![]() |
| Casamentos de Santo António. Foto: Câmara Municipal de Lisboa / EGEAC |
Po pierwsze: jak ja bym chciała być Panną Młodą na takim ślubie. Po drugie: skoro już nie jestem z Lizbony, to jak ja bym chciała taką ceremonię zobaczyć na żywo! Po trzecie: co sądzicie o zbiorowych lub podwójnych ślubach?
Czasem
mam, miewam lub miałam dziwne marzenia. Jednym z nich był (bo jest nie
do zrealizowania) podwójny lub grupowy ślub. Gdybym tylko miała
towarzystwo (kogoś bliskiego) lub wizję połączoną z tradycją (jak przy Ślubach
Świętego Antoniego), to nie wahałabym się długo. Ja, gdyż zapewne zupełnie inaczej
wyglądałoby zdanie całych naszych rodzin.
Nie
mam ogromnego parcia na to, że ślub jest tylko jeden, ma być tylko mój,
tylko nasz i każda inna biała suknia by mi go popsuła. Ten dzień i tak
będzie nasz, niezależnie od tego ile ślubów i Panien Młodych pojawiłoby
się obok nas. Nie mam potrzeby bycia księżniczką, gwiazdą (co to za
frajda być gwiazdą, gdy nie ma się konkurencji? :P),
centrum wszechświata dla każdego z gości i skupiania uwagi tylko na
sobie. Powiem więcej: będzie mnie to męczyć, a każda inna Panna Młoda
byłaby dla mnie tylko sojuszniczką i wsparciem. Moja nieistniejąca druga
Panno Młoda: już mi Cię brakuje!
Plusy:
Duża oszczędność.
Plusy:
Duża oszczędność.
Oryginalny pomysł!
Z pewnością goście lepiej zapamiętają Was na podwójnym weselu, niż takim jak wszystkie inne ;)
Minusy:
Bycie jedyną gwiazdą widowiska zostaje utrudniowne.
Dużo osób, które się nie znają (ale i tak zazwyczaj dwie obce rodziny widzą się pierwszy raz na oczy).
Większy, jednorazowy wydatek dla gości (jeśli obie pary to ich rodzina).
Konieczność porozumienia się w kwestii wizji ślubu i wesela oraz umiejętność planowania i dzielenia się.
Podobno przynosi to pech.
