wtorek, 24 maja 2016

Alternatywy dla rzucania bukietem ;)

Alternatywa... to bardzo fajne słowo :) Odrywa od tradycji i umożliwia nowe, kreatywniejsze wybory. W przypadku rzucania bukietem możemy nie tylko zamienić go na inny przedmiot, ale także zadbać o ciekawszą formę przekazania go kolejnej osobie :)
Jaką?

Zabawa ze wstążkami
Tym co najbardziej podoba mi się w tej zabawie jest fakt, że jest widowiskowa i bardzo fotogeniczna. Same przyznajcie, czy te wstążki na zdjęciu nie wyglądają rewelacyjnie? To także wyjątkowo sprawiedliwa gra - nie ma, że Kasia przed Martę się wepchnie, podepta jej buty i przechwyci bukiet (ale jest też druga strona medalu - przed takim bukietem się nie ucieknie) ;) 
Na czym polega zabawa? Każda dziewczyna uczestnicząca w zabawie dostaje do ręki wstążkę, której drugi koniec przywiązany jest do bukietu Panny Młodej stojącej w środku koła.  W trakcie trwania zabawy Panna Młoda kolejno odcina wstążki, a bukiet ląduje w rękach dziewczyny, której wstążka nie została przecięta do samego końca :) W alternatywnej wersji wstążki nie muszą być przecinane, Panna Młoda jedynie rzuca bukiet (tu już nie ma sprawiedliwości ;)).


Skrzynia z bukietem
Potrzebna Wam będzie skrzynia, pudełko, klatka... Cokolwiek w co można schować bukiet i zamknąć na klucz. Właściwy kluczyk ląduje w koszyku razem z innymi fałszywymi kluczami, a dziewczyny po wylosowaniu kluczy po kolei podchodzą do skrzyni i próbują otworzyć kłódkę.


Rzutki lub piñata z bukietem do rozbicia :)


Bukiet dla...

- par z najdłuższym stażem małżeńskim na weselu :)
Wystarczy do zabawy zaprosić wszystkie małżeństwa obecne na weselu i w trakcie tańca co jakiś czas eliminować te z krótkim stażem (np. "teraz na parkiecie zostają tylko pary, które są małżeństwem od co najmniej 15 lat" itp.). Jeśli chcecie bukiet wręczyć dziadkom, to prawdopodobnie będzie idealna okazja (tylko nie pomylcie siew wyliczeniach!).

Pytania możecie dowolnie ułożyć/modyfikować i zamiast wybrać parę z najdłuższym stażem możecie wybrać tę najbardziej zgodną itp. ;)
 
- najważniejszych kobiet :)
Troszkę jak toast, troszkę jak podziękowania, troszkę jak... kolejna okazja do wzruszenia się. Słyszałyście o bukiecie, który składa się z kilku odrębnych bukietów? Podczas takiej "zabawy" możecie magicznie bukiet rozdzielić i każdej ważnej osobie (albo nawet każdej pannie, jeśli preferujecie taką wersje zabawy) wręczyć po jego fragmencie (w połączeniu z miłym słowem?).

- dla pary, która najszybciej po Was bierze ślub :) 
Pomysł, który wykorzystaliśmy u siebie. Fajny, bo nikogo nie zmusza do tańczenia z obcą osobą i nikomu nie wróży niechcianego ślubu. Jak taką zabawę przeprowadzić? Podobnie jak przy wyborze par z najdłuższym stażem małżeńskim, eliminując pytaniami o związek i kolejne jego etapy :)

dla nowej narzeczonej :)
Film jest tu najlepszym komentarzem :)


Idź i sobie weź, czyli dla odważnych (kobiet i mężczyzn!) ;)


Dla najlepszej tancerki :)
Lekko oczepinowy, ale... ciut fajniejszy, łączący przekazywanie bukietu z zabawą oczepinową) ;) Wszystkie chętne kobiety wychodzą na środek parkietu, tańczą do kobiecej piosenki (amerykański przykład - Beyonce i "Run the World", ja proponowałabym pomyśleć o jakimś prostym układzie tańców integracyjnych) i bukiet wygrywa najlepsza tancerka. 


Cake pull
To zabawa, która w podstawowej wersji nie jest związana z bukietem, ale jest... przeurocza :) W torcie umieszczane zostają przymocowane do wstążek karteczki z wróżbami albo charmsy/amulety. Panny po kolei podchodzą i wybierają wstążki, bukiet otrzymuje ta która wyciągnie karteczkę/charmsa z bukietem :) 
Jeśli w zabawie zdecydujecie się na charmsy to, żadna z dziewczyn nie odejdzie z pustymi rękami, a otrzyma charmsa z dobrą wróżbą ;)



Na chwilę obecną... to koniec alternatywnych pomysłów ;) Kiedyś jeszcze pewnie lista się  powiększy.

Dziewczyny, o jakich ciekawych zabawach na "pozbycie się bukietu" Wy słyszałyście?

poniedziałek, 23 maja 2016

Rok po tym dniu, czyli rocznicowy wpis ;)

Adene Photography
W ubiegłą niedzielę byliśmy na ślubie, który miał miejsce w tym samym kościele w którym odbył się nasz, a mszę celebrował ten sam ksiądz. Nawet więcej: używał tych samych, zapewne napisanych kilka lat temu, tekstów ;) Jestem mistrzem fantazji, wyobrażania sobie jak by to było cofnąć czas, przeżyć coś na nowo, więc... w myślach cofnęłam się do tego dnia. Na kilka sekund, bo po tych kilku sekundach przyszło mi do głowy, że ja kompletnie nie chciałbym tego dnia przeżywać po raz drugi. Jeden taki ślub i jedno takie wesele mi wystarczą, na całe życie ;)

To nie jest tak, że mam złe i traumatyczne wspomnienia :P Są bardzo dobre, a nawet z każdym dniem są coraz lepsze, pewnie dlatego, że sama decyduję o tym co i jak chcę zapamiętać i mam w głowie bardzo fajna wersję tego dnia. Nie jest też tak, że nie lubię ślubów... Bardzo chętnie wzięłabym takich jeszcze z 50, ale każdy w innym miejscu na świecie, chyba jako dodatek do podróży i po to, aby mieć ładne zdjęcia ;)

Czy po ślubie coś się zmienia? Można na nowo się zakochać, można na nowo mieć te motyle w brzuchu. I wcale niekoniecznie przed ołtarzem, a dzień, tydzień czy kilka miesięcy po ślubie. Na spokojnie i tylko we dwoje - niektórym (czyt. nam) tak łatwiej. Czy zmienia się relacja i czy po tych motylach będzie już tylko gorzej? To wszystko zależy od Was, to wy możecie wszystko psuć lub ciągle rozwijać, nie ślub. Czy on się zmieni? I tak i nie. Bo z pewnością nie stanie się nagle lepszym człowiekiem (tytuł męża nie wpływa na charakter), ale macie jak w banku, że za 10 lat nie będzie taki sam jak dziś ;) U nas... jest podobnie jak 3, 5 i 7 lat temu. Choć czasem mam wrażenie, że da się go kochać coraz bardziej :)
Nie staniecie się jednym, a przynajmniej nie polecam - wydaje mi się to niezdrowe. Bycie dwoma różnymi osobami i poznawanie świata przez pryzmat drugiej-innej osoby jest zbyt fascynujące!
Tak naprawdę może zmienić się wszystko i nic. Nic, jeśli mieszkaliście ze sobą od lat, nie zmieniacie miejsca zamieszkania, nie decydujecie się jeszcze na dzieci i inne wielkie zmiany. Wszystko, jeśli te zmiany sobie fundujecie :) My wszystko przechodzimy w żółwim tempie, tak żółwim, że mamy nawet zaległości i w ślubnym temacie ;)
Aaaa... no przecież, może zmienić się nazwisko, adres i w pakiecie z tym wszystkim dostaje się rodzinę męża ;) Jeśli akceptuje się nowe nazwisko (mnie fb pomógł je zapamiętać), nowe miejsce zamieszkania (najlepiej własne :))) ) i nową "rodzinę", to żadna z tych zmian nie rusza ;) Czasem coś wymaga kompromisu (czyt. zaplanowania wizyt w domach rodziców i teściów), czasem dyskusji, czasem umiejętności odmawiania. Ale wszystkiego da się, nawet bezboleśnie, nauczyć. Nam poszło gładko.
I ostatnie... ludzie dookoła myślą, że jest się bardziej dorosłym niż się jest ;) A to wcale tak nie działa i wcale nie trzeba :D

23.05.2016 - "świetny pretekst, aby zaplanować jakiś wspólny wyjazd, ewentualnie iść na pizze" ;) No to jedziemy za kilka dni, na długi weekend do miasta na literkę B :)

sobota, 21 maja 2016

Dagmaro, Marto, Aniu, czyli... to dziś! [21.05.2016]

Joielala Photographie
Dagmaro, Marto, Aniu,
Dagmaro :)))

"Powodzenia i samych pozytywnych emocji, dziś i zawsze."

Bądźcie szczęśliwe, szczęśliwsze, najszczęśliwsze. Bądźcie osobami pełnymi szczerej radości, dziecięcej energii i szczęścia, które samo sobą zadziwia będąc z każdym dniem coraz większe.

Ogromu pozytywnych ludzi dookoła, poczucia, że potrafią Was cudownie zaskakiwać i że zawsze będą obok. Rodziny i przyjaciół, którymi będziecie się zachwycać, same sobie ich zazdroszcząc. Mężczyzn, tych jedynych, którzy już zawsze z radością poświęcą dla Was dzień, trzy, albo tydzień, wiedząc, że tym sprawią Wam... szczęście. Mężczyzn dla których Wam nie będzie szkoda ani sekundy, bo cudownie jest ich kochać :)

Poczucia, że życie razem nie jest ofiarą (czasem księża tak mówią, a ja bardzo tego nie lubię), że razem możecie jeszcze więcej, bo macie najlepszego z najlepszych sojusznika po swojej stronie, że żadna inna inwestycja nie będzie opłacała Wam się bardziej.
Cudownego dojrzewania razem, troski i wparcia, które pomagają pokonywać góry i zakręty, poczucia, że wszystkie przeżywane razem w życiu chwile stają się jeszcze lepsze, bo są wspólne :)

Miłości. Czułości. Dotyku. Miłych słów. Pocałunków w czoło :)

Pięknego dnia. Jeszcze piękniejszego życia. I tego Damarowego przekonania (albo nie: takiej pewności i stawania na głowie, aby ją w swoim życiu zrealizować!), że "tych najpiękniejszych dni przed nami jeszcze cała masa. I wszystkich ich nie mogę się już doczekać.". 

"I żyli długo i szczęśliwie. To nie bajka, to wybór." (Fawn Weaver)

środa, 18 maja 2016

Kocham i uwielbiam, czyli ślub w jednym z najpiękniejszych miejsc na Ziemi

Ślub + piękne miejsce... Coś co uwielbiam, coś dla czego jeszcze nie znudziło mi się pisanie tego bloga, bo raz na jakiś czas trafiam na pawdziwą perełkę, reportaż taki jak ten, który zachwyca mnie tak bardzo, że bardziej już chyba się nie da.

Ślub idealny? Oczywiście, że tylko we dwoje. Najlepiej w jakimś pięknym miejscu i niekoniecznie w plenerze. Kanion Antylopy, z którego zdjęcia za sekundę obejrzycie, można chyba zaliczyć do  najpiękniejszych miejsc na świecie. W połączeniu z klimatem boho (tak na dokładkę, aby lepiej już się nie dało) i piękną Parą Młodą tworzy urzekającą całość. Kolorową, ciepłą, intymną. Stowrzoną do ślubów.

Zdjęcia: Priscila ValentinaInstagram