Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alkohol na weselu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alkohol na weselu. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 maja 2014

A może wesele... bez wódki lub... bezalkoholowe?

weddbook
Nie piję alkoholu. Nie smakuje mi, nikomu nigdy nie udało się mnie namówić do wzięcia do ust więcej niż trzech łyków (zagryzionych czekoladą lub cukierkiem). Jestem jedną z nielicznych osób, które mogłyby powiedzieć, że w swoim życiu nie piły wódki (no dobra, kiedyś było pół łyka), nie widzą nic fajnego w piciu i na swoim weselu albo wódki albo w ogóle alkoholi nie chcą. Ale nie powiem...

Prawie abstynentka z alkoholem na weselu ;)

Jako osoba niepijąca zauważałam, że ludzie nie rozumieją tego, że można nie chcieć pić. Nie jest się w ciąży, nie bierze się antybiotyków, nie było się uzależnionym... No i jak to tak: ze mną się nie napijesz? ZE MNĄ? To dziwne, a nawet niegrzeczne ;) Co ciekawe bardzo podobnie jest z odwrotną sytuacją: niepijący w danym momencie nie rozumieją tych, którzy pić chcą. Znam pary, które organizowały, pomimo nie bycia abstynentami, wesela bezalkoholowe. Z różnych, czasem bardzo sensownych, powodów. Często kompletnie im się w głowach nie mieści, że goście, którzy zazwyczaj na weselach piją, mogą mieć zniesmaczone miny na taką informację.

Gdy miałam 17 lat (i nie lubiłam wesel, tak poważnie), wpadałam na pomysł wesela bezalkoholowego. Picie jest bez sensu, pijani ludzie są obrzydliwi (to fakt!), a ja takich na swoim weselu nie chcę (też fakt). W chwili obecnej nie mam jednak nic przeciwko alkoholowi i wódce na weselu. Wszystko jest dla ludzi (już prędzej nie pozwoliłabym palić). Nikomu nie będę zabraniała pić (wprowadzając swoje reguły), tak jak mi kiedyś pić "kazano" (i zapewne niektórzy na weselu będą nalegać). Każdy jest odpowiedzialny za siebie i sam decyduje o tym czy i ile wypije. Jego sprawa, ja jedynie mogę nie mieć ochoty z nim po przekroczeniu pewnej granicy przebywać i mogę mu o tym powiedzieć (uwierzcie, że potrafię :P).

Podstawowe pytanie, jakie sobie X lat później zadałam, brzmiało: Po co mi wesele bezalkoholowe? Czy komuś chcę tym zrobić na złość? Co mi to da? Coś udowodnię? Chcę mieć wesele z klasą i takich gości? Wg mnie pić też trzeba umieć, a klasa nie zależy od ilości przechylonych kieliszków. To nie ma być lekcja wychowawcza czy naukowy eksperyment ;)

Nie chcesz pijanych gości? Ogranicz wódkę (precz z polską gościnnością), zadbaj o drinki (długo się je pije) i pozostałe alkohole. Zamień nagrody w konkursach na inne, ale równie interesujące. Nie zapraszaj osób, które nie potrafią się po alkoholu zachować. Proste ;)

Druga strona medalu...

Wesele bezalkoholowe jest jednak ciekawym, fajnym i... dobrym pomysłem. Na co jednak koniecznie musicie zwrócić uwagę biorąc pod uwagę organizację takiego wesela?
1. KONIECZNIE potrzebujecie świetnego zespołu/wodzireja, najlepiej takiego, który specjalizuje się w weselach bezalkoholowych. To zupełnie inny rodzaj zabawy.
2. Postarajcie się o... masę atrakcji, które urozmaicą gościom czas.
3. Idealnie w takim przypadku sprawdzi się "opadnięcie"(to nie negatywne znaczenie) wesela do rangi małego, klimatycznego przyjęcia, a nie bankietu na 200 osób.
4. Poinformujecie gości, już na zaproszeniach lub podczas zapraszania, o tym jak będzie wyglądało wesele. Wszyscy zaproszeni powinni o tym wiedzieć i  być na to przygotowani (oby nie butelką za marynarką).
 5. Poproście odważnych znajomych, aby pierwsi wyszli na parkiet i przełamali tym opory gości.
 6. Musicie by przygotowani na to, że może być sporo gadania (czyt. obgadywania), a rodzice mogą zrezygnować z finansowania/współfinansowania.
7. Nie szukajcie zastępstwa dla alkoholu, nie wznoście toastów wodą czy soczkiem i wcale nie musicie wprowadzać przymusowego dzielenia się chlebem zamiast toastu szampanem. To tylko podkreśli brak alkoholu.
8. Możecie mnie zaprosić :) I uwierzyć, że ja na serio umiem bawić się bez alkoholu (skuteczność 100%) ;)

Czy ktoś z Was organizowała wesele bezalkoholowe lub bez wódki? Skąd taka decyzja? Jestem ciekawa Waszych motywacji :)

Na żywo nie spotkałam się z takim weselem, a w internecie można znaleźć głównie wypowiedzi AA i KWC (Krucjata Wyzwolenia Człowieka). I jeszcze jak rozumiem wątki AA, tak podejście przedstawicieli niektórych stowarzyszeń religijnych i ich poczucie wyższości mnie zniesmaczyło.

czwartek, 20 marca 2014

Alkohol na weselu

kenichi nobusue
Daleko mi do znawcy tematu alkoholi, nie lubię prawie żadnego, a mój PM widząc z jakim bólem przełykam każdy łyk kwituje to najczęściej słowami „O Boże, ale leszcz.” ;) Nie znam się, nie mam doświadczenia, ale się wypowiem, ponieważ swoją wizję alkoholu na weselu mam ;)

Zgodnie z tradycją
Jak na większości wesel także i u mnie nie zabraknie tradycyjnego podania alkoholu. Gdzieś tam, na honorowym miejscu, będzie stała wódka, którą ominę wzrokiem i ustami. Będzie szampan (który zawsze dopija za mnie mój PM lub tata, w zależności od tego, który jest pod ręką), wina (półsłodkie i półwytrawne, czyli dla każdego coś miłego), może jakiś alkohol, który przywiozę z poprzedzających ślub wycieczek. Obowiązkowo będzie piwo (prawdopodobnie także bezalkoholowe), ponieważ mam na liście gości osoby, które są zapalonymi piwoszami i tolerują tylko ten rodzaj alkoholu. Zakładam, że pojawić może się również whisky, żubrówka, alkohole dopasowane do stołów tematycznych (coś przy wiejskim, coś przy meksykańskim – jeśli powstanie). Moim marzeniem jest postawienie na stole z alkoholami ginginhi (nie wiem czy dobrze odmieniam), najlepiej w połączeniu z czekoladowymi kubkami. To lizboński alkohol, który jako jedyny na świecie mi smakuje (no i te kubki!) i którego mogłabym się podczas wesela napić!

Nowocześnie ;)
Jak nowocześnie, to tylko z Drink Barem i barmanami. Jestem miłośniczką wszelkiego rodzaju atrakcji, więc obejrzenie pokazu barmańskiego jest w całym alkoholowym temacie dla mnie czymś najciekawszym. Barmani są kolejnym autem takiej inwestycji: zazwyczaj zabawni, przystojni i wyjątkowo często się uśmiechają. Do tego, razem z dziećmi, dostałabym możliwość picia bezalkoholowych drinków (i udawania, że jednak piję). Dla mnie połączenie tych wszystkich elementów brzmi świetnie ;)

Jak szaleć, to szaleć
Miłośnicy alkoholi mogą zainwestować w dodatkowe atrakcje: żelki alkoholowe, lodowe rzeźby i kieliszki (wolę jednak swoje czekoladowe), fontanny alkoholowe, poncz, drinki molekularne, flambirowane, fluorescencyjne i wszystkie inne. I pewnie wiele innych o których nawet nie słyszałam.

U mnie pewny jest punkt pierwszy i prawdopodobny drugi. A na co decydujecie się Wy?