czwartek, 26 kwietnia 2018

Dziewczyno, zrób listę! - czyli miesiąc do ślubu [Ula]

Jeffrey Lewis Bennett JLBwedding
Kto uważa, że najgorsze jest ostatnie kilka tygodni przed ślubem, ręka w górę! ;)

Niech będą pochwalone telefony komórkowe i Internet! Niech będzie pochwalony świat, który nadąża za naszym nienormalnym tempem i pozwala na napisanie w ciągu kwadransa: maila w sprawie miejscówki na śniadanie dla gości weselnych, na telefon do sali która to śniadanie zapewni i zostaje jeszcze całe mnóstwo czasu na krótką naradę wojenną z druhnami na fb (pełną spamu i śmiesznych kotów, ale chyba należy mi się coś od życia?).

Jestem człowiekiem robiącym listy. Jestem Człowiekiem Listą. Nie funkcjonuję bez spisu spraw oznaczonych kwadracikami, które mogę z satysfakcją skreślać. Paweł się ze mnie śmieje, bo mam zawsze torbę pełną cegieł, na czele z kalendarzem i notatnikiem pełnymi list. Nie wiem, jak ludzie funkcjonują bez tego. Np. mój narzeczony beztrosko sobie płynie przez życie i robi, co ma do zrobienia, bez wcześniejszego uwzględnienia tego na liście. Egzotyka. Tak, wiem, że są aplikacje w smartfonach. Niestety podczas klikania w ogóle nie aktywuje mi się ośrodek nagrody w mózgu i w rezultacie czuję, jakbym nic nie zrobiła przez cały dzień.

Na tej ostatniej panieńskiej prostej nie wstydzę się przyznać, że listy, kwadraciki i plany maści wszelakiej ocaliły nam obojgu tyłek. Jeśli masz miesiąc do ślubu, chaos w głowie i zaczynasz panikować - zrób listę rzeczy do zrobienia. Jeśli nie wiesz, kiedy upchniesz te wszystkie diabelskie zadania - zrób listę z podziałem na dni. Jeśli nie dasz rady zrobić tego sama - zrób listę bliskich, którzy będą na tyle Cię kochać, że Ci pomogą. ;) Konsultantki ślubne robią listy. My też musimy - choć niestety nikt nam za to nie płaci.

Kiedy tylko odetchnęłam po egzaminach, usiadłam sobie z czystą kartką i otworzyłam wszystkie istniejące w Sieci zestawienia dotyczące przedślubnych przygotowań – wybrałam z nich te pozycje, które nas dotyczą, a potem z kalendarzem w ręku skomponowałam piękny plan. Plan, z którego wynika, że do ślubu nie mamy wolnych weekendów!

To nas wrzuciło na wyższy poziom realizmu - po dłuższym namyśle zrezygnowaliśmy z ćwiczenia pierwszego tańca. Po pierwsze - wiązałoby się to z koniecznością poświęcenia dużej ilości czasu i pieniędzy na coś, co trwać będzie przez dwie i pół minuty, i nigdy więcej nam się nie przyda (walc angielski, chociaż piękny, nie pojawia się zbyt często na domówkach ;) ). Po drugie - nie po to zapraszamy najbliższe nam osoby, żeby organizować im szopkę. Nie zrozumcie mnie źle - uwielbiam oglądać pierwsze tańce młodych par i podziwiam osoby, które włożyły tyle ciężkiej pracy w ułożenie, zapamiętanie i przećwiczenie choreografii. Ale my nie jesteśmy osobami, które lubią zwracać na siebie uwagę, nie jesteśmy też jakimiś super tancerzami. Więc... po co udawać, że jest inaczej? :)

Inna sprawa, to wieczór panieński, którego nie organizuję, bo nie chcę. Nie mam na to nerwów. Ani czasu. Tak więc żadnych panieńskich. Kawalerski pewnie odbędzie się w ostatniej chwili, w towarzystwie wiadra zanęty w dzikich ostępach pełnych pijawek i kilku wiernych druhów, ale ja nic nie wiem, nie znam się, zarobiona jestem. To jest jedyna rzecz, do której się nawet palcem nie dotknę. Żeby jednak nie było tak bardzo smutno i socjopatycznie, to jeśli pogoda pozwoli, zorganizujemy niezobowiązujące i koedukacyjne spotkanie gości weselnych nad Wisłą – dla osób chętnych spotkać się z nami po raz ostatni w stanie wolnym, bo tydzień, dwa przed ślubem. Zobaczymy, czy to wypali. :)

Koniec marca i kwiecień to były ostatnie umowy i zaliczki, zaplanowanie oprawy ślubu i pleneru, załatwianie paszportów i zakup biletów lotniczych (Zanzibarze, nadchodzę!), wręczanie ostatnich kilku zaproszeń, próbne fryzury i makijaże, odbiór obrączek (męska wymaga niewielkiego poszerzenia) i ... hodowanie paznokci. ;) Zostało nam jeszcze kilka spotkań z wykonawcami, zakupy (alkohol i koszyki ratunkowe) oraz sporo pracy koncepcyjnej - przypuszczam, że zebranie potwierdzeń od wszystkich gości zajmie nam pół soboty, a drugie tyle - usadzenie ich.  Na razie wiemy, gdzie usiądziemy my, i że prawdopodobnie będziemy przy stole młodych tylko we dwoje. Nigdzie nie widziałam takiego sposobu zasiadania, więc nie bardzo możemy zebrać na ten temat feedback, ale jakoś ta opcja wydaje się najbardziej kusząca, więc chyba zaryzykujemy. Świadkowie będą mogli bawić się przy stołach dla gości, a my... cieszyć się nielicznymi chwilami we dwoje nad talerzem przystawek (i ciast!). ;)

Podczas majówki wybieram się na pierwszą, generalną spowiedź przedślubną i muszę przyznać, że trochę się stresuję. Przygotowania do ślubu to też przygotowania duchowe, choć może moje notki sugerują, że to przede wszystkim wybór motywu przewodniego i właściwych muzyków. ;) O kwiatach i wykonawcach po prostu łatwiej pisać, niż o emocjach, jakie się przeżywa na myśl o tym, że już za chwilę złożysz swoje życie w dłonie drugiej osoby. Na zawsze. Nie tylko na dobre czasy, kiedy jesteśmy młodzi, piękni i nie działamy sobie na nerwy (aż tak bardzo). Myślę, że warto na taką drogę wejść z czystą kartą. :)

poniedziałek, 26 marca 2018

Ups, nic nie zrobiłam - czyli dwa miesiące do ślubu! [Ula]

sabrinamix
Wróciłam! :)
Wróciłam do życia, do pracy, mam ochotę skakać z radości, że egzaminy już za mną. :)

W sobotę, po tygodniu pełnym adrenaliny otworzyłam oczy i zorientowałam się, że nie muszę nastawiać mocnej kawy i otwierać komentarza. Co za cudowne uczucie!

Przynajmniej do czasu, kiedy otworzyłam ślubną checklistę...

Jest tego dużo, co tu kryć. Człowiek sobie zarezerwuję salę, zespół, fotografa i kamerzystów i trwa w błogiej i milusiej ułudzie, że wszystko już ogarnięte.

Otóż największy rollercoaster dopiero się zaczyna.

Terminarz puchnie od kolejnych terminów: zaproszenia dla kilku pozostałych gości, próbne fryzury, przymiarki sukni, zakup garnituru, pilnowanie biletów lotniczych, spowiedź przedślubna, plener, scenariusz imprezy, spotkania z managerką sali, usadzenie gości, winietki, nauka tańca...

Nie marudzę, to jest naprawdę fajna zabawa, ale dziewięć weekendów to niedużo. Im bliżej maja, tym większą mamy ochotę odpuścić sobie te elementy ślubu i wesela, które nie są niezbędne.

W marcu siłą rozpędu pchnęliśmy do przodu tylko kilka spraw - zamknięty został temat poradni w ramach nauk przedmałżeńskich, a w obu kościołach spadliśmy już z ambony. ;) Już za chwilę odbieramy nasze obrączki.

Trochę skomplikowały nam się sprawy z oprawą ślubu - zamiast kwartetu smyczkowego rozglądamy się za kimś, kto zapewni wokal podczas uroczystości.

Moje druhny pytają, czy mogą w czymś pomóc, niestety mimo najszczerszych chęci nie bardzo wiem, co mogę na nie delegować...

W kwietniu będzie baaaardzo intensywnie, to jedyne co wiem. :)

piątek, 2 marca 2018

O złotej sukience, łące, alternatywności i tym, że nieważne jak, ważne z kim

Macie czasem tak, że zobaczycie jakiś mały wycinek rzeczywistości, jedno zdjęcie, jeden element garderoby, jedną czyjąś minę zbudowaną przez kilka emocji i już w tym momencie wiecie, że chcecie więcej i na to więcej będziecie czekać i polować (czyli śledzić miejsca, które to więcej mogą Wam zaoferować). Ja dokładnie tak miałam z tym ślubem, a dokładniej… z pewnym zdjęciem i sukienką tej Panny Młodej.

 
Sukienka 
Bo czy ta sukienka nie jest genialna?! Jest, jest, jest. Jestem wielką fanką projektów Angeliki Jakubas, "marzy mi się Polska" w której… więcej Panien Młodych będzie decydowało się na jej sukienki, a śluby i wesela będą… jeszcze lżejsze i jeszcze mniej ślubno-weselne ;) A Angelika tym co tworzy daje mi poczucie, że to jest możliwe. 

Ślub i wesele 
(dla jasności: dla mnie każde spotkanie po ślubie mieści się w definicji wesela, bez znaczenia ile trwa i jak wygląda). 
Pozwolę tu sobie zacytować Krzyśka, autora zdjęć:
"Materiał jest dość specyficzny, tzn. nieco inny od typowych ślubów (nawet tzw. alternatywnych) - złota suknia, miejsce zupełnie nie ślubne (pierwszy raz był tam ślub), żadnych pierwszych tańców, tortów etc. Po prostu dobra muza, alkohol i narkotyki;)".
Brzmi jak pomysł na dobry dzień, prawda?
A co Wy lubicie w ślubach najbardziej? Ja ludzi zawsze na pieszym planie i to co oni za sobą niosą: okazje do spotkań, rozmów, dzielenia się emocjami, spontanicznością i fantastycznego spędzania czasu w gronie ulubionych osób. Z myślą, że nieważne jak, ważne z kim (lub: ważne jak, ważniejsze z kim)… i w zgodzie ze sobą :) 

Alternatywność 
Też macie wrażenie, że wszechobecne używanie słowa "alternatywny" trochę nam tę alternatywność… oddala i wypacza? Wypacza, a te zdjęcia są na przekór wypaczaniu!

PS. Moi stali, wierni i niezawodni ;) czytelnicy znajdą w tym materiale, pośród gości, pewną parę, której zdjęcia ze ślubu i wesela mieli okazję kiedyś u mnie na blogu zobaczyć. Uwielbiam takie rzeczy odkrywać!