazdu. 

4. Coś ekstra - zdecydowanie punkt nieobowiązkowy 
Coś ekstra jest prezentem, który jest wyrazem naszego uznania dla usługodawcy, jeśli mamy na to ochotę i nie przekracza to naszych możliwości finansowych. Może to być premia, voucher do SPA dla osoby, która zorganizowała ślub czy nocleg dzień przed dla osoby, która przyjeżdża do nas z daleka.

poniedziałek, 8 września 2014

Na co zwracać uwagę wybierając Kościół?

Jeśli decydujecie się na ślub kościelny, to jednym z pierwszych wyborów jest wybór kościoła. Wybór?  Tak, coraz częściej Pary Młode wybierają inaczej niż nakazuje tradycja.

Swój wpis zacznę od tego, że uwielbiam kościoły jako budynki. Czasem będąc w podróży mam wrażenie, że gdyby nie kościoły to w połowie europejskich miast nie byłoby interesujących budowli. Kościoły są jednymi z miejsc (zaraz za parkami i cmentarzami), które obowiązkowo zwiedzam i którymi jak niemal niczym innym się zachwycam. Ratują w upały i deszcze. "Dzięki Bogu" za kościoły :)

Smutno robi mi się na myśl, że w Polsce ładnych kościołów jest mniej. W moim rodzinnym mieście - nie ma ani jednego (są dwa ciut powyżej przeciętnej). Stąd, czasem przez sekundę, pojawia się w mojej głowie myśl: A może by tak zmienić kościół? Niestety, przeszukanie całego miasta i całej 50 km drogi (od PM do sali weselnej) nie daje efektów.

Wybór kościoła nadal budzi kontrowersje. Wg niektórych to coś czego nie powinno się wybierać, bo przecież nie o kształt i wygląd w kościele chodzi. Hm... Czy nie uważacie, że wszystkim o to chodzi? Księżom stawiającym coraz większe świątynie, parafianom dającym ofiary na niesamowite budowle, turystom, którzy te miejsca odwiedzają. Kościół nawet jeśli z założenia nie miał być ozdobą, to taką się dodatkowo stał i ludzie tego od niego oczekują.

Na co warto zwrócić uwagę wybierając kościół?
1. Wygląd. Ładny kościół = ładne zdjęcia. Wybór i "uroda" jest tu kwestią gustu Pay Młodej.
2. Wielkość. Marzy Wam się ślub w małym, góralskim kościółku, ale zaprosiliście ponad sto osób? Jeśli goście nie będą mieli nic przeciwko staniu w ścisku lub częściowo przed kościołem (można!), to jest szansa na sukces ;) W odwrotnej sytuacji wcale nie jest łatwiej.
Pamiętajcie, że wygląd i wielkość mają również wpływ na pracę fotografa i operatora kamery.
3.Osobisty stosunek do "tego" kościoła. Ważne, aby kościół miał dla nas znaczenie, związał się bezpośrednio z nami lub naszymi wspomnieniami. To może zrekompensować wiele braków :)
4. Ksiądz. To chyba najważniejszy punkt. Trzeba umieć się z księdzem dogadać, wybadać czy pozwoli nam na własną oprawę muzyczną ślubu, wejście do kościoła z ojcem, krótką sukienkę itp., a także poobserwować go i mieć świadomość tego czego można spodziewać się np. na kazaniu.
5. Inne udogodnienia: Parking. Chodnik prowadzący do kościoła (ratuje kobiece buty przed błotem). Ławki z oparciem. Łatwy dojazd, w razie potrzeby także komunikacją miejską. Miejsce do składania życzeń. Cena i ilość ślubów (im popularniejszy kościół, tym wyższa cena i więcej ślubów w Waszym dniu).

piątek, 5 września 2014

Podróże, czyli temat na doskonałą sesje narzeczeńską

Czasem sama się sobie i swojemu pomysłowi na meksykańsko-rustykalny ślub dziwię. Z jednej strony, to coś co mnie ogromnie kręci, a z drugiej to jednak dość wąska kategoria, która nie zmieści wszystkiego tego co mnie pasjonuje. Z nieskrywanymi (ale małymi) obawami oglądam ślubne motywy podróżnicze, z rozszerzonymi źrenicami patrzę na mapy, przewodniki i globusy, a w sesji zdjęciowej, którą możecie zobaczyć na blogu jestem zakochana.

Przyznam, że nie umiem sobie wyobrazić lepszego tematu na sesję narzeczeńską. Namiot, walizki, mapy, globusy, przewodniki, pamiątki i wszechobecna zieleń to mój/nasz świat. W jasnych, wiosennych, wręcz słodkich kolorach. Z głową pełną wspomnień i planów na przyszłość. Z optymizmem i energią, która bije z każdego zdjęcia.

Znam osoby, które twierdzą, że trudno im pozować do zdjęć, że czują się z tym źle i nieswojo. Być może problem tkwi w tym, że nie mają pomysłu na pokazanie swojego świata i odpowiedzenie swojej historii. Może to w tym i świetnym fotografie tkwi cała sztuka ;)

Fotografia:
Michał Orłowski, www.michalorlowski.com
























środa, 3 września 2014

Taniec dla niepoprawnych

Jeśli komukolwiek zadacie pytanie "Co robi się na weselu?" prawdopodobnie usłyszycie trzy odpowiedzi: je, pije i tańczy. Jeść uwielbiam, piję wg własnego uznania, a jedynym co zawsze, na myśl o weselu, mnie bolało był, jest i będzie taniec. I jakoś sobie muszę z tym poradzić ;)

Kiedyś bardzo nie lubiłam wesel i największym minusem każdego z nich, poza oczepinami, były tańce. Do strasznej i nudzącej mi się po trzech tańcach muzyki, we dwoje!, z ograniczeniem ruchów (oboje z PM mamy potrzebę prowadzić), z "ganiającymi" za mną facetami i koniecznością odmawiania (w końcu nie lubię, a asertywności mi nie brakuje) nawet najbliższym. Prawdopodobnie awersja do tańca jest jednym z powodów dla których tak zauroczona jestem weselnymi grami i zabawami.
Wiem jednak, że wesele to wesele i bez tańców i muzyki się nie odbędzie. Wiem, że nie zabiorę wszystkich gości przed salę w celu grania w jengę czy badmintona. Będę musiała potańczyć i te tańce, nawet bardziej niż bycie Panną Młodą, sobie oswoić ;)

Mam jednak dwa pomysły na taniec, który będzie dla mnie przyjemnością, bardziej zabawą i ćwiczeniami, niż artystyczną interpretacja muzyki :P O każdym z nich już wspominałam, ale dziś ładnie je podsumuję i umieszczę w jednym temacie.

Tańce grupowe
Wierzę w te tańce jak w żadne inne. Znałam je z rożnego rodzaju szkoleń (integrują jak mało co!), a dopiero ostatnio (na początku roku) na własnej skórze przypomniałam sobie jak genialnie można się przy nich bawić. Z doświadczenia i obserwacji wiem, że nie widywałam zbyt często ludzi, którzy nie daliby się w coś takiego wciągnąć :)




Zumba
Dlaczego proponuję coś tak oderwanego od weselnych klimatów? Bo to ta druga strona medalu i iskierka dobrej zabawy dla pokolenia, które za tradycyjną weselną muzyką nie przepada, bo to jeden z najbardziej pozytywnych tańców i przyjemność daje nawet samo patrzenie na niego (opcja dla starszych i sceptycznych).

Zumba na weselu Natalii i Daniela from Liwiusz Rosołowski on Vimeo.

Dlaczego warto się tym pomysłem zachwycić?
Osobiście uważam, że najciekawsze atrakcje dla gości to te, które pozwolą im się zaangażować i pobawić. Zorganizowanie takiej zabawy wymaga jedynie zatrudnienia osoby potrafiącej tańczyć i takie zabawy prowadzić (tancerz radzący sobie z dużą grupą?) oraz przemyślenia czasowego rozłożenia tej atrakcji (aby gości nie zadręczyć).
P.S. Jak myślicie, dlaczego spodobały mi się te pomysły? To tańce indywidualne, bardziej przypominające zabawę integracyjną lub ćwiczenia fitness i... każdy tańcząc będzie tak samo zielony jak ja i nie będę jedyną zagubioną na parkiecie ;)

* * *

Gratis, czyli nie na temat


Świetna akcja. Okazja do połączenia sukni ślubnej/spódnicy tiulowej z trampkami , oswojenia się z suknią ślubną!, zmotywowania się do biegania i zrobienia czegoś ogromnie fajnego! Jakieś zainteresowane?
P.S. Nie, nie trzeba być tegoroczną Panna Młodą i nie, nie trzeba mieć własnej sukni ślubnej.

poniedziałek, 1 września 2014

Tablica inspiracji ślubnych, czyli jak wybrać motyw przewodni

pocketfulofdreams
Motyw, temat, kolor przewodni - nieważne jak nazwane, to coś co spędza niejednej Pannie Młodej sen z powiek. Większość ślubnych przygotowań musi być poprzedzona odpowiedzią na pytanie, bez którego ciężko myśleć o czymkolwiek: Jak ślub ma wyglądać? Postaram się Wam (i sobie) odrobinkę pomóc :)

Czym jest tablica inspiracji?
Tytułowa tablica inspiracji w niepoprawnym wydaniu to będzie miks, być może znanych Wam, pomysłów na uporządkowanie myśli. Będzie składała się z elementów zaczerpniętych z:
1) Mood board - kolaż nastrojowo-emocjonalny, odzwierciedlający osobowość, preferencje, gust, złożony ze wszystkiego co nas inspiruje.
2) Concept board - kolaż organizujący wizje i pomysły. Zbierający wszystko co z wiązane z jego tematyką. Znajdują się na nim zdjęcia przedmiotów, kolory, tekstury itp.
3) Sample board - wyższa szkoła jazdy ;) Tu znajdujemy już próbki projektów/tkanin, rysunki, miks połączonych kolaży zdjęć i wspomnianych na początku próbek, z zachowaniem proporcji (wielkości).


Jak zabrać się za stworzenie tablicy?
Najważniejsze to zacząć, początkowo najlepiej od tego co przychodzi nam najłatwiej. Przeglądacie wiele zdjęć? Zbierajcie je do osobnego folderu i drukujcie. Fryzury, zdjęcia sukni, dekoracje, zachwycające miejsca i wszystko co związane ze ślubem lub wpisujące się w Wasz niekoniecznie ślubny gust.
Poziom drugi polega na szukaniu inspiracji także poza internetem, znalezieniu rzeczy namacalnych i otaczających Was dookoła. Do tablicy przyczepiajcie wycinki z gazet, szkice, materiały, koronki, ozdoby, zaproszenia i poligrafię z innych wesel, fragmenty kwiatów, drewna, muszle i drobne przedmioty, które uznacie za warte wykorzystania na Waszym ślubie.
To moment w którym powinna zacząć się układać Wasza koncepcja ślubu, a na tablicy będziecie potrafiły dostrzec dominujące elementy. To też czas na odrzucanie tych, które nie pasują do całości.
Zapewne aż do ślubu będziecie zerkać na tablicę z myślą o tym czy i co warto do Waszego zestawu dołożyć. Nadal możecie dodawać do niej odpowiednio wyszukane detale, które uzupełnią istniejący już obraz. Pamiętajcie, aby nie pominąć żadnego aspektu ślubu i żadnego elementu wesela, który wymaga odpowiedniej oprawy. Nie zapominajcie o zdjęciach dekoracji krzeseł, poduszce na obrączki czy męskich spinkach do mankietów (o ile narzeczeni Wam pozwolą) ;)

Jaką tablicę wybrać?
Do wyboru macie formę katalogu on-line lub na dysku komputera, niestety ograniczającego się jedynie do zdjęć lub tradycyjnej tablicy (styropianowej, korkowej, kartonowej, metalowej na magnesy). Im większa, tym lepiej dla Was i Waszej kreatywności. Ja na chwilę obecną posiadam jedynie folder na dysku, ale w najbliższych planach mam zakupienie "żywej", prawdziwej tablicy, której nigdy nie zastąpią zdjęcia na ekranie monitora.

Po co bawić się w tworzenie tablicy?
Bardzo wiele Panien Młodych zastanawiając się nad wyborem ślubnego motywu ma pustkę w głowie. W tej sytuacji mamy dwa wyjścia: 1) czekanie aż presja czasu zmusi nas do dokonania wyboru i decyzję trzeba będzie podjąć na już, 2) nieustanne poszukiwania, których efekty pozwali zebrać w jednym miejscu i porównać właśnie taka tablica.
W moim odczuciu nie tylko Panny Młode nie mające wizji swojego ślubu, ale także te będące wszystkiego pewnymi mogą skorzystać na tworzeniu tablicy. Mogą szukając inspiracji znaleźć elementy o których wcześniej nie pomyślały, upewnić się, że wszystko ze sobą odpowiednio współgra i jest spójne, że w żadną stronę i z niczym nie przesadziły. Stworzony kolaż ułatwi rozmowy z dekoratorami, florystami, a nawet z innymi usługodawcami (wyjątkowy klimat wesela wymaga choćby odpowiedniego stroju) i umożliwi zakupy zgodne z wizją wesela.
Tablice inspiracji to nie tylko obrazy, ale także kolaże nastrojowo-emocjonalne. Pozwalają, z perspektywy, zobaczyć charakter planowanego wesela i poczuć jego klimat. Wg mnie to bezcenne.