![]() |
| Weselny Drink Bar |
Analizując swoje (i niepoprawnych gości) potrzeby żywieniowe na weselu, opierając się na tym, że na weselach jem jedynie to co słodkie, owoce i piję nałogowo soki, byłam przekonana, że na swoim weselu chcę mieć koktajle i drinki. Świetnie wyglądające, dobrze smakujące i na zawołanie - także bezalkoholowe.
Przeglądając oferty różnych firm natrafiłam na fanpage'a Weselnego Drink Baru i tym sposobem poznałam najsympatyczniejszego "konserwatora podniebień" w Polsce - Radka :) W 1,5 roku zdążyliśmy rozmawiać o potencjalnych współpracach, ja zaproponowałam mu wywiad na bloga (wydał się doskonały na początek), przeżyliśmy wirtualnie dwa śluby (jego i mój) i dostałam propozycję współpracy barterowej: usługa Weselnego Drink Baru na moim weselu w zamian za relację na blogu. Wiedziałam, że tak czy inaczej ich chcę, więc nie mogłam się nie zgodzić. I oto efekty w 4 punktach :)
Dlaczego, czysto subiektywnie, warto było mieć na weselu Drink Bar?
1. Mój punkt numer jeden będzie drastycznie różnił się od opinii 99% społeczeństwa, które doceniłoby na pierwszym miejscu coś innego (zapewne punkt nr 2 i 4). Będzie nastawiony tylko na mają nietypową osobę :)
Zapewne gdzieś między wierszami wyczytaliście, że nie piję alkoholu. Z prostego powodu: nie smakuje mi. Przez kilkanaście lat nauczyłam się skutecznie odmawiać wszystkim częstującym mnie, wyskakującym z "ale ze mną się nie napijesz?" i "nawet za swoje zdrowie nie wypiszesz, na własnym weselu?". Skuteczność odmów nie zawsze była jednak równoznaczna z grzecznym i sympatycznym powiedzeniem "nie", a bardzo często z pozbywaniem się natręta "dosadnymi" tekstami. Przy trzeciej odmowie robiłam się wyjątkowo niemiła.
Troszkę obawiałam się tego na swoim weselu. Panna Młoda nie powinna być przecież wredna dla wszystkich gości ;) Samą mnie bardzo zaskoczyło to jak rewelacyjnie czułam się mogąc powiedzieć "nie nalewajcie mi, przyniosę swojego (bezalkoholowego - nawiasem mówiąc) drinka" i nie musząc po raz pięćdziesiąty tłumaczyć dlaczego nie piję i dlaczego alkohol, podobnie jak syropy, mi nie smakuje. Dla takiego komfortu psychicznego wszystkich niepijących - WARTO!
2. Radek z Weselnego Drink Baru, w wywiadzie, który z nim przeprowadziłam, był pewien, że wódki na weselu z barmanami pójdzie mniej. Brzmiało to dla mnie wiarygodnie, ale... to jak wyszło w praktyce zaskoczyło wszystkich, na czele z panikującymi, że tej wódki będzie za mało, naszymi ojcami.
Na weselu z barmanami, z bimbrem przy wiejskim sole, z winami (których nikt nie pił)... nie poszła nam nawet połowa zakupionej wódki (liczone było 0,5l na osobę + jakieś drobne gratisy dla osób niepijących). W finale prawie każda z rodzin dostała po butelce na wyjście, PM po powrocie do pracy obdarował połowę firmy, a resztę nasze rodziny będą piły przez najbliższe 5 lat ;)
3. Z pozoru drobnostka, ale to coś czego nie mogę nie docenić. Barmani byli (mam nadzieję, że tuż za mną i PM) najlepiej ubranymi ludźmi na weselu :) Należę do osób, które mają małego hopla na punkcie właściwego wyglądu, a oni ten egzamin zdali celująco. Z czystą przyjemnością na nich patrzyłam :)
4. Za co można pochwalić barmanów? Słuchając gości z PM wyłapaliśmy: "Za "magiczne" tworzenie drinków" (osobiście patrzyłam z zazdrością, sama też bym tak chciała umieć), "za sympatyczną rozmowę", "za miny przy pracy" (uwielbiam!!!), "za pyszne drinki"...
Od PM: "za to, że go goście pochwalili, że tak super wybrał" ;) Ode mnie dodatkowo: "za zadowolenie gości" i "za każde zaskoczenie".
Za to, że mój sceptycznie podchodzący do wszystkiego czego jeszcze nie widział na weselach tata, widząc kolejki powiedział, że to był świetny pomysł :)
Za to, że PM po dyskusji z chłopakami zza baru stwierdził, że branża ślubna jest bardzo sympatyczna (PM to typ podchodzący do kontaktów międzyludzkich z dystansem), a on żałuje, że wesele nie trwało 10 godzin dłużej (za kogo ja wyszłam? ;)), bo nie zdążył się napić wystarczającej ilości drinków i mam chłopaków na blogu wychwalić pod niebiosa, bo on jest z nich ogromnie zadowolony :)
Za to, że mój nastoletni, ulubiony gość (ten który sprawił, że było mi niesamowicie miło słysząc jego czytanie w kościele), nie nudził się na weselu, bo non stop stał w kolejce po drinki (jego mama naliczyła mu kilkanaście) :)
Jeśli jesteście zainteresowani Weselnym Drink Barem, macie pytania czysto organizacyjne, to odsyłam do wywiadu z Radkiem (klik). Każde inne lub te na które nie znajdziecie odpowiedzi, możecie zadać pod tym wpisem.
Na blogu w najbliższym czasie pojawi się kilka tekstów podsumowujących i opisujących to z czego na swoim ślubie i weselu byłam najbardziej zadowolona i co śmiało mogę Wam polecić. Chwilowo każdy z wpisów będzie opublikowany z roboczym zdjęciem, a potem uzupełniony o te właściwe. Teraz cierpliwie (pamiętajcie :)) czekamy na najpiękniej zrobione zdjęcia w Polsce ;)
