środa, 19 lipca 2017

(Niepoprawny) Wieczór Panieński

go-reception
Wierzycie, że to co nie zostanie głośno wypowiedziane, tak naprawdę nie istnieje? Ani marzenia, ani uczucia, ani... nic. Początkiem nie jest uświadomienie sobie czegoś, początkiem jest powiedzenie tego głośno, choćby samemu sobie. Wtedy... to staje się bardziej realne i trochę takie.... zobowiązujące.
I właśnie dlatego oficjalnie (bo gdzieś po kątach było ;)) Wam o tym nie mówiłam. Bo oficjalne, bo zobowiązujące, bo nie wiem czy mam czas, bo przecież nie wypali z powodów finansowych... I właśnie także dlatego dziś postanowiłam Wam o tym oficjalnie napisać :)
O czym? O jednym z moich pomysłów na coś więcej niż pisanie, czymś dużo ciekawszym i jeszcze bardziej dla Was :) O celu, który baaaaaaaaaardzo chciałabym zrealizować.

(Niepoprawny) Wieczór Panieński
Ot i cała tajemnica ;) Jeśli mieliście okazję zajrzeć na moją stronę na Patronite, to już gdzieś tą kiełkującą myśl widzieliście. Na końcu listy, jako najdroższy cel i jako ten najtrudniejszy do realizacji - (Niepoprawny) Wieczór Panieński. Obecnie w trochę innej wersji niż pierwotnie sobie to wyobrażałam ;)
Jakiej? Dłuższej, bo weekendowej, zimą (to co wyobrażam sobie zimą, dla mnie jako fanki tej pory roku, jest najfajniejszą wersją wszystkich moich pomysłów) lub wiosną/latem (i tu też od pory roku będzie zależeć miejsce i rodzaj wieczoru), bez typowej imprezy, a z - nie do końca typowo - babskim czasem w gronie kilku (maksymalnie do 10) kobiet, z pamiątką w postaci zdjęć, dla mnie z odpowiednim marginesem czasu, aby wszystko ogarnąć i... reszta to tajemnica, aby nikt nie ukradł mi pomysłów :D Pomysłów, które podobają mi się do tego stopnia, że obecnie dużo bardziej kręcą mnie wieczory panieńskie niż śluby (i to mówię ja - ta która całe życie pracuje z mężczyznami ;)).


Jak by to miało zadziałać? I dlaczego bez Was się nie uda?
To najbardziej problematyczna część, bo... wymaga funduszy. Funduszy, które nie spadają z nieba, a najprostszym sposobem ich zdobycia jest wspólne działanie.
Wspólne działanie wszystkich dziewczyn, które miałyby ochotę w takim wydarzeniu wziąć udział. Wychodzę z założenia, że jeśli stać cię na rzeczy które dostajesz za darmo, to ich nie doceniasz. Dlatego w wersji idealnej taki wieczór dla dziewczyn byłby darmowy, ale "biletem wstępu" do udziału w konkursie na drodze którego wybrane zostałyby uczestniczki wieczoru, byłaby dowolna wpłata finansowa na jego organizację.
Pomoc osób z branży ślubnej. Najchętniej... kobiet, bo w tym przypadku preferuję 100% babskie towarzystwo. Jaka? Wszelaka, od podrzuceniu pomysłów, przez namiary na zaprzyjaźnione miejsca, firmy, osoby, po rabaty i oferowanie swojej fizycznej pomocy :)

To co, działamy?
Ja jestem na tak :) Jeśli Wy też, to czekam na odzew i pytania. W komentarzach, na fb i na emailu :)
Jeśli jesteście zainteresowane wzięciem udziału w NWP, chcecie się dorzucić do jego organizacji, to zapraszam na moje konto na Patronite.
Wiem, że znajdziecie tam informacje o wszystkich innych celach blogowych, ale w korespondencji emailowej ze mną będziecie mogły zaznaczyć, że Wasza wpłata dotyczy tylko NWP i chcecie wziąć w nim udział. W przypadku w którym nie uda się nam zebrać wymaganej kwoty (minimum to łącznie 10000zł) do końca roku Wasze wpłaty zostaną uznane za patronat dla pozostałych celów bloga NPM.

wtorek, 18 lipca 2017

Ślubno-weselny dzień dobrej energii

Są śluby i wesele wręcz wyjęte ze snów. Są takie dopieszczone w każdym detalu i tym zachwycające. Są te, które widzi się na zdjęciach i czuje kipiącą z nich energię. Ten ślub (a nawet bardziej to wesele) ma w sobie to wszystko i jeszcze jedno: jak mało żaden mieści się w wąskiej kategorii pt. "tak wygląda moje marzenie" :)

To co, zachwycacie się ze mną?
Tym…
Pięknym połączeniem motywów rustykalnych, klimatów lat 50, odrobiną pin-up’u. Po co wpasowywać się w istniejące ramy, skoro można je dostosować do siebie?

Miejscem, a konkretnie wiatą na terenie Spichlerza i świetnym terenem na wesela plenerowe (szczęściarzom udaje się nawet wymodlić pogodę) :)
Czerwienią! Czerwienią garbusa, który jest moim ideałem ślubnego samochodu (ewentualnie mogę czerwień zastąpić kolorem żółtym ;)).
Żywymi zestawieniami kolorystycznymi. Czerwienią (po raz kolejny), granatem, niebieskim i bielą.
Dress code’m dla gości. A co, tak się robi piękne śluby!
Strefą chillout ze stogami siana i ogniskiem, stołami/beczkami ze słodkościami, owocami, napojami, alkoholami… Dostępnymi już od momentu oczekiwania gości na przyjazd Pary Młodej (tak można i tak powinno się czekać).
Weselem, które można spędzić w plenerze. Na rozmowach, na wygłupach, na degustacji słodkości i alkoholi, przy ognisku czy księdze gości, jedząc garściami wiśnie :)

Rodzinną współpracą dla uzyskania fantastycznego efektu.
Stylizacją Panny Młodej, na czele z krótką sukienką (i trampkami na zmianę!). Za kolano, z rozłożystym tiulowym dołem. No… mój ideał! Bo ja mam, w połowie, tiulowe serce :)
Niespodziankami. Jej dla niego (taniec przy zimnych ogniach)  i jego dla niej (tandem!).

Poczuciem humoru i energia bijącą z każdej twarzy, bo to chyba... podstawa :)

Dla zainteresowanych miejscami:
Kościół Świętej Trójcy w Żórawinie
Sala: Spichlerz Galowice

Zdjęcia: Michał Orłowski